Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

MODLITWA

Modlitwa Marii, siostry Łazarza


Papież Franciszek tak przedstawia to, co uczyniła Maria, siostra Marty i Łazarza, która siedziała u stóp Jezusa i wsłuchiwała się w Jego słowa (Łk 10,38-42): «To jest najlepsza cząstka», bo Maria słuchała Go i modliła się sercem. To jakby Pan mówił do nas: «Pierwszym zadaniem w życiu jest właśnie modlitwa». Ale nie modlitwa polegająca jedynie na powtarzaniu słów jak papuga, tylko modlitwa serca: patrzeć na Pana, słuchać Go, prosić Go. A wiemy, że modlitwa czyni cuda”. (Hom. 8.10.2013).

W modlitwie Marii można znaleźć trzy elementy, które powinny formować również naszą modlitwę: patrzenie, słuchanie i mówienie. Był u siostry Marty jeszcze jeden element: miłość. Wpatrywała się w Jezusa z miłością, słuchała Go z miłością i - jeśli coś mówiła - to również z miłością.

Inaczej niż Maria zachowywała się jej aktywna siostra Marta, o której Papież powiedział, że się nie modliła (Hom. 8.10.2013). Z pewnością chciała coś zrobić dla Jezusa. Chciała Go ugościć, nakarmić. Maria o nakarmienie Jezusa nie troszczyła się. Sama się przy Nim karmiła Jego słowem, Jego widokiem, Jego miłością. Przy Jezusie wzrastała jej mądrość, jej miłość i jej odwaga. To ona oprócz Matki Jezusa należała do tych kobiet, które były przy Nim w godzinie Jego konania na krzyżu. Stała u Jego stóp, podobnie jak w dniu goszczenia Go w jej rodzinnym domu. I tam wpatrywała się w Jezusa, tym razem jednak nie z radością, lecz z nieopisanym bólem. Była odważna, bo modlitwa rozpaliła Jej miłość do Chrystusa.

Ewangelie nie wspominają nic o tym, by Marta stała pod krzyżem Jezusa. Maria, jej siostra tam podeszła. Trudno wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Papież Franciszek powiedział, że Marta nie modliła się. Działała, była aktywna dla Jezusa. Wydawało jej się, że On najbardziej potrzebuje jedzenia, dlatego przygotowywała dla Niego posiłek. On jednak bardziej potrzebował kontaktu osobowego, spokojnej rozmowy, pragnął otwartych serc, które pozwolą Mu zasiewać w nie ziarna słowa życia. Maria dała Mu to. Marta natomiast skoncentrowała się na tym, co sama uznała za „najlepsze”. Nie poprzestała na tym. Chciała wszystkich podporządkować swojemu planowi: siostrę, a nawet samego Jezusa. Nie słuchała Jego nauczania, lecz Go pouczała, co ma powiedzieć siostrze: ma przestać głosić jej Dobrą Nowinę i powiedzieć jej, że powinna zająć się gotowaniem, układaniem talerzy, przynoszeniem potraw.

Marta jest obrazem aktywistów, działaczy, którzy kochają Jezusa, często jednak „po swojemu”, bo czynią dla Niego to, co sami wymyślili jako dobre, jako najlepsze. Tak się dzieje, gdy aktywność nie łączy się z modlitwą, z rozpoznawaniem życzeń Boga. Marii nie groziło to niebezpieczeństwo. Dzięki modlitwie umiała rozpoznać Jego pragnienia, Jego wolę, Jego życzenia.

Modlitewne wpatrywanie się w Chrystusa i słuchanie Go nie pozbawiło Marii odwagi ani aktywności. Podeszła pod sam krzyż, poszła do grobu Jezusa, chociaż wiedziała, że stoją tam straże. To, co Maria zrobiła dla Jezusa i dla rodzącego się Kościoła, pokazało, że modlitwa nie jest stratą czasu, jak się mogło wydawać krzątającej się Marcie i jak się wydaje wielu aktywistom i działaczom kościelnym.


 

(Redakcja artykułu: 11 października 2013, ks. Michał Kaszowski)

Podobne tematy omówione na stronie www.teologia.pl: Modlitwa

 



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł