Rozważanie Ewangelii według św. Mateusza


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 24


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28


ZNISZCZENIE ŚWIĄTYNI

Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni.1 Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».2 A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?»3 (Mt 24,1-3)

Ruiny powstają, gdy się odrzuca Chrystusa Zbawiciela

„Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».” (Mt 24,1-2) Uczniowie z radością i dumą pokazywali Jezusowi budowle świątyni. Zbawiciel patrzył jednak w stosunkowo bliską przyszłość i dostrzegał gruzowisko, które miało powstać w miejsce wspaniałych budowli. Widziane przez Niego ruiny były symbolem świata, który Go odrzuci. I rzeczywiście, w ciągu wieków pojawiła się niezliczona ilość ruin, bo odrzucony został Zbawiciel i Jego prawo miłości. W to miejsce wdarła się niewiara, bałwochwalstwo i nienawiść, która prowadzi do grabieży, niszczenia i wojen. Nienawiść pojawia się tam, gdzie ktoś odrzuca świadomie Ewangelię i łaskę Chrystusa, która daje siły, żeby według niej ukształtować swoje życie.

Zaciekawienie uczniów Jezusa przyszłością

„A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?»” (Mt 24,3) Jezus zaskoczył Swoich uczniów zapowiedzią zniszczenia świątyni jerozolimskiej. Dlatego przy najbliższej okazji poprosili Go o dokładniejsze wyjaśnienie wypowiedzianej przez Niego przepowiedni. Równocześnie zapytali Go także o znaki Jego przyjścia i końca świata. Jezus udzielił im odpowiedzi, nie podał jednak wszystkich szczegółów dotyczących przyszłości lecz głównie te, które powinny nas skłonić do zastanowienia się nad swoim życiem.

W miejsce zburzonej świątyni z kamienia powstanie niezniszczalna świątynia duchowa

„Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».” (Mt 23,2) Splendor budowli świątynnej przyciągał uwagę uczniów Jezusa. Tym, co budziło ich zachwyt, były materiały, z których była zbudowana. Jezus przepowiedział jednak, że ta świątynia zostanie zburzona. Jej wspaniałe budowle zamienią się w ruiny, które oczu nie potrafią ucieszyć. Cała działalność Jezusa była jednak skierowana na utworzenie nowej świątyni – duchowej, zbudowanej z ludzkich serc. I rzeczywiście ją założył. Jest nią Kościół, Świątynia duchowa. W niej On, Jej Założyciel i Zbawiciel, żyje, uświęca, zbawia. Tę Świątynię napełnia swoją potężną obecnością Duch Święty. W przeciwieństwie do świątyni jerozolimskiej – zbudowanej z pięknych kamieni, złota i srebra – nikt, nawet bramy piekielne nie potrafią zniszczyć. Jezus zapowiedział swoim uczniom zburzenie świątyni z kamienia, aby odtąd skupiali swoją uwagę już nie na niej, lecz na tej nowej, którą będą budowali na całym świecie. Już nie będą przychodzili do świątyni jerozolimskiej, lecz będą stale żyli w świątyni nowej. To wielkie pouczenie dla wszystkich ludzi: mają się skupiać nie na dobrach materialnych, lecz na duchowych, bo one nigdy nie przeminą.

Pytanie uczniów Jezusa o przyszłość

„A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?»” (Mt 23,3) Też chcielibyśmy poznać dokładnie to, o co uczniowie zapytali Jezusa. Przyszłość zawsze intryguje. Zaciekawieni nią uczniowie przyszli do Tego, który ją znał dobrze. I Zbawiciel ją przedstawił, ale nie w dokładnych szczegółach, dla zaspokojenia ciekawości. Ukazał ją tak, aby pobudzić ludzi wszystkich pokoleń do przemyślenia swojego życia i do czuwania. Chciał, żeby wszyscy byli przygotowani na przyjęcie Go, bo może powrócić w każdej chwili. I dzisiaj znajdujemy wielu takich, którzy chcieliby poznać przyszłość, nie robią tego jednak po to, by się głęboko nawrócić, lecz w tym celu, by zaspokoić swoją ciekawość. Tacy ludzie łatwo mogą pobłądzić zwłaszcza wtedy, gdy pomocy w poznaniu przyszłości szukają u różnych szarlatanów.

Zawodne plany ludzkie

„Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».” (Mt 24,2) Osoby związane ze świątynią przygotowywały sposoby na pozbycie się Jezusa, którego traktowały jako swojego rywala. Z pewnością myślano, że kiedy Go usuną, problem się rozwiąże. Jego nie będzie, a oni będą i świątynia też będzie. Jakże się mylili! Z budowli świątynnych nie miał pozostać kamień na kamieniu, a ich plany trwania w nieskończoność ze swoją władzą przy świątyni też wkrótce miały się pokrzyżować. Plany ludzkie są zawodne, a walka z Chrystusem zawsze kończy się klęską. Niestety, może się skończyć nawet klęską wieczną, czyli potępieniem, jeżeli człowiek nie uzna swojego grzechu i się nie nawróci.

Zaniepokojenie uczniów Jezusa o przyszłość

„A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?»” (Mt 23,3) Po usłyszeniu szokującej zapowiedzi zburzenia świątyni jerozolimskiej uczniowie podeszli do Jezusa. Zapytali o czas tego wydarzenia, ale również o czas Jego przyjścia. Ufali Mu bowiem. Może im się wydawało nawet, że zburzenie świątyni będzie końcem świata i czasem powrotu ich umiłowanego Nauczyciela. Jezus rozwiał te przypuszczenia. Koniec świata i sąd ostateczny jeszcze nie nastąpi. Zanim to się stanie, mają zająć się budowaniem niezniszczalnej nowej duchowej świątyni na całym świecie – Kościoła.

POCZĄTEK BOLEŚCI

Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł.4 Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą.5 Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec!6 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi.7 Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.8 (Mt 24,4-8)

Trzeba w nieszczęściach widzieć ważne znaki

„Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.” (Mt 24,4-8) Wojny, pogłoski wojenne, głód, zaraza, trzęsienia ziemi i inne kataklizmy pobudzają do zajmowania się różnymi przepowiedniami i fałszywymi mesjaszami, którzy wprowadzają w błąd. Przed nimi ostrzega Jezus. Jednak te same wydarzenia mają swoją ważną wymowę, której nie należy lekceważyć. Pokazują, jak słaby jest człowiek wobec kataklizmów, jak bardzo potrzebuje Bożej wszechmocnej pomocy. Wszystkie te bolesne wydarzenia powinny pobudzać do czujności, grożą bowiem śmiercią, po której zawsze dokonuje się sąd nad duszą – sąd szczegółowy. Po nim następuje wieczne zbawienie, potępienie lub przemijające oczyszczenie czyśćcowe.

Wojny orężem i wielka wojna duchowa dobra ze złem

„Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.” (Mt 24,6-7) Wojny, które ciągle wybuchają gdzieś na ziemi – według Jezusa – nie zapowiadają bliskości ostatecznych wydarzeń eschatologicznych. Jednak jedna szczególna wojna będzie znakiem ich bliskości. Będzie to duchowa wojna dobra i zła, przedstawiona w różnych symbolach w Księdze Apokalipsy. Św. Jan tak ją przedstawia: „I ujrzałem wychodzące z paszczy Smoka i z paszczy Bestii, i z ust Fałszywego Proroka trzy duchy nieczyste jakby ropuchy; a są to duchy czyniące znaki – demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w Wielkim Dniu wszechmogącego Boga. (Oto przyjdę jak złodziej: Błogosławiony, który czuwa i strzeże swych szat, by nago nie chodzić i by sromoty jego nie widziano). I zgromadziły ich na miejsce, zwane po hebrajsku Har–Magedon.” (Ap 16,13-16) Duchowa wojna zła z dobrem nie dokonuje się – tak jak inne wojny – na jakimś konkretnym miejscu. Placem boju tej apokaliptycznej duchowej wojny o dusze może być cała ziemia. Dobrzy i źli ludzie łączą się, aby uświęcać lub deprawować ludzkie serca, czyli – pomagać w zbawieniu lub popychać do potępienia się. „Trzy duchy nieczyste” robią spustoszenie w ludzkich sercach, narzucają się ze swoją ideologią, okłamują, zwodzą dusze dzieci, zachęcają do niszczenia swojej płci, aby stać się niezdolnym do małżeństwa (por. Mt 19,12), a kobiety ciężarne namawiają do morderstw. Zapowiadając wolność i szczęście w tym, co prowadzi do udręczenia. Wszystkie okrutne wojny w jakiś sposób zapowiadają tę wielką wojnę duchową, dlatego – można powiedzieć – są „dopiero początkiem boleści”, są początkiem i zapowiedzią dramatu duchowej walki dobra ze złem.

Fałszywi mesjasze

„Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą.” (Mt 24,4-5) Bywają mesjasze religijni, podający się za posłańców Bożych. Są też mesjasze polityczni i różni ideolodzy, którzy zbawienia wiecznego nie uznają, a zamiast niego obiecują „zbawienie” ziemskie jako dobrobyt materialny, szczęście nieskrępowanej wolności, rozwiązłości i przyjemności. Wszyscy ci są fałszywymi mesjaszami, bo oszukują złudnymi obietnicami. Obiecują szczęście, które może dać tylko prawdziwy Mesjasz, Jezus Chrystus. Oni chcą Go zastąpić.

Przyjdą pod moim imieniem

„Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą.” (Mt 24,5) Imię Jezus znaczy Bóg zbawia. Przyjść pod Jego imieniem oznacza uważać się za zbawiciela i ogłaszać się zbawicielem. Przychodzić pod Jego imieniem to podszywać się pod Niego, obiecując „jakieś” ziemskie zbawienie i ziemski raj. Aby odnieść sukces, przychodzący pod imieniem Jezusa, usuwają Go. Wielu już było takich ludzi, wiele systemów i ideologii, które zwalczały religię, wiarę w Boga prawdziwego i w Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Wielu obiecywało niezmącone szczęście i dobrobyt dzięki odrzuceniu religii i podążaniu za ich naukami. Nasza epoka też ma takich ludzi i organizacje, które odrzucają Jezusa i przedstawiają siebie samych jako prawdziwych zbawicieli.

W świecie, który nie kieruje się miłością i przebaczeniem, będą wojny

„Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.” (Mt 24,7) Dopóki ludy nie zaczną się kierować przykazaniem miłości i ewangelicznym nakazem przebaczania nawet krzywdzicielom i wrogom, to będzie powstawał naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą wojny. A nawet, jeśli nie dojdzie do konfliktów wojennych, to narody będą sobie na różne sposoby okazywać wrogość i uprzykrzać życie.

Będą miejscami trzęsienia ziemi

„Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi.” (Mt 24,7) Trzęsienia ziemia jak i inne kataklizmy są one dopuszczone, aby człowiek odczuł swoją bezsilność i szukał u Boga pomocy. Jednak te nieszczęścia – podobnie jak wojny – nie są zapowiedzią końca czasu i ponownego przyjścia Jezusa. Jednak Księga Apokalipsy mówi o jakimś trzęsieniu ziemi wyjątkowym, które poprzedzi „Wielki Dzień” gniewu Baranka: „I ujrzałem: gdy otworzył pieczęć szóstą, stało się wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosienny wór, a cały księżyc stał się jak krew. I gwiazdy spadły z nieba na ziemię, podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce. Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, a każda góra i wyspa z miejsc swych poruszone. A królowie ziemscy, wielmoże i wodzowie, bogacze i możni, i każdy niewolnik, i wolny ukryli się do jaskiń i górskich skał. I mówią do gór i do skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka, bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu, a któż zdoła się ostać?” (Ap 6,12-17) W tym dniu będą się daremnie ukrywać przed Chrystusem ci, którzy wcześniej Go odrzucili i zlekceważyli Jego zbawienie. Będą się bezskutecznie starali ukryć przed Nim, bo niczym nie będą mogli usprawiedliwić odrzucenia Jego zbawiennych łask, wysłużonych przez Jego bolesną śmierć krzyżową i ofiarowanych im. Żadne jaskinie ani nawet padające górskie skały nie zapewnią schronienia nikomu: ani bogatym, ani biednym, ani królom, wielmożom i wodzom, ani bogaczom i możnym, ani niewolnikom czy wolnym. Kiedy ten dzień nastanie? Jedyna odpowiedź na to pytanie to: „Czuwajcie! Nie znacie dnia ani godziny, dlatego może on być bliższy, niż myślicie”. A czuwać znaczy: żałować za swoje grzechy i trwać na modlitwie płynącej z serca.

