Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

NADZIEJA

Nadzieja nie jest staniem w miejscu, lecz podążaniem naprzód


Św. Jan opisuje spotkanie z Jezusem człowieka, który swoim przykładem poucza nas, co znaczy żyć nadzieją. Otóż, jak pisze, „w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: "Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie". Powiedział do Niego urzędnik królewski: "Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko". Rzekł do niego Jezus: "Idź, syn twój żyje". Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: "Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka". Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: "Syn twój żyje". I uwierzył on sam i cała jego rodzina.” (J 4, 43-54)

Kiedy urzędnik ten usłyszał zapewnienie Jezusa, że jego syn żyje, od razu poszedł prosto do domu. Człowieka tego papież Franciszek dał za przykład chrześcijanom, którzy powinni żyć wiarą w Boże obietnice. Człowiek wierzący w prawdziwość Bożych obietnic nie może stać w miejscu ani krążyć po bezdrożach grzechu. Ma podążać prosto do nadprzyrodzonego celu, którym jest niebo, niebieskie Jeruzalem.

O tym nowym Jeruzalem tak mówi Bóg przez proroka Izajasza:  „To mówi Pan: "Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy «Wesele» i z jej ludu «Radość». Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nim będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce". (Iz 65, 17-21)

Te wspaniałe obietnice trzeba odnieść przede wszystkim do niebieskiego Jeruzalem, nieba. Tam spełni się całkowicie to, co bardzo plastycznie i obrazowo przedstawił prorok Izajasz. W niebie będzie tylko wesele i radość.

Jeśli ktoś naprawdę wierzy w prawdziwość Bożych obietnic, to powinien za nimi podążać. Nie może być podobny do turysty, który udaje się to tu, to tam. Chrześcijanin nie może żyć jak człowiek, który nie idzie właściwą drogą, bo pobłądził. A jeśli nawet zagubił się, to może odnaleźć jedyną i właściwą drogę do celu wiecznego. Jest nią Chrystus, Droga, Prawda i Życie. On zawsze gotów jest dać nam łaskę powrotu. Odnajdzie jednak drogę tylko ten, kto uświadamia sobie, że się zagubił, że nie podąża drogą właściwą. Trudno zejść ze złej drogi temu, kto pomimo swojego zabłąkania uważa, że jest doskonały, że żyje tak, jak powinien żyć uczeń Chrystusa. (Hom 31.03.2014)


 

(Redakcja artykułu: 3 kwietnia 2014, ks. Michał Kaszowski)

Podobne tematy omówione na stronie www.teologia.pl: Nadzieja

W formie drukowanej, Niebo, piekło, czyściec i to, co nastąpi na końcu, Śmierć i wieczne istnienie



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł