Powrót do strony głównej

Tytuły rozważań


ROZWAŻANIE EWANGELII WEDŁUG ŚW. ŁUKASZA

ROZDZIAŁ 19


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19


Nawrócony Zacheusz

Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto.1 A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty.2 Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu.3 Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć tamtędy bowiem miał przechodzić.4 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.5 Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany.6 A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę.7 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie8 Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama.9 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.10 (Łk 19,1-10)

1. Chciał tylko z daleka zobaczyć Jezusa. Niewielkie były oczekiwania Zacheusza, bardzo bogatego zwierzchnika celników. Pragnął jedynie zobaczyć Jezusa – i to nawet tylko z daleka. W swojej pokorze i poczuciu grzeszności niczego większego się nie spodziewał. Jednak Jezus zaskoczył go. Postąpił z nim według zasady: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Mt 23,12). I wywyższał Zacheusza, zatrzymując się w jego domu. Bóg poniża pysznych, „a wywyższa pokornych” (Łk 1,48-52).

 

2. Zacheusz gotów był się ośmieszyć. Bogaty zwierzchnik celników zachował się w sposób, który wielu mogłoby uznać za kompromitujący go. Zamiast spokojnie czekać na rozwój wydarzeń lub „dostojnie kroczyć” – pobiegł naprzód. Ponadto zrobił coś, co uchodziłoby tylko dzieciom: wspiął się na sykomorę (por. Łk 19,2-3). Gotów był na wszelkie upokorzenia, byle tylko zobaczyć Jezusa. I za tę pokorę spotkało go wywyższenie. Jezus udał się do Jego domu. To pokazuje, że każde szczere działanie dla Jezusa jest przez Niego dostrzegane i doceniane – nawet takie, które ludziom może się wydawać śmieszne.

 

3. Złe patrzenie na dobroć Bożą. Jedna z najbardziej rozpowszechnionych form gorszenia się ludzi uważających się za dobrych, a nawet bardzo dobrych to ta, której ulegli świadkowie obietnicy Jezusa, że pójdzie do domu Zacheusza. Byli zaskoczeni, zdziwieni a nawet oburzeni sposobem potraktowania Zacheusza przez Jezusa. „A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę” (Łk 19,7). Oburzenie tych, którzy uważali się za nieskazitelnych, musiało być wielkie, dlatego św. Łukasz napisał, że „wszyscy” szemrali. Takich oburzonych z powodu dobroci i miłosierdzia Bożego wciąż jest wielu. Jeśli i nas gorszy taki sposób postępowania Boga, to powinniśmy sobie uświadomić z pokorą, że sami jesteśmy grzesznikami, którzy potrzebują, by Pan przyszedł do nas i uleczył nas z naszych grzechów.

 

4. Lekceważenie grzesznych ludzi. Nie byli zbytnio podobni do Jezusa ludzie, których gorszyło to, że poszedł On do Zacheusza; ludzie, którzy mówili: „Do grzesznika poszedł w gościnę.” (Łk 19,7) I dzisiaj nie są podobni do Zbawiciela ci, którzy nic nie robią, by zmienić na lepsze słabych i grzesznych ludzi; ci, którzy potrafią tylko ich krytykować, obmawiać i pogardzać nimi. A przecież nawet samą tylko modlitwą mogliby wpłynąć na nich, by zaczęli zmieniać swoje życie. Jeszcze skuteczniejszą pomoc okazaliby im, gdyby do modlitwy dołączyli jakieś umartwienie i wyrzeczenie się. Ponadto ci, którzy gardzą innymi jako grzesznikami, powinni pamiętać o tym, że sami w pewnym stopniu ponoszą winę za ich sposób życia. Zło bowiem – podobnie jak dobro – „promieniuje”; zło przyciąga zło. Na świecie są wojny, krwawe zamachy dlatego, że zabija się masowo bezbronne nienarodzone dzieci, że istnieje przemoc w rodzinie i w odnoszeniu się do ludzi obcych; dlatego że niszczy się wiarę w prawdziwego Boga. Wykorzystuje się ludzi, a nawet handluje się nimi po części z tego powodu, że w moim sercu istnieje niezwalczona zazdrość i chciwość.

 

5. Jezus pragnie zbawienia każdego człowieka. „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. (Łk 19,10) Zacheusz był jedną z zagubionych owiec, którą Jezus odnalazł. Był też ofiarą szatana, którą Zbawiciel wyrwał z jego rąk.

 

6. Dał połowę swojego majątku ubogim. Zacheusz rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19,8). Można przypuszczać, że spełnił tę obietnicę, gdyż jego nawrócenie było autentyczne. A czy żył w nędzy z tego powodu, że dał ubogim połowę swojego majątku? Na pewno nie, gdyż taka część posiadłości wystarcza do wygodnego życia nie tylko najbogatszym ludziom. Przypuszczalnie sami nie żylibyśmy na niższym poziomie, gdybyśmy oddali połowę swojego majątku ubogim. Nie tylko dlatego, że jesteśmy bardzo bogaci, ale dlatego że Bóg zwróciłby nam stokrotnie to, co dalibyśmy biedniejszym od siebie. Jednak zazwyczaj nie potrafimy się zdobyć na tak wielką ufność wobec Boga.

 

7. Naprawianie wyrządzonych krzywd. Zacheusz przyrzekł nie tylko podzielić się z ubogimi połową swojego majątku, ale przede wszystkim – naprawić krzywdy, które wyrządził niektórym ludziom. Powiedział: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19,8). Chyba miał na myśli osoby skrzywdzone materialnie, którym może coś ukradł, które może oszukał, doprowadził do ruiny. Zacheusz pokazuje nam, na czym polega nawrócenie. Jego istotnym elementem jest uznanie swoich win, szukanie miłosierdzia Bożego i naprawianie spowodowanego zła. Jednak istnieją nie tylko materialne krzywdy, które trzeba naprawiać. Wiele jest zła, które nie łączy się z żadną szkodą materialną, np. sprawienie niepotrzebnego bólu, znieważenie, oczernienie, fałszywe oskarżenie, nieuzasadnione krytykowanie, niepotrzebne rozdrażnianie, odciągnięcie od wiary, itp. Takie krzywdy nawracający się człowiek powinien ciągle naprawiać. Bardzo często jednak nie znajdzie innego sposobu, jak tylko modlenie się za skrzywdzonych przez siebie ludzi i ponoszenie dla ich dobra różnych wyrzeczeń i ofiar. Na szczęście, taka duchowa pomoc jest realna i skuteczna. Jest dobrym sposobem naprawiania wyrządzonych przez siebie krzywd.

 

8. Uprzedzająca i zbawiająca miłość Boża. Spotkanie Jezusa z Zacheuszem pokazuje, że bez Bożej inicjatywy nikt nie może osiągnąć zbawienia. To nie Zacheusz, lecz Jezus wybrał drogę, by go spotkać; mógł przecież nią nie iść. Wybrał akurat tę, bo wiedział, że tam spotka bardzo bogatego zwierzchnika celników, którego pragnie zbawić. Kiedy podszedł do drzewa, na które wspiął się onieśmielony Zacheusz, spojrzał w górę i rozpoczął z nim rozmowę. Potem okazał mu wiele życzliwości i nawet poszedł do jego domu. Dobroć Jezusa, Jego przychylność, życzliwość i miłość pobudziły Zacheusza do rachunku sumienia. W obliczu niepojętej bezinteresowności zrozumiał, jak podle i egoistycznie zachowywał się wobec wielu ludzi, jak ich krzywdził. Postanowił więc naprawić spowodowane cierpienie i podzielić się swoim majątkiem z ubogimi. „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19,8). Wszystkie działania Zacheusza, bardzo potrzebne do osiągnięcia zbawienia, były jedynie jego odpowiedzią na uprzedzającą miłość Jezusa. I tak jest z każdym człowiekiem, który dochodzi do życia wiecznego. To nie on, lecz Bóg przez swoją łaskę rozpoczyna w nim proces, który kończy się wejściem do domu Ojca, do wiecznego szczęścia.

 

9. Podzielił się swoim majątkiem z ubogimi. „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim” – powiedział do Jezusa Zacheusz (Łk 19,8). Przyrzekł, że podzieli się swoim majątkiem – tym, co rzeczywiście do niego należy. Nieraz ludzie udzielają pomocy charytatywnej, posługując się tym, co otrzymali od innych. Tak postępują pracownicy różnych instytucji dobroczynnych, organizacji społecznych itp.: rozdzielają zgromadzone przedmioty i fundusze. Chociaż nie dzielą się „swoim majątkiem”, to również ich działania mają w oczach Bożych wartość, o ile kierują się miłością. Jednak gdyby  działalność charytatywna tych osób była wykonywana jedynie dla zarobku lub dla zdobycia dobrej opinii, to by ich nie doskonaliła. Uszlachetnia bowiem tylko takie działanie, w którym człowiek daje z siebie innym coś, co jest „jego” – przede wszystkim swoją miłość. Ona bowiem jest prawdziwym „własnym” duchowym majątkiem.

 

10. Pomoc w zbawieniu przez różne działania. Jezus w swoim działaniu był wolny. Mógł więc iść do domu Zacheusza albo tam nie iść. Jednak powiedział mu, że „musi” się w jego domu zatrzymać: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.” (Łk 19,5) Ten „przymus” udania się do domu zwierzchnika celników wynikał z tego, że Jezus w swojej wszechwiedzy przewidywał, że to pójście skłoni go do pełnego nawrócenia i doprowadzi go do zbawienia. Dlatego Jezus powiedział, że „musi” wykonać to wielkie zbawcze dobro, którym miało być zwykłe zatrzymanie się w domu Zacheusza. I rzeczywiście okazało się, że to, co Jezus zaproponował Zacheuszowi, zaskoczyło go i doprowadziło do głębokiego nawrócenia.

 

11. Dobroć zamiast egoizmu. Jak głębokie było nawrócenie Zacheusza, świadczą między innymi jego słowa: „a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19,8). Byłoby dobrze, gdyby oddał tyle, ile zabrał; on jednak chciał dać więcej. To szlachetne pragnienie pokazywało obudzenie się w nim miłości. Dzięki dobroci Jezusa i łasce z człowieka bezwzględnego i chciwego przemienił się w kogoś, komu nie jest już obojętne cierpienie, krzywda. Stał się człowiekiem dobrym, hojnie obdarowującym. Między innymi na tym polega istota prawdziwego nawrócenia.

 

12. Przyjęcie rady Ducha Świętego. Pierwsze słowa, które Jezus skierował do Zacheusza, nic nie mówiły o potrzebie nawrócenia się. Zbawiciel nie powiedział mu czegoś takiego: „Wielki grzeszniku, nawróć się, bo pójdziesz do piekła!” Spojrzał tylko „w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (Łk 19,5). Jednak do Zacheusza mówił, już dużo wcześniej, również Duch Święty, z czego może bogaty celnik nie zdawał sobie sprawy. Ten Duch, Duch Miłości, podpowiadał zachłannemu zwierzchnikowi celników, co ma zrobić, by osiągnąć zbawienie. Zacheusz posłuchał Jego subtelnego wezwania, potwierdził je zdecydowaną wewnętrzną decyzją swojej wolnej woli i powiedział do Jezusa: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19,8). W taki sposób uformowała się jego współpraca z Duchem Świętym, uleganie nie egoizmowi, lecz Jego natchnieniom do dobrego.

 

13. Zbawienie dzięki wierze. Słysząc składane przez Zacheusza obietnice podzielenia się swoim majątkiem z ubogimi i dobrego naprawienia wyrządzonych krzywd, „Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama.” (Łk 19,9) Zacheusz stał się „synem” Abrahama przede wszystkim przez wiarę w Jezusa. Abraham jest przykładem pełnego zaufania Bogu. Z powodu swoje wiary nazwany jest  ojcem wierzących – ojcem tych, którzy wierzą (por. Rz 4,11) Dzięki wierze Abraham osiągnął zbawienie. Każdy z nas również je osiągnie, jeśli tak jak on zawierzy Bogu. Nie tylko Abraham i Zacheusz dali nam przykład wiary. Do tych świetlanych przykładów zalicza się przede wszystkim Matka Najświętsza, Maryja – wierząca w Boga, ufająca Mu bezgranicznie i kochająca Go ze wszystkich swoich sił.

 

14. Szukanie tego, co zginęło. Wobec tych, którzy oburzali się z powodu wyjątkowo dobrego potraktowania Zacheusza przez Jezusa, tłumaczy On swoje postępowanie. Wszystkim ludziom,  którzy szemrali mówiąc: „Do grzesznika poszedł w gościnę” (Łk 19,7), Jezus odpowiada: „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10). Każdy chrześcijanin powinien również pod tym względem naśladować Jezusa i szukać razem z Nim tego, „co zginęło” – a więc przede wszystkim siebie samego, bo każdy z nas w jakiejś części duchowego życia jest „zagubiony”, czyli oddalony od drogi Jezusowej.

 

15. Wezwanie do pośpiesznego działania. Kiedy Jezus przechodził obok drzewa, na które wspiął się bogaty przywódca celników, „spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (Łk 19,5). Jezus wezwał go do szybkiego działania, jakby chciał mu powiedzieć: Nie ma już czasu na bezczynne patrzenie, zaspokajanie ciekawości. Trzeba szybko zacząć czynić dobrze. I Zacheusz chyba zrozumiał, o co chodzi. „Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany” (Łk 19,6). Zamiast dalej biernie patrzeć na Jezusa, przyjął Go do siebie. I tak powinno być w życiu każdego z nas: Jezusa powinniśmy zaprosić na stałe do naszego życia, aby zamieszkał w nas i pokierował całym naszym myśleniem, mówieniem, decyzjami, postępowaniem. Powinniśmy to zrobić szybko tak jak Zacheusz, który – na polecenie Jezusa – szybko zszedł z drzewa.

 

16. Przyjęcie Jezusa przez naśladowanie Go. Zacheusz z radością przyjął Jezusa (por. Łk 19,6). Przyjął Go nie tylko przez to, że udzielił Mu gościny w swoim domu. Przede wszystkim przyjął Go do swojego serca, bo postanowił troszczyć się o innych tak, jak to zawsze czynił Jezus. Przez dobre postanowienie dzielenia się swoimi dobrami z ubogimi Zacheusz usunął ze swojego serca podstawową przeszkodę, która uniemożliwiała Jezusowi duchowe zamieszkanie w nim. Tą przeszkodą był egoizm. Każdy może przyjąć Jezusa do siebie, jeśli uwierzy w Niego, postanowi z miłością troszczyć się o innych i zwalczać w sobie każdą formę egoizmu, ujawniającą się w postaci tzw. grzechów głównych. (Więcej o grzechach głównych i ich usuwanie tutaj)

 

17. Majątek, którym można się dzielić z innymi. Zacheusz obiecał Chrystusowi, że da połowę swojego majątku ubogim (por. Łk 19,8). Każdy z nas posiada jakiś „majątek”, którym może się dzielić z innym. Tym majątkiem są nie tylko nasze dobra materialne, ale również uzdolnienia, wiedza w jakiejś dziedzinie, charyzmaty, wiara w Jezusa. Jeśli chcemy być prawdziwymi uczniami Jezusa, to żadnego z tych „majątków” nie powinniśmy zachowywać wyłącznie dla siebie. Tylko egoista zagarnia chciwie wszystko, co posiada, dla siebie lub udostępnia innym wyłącznie za pieniądze. Przykładem osób, które potrafią wykorzystywać „majątek” swoich zdolności dla innych są programiści, którzy wszystkie stworzone przez siebie programy komputerowe lub część z nich udostępniają innym bezpłatnie. Po prostu chcą mieć radość dzielenia się z innymi tym, co za darmo otrzymali od Boga. W wielu wypadkach te bezpłatne programy są o wiele lepsze niż inne, sprzedawane za pieniądze. Nieraz dochodzenie za wszystko i za wszelką swoich praw  autorskich – nawet całkiem słusznych i zgodnych z prawem – może ujawniać niechęć do dzielenia się i ukrytą chciwość.