Fałszerze prawdy wielu w błąd wprowadzą

„Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą”. (Mt 24,5) Jezus mówi, że różni kłamcy, fałszerze prawdy, wprowadzą w błąd wielu. Może dziwić, że zakłamane doktryny i ideologie potrafią zwodzić – i to wielu. Tak się dzieje, ponieważ wielu nie żyje w jedności z Jezusem, Prawdą, i nie poddaje się działaniu Ducha Świętego. I taka jest prawda o nich, chociaż – otaczając się pozorami – ukazują się nieraz jako ludzie „Boży”. „Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą, będąc ludźmi obrzydliwymi, zbuntowanymi i niezdolnymi do żadnego dobrego czynu”. (Tt 1,16) Jeśli ktoś nie żyje w jedności z Jezusem i porzucił Ducha Świętego, to w następstwie wyzbył się miłości do prawdy. Szuka jej tylko pozornie. Takiego człowieka pociągają różne fałszywe nauki, czcze obietnice. O ludziach odwróconych wewnętrznie od prawdy – którzy masowo pojawią się w czasach ostatecznych – św. Paweł napisał: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom”. (2 Tm 4,3) Tak właśnie stanie się z tymi, którzy porzucili wewnętrznie Jezusa i zgasili w sobie światło Ducha Świętego. Ci ludzie odwrócą się od prawdy, „a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom”.

Ufać Jezusowi w sytuacjach budzących strach

„Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym”. (Mt 24,6) „Pogłoski wojenne” w sposób naturalny wywołują strach szczególnie wtedy, gdy wojny toczą się w pobliskich rejonach. Istniej przecież obawa, że sami znajdziemy się w centrum konfliktów wojennych i walk. Na przekór temu wszystkiemu Jezus mówi: „nie trwóżcie się tym”. Dostosować się do rady Zbawiciela można tylko w ten sposób, że zaufamy Jego miłości, opiece i mocy w niepokojących sytuacjach. A takimi są nie tylko zagrażające wojny.

Będą mówić i wprowadzać w błąd

„Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą.” (Mt 24,5) Wielu będzie otwierać usta nie po to, żeby przekazywać prawdę i swoim słowem czynić dobro, lecz w tym celu, by wprowadzać w błąd. Dotyczy to nie tylko osób, które przypisują sobie jakieś wyjątkowe posłannictwo religijne. Nasze czasy są – można powiedzieć – zanurzone w oceanie kłamstw, pomówień, oszczerstw, manipulacji, fałszywych wiadomości. Usta, które coś takiego wypowiadają, są ustami tych oszustów, których pojawienie się zapowiedział swoim uczniom Jezus. Zaliczają się w pewnym sensie do grona tych "antychrystów", o których napisał św. Jan: 1 J 2,18 Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Zaliczają się do "antychrystów" przez to, że są przeciwieństwem Jezusa Chrystusa - Prawdy.

Jak „antychryści” będą mówić po to, by wprowadzać w błąd

„Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą.” (Mt 24,5) Wielu będzie otwierać usta nie po to, żeby przekazywać prawdę i swoim słowem czynić dobro, lecz w tym celu, by wprowadzać w błąd. Dotyczy to nie tylko osób, które przypisują sobie jakieś wyjątkowe posłannictwo religijne. Nasze czasy są – można powiedzieć – zanurzone w oceanie kłamstw, pomówień, oszczerstw, manipulacji, fałszywych wiadomości. Usta, które coś takiego wypowiadają, są ustami tych oszustów, których pojawienie się zapowiedział swoim uczniom Jezus. Należą oni w pewnym sensie do grona tych "antychrystów", o których napisał św. Jan: „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina”. (1 J 2,18) Zaliczają się do "antychrystów" przez to, że są przeciwieństwem Jezusa Chrystusa – Prawdy. W przeciwieństwie do Niego, Głosiciela prawdy, kłamstwa wypowiadają z taką łatwością, jakby była szczerą prawdą. Kłamstwa „antychrystów” zapowiadają – jak mówi św. Jan – pojawienie się „w ostatniej godzinie” największego kłamcy, Antychrysta, który nadchodzi.

Egoizm narodów źródłem konfliktów międzynarodowych

„Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.” (Mt 24,7) Gdyby narody opierały swoje życie społeczne i kontakty z innymi narodami na zasadach głoszonych przez Ewangelię, to jedni obywatele danego kraju nie występowaliby przeciw swoim rodakom i jeden naród nie występowałby przeciw drugiemu. Fundamentem wszystkich zasad wypływających z Ewangelii jest przykazanie miłości. Kiedy ona realnie istnieje, to narody nie występują jedne przeciw drugim. Jeśli jednak depcze się Ewangelię i świadomie odrzuca się Jezusa, to sercach zamiast miłości pojawia się egoizm i nienawiść. Jego konsekwencją są zatargi między narodami i królestwami. Wielki wzrost egoizmu w czasach ostatecznych zapowiedział św. Paweł. Napisał do Tymoteusza: „A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy.” (2 Tm 3,1-5) Jeśli z takich ludzi składają się narody, to występują jedne przeciw drugim.

Fałszerze przykazań Bożych i Ewangelii obrazem nadchodzącego Antychrysta

„Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą».” (Mt 24,4-5) Fałszywi mesjasze będą zwodzić i kłamać, głosząc jako Dobrą Nowinę coś innego niż Ewangelia Jezusa Chrystusa. Przez to będą „antychrystami”, zaprzeczającymi swoimi naukami nauce Zbawiciela. O nich to mówił św. Jan: „Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina”. (1 J 2,18) Ci „antychryści”, oszuści, swoimi kłamstwami będą w ciągu wieków przygotowywać drogę zapowiedzianemu Antychrystowi, nazwanemu przez św. Pawła „człowiekiem grzechu”, „synem zatracenia” i „Niegodziwcem”, „którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia.” (2 Tes 2,8). Ten Niegodziwiec, „człowiek grzechu, syn zatracenia”, będzie się sprzeciwiał i wynosił „ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.” (2 Tes 2,4) Człowiekiem grzechu i „Niegodziwcem” może być ludzkość zbuntowana przeciwko Bogu i Jego prawu, ludzkość tworząca sobie swoje przykazania i swoją hierarchię wartości, sprzeczną z porządkiem Bożym. „Niegodziwcem” mogą być również różne organizacje, jawne lub ukryte, które niszczą przykazania Boże i zastępują jakby „antyprzykazaniami”. Antychrystem, Niegodziwcem może też być jakiś jeden konkretny człowiek.

Fałszywi mesjasze zwodzą wielu, zmieniając Boży porządek moralny

„Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą».” (Mt 24,4-5) Przyszło już bardzo wielu fałszywych mesjaszów, którzy swoją propagandą doprowadzili wielu do zmiany sposobu życia. Ci, którzy ich posłuchali, porzucili Boże przykazania, i zastąpili je innymi, „lepszymi”.
I tak przykazanie Boże: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”, zastępuje się: „Adoruj bożki, pieniądz, przyjemność, rozwiązły seks, zwierzęta, przyrodę, człowieka...”
Przykazanie Boże: „Nie będziesz wzywał Imienia Pana nadaremno”, zastępuje się: „Bluźnij Bogu, Jezusowi Chrystusowi, Jego Matce, świętym – wszędzie, na ulicy, w teatrach, w sztuce, bo istnieje wolność słowa”.
Przykazanie Boże: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, zastępuje się: „Traktuj dzień święty jak weekend, który o niczym świętym nie przypomina, a największe święta jako dni rozrywek, podróży i ewentualnie – zakupów”.
Przykazanie Boże: „Czcij ojca swego i matkę swoją”: zastępuje się: „Twórz związki inne niż mężczyzny i kobiety, związki bez ojca i matki, których dzieci miałyby czcić; bądź ojcem i matką dla zwierząt”.
Przykazanie Boże: „Nie zabijaj”, zastępuje się „Masz prawo do zabijania nienarodzonych dzieci, osób chorych, słabych i starych”.
Przykazanie Boże: „Nie cudzołóż”, zastępuje się: „Nie ma żadnych grzechów nieczystych. Rób co chcesz, z kim chcesz, nawet ze zwierzętami. Nie ma żadnych praw natury. Ty sam decydujesz, co jest dobre, a co – złe”.
Przykazanie Boże: „Nie kradnij”, zastępuje się: „Twój dobrobyt materialny jest najważniejszy. Bogać się, jak chcesz, nawet kosztem innych ludzi, ich praw. Możesz ich okradać z dobrego imienia, a nawet z godności”.
Przykazanie Boże: „Nie mów fałszywego świadectwa”, zastępuje się: „Kłam, oszukuj, oczerniaj, odbieraj dobre imię nawet w środkach społecznego przekazu, bo odbiorcy (mediów) mają prawo do poznania prawdy; rozszerzaj fałszywe wiadomości, manipuluj”.
Przykazanie Boże: „Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej jego rzeczy”, zastępuje się: „Pożądaj, a jak ci się coś lub ktoś spodoba, to bierz dla siebie, nawet przemocą. Obojętnie czy to jest człowiek, rzecz lub nawet inny naród”.

Początek boleści

„Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.” (Mt 24,8) Pogłoski wojenne, wojny, trzęsienia ziemi, głód, zatargi między królestwami i inne złe wieści, o których mówił Jezus, będą „dopiero początkiem boleści”, bo oprócz nich pojawią się inne, do których będzie się zaliczać między innymi prześladowanie uczniów Chrystusa i zabijanie ich (por. Mt 24,9). Różne boleści wzmogą się również w czasach ostatecznych. Nasilą się one, ponieważ w tych czasach rozszerzy się zepsucie moralne, połączone z zanikiem wiary i miłości. Zepsucie moralne zawsze prowadzi do cierpień, związanych z wojnami, grabieżami i innymi atakami jednych ludzi na drugich. Ta wielka moralna choroba ludzkości czasów ostatecznych będzie wzywać na pomoc Boskiego Lekarza, Jezusa Chrystusa, jedynego prawdziwego Zbawiciela świata.

