Powrót do strony głównej

Tytuły rozważań


ROZWAŻANIE EWANGELII WEDŁUG ŚW. ŁUKASZA

ROZDZIAŁ 20


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24


Atakowanie Jezusa w świątyni

Pewnego dnia, kiedy nauczał lud w świątyni i głosił Dobrą Nowinę, podeszli arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze starszymi1 i zapytali Go: Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?2 Odpowiedział im: Ja też zadam wam pytanie. Powiedzcie Mi:3 Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi?4 Oni zastanawiali się i mówili między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, zarzuci nam: Dlaczego nie uwierzyliście mu?5 A jeśli powiemy: Od ludzi, cały lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, że Jan był prorokiem.6 Odpowiedzieli więc, że nie wiedzą, skąd pochodził.7 Wtedy Jezus im rzekł: To i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.8 (Łk 20,1-8)

1. Niechęć zamiast głodu prawdy. Arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze starszymi nie podeszli do Jezusa po to, by Go uważnie słuchać lub szczerze prosić o wyjaśnienie jakichś trudnych do zrozumienia prawd. Chcieli Mu wykazać, że nie ma prawa nauczać, dlatego zadali Mu podchwytliwe pytanie: „Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?” (Łk 20,2) Jednak to nie głód prawdy, lecz maskowana złośliwość i niechęć do Jezusa, pobudziła ich do postawienia tego pytania.

 

2. Roztropność Jezusa w udzielaniu odpowiedzi. Osoby wrogo nastawione wobec Jezusa stanowczo domagały się od Niego wyjaśnienia, dlaczego naucza lud w świątyni i głosi Dobrą Nowinę. Zapytali Go więc: „Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?” (Łk 20,2) Jezus nie chciał im udzielić odpowiedzi na to pytanie, bo wiedział, że ją znają, lecz z uporem nie chcą jej przyjąć. Dlatego też postawił im pytanie: „Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi?” (Łk 20,4)

 

3. Niepotrzebne pytanie. Jezus wielokrotnie dał odpowiedź na podstępnie postawione mu pytanie o prawo do nauczania: „Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?” (Łk 20,2) Przez wszystko, co czynił Zbawiciel w czasie swojego publicznego działania, dawał wyraźnie do zrozumienia, że wszystkie swoje prawa i władzę posiada od samego Boga Ojca. Świadczyła o tym mądrość zawarta w Jego nauczaniu i dokonywane cuda. Kto miał dobrą wolę i nie przeciwstawiał się Duchowi Świętemu, ten dobrze wiedział, że prawo Jezusa do wykonywania swojego posłannictwa nie pochodzi od żadnej władzy ziemskiej, lecz z nieba. Jeśli ktoś tej dobrej woli nie posiadał tak jak złośliwi arcykapłani, faryzeusze i uczeni w Piśmie, to prawdy o pochodzeniu władzy Jezusa od Boga nie przyjmował. Jezus wiedział, że złe było nastawienie tych, którzy zadawali Mu pytania. Wiedział, że nawet jeśli jeszcze raz im wszystko wyjaśni, to i tak nie przyjmą Jego nauczania. Dlatego w inteligentny sposób uniknął udzielenia odpowiedzi.

 

 4. Różne powody odmówienia dania odpowiedzi. Ani Jezus, ani arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze starszymi nie chcieli udzielać odpowiedzi na zadane im pytania, jednak czynili to z zupełnie różnych powodów (por. Łk 20,1-8). Chrystus nie chciał wyjaśniać wrogo nastawionym do Niego osobom, że Jego prawo do nauczania i władza pochodzi od najwyższego Boskiego Autorytetu, bo wiedział, że swoją prawdziwą odpowiedzią nie tylko nie doprowadzi ich do zmiany na lepsze, lecz przeciwnie – powiększy ich złość i agresję. Oni zaś nie chcieli powiedzieć, co naprawdę myślą o chrzcie Janowym – czy pochodzi z nieba czy też od ludzi – bo chcieli ukryć swoją niechęć do podążania za dobrem. Kierowali się pychą i dlatego chcieli dobrze wypaść przed Jezusem i ludźmi (por. Łk 20,5-8).

