
W nauczaniu papieża Franciszka wielokrotnie pojawia się radykalne stwierdzenie, że ktoś – chociaż uważa się za chrześcijanina, bo przyjął chrzest – udaje tylko chrześcijanina, nie jest chrześcijaninem. Tego rodzaju stwierdzenia są pewnym skrótem myślowym, który oznacza brak w jakiejś dziedzinie tego, co chrześcijańskie, brak pełnej świętości, brak pełnej doskonałości chrześcijańskiej, brak tego, co miało się w człowieku rozwinąć po przyjęciu sakramentu chrztu, np. nie ma w nim wspaniałomyślnej miłości, miłosierdzia, przebaczenia, gotowości znoszenia cierpień z miłości do Chrystusa itp. I tak np. papież Franciszek uczy: „Ale chrześcijanin jest łagodny, wspaniałomyślny: poszerza swe serce. Kiedy jednak spotykamy chrześcijan o sercu ograniczonym, pomniejszonym, to nie mamy do czynienia z chrześcijaństwem: jest to egoizm przebrany za chrześcijaństwo". (Hom.17.06.2013)
Kiedy patrzymy na Maryję, widzimy Istotę, w której wszystko jest wspaniałym obrazem i podobieństwem Boga, naszego Stwórcy. Jej miłość do Boga i ludzi - oraz połączone z tą miłością różne cnoty - są wzorem dla każdego chrześcijanina. Nie ma w Piśmie Świętym informacji, że Maryja przyjęła chrzest z wody. Mimo to jest wzorem życia chrześcijańskiego, jest prawdziwą chrześcijanką.
(Redakcja artykułu: 15 sierpnia 2013, ks. Michał Kaszowski)
Podobne tematy omówione na stronie www.teologia.pl: Egoizm