Królestwo zła atakujące Boże królestwo

„Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.” (Mt 24,7) Na ziemi istniały różne królestwa, które walczyły ze sobą. To o nich mówił Jezus swoim uczniom. Ale słowa Jezusa można odnieść również do „królestw duchowych”, czyli do królestwa dobra i atakującego je królestwa zła. Jezus Chrystus założył na ziemi królestwo dobra, czyli Boże królestwo. Jednak szatan chce w świecie stale umacniać swoje królestwo zakłamania i nieprawości. Jego królestwo zła występuje przeciwko królestwu Bożemu. Bywają w ciągu wieków okresy, kiedy – jak mówi Księga Apokalipsy – zły duch zostaje na jakiś czas uwolniony z czeluści (por. Ap 20,3). Wtedy ujawnia się jego wzmożone działanie i atak na Boże królestwo dobra. Św. Paweł mówi, że w czasach ostatecznych wzmoże się zepsucie i zło, czyli ujawni się w szczególny sposób walka królestwa zła z królestwem dobra, aby je zniszczyć. Napisał do Tymoteusza: „A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy.” (2 Tm 3,1-5) „Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę. Ponieważ wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spożywane z dziękczynieniem, nie należy odrzucać.” (1 Tm 4,1-4) Jakże są zaskakujące te natchnione przez Ducha Świętego słowa św. Pawła w naszej epoce, w której wychwala się weganizm i wegetarianizm, a zamiast małżeństwa są rozpowszechnione i propagowane tzw. związki partnerskie o dowolnych kombinacjach!

Roztropność ważniejsza od próżnej ciekawości

„Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł”. (Mt 23,4) Uczniowie – na postawione Jezusowi przez nich pytanie o czas zburzenia świątyni jerozolimskiej i o znaki Jego przyjścia i końca świata – usłyszeli pouczenie, które było ważniejsze od tego, co ich najbardziej ciekawiło i o co Go zapytali. Faktycznie, przed udzieleniem odpowiedzi na postawione przez nich pytanie Jezus ostrzegł ich, żeby nie pozwolili się zwieść różnymi kłamstwami. Chciał ich przez to pouczyć, że powinni być roztropni i ulegli Duchowi Świętemu, bo w przyszłości będą narażeni na zwodzenie przez różnych oszustów i ich błędne nauki. Jeśli sami ulegną błędom, to wprowadzą w błąd innych. Te słowa Jezusa są skierowane do wszystkich Jego uczniów, także do dzisiejszych, których też zaciekawia przyszłość. Troska o wierność Ewangelii jest ważniejsza od dociekania, kiedy i co się w przyszłości wydarzy. Dlatego, kiedy coś słyszymy, trzeba nam się zawsze zastanawiać, czy jest to zgodne z nauczaniem Jezusa. A kiedy nie wiemy dokładnie, to trzeba gorąco prosić Ducha Świętego o Jego światło, aby nikt nas nie zwiódł, zwłaszcza pociągającymi naukami.

PRZEŚLADOWANIE UCZNIÓW

Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia.9 Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić.10 Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą;11 a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu.12 Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.13 A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.14 (Mt 24,9-14)

Zarys dziejów ludzkich aż do skończenia świata

„Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.” (Mt 24,9-14) Wypowiadając te pouczenia, Jezus przedstawił w wielkim skrócie całą historię świata aż do jego końca. Zło nie przestanie się manifestować i działać. Zwróci się ono przeciwko uczniom Jezusa. Będą prześladowani, dręczeni, zabijani. Skieruje się przeciw nim nienawiść wszystkich narodów, ponieważ występują w imieniu Jezusa Chrystusa i głoszą Jego naukę, która kwestionuje grzeszny styl życia, uwielbiany przez wielu. Liczni ulegną fałszywym prorokom, bo w wielu wypadkach działania diabła i oszustów będzie się szukać tam, gdzie jest tylko prawdziwe proroctwo, pochodzące od Boga. Nauki różnych propagandzistów, manipulantów, „działaczy” różnego rodzaju i pochodzenia oraz fałszywych proroków będzie niszczyło prawdę i życie oparte na prawie naturalnym, przypomnianym przez Boże przykazania. Będą oni występować przeciwko wiernym uczniom Jezusa, bo głoszona przez nich Ewangelia demaskuje rozszerzane przez fałszerzy kłamstwa i niszczy ich złe dzieło. Zło w historii, zwłaszcza w niektórych okresach, będzie się nasilać; wzrośnie nienawiść, a miłość wielu oziębnie. Mimo tych wszystkich form zdeprawowania Ewangelia o królestwie będzie się rozszerzać po całej ziemi i dotrze do wszystkich narodów. Będzie ona głoszona po całej ziemi, aż nastąpi koniec. Kto wytrwa do końca w wierze i miłości, ten będzie zbawiony. Zarysowany przez Jezusa szkic historii aż do końca ziemskich dziejów jest podstawową treścią Księgi Apokalipsy. To, co powiedział Jezus, ona przedstawia w formie różnych obrazów i symboli. Ukazują one w nieco ukryty sposób albo wydarzenia pojedyncze, albo powtarzające się wielokrotnie w historii, jednak z różnym nasileniem i w zmieniających się okolicznościach.

Groźni zamaskowani i niewidoczni fałszywi prorocy

„Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą”. (Mt 24,11) Prawdziwi prorocy mówią w imieniu Boga i ujawniają Jego wolę przed ludźmi. Inaczej jest z prorokami fałszywymi. Ci nie mówią w imieniu Boga, dlatego nie przedstawiają nikomu Jego woli. Nie zawsze odrzucają Jezusa wprost, jednak fałszują Jego naukę. Często – nie atakując Go – głoszą innego mesjasza i zbawiciela niż On. Propagują inną moralność niż ta, która opiera się na Bożych przykazaniach. (Zobacz tutaj przykłady zastępowania przykazań Bożych)
Wielu fałszywych proroków jest trudnych do rozpoznania, bo nie występują pod żadnym szyldem religijnym. Nie reprezentują żadnej religii i może nawet żadnego wyznania wprost nie atakują. Ukazują się jako otwarci na wszystkich i na wszystko, jako nadzwyczaj tolerancyjni. Dzięki temu działają podstępnie i sprytnie niszczą dzieło Boże. Mają na usługach środki społecznego przekazu, dostępne dla każdego, dlatego ich głos może dotrzeć do wszystkich zakątków świata. Kłamią, zwodzą, szerzą niemoralność, deklarując się równocześnie w swoich wypowiedziach jako osoby tolerancyjne, neutralnie religijne a nawet wierzące w Chrystusa. Wierzą jednak nie w to, czego On nauczał; przeciwnie – uczą zasad postępowania, które zaprzeczają przykazaniom Bożym. Niektórzy nawet posuwają się do wyjątkowej perfidii, bo krytykują zło w taki sposób, żeby je nagłośnić, wzbudzić ciekawość, zaznajomić z nim dzieci, a osoby słabe i niezdecydowane doprowadzić do upadku. Księga Apokalipsy tych wszystkich fałszerzy i współpracowników „Pierwszej Bestii” – czyli niszczycieli dobra w świecie – nazywa „drugą Bestią” lub „fałszywym Prorokiem”. Św. Jan tak pisze: „Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje, i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której rana śmiertelna została uleczona.” (Ap 13,11-12) Cała złośliwa działalność tej „Bestii” jest mało uchwytna, ponieważ sprytnie się ukrywa, udając Baranka, czyli Jezusa Chrystusa. Wygląda więc jak dobroczyńca ludzkości, porywający ją swoimi działaniami i słowami.

Zanik wiary i miłości na końcu czasów

„Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić.” (Mt 24,10) Mówiąc do swoich uczniów o przyszłości, Jezus zapowiedział, że wielu będzie się chwiać w wierze i również miłość zamieni się w nienawiść do bliźnich i zdradzanie jednych przez drugich. Odchodzenie od wiary stanie się powszechne przy końcu czasów. Sam Jezus to potwierdził, zadając pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). Z powodu zaniku wiary i ogólnego zepsucia osłabi się też miłość wielu, jak powiedział Jezus: „...a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu.” (Mt 24,12) Ludzkość w czasach ostatecznych stanie się „Wielkim Babilonem”, o którym Księga Apokalipsy mówi, że będzie uprawiał handel ze złem, aż spadnie na niego kara (por. Księga Apokalipsy, rozdziały 17 i 18)

Fałszywi prorocy współpracownikami Smoka-szatana-diabła

„Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą”. (Mt 24,11) Zepsucie na świecie, zwłaszcza w czasach ostatecznych, jest w pewnej mierze rezultatem różnych fałszywych proroków-ideologów, którzy nie mówią – tak jak prawdziwi prorocy – w imieniu Boga. Nie są narzędziami w ręku Boga, lecz Smoka, czyli upadłego anioła, o którym Księga Apokalipsy mówi, że został strącony na ziemię i po walce z Niewiastą-Maryją na pustyni, rozpoczął walkę z tymi, którzy jeszcze przestrzegają Bożych przykazań. Tak o tym pisze św. Jan: „I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa”. (Ap 12,17) Współpracownikami tego Smoka-szatana-diabła (por. Ap 20,2) są wszyscy fałszywi prorocy, którzy tak jak on walczą o usunięcie Bożych przykazań ze wszystkich sfer życia, ośmieszają je albo mniej istotne sprawy przedstawiają jako ważniejsze od nich, np. sposób odżywiania się lub jakąś powierzchowną i czysto mechaniczną „pobożność”.

Nie prawdziwi, lecz fałszywi prorocy

„Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą” (Mt 24,11) Ich fałszywość wynika z kilku powodów. Przede wszystkim nie są prorokami prawdziwymi, bo nie mówią w imieniu Boga i nie przekazują ludziom woli Bożej. Są fałszywi, bo pod pozorami prawdy szerzą błędy, kłamstwa, oszustwa. Przedstawiają prawdę jako fałsz, a fałsz – jako prawdę. Są fałszywi, bo udają pomaganie ludzkości, a tymczasem ją odciągają od prawdy i psują. Przez to nie pomagają, lecz szkodzą. Są prorokami fałszywymi, bo za przyjmowanie ich nauk obiecują wolność i szczęście, a w rzeczywistości sprowadzają ludzi na drogę prowadzącą do wiecznego piekielnego cierpienia. Są fałszywi, ponieważ udają ludzi dobrych, a są złymi zwodzicielami.

Będą znienawidzeni nie tylko przez wszystkie wrogie narody, ale również przez swoich

„Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia”. (Mt 24,9) Te słowa Jezus skierował do swoich uczniów, którzy byli zaczątkiem tworzącego się Kościoła. Ten Kościół rozszerzył się później na cały świat, a tworzący go uczniowie Jezusa wielokrotnie byli w nienawiści u licznych, a nawet wszystkich narodów, z powodu imienia Jezusa. A imię Jezus znaczy „Bóg zbawia”, czyli Jego uczniowie byli znienawidzeni, ponieważ ogłaszali światu prawdziwego Boskiego Zbawiciela. Pouczali, że Jezus jest Bogiem, który zbawia. Świat jednak chciał mieć innych zbawicieli niż Syna Bożego, dlatego nie tylko prześladował, ale nawet zabijał głosicieli Jezusa, jedynego Zbawiciela. Swoją nienawiścią chciał ich zastraszyć i zmusić do milczenia. Oprócz nienawiści narodów – skierowanej do Kościoła Chrystusowego – pojawiała się też nienawiść do niego ze strony niektórych jego członków, którzy buntowali się przeciw prawdzie i głoszonym przez niego zasadom moralnym. To zjawisko nasila się w naszych czasach. Ochrzczeni, czyli członkowie Kościoła, atakują go, wypisują się z niego, podważają jego nauczanie, nie zgadzają się z głoszonymi zasadami moralnymi. Przez to rozrywają Mistyczne Ciało Chrystusa, bo właśnie nim jest Kościół. Nie dbają, by przez swoją świętość doskonalić i uświęcać Kościół, którzy sami tworzą. Nic dobrego nie wnoszą do jego wspólnoty. Zamiast tego agresywnie i z udawaną troską o niego atakują go i kompromitują. W ten sposób niby chcą uzdrowić Kościół z istniejącego w nim zła. Nie mają jednak w sobie Ducha Chrystusowego. Ten bowiem nie pobudza do atakowania chorych moralnie członków Kościoła – a takimi są wszyscy jego grzeszni członkowie – lecz skłania do duchowego leczenia i pielęgnowania ich.