 

5. Spryt zamiast prawości. Niewygodne dla przeciwników prawdy i Jezusa było postawione przez Niego pytanie: „Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi?” Zamiast udzielić odpowiedzi zgodnej ze swoimi przekonaniami, „oni zastanawiali się i mówili między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, zarzuci nam: Dlaczego nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: Od ludzi, cały lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, że Jan był prorokiem. Odpowiedzieli więc, że nie wiedzą, skąd pochodził. Wtedy Jezus im rzekł: To i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię”. (Łk 20,4-8) W przeciwieństwie do słów Jezusa odpowiedź arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszyzny nie była szczera. Jezus bowiem nie udzielił odpowiedzi wykrętnej, niezgodnej z prawdą. Powiedział zgodnie z własnym pragnieniem, zrodzonym przez mądrość: „Nie powiem, jakim prawem to czynię”. Znaczyło to: Wiem, że mam prawo nauczać i wiem od kogo ono pochodzi. Jednak nie chcę wam tego w tej chwili powiedzieć, bo i tak, jak zwykle, słów moich nie przyjmiecie. Słowa Jezusa były szczere, natomiast odpowiedź Jego przeciwników była wykrętna i zakłamana. Każdy z nich miał jakiś pogląd dotyczący pochodzenia chrztu Janowego, jednak żaden z nich nie miał odwagi ani pokory, aby ujawnić swoje przekonanie. Dlatego, po naradzie, powiedzieli wykrętnie i nieszczerze, że nie wiedzą, skąd pochodzi chrzest udzielany przez Jana Chrzciciela (por. Łk 20,7).

 

6. To, co z nieba pochodzi, zawsze powinno być przyjmowane. Osoby wrogo nastawione do Jezusa zastanawiały się i mówiły między sobą: „Jeśli powiemy: z nieba, zarzuci nam: Dlaczego nie uwierzyliście mu?” (Łk 20,5) Nawet dla nich było oczywiste, że za tym, co „z nieba” pochodzi, zawsze trzeba podążać. Dlatego spotkają się z zarzutem Jezusa, że nie uwierzyli Janowi Chrzcicielowi i nie poszli za jego pouczeniami. Dla nas też powinno być oczywiste, że wszelkie pouczenia i rady, które pochodzą „z nieba”, powinny być zawsze przyjmowane – nawet wtedy, gdy pochodzą z tzw. objawień prywatnych takich jak np. Fatima. Nie usprawiedliwi się ten, kto powie, że nie będzie się nawracał, bo o tym jest mowa w objawieniach fatimskich, a w te – jako prywatne – „nie trzeba wierzyć”.

 

Przypowieść o nieuczciwych dzierżawcach

I zaczął mówić do ludu tę przypowieść: Pewien człowiek założył winnicę, oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał na dłuższy czas.9 W odpowiedniej porze wysłał sługę do rolników, aby mu oddali jego część z plonu winnicy. Lecz rolnicy obili go i odesłali z niczym.10 Ponownie posłał drugiego sługę. Lecz i tego obili, znieważyli i odesłali z niczym.11 Posłał jeszcze trzeciego; tego również pobili do krwi i wyrzucili.12 Wówczas rzekł pan winnicy: Co mam począć? Poślę mojego syna ukochanego, chyba go uszanują.13 Lecz rolnicy, zobaczywszy go, naradzali się między sobą mówiąc: To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie się nasze.14 I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili. Co więc uczyni z nimi właściciel winnicy?15 Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę da innym. Gdy to usłyszeli, zawołali: Nie, nigdy!16 On zaś spojrzał na nich i rzekł: Cóż więc znaczy to słowo Pisma: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła?17 Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go.18 W tej samej godzinie uczeni w Piśmie i arcykapłani chcieli koniecznie dostać Go w swoje ręce, lecz bali się ludu. Zrozumieli bowiem, że przeciwko nim skierował tę przypowieść.19 (Łk 20,9-19)

1. Wrogość wobec dzieł Bożych. Przypowieść o nieuczciwych dzierżawcach winnicy Jezus skierował przeciwko tym, którzy odrzucali posłańców Bożych i wszystko, co tak jak chrzest Jana Chrzciciela pochodziło z nieba. Proroków zabijali, chrztu Janowego nie przyjęli i szukali sposobu zabicia Jezusa, prawdziwego Syna Bożego (por. Łk 20,19)

 

2. Prawda ukazana pod osłoną przypowieści. Jezus zaczął opowiadać przypowieść, w której przedstawił swoją śmierć i złe postępowanie wobec  Niego i różnych innych Bożych posłańców. Przedstawił jednak godne potępienia ludzkie czyny nie wprost, lecz pod osłoną przypowieści. Jezus wybrał taką formę przekazu, bo wiedział, że treść przypowieści będzie aktualna w każdym pokoleniu i w każdym okresie ludzkiej historii. W każdej epoce bowiem pojawią się ludzie, którzy będą się przeciwstawiać Bogu i Jego posłańcom broniącym wiary i moralności. I tak jest również w naszych czasach. Ktokolwiek broni wartości chrześcijańskich, moralności zakorzenionej w Ewangelii, ten spotyka się ze sprzeciwem, posądzaniem o zacofanie, a nawet – o używanie „języka nienawiści”.

 

3. Winnica rodząca dobre owoce. „Pewien człowiek założył winnicę, oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał na dłuższy czas.” (Łk 20,9) Tą winnicą są wszystkie dobre dzieła, które Bóg tworzył w ciągu historii ludzkiej, od początku jej istnienia w ogrodzie edeńskim (por Rdz 2-3), zwanym popularnie rajem. Taką winnicą – mającą rodzić dobre i pożyteczne dla innych winne krzewy – był naród wybrany. Tą winnicą, w której ludzie mają się stawać pożyteczni i dobrzy jak zdrowe winne krzewy, jest obecnie Kościół założony przez Jezusa Chrystusa. Opiekunami winnic dobra zawsze są jacyś „dzierżawcy”, czyli ludzie odpowiedzialni za stan winnych ogrodów, które nie są ich własnością. Nie należą one do nich, lecz do Boga Ojca, do Jezusa Chrystusa i do Ducha Świętego, gdyż dobro, które się w nich tworzy, jest przede wszystkim owocem działania w nich Boskich Osób. „Dzierżawcy” mieli w przeszłości i mają obecnie być stróżami tych ogrodów dobra. Mają być pracownikami, którzy pomagają Boskim Osobom działać bez przeszkód w ludzkich sercach, aby każde z nich stało się żyznym ogrodem dla różnych pożytecznych roślin, krzewów i drzew dobra.

 

4. Dzieła Boże oddane w dzierżawę ludziom. Bóg chce podzielić się z człowiekiem radością, która powstaje z czynienia dobra, pomnażania go i strzeżenia. Stwórca wszelkiego dobra nie chce radości tworzenia dobra zachowywać wyłącznie dla siebie. Na to zwraca uwagę przypowieść Jezusa Chrystusa o winnicy wydzierżawionej rolnikom: „Pewien człowiek założył winnicę, oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał na dłuższy czas”. (Łk 20,9) Nad winnicą, którą był naród wybrany, mieli czuwać jego przywódcy duchowi. Kościołem, który jest szczególnie ważną winnicą Pana, mają się opiekować powołani przez Niego pasterze. Ale oprócz Kościoła istnieją jeszcze inne winnice, które wymagają szczególnej opieki. Taką winnicą jest nieśmiertelna dusza każdego człowieka. To nie rodzice lecz Bóg ją stworzył przez bezpośredni akt stwórczy, dlatego w szczególny sposób do Niego należy. (Więcej na ten temat tutaj) Każdy człowiek jest przez Boga powołany do troski o to, by w winnicy jego duszy nie wyrastały krzewy zła, lecz – dobra. Ja też jestem odpowiedzialny przed Stwórcą mojej nieśmiertelnej winnicy za to, co w niej się zasiewa, co w niej wyrasta i dojrzewa: owoce dobra lub zła. Jestem odpowiedzialny za to, kto i co w niej zasiewa.

 

5. Dusze-winnice dzieci i młodzieży. Wymagającymi szczególnej opieki otoczenia są dusze dzieci i młodzieży. W ich duchowych winnicach, którymi są ich nieśmiertelne dusze, wszystko dopiero się zasadza i stopniowo dojrzewa. Wzrastającymi tam roślinami może być dobro lub zło. Powinniśmy zrobić wszystko, co potrafimy, aby w duszach dzieci i młodych ludzi zostały posadzone dobre rośliny; aby nie zostały wyparte przez zło. Z tego powodu ważny jest klimat, w którym dzieci i młodzież wzrastają; ważny jest przykład dorosłych, z którym się stykają.

 

6. Zagarnianie dla siebie tego, co należy do właściciela winnicy. Ten, który założył winnicę, nie zapomniał o niej. „W odpowiedniej porze wysłał sługę do rolników, aby mu oddali jego część z plonu winnicy. Lecz rolnicy obili go i odesłali z niczym”. (Łk 20,10) Właściciel winnicy nie chciał jej odebrać dzierżawcom, lecz upomniał się tylko o swoją część, której został pozbawiony. Nieraz opiekunowie „dusz-winnic” zapominają, do kogo one naprawdę należą. Nie pamiętają o tym, że zostały one stworzone przez Boga; zapominają, że Jezus Chrystus je odkupił przez swoją bolesną mękę i śmierć; nie zwracają uwagi na to, że Duch Święty zasadził w tych winnicach winne krzewy różnych pożytecznych cnót. Opiekunowie „dusz-winnic” często nie troszczą się o to, żeby je przywiązywać nie do siebie, lecz do ich prawdziwego właściciela, którym jest Trójosobowy Bóg. Szukają bardziej własnej chwały, niż chwały Bożej.  Rodzice, którzy są opiekunami winnic-dusz swoich dzieci, nie powinni nigdy zapominać, do kogo one naprawdę należą i do kogo powinny przez całe życie dążyć.  (Więcej o duszy tutaj)

 

7. Złe traktowanie Bożych posłańców. Źle zostali potraktowani słudzy właściciela winnicy, którzy zostali posłani przez niego, żeby przez nich upomnieć się o swoją część plonów. Posłał jednego, drugiego, trzeciego... Rolnicy jednak obili pierwszego „i odesłali z niczym. Ponownie posłał drugiego sługę. Lecz i tego obili, znieważyli i odesłali z niczym. Posłał jeszcze trzeciego; tego również pobili do krwi i wyrzucili.” (Łk 20,10-12) Sposób traktowania sług właściciela winnicy pokazuje symbolicznie odrzucanie Boga i tych, którzy o Nim przypominają. Wielu na świecie nie chce nic słyszeć o Bogu prawdziwym, o pochodzeniu od Niego i o zobowiązaniach, jakie z tego faktu wypływają. Dlatego jeśli ktoś w Bożym imieniu przemawia, to spotyka się z ich strony z mniejszymi lub większymi prześladowaniami. Zwłaszcza osoby mające tzw. objawienia prywatne spotykają się z powszechną kpiną, ośmieszaniem, wyszydzaniem i odrzucaniem, chociaż są przekazicielami woli Bożej w sposób wyjątkowy, wybrany przez Niego. (Więcej o różnych formach objawiania się Boga tutaj)

 

8. Posłanie przez Boga swojego umiłowanego Syna. Zagarnianie cudzej własności jest krzywdą wyrządzaną nie tylko jej właścicielowi, lecz także tym, którzy ją samowolnie biorą dla siebie. To odnosi się także do Bożej własności, którą jest całe stworzenie, a w szczególności dusze ludzkie i Kościół. Jest więc czymś niewłaściwym i złym traktowanie jako swojego tego, co należy do Boga, Stwórcy Wszystkiego, do Syna Bożego, Odkupiciela Świata i do Ducha Świętego, który doskonali, ożywia i uświęca. Prawdziwy Właściciel wszystkiego stale przypominał i nadal przypomina nam fundamentalną prawdę, że nie wolno samowolnie uważać się za właściciela Jego dzieł. Przypomniał to przede wszystkim przez swojego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa, jak o tym mówi przypowieść o winnicy wydzierżawionej nieuczciwym rolnikom. Jej właściciel postanowił dopomnieć się o swoją część plonów przez swojego syna: „Co mam począć? Poślę mojego syna ukochanego, chyba go uszanują”. (Łk 20,13) Bóg upomniał się o swoją część plonów winnicy nie tylko ze względu na siebie, lecz przede wszystkim dla dobra tych, którzy wszystko zagarnęli dla siebie. Nie chciał bowiem, aby wiecznie ciążyła na nich wina za dokonaną kradzież Jego mienia.

 

9. Posłanie Syna Bożego do tych, którzy Go zabiją. Pan winnicy, gdy rolnicy okrutnie potraktowali jego sługi, zaczął się głośno zastanawiać: „Co mam począć? Poślę mojego syna ukochanego, chyba go uszanują. Lecz rolnicy, zobaczywszy go, naradzali się między sobą mówiąc: To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie się nasze. I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili”. (Łk 20,13-15) Nie spełniło się więc przypuszczenie właściciela winnicy dotyczące jego syna, że „chyba go uszanują”, bo nie tylko nie okazali mu szacunku, lecz go zabili. Podobnych wątpliwości nie miał Bóg Ojciec, posyłając swojego umiłowanego Syna na świat – swoją winnicę. Wiedział, że z całą pewnością Go nie uszanują i zabiją. A mimo to posłał Go do nas, do sług, którzy Jego własność nazywają i traktują jako „swoją” i nie chcą Mu oddawać należnej części plonów. Znając przyszłość, posłał swojego Syna na pewną śmierć. Skłoniła Go do tego Jego niepojęta ojcowska miłość do nas.

 

10. Aktualność przypowieści o wydzierżawionej winnicy. Również w naszych czasach nie traci aktualności przypowieść o dzierżawcach, którzy zagarnęli winnicę dla siebie i nie chcieli oddawać jej właścicielowi należnej mu części plonów (por. Łk 20,10-15). Można ją odnieść do państw i kontynentów, między innymi do Europy, która była w przeszłości kwitnącą winnicą Pańską. Wiedziała, że należy do Boga i że powinna stosować się do Jego woli i do Jego przykazań. Owocami dobra i wiary dzieliła się z całym światem, dzięki działalności misyjnej. Dzisiaj wielu neguje chrześcijaństwo, uważając je za zanikającą religię z przeszłości, której nie tylko nie należy wskrzeszać, propagować, lecz przeciwnie – usuwać nawet jej ślady materialne, jakimi są między innymi kościoły. Europa potrzebuje modlitwy, aby przypomniała sobie czyją jest winnicą. Potrzebuje naszej modlitwy, aby powróciła jej pamięć o Bogu Stwórcy, o Chrystusie, Odkupicielu i założycielu Kościoła, o Duchu Świętym, który jako jedyny potrafi jeszcze odnowić jej oblicze i oblicze całego świata. Tylko Jego wszechmoc potrafi odnowić jej oblicze, aby usunąć z niego demoniczną brzydotę i sprawić, że odzwierciedli się na nim piękno i dobroć Trójosobowego Boga.

 

11. Syn wyrzucony z winnicy i zabity. Rolnicy nie uszanowali nawet umiłowanego syna właściciela winnicy. Zobaczywszy go, „naradzali się między sobą mówiąc: To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie się nasze. I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili”. (Łk 20,13-14) Podobnie można postąpić, gdy siebie uważa się za jedynego właściciela swojej duszy i swojego życia. Łatwo wtedy odrzucić tych wszystkich, którzy pouczają nas, do kogo naprawdę należy winnica naszego życia – tych, którzy przypominają nam, że nasza dusza, nasze ciało i całe nasze życie należy do Boga, bo to On nas stworzył i ciągle podtrzymuje w istnieniu. Ale nie tylko posłańców Bożych można źle traktować. Można tak jak ogrodnicy z przypowieści wyrzucić samego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, z winnicy swojego życia i tak postępować, jakby On był dla nas tylko „martwym” wspomnieniem z dalekiej historycznej przeszłości. Takie ciągłe wyrzucanie Jezusa z duszy, z serca, z umysłu i uczuć i zabijanie Go dokonuje się w wielu winnicach, którymi są poszczególni ludzie, rodziny, społeczności, narody. Ma to ciągle miejsce na kontynencie europejskim, który był kiedyś kwitnącą winnicą Pańską, a obecnie wyrzuca swojego Odkupiciela i Zbawiciela i zabija Go.

 

12. Wzbranianie się przed przyjęciem groźnej prawdy. Zakończywszy przypowieść o winnicy, mówiącej o tym, jak okrutnie postąpili jej dzierżawcy z wszystkimi posłańcami jej właściciela  i jego synem, Jezus zadaje pytanie: „Co więc uczyni z nimi właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę da innym. Gdy to usłyszeli, zawołali: Nie, nigdy!” (Łk 20,14-16) Nieprzyjaciele Jezusa, słuchający Jego przypowieści o nieuczciwych dzierżawcach winnicy, nie wyrażali swojego oburzenia, gdy słyszeli słowa o ich haniebnym traktowaniu sług i syna właściciela. Nie oburzali się złym postępowaniem rolników względem samego właściciela, któremu nie chcieli oddawać należnej mu części plonów. To ich nie oburzało. Wyrazili jednak swój sprzeciw, gdy usłyszeli zapowiedź surowego rozliczenia się z niegodziwymi dzierżawcami, bo zrozumieli, że ta surowa groźba ich dotyczy: zostaną pozbawieni winnicy i poniosą śmierć. Łatwo się słucha przyjemnych zapowiedzi, trudno natomiast przyjąć słowa groźne, mówiące o karze, nawet jeśli są całkowicie prawdziwe. Prawda jednak pozostaje prawdą, nawet gdy ktoś jej nie słucha. Sprawiedliwość za okrucieństwa zostanie wymierzona – częściowo na tym świecie, a w pełni w wieczności. Odnosi się to także do tych, którzy myślą, że mogą bezkarnie niszczyć chrześcijaństwo, bo posługują się okrucieństwem i zastraszaniem lub różnymi podstępnymi działaniami, ukrytym przed oczami świata. Bóg, właściciel swojej winnicy, zna wszystko i z tymi, którzy się nie nawrócą, będzie musiał postąpić tak, jak to zapowiada przypowieść Jezusa.

 

13. Wznoszenie niebezpiecznych budowli. Ludzie odrzucający Chrystusa są podobni do murarzy, którzy przy wznoszeniu budowli pozbyli się kamienia mającego ogromne znaczenie dla spoistości i trwałości budowli. Dlatego Jezus, po zakończeniu przypowieści o winnicy oddanej w ręce nieuczciwych dzierżawców, wypowiedział słowa ostrzeżenia pod adresem ludzi, którzy byli nastawieni wrogo wobec Niego i odrzucali Go. Spojrzał „na nich i rzekł: Cóż więc znaczy to słowo Pisma: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła?” (Łk 20,17) Każdy, kto walczy z Chrystusem i odrzuca Go, jest podobnych do murarzy, którzy wznoszą budowle bez „głowicy węgielnej”, czyli bez tego elementu, który oprócz fundamentu spełnia podstawową rolę dla stabilności i trwałości budowli. Wbrew temu, co sądzi wielu, nie można zbudować dobrego życia ludzkiego i społecznego bez Jezusa Chrystusa. Różnego rodzaju „murarze”, którzy bez Niego chcą urządzić świat i jego porządek, wznoszą budowlę niebezpieczną, grożącą w każdej chwili zawaleniem się i zranieniem albo nawet zabiciem tych, którzy się w niej znajdują.

 

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski


 



Powrót do strony głównej

Tytuły rozważań