 

18. Porzucić bezowocne życie. Jezus wezwał Zachariasza, by szybko zszedł z drzewa, na które się wspiął. Ten rzeczywiście bez ociągania odpowiedział, zszedł „z pośpiechem i przyjął Go rozradowany” (Łk 19,6). Życie niektórych ludzi podobne jest do stałego przebywania na owocowym drzewie. Są bezczynni, mogą tylko patrzeć daleko i jeść owoce znajdujące się w zasięgu ręki. Zacheusz na drzewie przedstawia symbolicznie ludzi, którzy spędzają życie na rozrywkach, podróżach dla przyjemności, na siedzeniu przed telewizorem, monitorem lub z komórką w ręce, na  jedzeniu i piciu. Ich życie jest tak bezużyteczne – dla nich i dla innych ludzi – jak stałe siedzenie na drzewie pośród gałęzi i owoców. Wzywając Zacheusza do szybkiego zejścia z drzewa, Jezus wzywa równocześnie tych wszystkich, którzy nic nie robią dla innych, aby się zmienili. A takich ludzi jest dużo. Stale podróżując albo siedząc godzinami z komórką w ręku lub wpatrując się w monitor albo w telewizor niewiele się różnią od człowieka, który bezowocnie całe życie spędza, siedząc na gałęzi drzewa.

 

19. Tłum zasłaniający Jezusa. Zacheusz chciał „koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu” (Łk 19,3). Wspiął się więc na sykomorę. Często się zdarza, że ludzie przeszkadzają – zwłaszcza osobom niskiego wzrostu – coś zobaczyć. W tym wypadku jednak tłum przysłaniał Zacheuszowi kogoś niezwykłego: Jezusa, człowieka i Boga. W tym fakcie zawiera się pewna ogólna prawda, ta mianowicie, że czasami ludzie przysłaniają sobą Boga, nie pozwalają Go innym dostrzec. Tak się dzieje, gdy powszechnie przyjmują jakieś nauki sprzeczne z Ewangelią, gdy głoszą zasady moralne inne niż Boże przykazania. Ja też będę innym przysłaniał Boga, jeśli nie stanę się „przezroczysty”  dzięki Ewangelii, zamienionej na sposób życia, mówienia, myślenia, działania, wartościowania, odczuwania. Jeśli jednak przepoję się Ewangelią, jeśli stanę się wiernym naśladowcą Jezusa, to nikomu Go nie zasłonię. Przeciwnie – ułatwię ludziom dostrzeżenie Go.

 

20. Spoglądanie „w górę”. Żeby zobaczyć Zacheusza, Jezus „spojrzał w górę” (Łk 19,5). Nie wystarczyło patrzenie przed siebie ani w prawo lub w lewo. Spojrzał „w górę”, bo celnik znajdował się na drzewie. Tam przebywała „zagubiona owca” i tam ją Jezus odnalazł. I tak powinien postępować każdy z nas. Powinniśmy z Jezusem szukać zagubionych ludzi tam, gdzie się znajdują. Przykład takiego postępowania dają ci, którzy szukają narkomanów, ludzi z marginesu. Idą tam, gdzie przebywają, aby ich uratować. Ale spojrzenie Jezusa „w górę” posiada jeszcze głębsze znaczenie. Poucza nas ono, że wiele „zagubionych owiec” można odnaleźć, kierując swoje spojrzenie „w górę”, czyli modląc się do Boga. W taki sposób możemy w każdej chwili szukać ludzi, którzy bardzo potrzebują pomocy Bożej łaski. Patrząc „w górę”, w stronę nieba, możemy ich polecić Sercu Boga, Sercu Najświętszej Maryi Panny, aniołom i świętym. I znajdą ocalenie.

 

21. Szemrzący ludzie. Wielu nie podobało się postępowanie Jezusa wobec Zacheusza. Dlatego „widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę” (Łk 19,7). Ci „szemrzący” ludzie zdecydowanie różnili się od Jezusa. On bowiem widział dobro w Zacheuszu. Wiedział, że jest on zdolny do nowego, lepszego życia, natomiast szemrzący ludzie doszukiwali się zła tam, gdzie go nie było: w Jezusie, Istocie najdoskonalszej i bezgrzesznej. Mądry człowiek widzi zło tylko tam, gdzie ono rzeczywiście jest. Potrafi również zauważyć dobro, często przysypane grubą warstwą wad i grzechów. Takie realistyczne widzenie świata i ludzi chroni przed nadmiarem szemrań i zbędnych krytyk.

 

22. Od bogactw materialnych do duchowych. Ewangelista zaznacza, że Zacheusz, zwierzchnik celników był „bardzo bogaty” (Łk 19,2). Jego bogactwem były najpierw dobra materialne, których posiadał wiele. Tak było przed spotkaniem z Jezusem. Po tym spotkaniu te dobra zaczęły maleć, bo Zacheusz obiecał je rozdawać obficie ubogim i ludziom, których skrzywdził. Odtąd przemijające bogactwo materialne zaczęło się zamieniać w bogactwo duchowe i wieczne. Tym bogactwem była wiara w Jezusa i wzrastająca miłość do bliźnich. Człowiek, który jak Zacheusz na ziemi gromadzi takie bogactwa, znajdzie „skarb w niebie” (por. Mt 19,21).

 

23. Jezus przechodzący przez miasto. Jak mówi Ewangelista, Jezus „wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto” (Łk 19,1). Dzięki wejściu Jezusa do Jerycha i przejściu przez miasto Zacheusz nawrócił się i zbawienie stało się udziałem jego domu (por. Łk 19,10). W kościele katolickim istnieje uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. W tym dniu Jezus – prawdziwie obecny pod osłoną hostii – przechodzi przez nasze miasta i wioski, tak jak kiedyś szedł po uliczkach Jerycha. W przeszłości i teraz czyni to po to, by pomóc nam w zbawieniu. Chce się przypomnieć przede wszystkim tym, którzy o Nim zapomnieli. Chce im powiedzieć – tak jak Zacheuszowi – że pragnie jak najszybciej przyjść do naszych domów, a przede wszystkim – do naszych serc. Miłość do każdego z nas rodzi w Nim to głębokie pragnienie, bo wie, że jeśli Go przyjmiemy, osiągniemy zbawienie.

 

24. Ojciec i człowiek w centrum zainteresowania Jezusa. Jezus wszedł do Jerycha (por. Łk 19,1) nie po to, by zwiedzać tę miejscowość. Poszedł tam, aby odnaleźć inne „miasto”, któremu na imię było Zacheusz. Podobnie, gdy szedł do Jerozolim, to również nie czynił tego w celach turystycznych, dla rozrywki. Udawał się tam, aby uczcić swojego Ojca w świątyni. Cała działalność Jezusa nie była skoncentrowana na rzeczach, lecz na Ojcu i na ludziach, Jego stworzeniach. Jezus niczego nie czynił dla siebie, lecz dla dobra innych. I taki wzór do naśladowania nam pozostawił.

 

25. Dwa imiona: Jezus i Zacheusz. W krótkim opisie spotkania Jezusa z Zacheuszem, w Ewangelii, są wymieniane naprzemian ich imiona. Imię Jezus, oznaczające „Bóg zbawia” i imię Zacheusz, znaczące: „czysty”. Imię Jezusa przedstawia Jego naturę i posłannictwo, którym było i nadal jest zbawianie ludzi, natomiast imię Zachariasza ukazuje to, kim się zaczął stawać dzięki spotkaniu z Jezusem, dzięki przyjęciu ofiarowanej mu łaski. Zaczął się stawać „czystym”, uwalniającym się stopniowo od chciwości i innych egoistycznych przywiązań. Dzięki spotkaniu z Jezusem, „Bogiem, który zbawia”, grzeszny celnik zaczął się stawać człowiekiem „czystego serca”, który będzie mógł oglądać Boga, zgodnie z obietnicą: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). (Więcej o ubóstwie w duchu tutaj (1) (2)

 

26. Jezus inny niż ludzie z otoczenia Zacheusza. Zacheusz, bardzo bogaty zwierzchnik celników, chciał – jak mówi Ewangelista – „koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu” (Łk 19,3). Nie wiadomo, co już wiedział o Jezusie, w każdym razie powstała w nim silna potrzeba zobaczenia Go. Duch Święty rozbudził w nim tę potrzebę. Duch Prawdy rozpalił w nim pragnienie dowiedzenia się tego, kim jest Jezus, który akurat przyszedł do Jerycha. I dowiedział się o Nim czegoś, co go zaszokowało – że to ktoś wyjątkowo dobry, pełen szacunku wobec niego. Można bowiem wyobrazić sobie, jak Zacheusz był traktowany przez ludzi jako bogaty zwierzchnik celników. Wielu go nienawidziło z powodu jego zawodu i krzywd, jakie wyrządzał. Liczni mogli być ci, którzy okazywali mu udawany szacunek – taki jakim otacza się na tym świecie osoby wpływowe i znaczące. Zapewne bogactwo przyciągało do niego różnych „przyjaciół”, z którymi mógł ucztować i zabawiać się. Zwierzchnika celników nie otaczała miłość, lecz ukrywana ze strachu nienawiść i zazdrość. W Jezusie, którego koniecznie chciał zobaczyć, odnalazł kogoś odróżniającego się od całego otoczenia – kogoś, kto kocha prawdziwie, bez jakiejkolwiek udawanej „poprawności”.

 

27. Stała zbawcza aktywność Jezusa. Jezus „wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto” (Łk 19,1). Nie tylko wszedł, aby zamieszkać w jakimś domu, lecz „przechodził” przez miasto. To pokazuje Jego zbawczą aktywność, ciągłe szukanie i pomaganie w osiągnięciu zbawienia. Tę zbawczą aktywność nasz Zbawiciel pragnie ujawnić także w nas samych. Chce nie tylko wejść do naszego serca, ale ponadto pragnie duchowo i w nadprzyrodzony sposób „przechodzić” przez wszystkie zakamarki naszej osobowości, aby je rozjaśnić swoją obecnością i udoskonalić. Chce ciągle „przechodzić” przez nasze myśli, uczucia, słowa i czyny. Wszystko chce w nas napełnić swoją Boską miłością, aby się ujawniała przez całą naszą osobowość.  Na to stałe i przemieniające „przechodzenie” musimy Jezusowi pozwolić, gdyż On nie chce niczego zmieniać w nas przemocą, wbrew naszej woli. (Więcej o zamieszkaniu Boga w człowieku tutaj)

 

28. Przemieniające doświadczenie ogromu miłości Jezusa. Ewangelista zaznacza, że Zacheusz „był niskiego wzrostu” (Łk 19,3). Tego faktu nie potrafił już zmienić. Mógł jednak doprowadzić siebie do wzrostu innego – do rozwoju swojego ducha. I podjął się tego zadania. Momentem przełomowym było spotkanie Jezusa, doświadczenie Jego miłości, która przewyższa wszelką wiedzę. W tę Jego miłość został on wkorzeniony i w tej miłości chciał się umacniać. „Niskiego wzrostu” Zacheusz zaczął wzrastać duchowo, bo przez chwilę doświadczył niepojętej miłości Jezusa. To doświadczenie ma ogromne znaczenie w życiu każdego człowieka, dlatego św. Paweł wszystkim nam życzy: „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.” (Ef 3,17-19). Niepojęte i przemieniające są „wymiary” Boga – Miłości nieskończonej i wiecznej! Do upodobniania się do niej każdy z nas został wezwany. (Więcej o miłości Boga tutaj)

 

29. Udział w zbawieniu. Zacheusz powiedział do Jezusa: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. W odpowiedzi usłyszał:  „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama” (Łk 19,8-9). Jezus uświadomił Zacheuszowi, że on i jego dom ma udział w zbawieniu. Słowo „zbawienie” ma kilka odcieni znaczeniowych. Oznacza pewien dobroczynny proces, który rozpoczyna się już tu, na ziemi, i jego wynik, który nastąpi dopiero po śmierci. Tym, co zaczyna się w życiu ziemskim, jest spotkanie z Jezusem i nawrócenie – takie jak to, którego doznał Zacheusz. Spotkał Jezusa, przyjął Go do swojego domu i szczerze postanowił rozpocząć nowe życie. Dlatego Jezus powiedział, że już dziś zbawienie stało się udziałem jego domu. Jego udziałem stało się jednak zbawienie w fazie ziemskiej. Zakończenie tego zbawczego procesu miało nastąpić dopiero w niebie, w pełnym zjednoczeniu z Trójcą Przenajświętszą, w uszczęśliwiającym oglądaniu Jej „twarzą w twarz”, w niepojętym trwałym szczęściu bez końca, w wiecznym i radosnym przebywaniu we wspólnocie kochających się wzajemnie dobrych zbawionych istot. (Więcej o zbawieniu tutaj)

 

30. Słowa skierowane nie tylko do Zacheusza. Zwierzchnika celników, Zacheusza, zaskoczyły i poruszyły do głębi serca niespodziewane słowa Jezusa: „dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (Łk 19,5). Tam Jezus chciał pójść, chociaż nie był to dom samej świętości, nieskazitelności, doskonałości. Był to dom grzesznych ludzi. A jednak tam chciał pójść i poszedł. Serce Zbawiciela, napełnione miłością, chce każdemu z nas powtarzać bez przerwy podobne słowa: „Teraz chcę się zatrzymać u ciebie, w twoim sercu, w twoim domu, w twojej szkole, w twojej pracy. Chcę być cały czas z tobą, przy tobie i w tobie. Wiem, kim jesteś i jaki jesteś, jednak chcę być cały czas z tobą. Nie odrzucaj mojego zaproszenia, a sprawisz mi wielką radość”.

Przypowieść o rozdzielonych minach

Gdy słuchali tych rzeczy, dodał jeszcze przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi.11 Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić.12 Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę.13 Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami.14 Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał.15 Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min.16 Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami.17 Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min.18 Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami!19 Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce.20 Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć czegoś nie posiał.21 Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał.22 Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał.23 Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min.24 Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min.25 Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma zabiorą nawet to, co ma.26 Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi,27 przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.28(Łk 19,11-28)

1. Będzie inaczej, niż ludzie sobie wyobrażali. Jezus był blisko Jerozolimy. Tam miał oddać życie dla zbawienia świata i powstania Królestwa Bożego. Jednak nie takiego obrotu sprawy spodziewali się ludzie słuchający Jezusa. Oni „myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi” (Łk 19,11). Dlatego Jezus opowiedział im przypowieść, w której wyjaśnił, że to, co się z Nim stanie, będzie przypominać wyjazd do dalekiego kraju, aby uzyskać „godność królewską i wrócić” (Łk 19,12). Z tego powodu słuchacze nie znajdą się w najbliższym czasie w oczekiwanym królestwie, aby tam doznawać samej radości i chwały. Czeka ich trud posługiwania się otrzymanymi minami.

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski


 



Powrót do strony głównej

Tytuły rozważań