Nie tylko jednostki, ale wielu może trwać w błędzie

„Wówczas wielu zachwieje się w wierze”. (Mt 24,10) Kiedy bardzo wielu traci wiarę i popada w błędy, wtedy ci, którzy trwają przy nauce Chrystusa, mogą przeżywać wątpliwości: „Czy nie są w błędzie, skoro ogromna ilość ludzi myśli inaczej i postępuje?” Kiedy jakiś naród dotyka epidemia, to może się wydawać, że garstka zdrowych „nie jest normalna”, bo większość przez swoją chorobę różni się od nich. Podobnie jest w dziedzinie prawdy i dobra. Kiedy jakieś fałszywe i bardzo dziwaczne ideologie oraz niemoralne zasady postępowania zarażają ludzkość, wiernym uczniom Jezusa może się wydawać, że to właśnie oni zeszli z drogi prawdy, dobra i postępu, bo ogromna ilość ludzi – może nawet większość – myśli i zachowuje się inaczej niż oni. Aby nie ulec temu co nieprawdziwe i złe – a co wydaje się powszechne – trzeba szukać umocnienia w Duch Świętym. On potrafi uchronić prawdę i dobro w sercu człowieka znajdującego się pośród duchowej epidemii, niszczącej wiarę, zdrowy rozum i prawe sumienie. Tylko we wszechmocy Ducha Świętego można pokładać nadzieję na uzdrowienie świata. Jego ogień potrafi spalić wszystkie błędy i nienawiść. Potrzeba jednak jednego: przywołać Go. Trzeba zawołać do Niego: Przyjdź, Duchu Święty! Przyjdź, odnów ludzkie serca i umysły! Przyjdź, bo potrzebujemy Ciebie! Nie zwlekaj!

Za dobro odpłacą im złem

„Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia.” (Mt 24,9) Gniew, nienawiść, odraza powinna się kierować w stronę zbrodni, kradzieży, gwałtów, handlu ludźmi, złośliwości i innemu złu. Jezus jednak zapowiada coś innego – to mianowicie, że Jego uczniowie będą znienawidzeni z powodu czynienia dobra. Będą w nienawiści z powodu współpracowania z Nim w zbawianiu świata. I właśnie za to wielkie dobro, jakim jest wieczne szczęście zbawienia, będą otrzymywać zapłatę w formie zadawanych udręk, prześladowań, zabijania. Jezus przygotował na to swoich uczniów, aby nie odpłacali w podobny sposób swoim prześladowcom i naśladowali Go w miłowaniu nieprzyjaciół.

Pomimo przeciwności dzieło zbawienia nie zostanie przerwane

„Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.” (Mt 24,13-14) Jezus zapowiedział swoim uczniom bolesne przyszłe wydarzenia, takie jak prześladowania, skierowaną przeciwko nim nienawiść, zabijanie ich. Jednak ich również pocieszył zapewniając, że dzieło ewangelizacji, którego się podjęli dla Niego, nie ustanie. Dzięki wiernej miłości Boga do nas dzieło zbawienia będzie kontynuowane. Dobra Nowina będzie głoszona po całej ziemi i dopiero wtedy, gdy dotrze do wszystkich narodów, nadejdzie koniec czasów. Pomimo różnych przeciwności zbawienie prawych, którzy wytrwają do końca przy Chrystusie, dokona się. „Każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.” (Rz 10,13) Otrzyma zbawienie ten, kto wytrwa do końca swojego życia przy jedynym Zbawicielu i Jego Ewangelii. Stale będzie się też dokonywał podział ludzkości na tych, którzy wybierają sercem prawdę Bożą i dobro oraz na tych, to co dobre odrzucają i podążają po omacku w ciemnościach kłamstwa, które wybrali. Każdy otrzymał na ziemi pewien czas, aby przez swoje świadome i dobrowolne uczynki „dojrzeć” w dobru lub złu. O tym mówi Księga Apokalipsy słowami: „Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci.” (Ap 22,11)

Porzucanie wiary lub wytrwanie przy Chrystusie do końca

„Wówczas wielu zachwieje się w wierze” (Mt 24,10) Także dzisiaj obserwujemy to, co zapowiedział Jezus. Wielu wypisuje się z Kościoła, młodzież masowo lekceważy katechizację. W tej sytuacji trzeba by poważnie wziąć sobie do serca słowa Zbawiciela, którego Mistycznym Ciałem jest Kościół: „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. (Mt 24,13)

Stygnąca lub rozwijająca się miłość

„...a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.” (Mt 24,12-13) Dobre otoczenie pobudza do dobra, a zdeprawowane – przyciąga do zła. Trzeba zatem być czujnym i roztropnym, by czynić dobro nawet wtedy, gdy w otoczeniu dostrzega się dużo zła. Jezus obiecuje zbawienie tym, którzy drogi dobra nie porzucą do końca życia, trwając w miłości do Boga i ludzi nawet w środowisku, które Stwórcę porzuciło, a miłość do bliźnich zastąpiło egoistycznym myśleniem tylko o sobie. Osiągnie zbawienie ten, kto do końca życia będzie się wpatrywał w kochającego Chrystusa i będzie Go naśladował w miłości do Ojca i bliźnich.

ZNAKI ZAPOWIADAJĄCE ZBURZENIE JEROZOLIMY

Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte - kto czyta, niech rozumie -15 wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!16 Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu.17 A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz.18 Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni!19 A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat.20 Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie.21 Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.22 (Mt 24,15-22)

Jakie będą znaki wydarzeń eschatologicznych?

Jezus odpowiedział swoim uczniom na ich pytanie dotyczące zburzenia świątyni jerozolimskiej oraz znaków poprzedzających Jego przyjście i koniec świata: „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?» (Mt 24,3) Odpowiadając, Jezus przedstawił znaki i wydarzenia, które będą poprzedzać zniszczenie kamiennej świątyni jerozolimskiej, będącej dumą pobożnych Żydów. Dał im też konkretne wskazówki, jak mają się zachować w obliczu zbliżającego się zagrożenia. Uczniowie, którzy trwali przy Jezusie i słuchali Go, dowiedzieli się, co nastąpi w niedługim czasie. Ci natomiast, którzy Go nie słuchali, nie byli przygotowali na to, co miało wkrótce się stać, a czego się nie spodziewali. Nie było przecież widać żadnych poważnych zagrożeń. Niektóre ze znaków zburzenia świątyni staną się znakami zniszczenia różnych przyszłych cywilizacji, które pozbyły się Ducha Bożego, zastępując Go pustką swoich dzieł i zła, czyli „ohydą spustoszenia” (Mt 24,15)

Pojawiająca się "ohyda spustoszenia" w świecie i w miejscach świętych

„Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!” (Mt 24,15-16) Ta konkretna w czasach Jezusa zapowiedź zburzenia Jerozolimy i rada, jak się zachować – uciekać „w góry” – może mieć dodatkowo znaczenie symboliczne. Zapowiada różne „ohydne spustoszenia”, które będą się powtarzać w przyszłości, aż nastąpi największe, będące znakiem bliskiego końca czasów. Kiedy te „ohydne pustki duchowe” będą się pojawiać nie tylko w świecie, ale nawet w miejscach świętych, trzeba będzie – zgodnie z radą Jezusa – „uciekać w góry”, tak jak przed zburzeniem świątyni jerozolimskiej. Te góry jednak to nie pasma górskie, lecz niebo, Bóg, Maryja, święci, aniołowie, modlitwa, łaska, słowo Boże, świętość, prawdziwe pouczenia prorockie, Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu, sakrament spowiedzi i inne niebiańskie źródła łaski. To w te „góry” trzeba uciekać, aby nie zarazić się „ohydą spustoszenia” i nie umrzeć od niej duchowo. Szczególnym „łańcuchem” wciągającym na ocalające „góry” jest modlitwa różańcowa.

"Ohyda spustoszenia" w świątyniach ludzkich serc

„Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!” (Mt 24,15-16) „Ohyda spustoszenia” może ogarnąć serce człowieka, gdy porzuca ono Boży porządek, oparty na Jego przykazaniach, przypominanych przez sumienie. Kiedy tak się dzieje w jakimś człowieku, to jego spustoszenie duchowe może się przenosić – przez naśladowanie – na najbliższe otoczenie. Różni ludzie, aktywni w rozszerzaniu zła, mogą rozprzestrzeniać na całe narody swoją pustkę duchową, ubraną w różne piękne słowa i pociągające ideologie. W każdym bowiem zakątku świata znajdą jakąś część ludzi, podatnych na przyjęcie ich nauk, pozbawionych Bożej prawdy. W dzisiejszych czasach środki przekazu społecznego bardzo ułatwiają szerzenie duchowej „ohydy”, którą jest życie bez Boga, oparte nie na skale Bożych przykazań i Ewangelii, lecz na sypkim piasku modnych ideologii, zachęcających do życia według swoich pożądań. Jedyną obroną przed zaraźliwą pustką duchową, czyli wspomnianą przez Jezusa „ohydą spustoszenia”, zawsze pozostaje ucieczka „w góry”, czyli – na wyżyny modlitwy, rozważania słowa Bożego, karmienia się Eucharystią i przystępowania do innych sakramentów. Niestety, wielu nie chce tego duchowego lekarstwa. Jednym z przejawów jego odrzucania jest rozpowszechnione dzisiaj tworzenie się związków partnerskich zamiast małżeństw, pobłogosławionych i umocnionych przez łaskę sakramentu małżeństwa.

"Ohyda spustoszenia" w pustych kamiennych i żywych świątyniach

„Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!” (Mt 24,15-16) O szerzącej się ohydzie spustoszenia świadczą puste kościoły w czasie odprawiania w nich Mszy świętych, czyli gdy uobecnia się w nich ofiara krzyżowa Jezusa. Kamienne świątynie zieją ohydną pustką, bo lud Boży nie włącza się masowo w jedyną ofiarę Jezusa Chrystusa, dzięki której my i inni możemy dostąpić zbawienia. Opustoszałe w ohydny sposób kościoły i cerkwie są znakiem innej obrzydliwej pustki, która pojawią się w żywych świątyniach, zbudowanych z ludzkich serc. Św. Paweł przypomina o tym z naciskiem: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3,16) Gdy Duch Święty mieszka w ludzkich świątyniach, to rozbrzmiewa w nich płynąca z serca modlitwa, uwielbienie Boga, dziękczynienie, pokorne proszenie o pomoc w różnych sprawach i o odpuszczenie grzechów. Gdy natomiast Duch zostaje z tej żywej świątyni usunięty, płynąca z serca modlitwa zanika i pozostają najwyżej puste formułki, wymawiane samymi tylko wargami. Kiedy Duch Święty ogarnia ludzkie serce, to w tej wewnętrznej duchowej świątyni składana jest Bogu nieustanna ofiara duchowa, czyli ufne oddawanie w Jego ręce całego swojego życia – włącznie z trudnościami i cierpieniami – aby On wszystko przyjął, uświęcił, uszlachetnił i posłużył się dla naszego dobra. Gdy człowiek usuwa Boskiego Ducha ze swojej duchowej świątyni, to w jego sercu pojawia się ohyda spustoszenia, czyli pustka, która pozostaje po odrzuceniu Bożych przykazań, zaniechaniu modlitwy i składania duchowych ofiar.

Burzenie duchowych świątyń

Zbudowana z kamieni świątynia jerozolimska – podobnie jak kościoły i wszystkie inne świątynie – była podatna na zburzenie. Jednak zniszczyć można również świątynie duchowe – świątynie ludzkich serc. Surowo przestrzega przed tym św. Paweł słowami: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście”. (1 Kor 3,16-17) Aby tak się nie stało, zaleca: „Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze; siebie samych doświadczajcie! Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście odrzuceni”. (2 Kor 13,5) Świątynie duchowe niszczy się przez deptanie Bożych przykazań i przez zastępowanie modlitw i ofiar duchowych „ohydą spustoszenia”. Niestety, tę ohydną pustkę wewnętrzną możną wytworzyć nie tylko w sobie, lecz także w innych ludziach, przez odrzucanie Ewangelii i zachęcanie ich, aby to samo czynili. Bardzo podatne na zniszczenie przez dorosłych są świątynie duchowe dzieci.

Skrócony czas śmiercionośnej "ohydy spustoszenia"

„Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!” (Mt 24,15-16) Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.” (Mt 24,22) Jezus powiedział o „ohydzie spustoszenia”, odpowiadając uczniom na zadane przez nich pytanie dotyczące czasu zburzenia świątyni i znaków Jego przyjścia i końca świata. To spustoszenie duchowe, które oznacza „ohyda spustoszenia”, przyjmie wyjątkowe rozmiary przed końcem czasów. Będzie się ujawniać w życiu bez Boga, bez Jego łaski, opartym nie na Jego przykazaniach, lecz na wrogości i niekontrolowanym zaspokajaniu swoich egoistycznych pożądań. Wspomniana przez Jezusa „ohyda spustoszenia” podobna będzie do łatwo zaraźliwej śmiertelnej choroby. Gdyby dzięki Bożemu miłosierdziu, modlitwom i ofiarom sprawiedliwych czas jej występowania nie został skrócony, śmierć duchowa i być może także cielesna dosięgłaby wszystkich ludzi. Powiedział to Jezus, wyjaśniając: „Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.” (Mt 24,22)

Uciekać jak najszybciej od "ohydy spustoszenia" i od zepsucia Babilonu

„Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz.” (Mt 24,15-18) W wypowiedzi Jezusa można się doszukać symboliki duchowej. Jego słowa mogą znaczyć, że gdy zobaczymy szerzące się zepsucie, określone jako „ohyda spustoszenia”, to należy czym prędzej od niego uciekać, aby nas nie dosięgło. Trzeba to zrobić szybko, tak jak w czasie jakiegoś niebezpieczeństwa, kiedy nie można tracić czasu na szukaniu różnych rzeczy, znajdujących się z domu lub pozostawionych na polu. Każdy kataklizm, np. trzęsienie ziemi, zmusza do szybkiej ucieczki, bez trwonienia czasu, bo w przeciwnym razie grozi śmierć.
Podobnie należy się zachować w obliczu ogromnego zła duchowego i moralnego, czyli wobec „ohydy spustoszenia”. Należy od niej uciec, jednak nie fizycznie – bo to niewykonalne – lecz duchowo. Trzeba się od tego zła odizolować, zwracając swoje myśli i serca do Boga, Maryi, świętych i aniołów. Trzeba się ofiarować Boskiemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi i w tych dwóch Sercach szukać ocalenia. Nie wolno się karmić zatrutymi doktrynami, które towarzyszą ohydnej pustce duchowej, lecz słowem Bożym, Ciałem i Krwią Chrystusa oraz łaskami udzielanymi w sakramentach.
Podobną myśl o ucieczce od zepsucia można znaleźć w Księdze Apokalipsy, w rozdziałach mówiących o zdeprawowanym Babilonie (Ap 17 i 18). Cały świat stał się „stolicą zła” – Babilonem. Wierzący w Jezusa uczniowie powinni się chronić ucieczką, do czego wzywa ich głos z nieba, o którym św. Jan pisze w Księdze Apokalipsy: „I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: bo grzechy jej narosły – aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie.” (Ap 18,4-5) Chociaż zepsucie określone jako Babilon ogarnęło całą ludzkość, to ucieczka mimo wszystko jest możliwa. Może się ona dokonać przez opieranie się zalewowi zepsucia i szukaniu oparcia w Dwóch Sercach: w Najświętszym Sercu Jezusa i w Niepokalanym Sercu Maryi. Tam jest ocalenie od „ohydy spustoszenia” i od zdeprawowanego Babilonu. Optymistyczna jest zapowiedź zawarta w Księdze Apokalipsy, że zdeprawowany Babilon zostanie spalony, czyli zepsucie ludzkości też spłonie. Nastąpi to w określonym przez Boga czasie.

Wielki ucisk

„Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni! A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat. Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie.” (Mt 24,19) Słowa Jezusa mają odniesienie do ucieczki w czasie oblężenia Jerozolimy, po którym dokonało się zburzenie świątyni. Były to wyjątkowo trudne dni dla matek brzemiennych lub karmiących niemowlęta. Jezus zalecił modlitwę, aby ten bolesny czas nie nastąpił w zimie lub w szabat. Chłód bowiem i zakaz wielkiego przemieszczania się w szabat jeszcze bardziej zwiększyłby udręki i tak już ciężkich dni.
Słowa Jezusa może odnieść również do wydarzeń końca czasów. W odniesieniu do tych dni „biada” dotyczy tych, którzy jak płód noszą w sobie grzech i karmią – zwłaszcza dzieci – swoim zepsuciem. Dla tych nastanie ucisk wyjątkowy, gdyż będą musieli zdać sprawę przed Panem ze swego złego postępowania i odrzucenia Jego pomocnej ręki.

Skrócony dzięki sprawiedliwym niebezpieczny czas

„Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.” (Mt 24,22) To nie Bóg, lecz ludzie ulegający szatanowi są w stanie doprowadzić do zdeprawowania i zniszczenia ludzkości. Mogą to zrobić między innymi przez wojny lub przez propagowanie, ułatwianie i sprzyjanie na różne sposoby aborcji. Aby ludzkość nie wyginęła, potrzebne jest wynagradzanie Bogu naszą miłością, modlitwami i ofiarami duchowymi za zadawane Mu przez świat zniewagi. Jeśli nie odrzucimy Boga, to znajdziemy się w gronie wybranych, którzy będą ratować resztę świata. Wszyscy wynagradzający Bogu miłością przyczyniają się do skrócenia czasu panowania zła, które wyniszcza ludzkość i prowadzi ją do zagłady. Jezus zapowiedział, że ze względu na oddanych Mu sprawiedliwych, niebezpieczny czas szalejącego zła zostanie skrócony.

Nie o materię lecz o swojego ducha należy się troszczyć

„Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz.” (Mt 24,17-18) Jezus zaleca szybką ucieczkę tym, którzy będą zagrożeni zapowiedzianym przez Niego zburzeniem Jerozolimy i świątyni. Niech ratują życie i nie wracają się po żadne rzeczy do domu lub na pole. Życie bowiem jest ważniejsze niż materialne przedmioty. Radę Jezusa trzeba odnieść także do życia duchowego. Jest ono ważniejsze, niż największe dobra materialne. Słowa Zbawiciela są zawsze ważne. Nabiorą swej wagi zwłaszcza na końcu czasów. Dobra materialne nie dadzą wiecznego zbawienia, a przywiązanie do nich może doprowadzić do jego utraty i wiecznego potępienia.

Naprawdę wielki ucisk

„Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.” (Mt 24,21-22) Te słowa Jezusa odnoszą się bardziej do czasów ostatecznych niż do bolesnych wydarzeń związanych ze zburzeniem Jerozolimy i świątyni. Były to trudne i bolesne dni, ale na końcu czasów pojawi się jeszcze większy ucisk. Jaki? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Odsłonią to dokonujące się wydarzenia. Można jednak mieć nadzieję, że tych, którzy się schronią w Sercu Jezusa i Jego Matki, On umocni, aby przynieśli Bogu chwałę. Swoją „łaską chwili” On potrafi umocnić także w czasach wielkiego ucisku, „jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie”. (Mt, 24,21)

Ohyda spustoszenia z przeszłości i końca czasów

„Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte - kto czyta, niech rozumie...” (Mt 24,15) Jezus wspomniał „ohydę spustoszenia”, którą przedstawił prorok Daniel. Wydarzenia te zostały szczegółowo opisane w Księdza Daniela (rozdziały 11 i 12) i w Pierwszej Księdze Machabejskiej (1 Mch 1,1-63). „Ohydą spustoszenia” było porzucenie prawa Bożego, dobrych tradycji oraz podążanie za tradycjami obcych narodów. Ohydą tą było również wzniesienie na terenie Bożej świątyni ołtarza dla boga pogańskiego i złożenie na nim ofiar, uważanych przez Żydów za nieczyste. Tak więc przez „ohydę spustoszenia” z przeszłości naród sam siebie znieważył i zbezczeszczeniu uległa także jego wielka świętość – świątynia. „Ohyda spustoszenia” z przeszłości była zapowiedzią tego, co na wielką skalę nastąpi w na końcu czasów.

PRZYJŚCIE CHRYSTUSA

Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie!23 Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych.24 Oto wam przepowiedziałem.25 Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie!26 Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.27 Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą.28 Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte.29 Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą.30 Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.31 (Mt 24,23-31)

Przyjście Jezusa Chrystusa w chwale będzie jawne i oczywiste

„Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt 24,23-27) Jezus ostrzega przed oszustwami dotyczącymi Jego przyjścia w chwale. Pojawią się bowiem oszuści podający się za Niego lub rozsiewający fałszywe pogłoski, że powrócił i gdzieś się znajduje. Gdy Jezus Chrystus naprawdę powróci w chwale, to informacje na temat Jego obecności w jakimś miejscu nie będą potrzebne. „Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt 24,27) Przyjście Jezusa Chrystusa będzie podobne do błyskawicy nie tylko przez to, że jest ona widoczna dla wszystkich i nie da się jej ukryć. Podobieństwo będzie polegać także na sile blasku. Jak jasność światła błyskawicy jest wyjątkowo silna, tak też wyjątkowo intensywnie ujawni się chwała przychodzącego Syna Człowieczego, naszego Zbawiciela. Potężne jak światło błyskawicy będzie oczyszczenie Jego królestwa z kłamstwa i zła. Równie jaśniejące będzie odrodzone przez Niego dobro, wskrzeszona w duszach miłość do Boga i do bliźnich. Jaśniejąca jak błyskawica w ludzkich sercach miłość będzie triumfem Zbawiciela i Jego chwałą.

Padlina i sępy

„Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą.” (Mt 24,28) Na różne sposoby tłumaczono tę wypowiedź Jezusa. Jedno ze znaczeń Jego słów może być następujące. Rozkładające się ciało nie może się ukryć przed drapieżnymi ptakami, które się żywią padliną. Podobnie nie może się ukryć przed Bogiem zepsucie ludzkości, które na końcu czasów się nasili w wyjątkowy sposób. Jak gnijąca padlina przyciąga drapieżne ptaki, tak rozpadająca się moralnie ludzkość końca czasów przyciągnie sąd Bożych, aby położył kres jej zepsuciu.

Znaki przypominające o naszym zbliżającym się spotkaniu z Panem

„Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato.” (Mt 24,29-32) Przemiany zachodzące na drzewach i krzewach wskazują, że zbliża się lato. Podobnie różna znaki, o których powiedział Jezus, zapowiadają Jego przyjście w chwale. Wszystkie te znaki – takie jak dotykająca nawet miejsca święte ohyda spustoszenia, zepsucie i bunt ludzi przeciwko Bogu i Jego prawu, wielki ucisk oraz różne zjawiska na ziemi i niebie, na słońcu, księżycu, gwiazdach, wstrząśnięcie mocami niebios – chociaż nie podają dokładnej daty wydarzeń eschatologicznych, to jednak zapowiadają ich zbliżanie się, a nawet wielką ich bliskość. Trzeba więc patrzeć, rozważać, wyciągać wnioski i przygotowywać się – przez skruchę, naprawianie zła dobrem, modlitwą, pokutą, przystępowaniem do sakramentu spowiedzi – na spotkanie z Panem, aby się rozliczyć z uczynków całego swojego życia. Jest jeszcze na to czas. Potem go już nie będzie.

Jezus pociesza tych, którzy w wielkim ucisku Jemu ufają

„Zaraz też po ucisku owych dni...” (Mt 24,29) Wyjątkowym uciskiem dni poprzedzających koniec czasów może być powszechny zalew kłamstwa, zdeprawowania i zamętu. Ze względu na swój niematerialny charakter to zło potrafi dotknąć boleśnie wszystkich, którzy miłują prawdę i dobro. Dla jednych będzie wielkim uciskiem, ponieważ będą tym zamętem i nieprawością bez przerwy karmieni i czuli się bezsilni wobec gigantycznych rozmiarów tego zła. Niepokojąca sytuacja będzie dręczyła ich ze względu na bliskich i z powodu troski o dzieci, które będą tym złem zagrożone i niszczone. Dla tych zaś, którzy zaczną się tej nieprawości otwarcie sprzeciwiać, stanie się ona powodem jeszcze większego ucisku, ponieważ za opowiadanie się za prawdą i dobrem i usuwanie zamętu i innych mroków okrywających ziemię, będą prześladowani, ośmieszani, oczerniani, fałszywie oskarżani o różne przestępstwa, wyszydzani, szykanowani, zwalniani z pracy, więzieni, a nawet – torturowani duchowo i fizycznie i zabijani. „Zabite” – chociaż nie na zawsze – zostanie też dobre imię wielu sprawiedliwych bojowników o prawdę i Boże prawo.
Tych wszystkich cierpiących dla Boga, za Jego prawdę i prawo Jezus pociesza słowami błogosławieństw: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.” (Mt 5,6) „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy (ludzie) wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.” (Mt 5,10-12) Do tych słów pociechy Jezus dodaje jeszcze i te: „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. (Mt 24,13)
Nie złych, lecz dobrych czeka niewymowne wieczne szczęście. Szatańska satysfakcja czyniących zło i szerzących je zostanie zniszczona przez moc Chrystusa. To będzie częścią chwały Jego przyjścia i udręki miłujących kłamstwo i zło. Pan Jezus „człowieka grzechu, niegodziwca, syna zatracenia” „zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia” (por. 2 Tes rozdział 2) Jeżeli już samo objawienie powrotu Jezusa Chrystusa będzie tak potężne, to co dopiero Jego faktyczne przyjście! Nienawróconych, którzy są zadowoleni z czynionego przez siebie zła i jego pozornego zwycięstwa, czeka wieczny wstyd i poczucie potężnej klęski. Niczym się nie pocieszą, widząc potężny triumf Chrystusa i tych, którzy z Nim szerzyli prawdę i dobro.

Narzekanie na widok mocy i chwały Chrystusa, Jego Matki i tych, którzy do Niego należą

„Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą.” (Mt 24,30) Ci, którzy odrzucili dobrowolnie i świadomie Jezusa Chrystusa, będą narzekać, widząc Jego znak. To narzekanie zwiększy się jeszcze bardziej, gdy ujrzą nie tylko Jego symbol, lecz samego Syna Człowieczego, przychodzącego z wielką mocą i chwałą. Będą ze złości narzekać, widząc zwycięstwo Tego, którego chcieli usunąć z życia narodów, społeczeństw, organizacji, rodzin i poszczególnych osób, także – dzieci. Będą narzekać, bo zamiast swojej potęgi, która mamiła ich przez całe życie, zobaczą swoją słabość i wieczną porażkę. Będą narzekać ci, którzy cieszyli się, widząc na całej ziemi pozorną klęskę Zbawiciela i Jego ludu. Tryumf Jezusa Chrystusa będzie tak wielki, że nikt nie będzie musiał nikomu mówić oto tu lub tam się dokonał (por. Mt 24,23-26). „Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt 24,27) Nie będzie się dało ukryć zwycięstwa Chrystusa, triumfu dobra i porażki zła, jak nie da się ukryć ogromnej błyskawicy, oświetlającej niebo i ziemię. Jawność Bożego zwycięstwa jeszcze bardziej rozwścieczy tych, którzy walczyli z Jezusem i traktowali Go jako wroga osobistego i całej ludzkości, którzy negowali Jego Boskość, uważając Go nie za Syna Człowieczego, Zbawiciela, lecz za jakiegoś człowieka z przeszłości, o którym najlepiej byłoby zapomnieć i nie przejmować się Jego nauką. Zwycięstwo Jezusa dokona się, bo jest wszechmocny. Nastąpi, bo ziemia została zroszona łzami Jego Matki i użyźniona Jej cierpieniem i gorącymi modlitwami. Dobro zwycięży nad złem, bo znalazły się współczujące serca, które wynagradzały za bluźnierstwa i zniewagi zadane Zbawicielowi i za zniewagi, których nie oszczędzono nawet Jego Matce w krajach, uchodzących za bardzo Ją czczące i kochające, a nawet – uważające Ją za swoją Królową. Ogrom Bożego triumfu i ludzi należących szczerze do Zbawiciela bardzo rozwścieczy tych, którzy walczyli z Nim i traktowali Go jako wroga osobistego i całej ludzkości; którzy negowali Jego Boskość, uważając Go nie za Syna Człowieczego, Zbawiciela, lecz za jakiegoś człowieka z przeszłości, o którym najlepiej byłoby zapomnieć i nie przejmować się Jego nauką. On jednak żyje; On jest prawdziwym Synem Bożym; On jest jedynym Zbawicielem świata. I to wszystko stanie się tak jasne, jak błyskawica rozświetlająca niebo od wschodu do zachodu.

Modlitwa na czasy wielkiego ucisku

„Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.” (Mt 24, 21-22) Jezus nauczył nas modlitwy, której prośby są aktualne w każdych czasach, także – w czasach wielkiego ucisku, aby został skrócony. Słowa tej modlitwy, skierowanej do naszego Ojca niebieskiego, brzmią:

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje,
przyjdź Królestwo Twoje,
bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode Złego. Amen.


Podarowana nam przez Jezusa modlitwa była potrzebna w każdych czasach. Będzie potrzebna także wtedy, gdy zacznie się realizować to, co Księga Apokalipsy symbolicznie nazywa następstwami otwarcia siódmej pieczęci. „A gdy otworzył pieczęć siódmą, zapanowała w niebie cisza jakby na pół godziny. I ujrzałem siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem, a dano im siedem trąb. I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł, aby dał je w ofierze jako modlitwy wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. I wzniósł się dym kadzideł, jako modlitwy świętych, z ręki anioła przed Bogiem. Anioł zaś wziął naczynie na żar, napełnił je ogniem z ołtarza i zrzucił na ziemię, a nastąpiły gromy, głosy, błyskawice, trzęsienie ziemi.” (Ap 8,1-5) „W owej godzinie nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i runęła dziesiąta część miasta, i skutkiem trzęsienia ziemi zginęło siedem tysięcy osób. A pozostali ulegli przerażeniu i oddali chwałę Bogu nieba”. (Ap 11,13)

Przyjście Jezusa Chrystusa w chwale będzie jawne i oczywiste

„Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt 24,23-27) Jezus ostrzega przed oszustwami dotyczącymi Jego przyjścia w chwale. Pojawią się bowiem fałszerze, podający się za Niego lub rozsiewający nieprawdziwe pogłoski, że powrócił i gdzieś się znajduje. Zbawiciel wzywa do ostrożności nawet ludzi wierzących, wybranych, bo różnymi fałszywymi znakami, cudami owi oszuści będą próbowali ich wprowadzić w błąd. Muszą więc badać nawet to, co wydawać się może jakąś cudownością i nadzwyczajnym znakiem. Gdy Jezus Chrystus naprawdę powróci w chwale, to informacje na temat Jego obecności w jakimś miejscu nie będą potrzebne. „Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt 24,27) Błyskawica nie jest małym, niezauważalnym punktem na niebie, lecz czymś dobrze widocznym. Podobnie dostrzegalne przez wszystkich ludzi będzie przyjście Jezusa Chrystusa w chwale. Nie dokona się ono tak, że najpierw przyjdzie do jakiejś grupy ludzi lub do jednego narodu „na wschodzie” lub „na zachodzie”. Ujawni się ono jak błyskawica równocześnie przed wszystkimi ludźmi, dlatego nikt nie będzie mógł myśleć: Jezus już powrócił w jakimś miejscu, więc za jakiś czas i ja się z Nim spotkam. Dzięki temu mam jeszcze dużo czasu na nawrócenie się. Nie będzie tak. Ludzie, którzy przylgnęli do grzechu całym swoim sercem, nie zdążą się nawrócić. Przyjście Jezusa Chrystusa będzie podobne do błyskawicy nie tylko przez to, że jest ona od razu widoczna przez wszystkich ludzi i nie da się jej ukryć. Podobieństwo będzie polegać także na sile blasku. Jak jasność światła błyskawicy jest wyjątkowo silna, tak też wyjątkowo intensywnie ujawni się chwała przychodzącego Syna Człowieczego, naszego Zbawiciela. Potężne jak światło błyskawicy będzie oczyszczenie Jego królestwa z kłamstwa i zła. Równie jaśniejące będzie odrodzone przez Niego dobro, wskrzeszona w duszach miłość do Boga i do bliźnich. Jaśniejąca jak błyskawica w ludzkich sercach miłość będzie triumfem Zbawiciela i Jego chwałą. Przyjście Jezusa może być podobne do błyskawicy także pod względem szybkości pojawienia się. Jak ona może powstać nagle, tak i Jego powrót może nastąpić w każdym momencie. Nie można więc odkładać swojego nawrócenia na jakiś późniejszy czas.

Jezus Chrystus, który powróci w chwale, zawsze jest pośród nas

„Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie!” (Mt 24, 23) „Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” (Mt 24, 26-27) Przyjście Jezusa w chwale będzie jawne dla wszystkich ludzi, jak dostrzegalny jest blask błyskawicy. Z tego powodu nie należy wierzyć tym, którzy będą podawali jakieś miejsce rzekomego pobytu Mesjasza, Syna Człowieczego. Nasz Zbawiciel jednak – jeszcze przed swoim przyjściem w chwale – jest obecny realnie pośród nas w Eucharystii. Jej ustanowienie w Wieczerniku było jakby Jego „uprzedzającym” powrotem na świat. Dlatego bez najmniejszej obawy przed pomyłką można iść do każdego kościoła, aby Go adorować w Najświętszym Sakramencie i przyjmować w Komunii św. Na tej obecności Mesjasza, Jezusa, Syna Bożego, powinna się koncentrować uwaga wierzących w Niego i czekających na Jego powrót w chwale.

Podział ludzkości w czasie przyjścia Syna Człowieczego

„Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.” (Mt 24,30-31) Jezus mówi o rozdzieleniu ludzkości na dwie części w czasie Jego przyjścia. Pierwszą będą „wszystkie narzekające narody ziemi”, a drugą – wybrani, zgromadzeni przez Boskich posłańców ze wszystkich zakątków świata. Do grupy „narzekających” zaliczą się wszyscy, których nie ucieszy przyjście Syna Człowieczego, bo Go nie kochali i nie przygotowywali się na spotkanie z Nim. Będą „narzekać”, bo Go nie chcą, bo ich serca nie przygotowały się przez gruntowne nawrócenie na przyjęcie Go z radością. Wybrani to ci, którzy miłowali Jezusa Chrystusa. Dla nich Jego przyjście będzie wydarzeniem, za którym tęsknili.

PRZYKŁAD Z DRZEWA FIGOWEGO

A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato.32 Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.33 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.34 Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.35 (Mt 24,32-35)

Znaki zapowiadające przyjście Chrystusa w chwale powinny być rozważane

„A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.” (Mt 24,32-33) Jezus nie podał daty swojego przyjścia w chwale, jednak znaki jego zbliżania się przedstawił swoim uczniom. Omówił je nie po to, żeby przestać na nie zwracać uwagę, zapomnieć o nich lub zlekceważyć je. Przeciwnie, wprost powiedział, że trzeba je odczytywać i trwać w stałej czujności, by okazać się przygotowanym na wieczne spotkanie z Nim. Nakazał to swoim uczniom wprost, mówiąc: „wy...”. Nie kto inny, lecz „wy”, to „wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.” (Mt 24,33) To wy rozważajcie znaki i z sercem nawróconym czekajcie na spotkanie z przychodzącym Panem. Takie czekanie nikomu nie zaszkodzi i na pewno przyniesie wiele pożytku duchowego. Pożytek będzie większy niż z mówienia sobie: Pan jeszcze nie przyjdzie! Mogę więc żyć, jak mi się podoba. Każdy człowiek powinien żyć z przeświadczeniem, że spotkanie Chrystusem „blisko jest, we drzwiach”. Jeśli nie jest bliskie z powodu zbliżającego się Jego przyjścia w chwale, to na pewno jest bliskie z powodu śmierci, której – wcześniej czy później – nikt nie uniknie. Nawet jeśli komuś pozostało jeszcze kilkadziesiąt lat życia, to spotkanie z Jezusem „blisko jest, we drzwiach”. Stanie się ono faktem któregoś dnia. Zbawieni zostaną uszczęśliwieni spotkaniem z Tym, którego nie tylko „słowa nie przeminą”. Spotkają się z Tym, którego wierna miłość nigdy nie przeminie. Spotkają się z Nim w wielkiej wspólnocie świętych w niebie – wraz z Maryją. I będą się sycić przez wieczność miłością Tego, którego umiłowali. Zbawiciel obiecuje to swoim wiernym: „Zaprawdę, powiadam wam...”

Ludzkość nie wyginie przed zrealizowaniem się zapowiedzi Jezusa

„Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie”. (Mt 24,34) Od czasu, gdy Jezus powiedział, że „nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie”, minęło do naszych dni wiele pokoleń, liczonych według naszego ludzkiego sposobu. Zbawiciel jednak nie miał na myśli tylko „pokolenia” żyjącego w czasie Jego przebywania na ziemi. Określenie: „to pokolenie”, miało dla Niego inny sens niż dla nas. Jedno z możliwych znaczeń Jego słów może być następujące. Z Jego przyjściem w chwale nie będzie tak, że najpierw zginą wszyscy ludzie na ziemi, np. wskutek jakiejś ogromnej globalnej katastrofy, i dopiero potem On się pojawi z całą swoją mocą. Nie. „Pokolenie” w sensie całej ludzkości nie wymrze, zanim się spełni wszytko, co Jezus zapowiedział. Nie wyginie przed Jego powrotem odkupiona przez Niego ludzkość, czyli „pokolenie” mające dostęp do Jego łaski, ale równocześnie naznaczone piętnem grzechu Adama, skłonne do buntu, lekceważenia darów Bożych, Bożych przykazań i Ewangelii. Oczywiście, kres całej ludzkości kiedyś nastanie, nastąpi powszechne zmartwychwstanie ciał i Sąd Ostateczny.

Bliskość między wydarzeniami a znakami, które je zapowiadają

„A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.” (Mt 23,32-33) Jezus przedstawił podobieństwo, zachodzące między drzewem figowym, a znakami zbliżania się zapowiedzianych przez Niego wydarzeń. Przemiany na drzewach tym się charakteryzują, że zapowiadają porę roku nie odległą, lecz najbliższą. Zmiany na ich gałęziach mówią o bliskości np. lata, które nie nastąpi po kilku wiekach, lecz – o lecie najbliższym. Tę bliskość czasową między znakami a wydarzeniami końca czasów podkreślił Jezus, mówiąc: „kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach”. „We drzwiach” – czyli nie w odległym mieście, nie na drodze, nie przed domem ani nawet nie na schodach.

Przyjście Chrystusa w chwale bliskim czy odległym w czasie wydarzeniem?

„A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.” (Mt 23,32-33) Pierwsi uczniowie Jezusa może mylili się sądząc, że Jego powrót w chwale nastąpi w bardzo krótkim czasie. Tak się jednak nie stało, bo ewangelizacja i budowanie Jego Kościoła miało objąć cały świat. Na to było potrzeba wieków. Naszemu pokoleniu natomiast grozi inne niż pierwszym uczniom podejście do Jego przyjścia w chwale – przekonanie, że dokona się ono w jakiejś niewyobrażalnie dalekiej, niemal w nieskończonej przyszłości. Uzasadnienie takiego wyobrażenia nie jest jednak logiczne. Uważa się bowiem, że od Jego przyszłego przyjścia w chwale dzielą nas wieki lub nawet tysiące lat tylko dlatego, że nie nastąpiło ono po dwudziestu wiekach. Muszą więc – jak się sądzi bezpodstawnie – upłynąć jeszcze tysiąclecia, zanim dokona się to, co Jezus zapowiedział jako pewne.

NIEZNANY CZAS PRZYJŚCIA

Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec.36 A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.37 Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki,38 i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego.39 Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.40 Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.41 (Mt 24,36-41)

Nie znamy godziny zapowiedzianych wydarzeń, dlatego konieczna jest stała czujność

„Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec”. (Mt 24,36) „Aniołowie niebiescy” to istoty duchowe, przebywające w niebie. Jezus powiedział, że nawet te duchy nie znają godziny i dnia zapowiedzianego przez Niego wielkiego wydarzenia. Jeśli zatem nie znają tego istoty przebywające w niebie, mające większą wiedzę niż my, to tym bardziej nie wiedzą o tym mieszkańcy ziemi. Ponieważ nikt oprócz Ojca nie zna dnia ani konkretnej godziny przyjścia Jezusa Chrystusa, dlatego to wydarzenie zaskoczy wielu, tak jak potop zaskoczył ludzi za dni Noego. Jak wody potopu pochłonęły wszystkich, tak również skutki przyjścia Syna Człowieczego dotkną wszystkich ludzi. Z tego powodu Jezus wszystkich bez wyjątku wzywa do czujności. W tym celu porównał swoje przyjście do tego, co stało się za czasów potopu. Ludzie żyli wtedy zajęci swoimi sprawami „i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich”. (Mt 24,39) Podobnym zaskoczeniem będzie przyjście Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa, i sąd nad światem. Zbawiciel powiedział o tym, co musi się stać, aby pobudzić słuchających Go do stałej czujności. Podobnym wezwaniem do czuwania są również tajemnicze słowa o jednym, który będzie wzięty i drugim – pozostawionym; oraz o jednej, która będzie wzięta, i o drugiej – pozostawionej (por. Mt 24,40-41)

Chwila rozliczenia się przed Bogiem może być całkowitym zaskoczeniem

„A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.” (Mt 24,37-41) Jezus porównuje swoje przyjście do potopu z czasów Noego. Jak zalanie wodami było zaskakującym wydarzeniem, tak również przyjście Syna Człowieczego zaskoczy tych, których myśli nie będą wybiegać poza codzienne sprawy tego świata: „...w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali”, aż wydarzyło się coś, czego się nie spodziewali; „nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich”. Tak „również będzie z przyjściem Syna Człowieczego”, z dniem rozliczenia się ze swojego życia. Gdyby ludzie z czasów Noego widzieli, jak buduje ogromną arkę na suchej ziemi, mogliby go uważać za chorego psychicznie. Podobnie i dzisiaj wielu ludzi uważa czuwających i czekających na Chrystusa za niezrównoważonych psychicznie. A przecież On sam zapowiedział dzień spotkania z Nim i rozliczenia się ze swojego życia w taki sposób, że nikt nie może powiedzieć, że na pewno nie nastąpi ono za jego dni – dzisiaj. A nawet jeżeli ktoś nie dożyje dnia przyjścia Chrystusa w chwale, to godzina spotkania z Nim i rozliczenia się ze swoich uczynków też dla niego nadejdzie. Będzie to czas śmierci. A ta może nastąpić niespodziewanie, „na polu” lub „przy żarnach”, jak powiedział Jezus: „Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.” (Mt 24,40-41) Tak się dzieje nieraz w czasie różnych wypadków, katastrof i kataklizmów: jeden je przeżyje, a drugi odejdzie do wieczności i zda sprawę – na sądzie szczegółowym – ze wszystkich uczynków swojego życia. Ponieważ decydujący dla naszej wieczności dzień rozliczenia się może nadejść w każdej chwili, dlatego konieczne jest czuwanie na modlitwie, w poczuciu skruchy z powodu swoich grzechów.

Zabrani z pola lub od żaren

„Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.” (Mt 24,40-41) Te słowa Jezusa można odnieść do śmierci człowieka, która – zwłaszcza w czasie różnych wypadków, kataklizmów i epidemii – jednego zabiera, aby rozliczył się ze swoich uczynków, a drugiego pozostawia przy życiu na ziemi, aby jeszcze dojrzewał do wieczności. Dobry i zły otrzymuje dodatkowy czas ziemskiego życia. Do jednego i drugiego odnoszą się słowa Księgi Apokalipsy: „Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci”. (Ap 22,11)

Zabrani z pola lub od żaren albo pozostawi

„Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.” (Mt 24,40-41) Powyższą wypowiedź Zbawiciela można potraktować jako symboliczną, ukazującą działanie Ducha Świętego. W rozmowie z Nikodemem Jezus działanie Boskiego Ducha i działanie tych, których On ogarnął, porównał do aktywności wichru: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.” (J 3,8) I tak się dzieje, jak Jezus zapowiedział. Ludzie żyją, wykonując swoje codzienne obowiązki. Jedni pracują w polu, inni – przy żarnach. Jednych Duch Boży porywa, aby np. oddali się ewangelizacji lub innej działalności, zgodnej z otrzymanym od Niego charyzmatem, a innych pozostawia przy ich poprzedniej pracy.

POTRZEBA CZUJNOŚCI

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.42 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu.43 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.44 (Mt 24,42-44)

Konieczność stałej gotowości na spotkanie z Panem

„Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. (Mt 24,44) Jezus bardzo mocno podkreśla niespodziewany charakter Swojego przyjścia. Człowiek nawet nie domyśla się, kiedy to nastąpi. Dzień Pański zaskoczy ludzkość, tak jak potop za czasów Noego zaskoczył tych wszystkich, którzy „jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali” „i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich...”. (Mt 24,38-39) Z powodu owianej tajemnicą daty dnia wyjątkowego spotkania z Chrystusem, jakim będzie zapowiedziany dzień Jego przyjścia”, mówi On z naciskiem: „Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. (Mt 24,44) Być gotowym na dzień Pański to trwać w jedności z Chrystusem, nie odrzucać i nie lekceważyć Go, nie gardzić Nim. On bowiem jest jedynym Zbawicielem świata i chce nim być także w dniu Swojego Przyjścia. Naprawdę nie chce być Kimś, kto potępia, lecz zbawia.. „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). A to właśnie ten brak wiary powoduje, że wielu nie czeka na Niego, bo nie wierzy w Niego, nie dostrzega w Nim Boga i Zbawiciela.

Zapominanie o swojej śmiertelności i przyjściu Pana

„Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. (Mt 24,44) W różnych krajach wielu zajmuje się wyłącznie sprawami tego świata, przeorganizowywaniem go według swoich pomysłów i zachowuje się tak, jakby wszystko zależało tylko od nich. Chyba nie myślą, że są nieśmiertelni i że dla nich – tak jak i dla każdego człowieka – też nadchodzi czas rozliczenia się przed Tym, który – ze względu na nasze uczynki i wiarę – albo będzie miłosiernym Zbawicielem, albo sprawiedliwym Sędzią, który w swoim osądzie nie ma względu na osobę. „Albowiem u Boga nie ma względu na osobę. Bo ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni.” (Rz 2,11-12)
Kruchą pociechą jest brak wiary w nieskończone trwanie ludzkiego życia poza granicami śmierci i pocieszanie się, że w chwili śmierci człowiek unicestwia się. Takie przekonanie – a właściwie taka wiara – jest tylko ludzkim wymysłem, niczym nieudowodnionym. Człowiek po zakończeniu życia ziemskiego nie rozpływa się w nicość, ponieważ dzięki swojej nieśmiertelnej duszy nadal żyje w pełnej świadomości. Każdy – zanim jego los zostanie na zawsze określony – zda sprawę ze swoich uczynków dokonanych za życia. „Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre”. (2 Kor 5,10) Dlatego też – zamiast wmawiać sobie, że po śmierci nie ma nic – „staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy”. (2 Kor 5,9)
Osobisty brak wiary w życie wieczne po śmierci w niczym nie przemienia rzeczywistości, tak jak przekonanie o kulistości lub płaskości ziemi absolutnie nie zmienia jej kształtu. Ziemia miała i ma swój kształt niezależny od tego, co przez wieki o nim myśleli ludzie. Podobnie – bez względu na to, co niewierzący myślą i mówią o śmierci – rzeczywistość po zakończeniu ziemskiego życia jest taka, jaką ją na zawsze uformował Bóg-Stwórca, a nie taka, jak sobie ją ktoś wymyśla. Małe dzieci nie potrafią nieraz odróżnić tego, co jest ich wyobrażeniem od realnej, otaczającej je rzeczywistości. Ale nie tylko dzieciom się to zdarza!

Nie traktować Jezusa jak intruza, lecz jak Boskiego Lekarza i Zbawiciela

„A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” (Mt 24,43-44) W porównaniu do gospodarza chroniącego swój dom przed złodziejem Jezus, oczywiście, nie zachęca nas do tego, żebyśmy robili wszystko, by Jego, Zbawiciela, nie wpuszczać, tak jak się nie chce wpuścić do swojego domu złodzieja. Przeciwnie, zachęca nas, aby Go nie tylko wpuścić, ale i przyjąć godnie, z miłością. Aby umieć to uczynić w każdej chwili, trzeba czuwać przez nieustanne miłowanie Go. Kto kocha Jezusa, ten jest gotowy przyjąć Go z miłością, kiedy przyjdzie. Są jednak, niestety, ludzie, którzy nie kochają Go i traktują Go jak złodzieja, przed którym trzeba się chronić. I robią wszystko, aby w żaden sposób nie wszedł w ich życie. A przecież Jezus nigdy nie przychodzi do człowieka, aby go okraść i unieszczęśliwić, lecz – żeby go leczyć i podtrzymywać w podążaniu do zbawienia drogą dobra.

PRZYPOWIEŚĆ O SŁUDZE WIERNYM I NIEWIERNYM

Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność?45 Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności.46 Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.47 Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: "Mój pan się ociąga",48 i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami,49 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna.50 Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.51 (Mt 24,45-51)

Rozdawanie na czas nie tylko materialnego, ale i duchowego pokarmu

„Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.” (Mt 24,45-47) Sługą wiernym i roztropnym jest ten człowiek, który wypełnia na ziemi wyznaczone Mu przez Boga zadanie. Tym zadaniem jest zawsze służenie Bogu przez troszczenie się o powierzonych naszej opiece bliźnich. Mamy – jak mówi Jezus – na czas, bez opóźniania się – rozdzielać im żywność: żywność nie tylko dla ciała, ale również dla ducha. Pożywieniem dla ducha jest słowo Boże, słyszane lub „oglądane” jako zrealizowane w naszym życiu, czyli „widziane” jako dobry przykład. Pokarmem dla duszy jest też Ciało i Krew Chrystusa, czyli Eucharystia. Karmią tym pokarmem kapłani, którzy odprawiają Mszę św. Karmią nim również rodzice i wychowawcy, którzy robią wszystko, co w ich mocy, aby wychowywane przez nich osoby nie opuszczały Mszy św. i przystępowały z pokorą i w stanie łaski uświęcającej do Komunii św. Podobny jest do sługi wiernego i roztropnego każdy, kto rozdaje duchowy pokarm, który doskonali i uświęca drugiego człowieka. Mówiąc o wiernym słudze, Jezus podkreślił, że rozdaje on pokarm na czas – czyli wtedy, gdy ktoś go potrzebuje. Przede wszystkim pokarm duchowy musi być dostarczany bez przerwy, bez zaniedbań. Dobry sługa nie mówi: dam ci jedzenie później, kiedyś... Nie karmi też innych – zamiast słowem Bożym i Bożą mądrością – swoimi słowami albo jakimiś zatrutymi doktrynami i ideologiami, które uśmiercają duchowo. Przypowieść Jezusa o słudze wiernym i niewiernym można też odnieść do różnych organizacji i partii politycznych. Zwykle, na pierwszym miejscu, obiecują one w wielkiej obfitości dobrobyt materialny, traktowany jako najważniejszy „pokarm”. I faktycznie, dzięki obietnicom udzielania go, zyskują sympatyków. Czasem obiecują też – zazwyczaj niewielką ilość, tylko odrobinę – jakiegoś „pokarmu duchowego”. Problem tkwi jednak w tym, czy ten „pokarm dla ducha” ma coś wspólnego z Jezusem i dawanym przez Niego pokarmem. Wydaje się, że czasami jest trucizną, podaną na pięknie przyozdobionym talerzu.

Ziemska próba wierności i nagroda w niebie

„Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.” (Mt 24,45-47) Życie na ziemi jest przygotowaniem do wieczności. Człowiek sprawdza się i przygotowuje do niej, przez wypełnianie za życia obowiązków, wyznaczonych mu przez Boga. Przez swoją wierność wobec ziemskich zadań człowiek przygotowuje się do czegoś nowego w wieczności. Wierni Bogu i zleconym im przez Niego zadaniom zostaną przez Niego postawieni „nad całym Jego mieniem”. Tylko Bóg wie, co oznaczają te słowa w odniesieniu do życia w niebie. Jednak na pewno będzie szczęśliwy na zawsze sługa, którego Pan, gdy wróci, zastanie przy czynności, wynikającej z miłości do Niego i do bliźnich. Spotka go wielki zaszczyt, bo na ziemi został ustanowiony przez pana tylko nad jego służbą (por. Mt 24,45), a to co go spotka w niebie zostało określone jako postawienie go „nad całym” jego mieniem. Inny los czeka ludzi, którzy nie wypełnili wiernie powierzonych im przez Boga ziemskich zadań. Los niewiernych Jezus przedstawił bardzo drastycznie, mówiąc, że pan każe „go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. (Mt 24,51)

Tragiczny los sługi egoistycznego i pełnego nienawiści

„Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: "Mój pan się ociąga", i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. (Mt 24,48-51) Sługa – zgodnie z poleceniem pana – miał troszczyć się o służbę, dając jej żywność we właściwym czasie. Ten, którego pan zastał na wypełnianiu tej czynności, został wynagrodzony. Jezus przedstawił w swojej przypowieści także los sługi niewiernego, którego pan – za niewierność, okrucieństwo i brak roztropności – ukarał surowo, doprowadzając go do „płaczu i zgrzytania zębów”. Okrutny dla innych sługa spotkał się z surową karą: musiał zajmować miejsce z obłudnikami i był „ćwiartowany”, co może obrazowo wyrażać, że musiał cierpieć, był rozbity duchowo i „odcięty” od źródeł swoich egoistycznych przyjemności i odłączony od pana oraz od dobrych sług. „Płakał i zgrzytał zębami” ze złości, bo – w chwili gdy się tego nie spodziewał – musiał się spotkać ze swoim panem i rozliczyć ze swojego postępowania. Z wściekłości „zgrzytał zębami”, bo został nagle pozbawiony wszystkiego, co go na ziemi cieszyło, a co przypowieść określa jako „jedzenie i picie z pijakami”. Takich przyjemności po śmierci nigdzie nie ma. Nie ma ich piekle, chociaż niektórzy ludzie to miejsce cierpienia wyobrażają sobie jako przedłużenie „ziemskich grzesznych uciech”. Takie wyobrażanie sobie piekła to owoc ludzkiej wyobraźni, rozbudzonej przez prawdziwych mieszkańców piekła – przez złe duchy, kłamiące i oszukujące ludzi, którzy nie słuchają Ducha Świętego. Te fikcyjne wyobrażenia to jakby sprytna kłamliwa „reklama” piekła, podstępna i zakłamana „kampania” na rzecz wiecznego potępienia, zachęcająca lekkomyślnych ludzi do porzucenia Jezusa, Zbawiciela, i wysiłku dążenia do nieba. Nieszczęścia spadły na lekkomyślnego i złego sługę w chwili nieoczekiwanej, bo pan przybył w dniu i o godzinie, kiedy się nie spodziewał jego powrotu. Pan ukarał sługę, który – zamiast zgodnie z otrzymanym poleceniem kierować się miłością do służby – był wobec niej okrutny. Zamiast się zajmować bliźnimi, jadł i pił z pijakami, równie lekkomyślnymi jak on sam. Przypowieść Jezusa chce pobudzić do miłości i roztropności wszystkich ludzi, a zwłaszcza tych, których nic nie interesuje oprócz szukania przyjemności. A tych pożądanych przyjemności jest znacznie więcej niż tylko „jedzenie i picie z pijakami”. Przypowieść jest ostrzeżeniem dla świata, pogrążonego w materializmie i konsumpcji, dla świata w którym troska o karmienie bliźnich – zwłaszcza duchowe – albo nie istnieje, albo znajduje się gdzieś bardzo daleko za egoistycznym zaspokajaniem swoich pożądań. Wszystkich mających upodobanie w egoistycznym życiu Jezus wzywa do czujnej roztropności. Przypomina każdemu człowiekowi, że dzień rozliczenia się ze swojego postępowania przyjdzie „w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna.” (Mt 24,50)
Mówienie o piekle, czyli o wiecznym potępieniu, nie przynosi popularności. Jest jednak konieczne dla uchronienia przed tym strasznym i niekończącym się nigdy losem. Dlatego Jezus o nim mówił, jako o „wiecznym ogniu” (np. Mt 18,8; Mt 25,41). Dzisiaj słowa Jezusa niektórzy odrzuciliby mówiąc, że są to „słowa nienawiści, bo zadają im cierpienie duchowe i doprowadzają do „dyskomfortu psychicznego”. I prześladowaliby Zbawiciela, który jest Prawdą, za rzekomą „mowę nienawiści”. Tak jak to było w przeszłości, usiłowaliby Go nawet zabić, aby ich nie doprowadzał więcej do przykrego – chociaż zbawiennego – „psychicznego dyskomfortu”.



DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ EWANGELII WEDŁUG ŚW. MATEUSZA

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań