Rozważanie Ewangelii według św. Marka


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 15


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


JEZUS PRZED PIŁATEM

Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi.1 Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Odpowiedział mu: «Tak, Ja nim jestem».2 Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy.3 Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają».4 Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.5 (Mk 15,1-5)

Milczenie i udzielanie odpowiedzi przez Jezusa

Piłata zdziwiło, że Jezus nie odpowiadał na kierowane przez arcykapłanów zarzuty przeciw Niemu. Oskarżali Go o wiele rzeczy. Podobnie nie odpowiadał na kłamliwe wypowiedzi świadków przed najwyższym kapłanem. Wtedy odpowiedział tylko na jego pytanie. Gdy Go zapytał: „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?” (Mk 14,61) Odpowiedział: „Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi”. (Mk 14,62) Gdy Piłat zapytał Go: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?” odpowiedział mu: „Tak, Ja nim jestem”. (Mk 15,2)
Najwyższemu kapłanowi i Piłatowi odpowiedział, bo chciał, aby udzielone im odpowiedzi były zapamiętane przez nich i przez wszystkich innych ludzi w każdej epoce. Jest bowiem prawdziwym królem nie tylko żydowskim lecz królem wszystkich stworzeń. Jest też Mesjaszem. A najważniejsze, co powinni wiedzieć wszyscy ludzie, to to, że jest prawdziwym Synem Bożym. O to został zapytany i na te pytania odpowiedział. Na różne oskarżenia zaś reagował milczeniem.

Król żydowski w słabości i ze związanymi rękami

„Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Odpowiedział mu: «Tak, Ja nim jestem».” (Mk 15,1-2)
Słowa Jezusa o królewskiej godności musiały zdziwić Piłata. Dał bowiem twierdzącą odpowiedź na jego pytanie: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?” Odpowiedział mu: „Tak, Ja nim jestem” (Mk 15,2) Piłat nie widział przed sobą potężnego króla, lecz człowieka ze związanymi rękami, pojmanego na rozkaz arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych.
A jednak Jezus nie tylko był, lecz jest Królem. Jest Królem nie jakiegoś jednego narodu, lecz wszystkich ludów, a nawet – wszystkich stworzeń. Ci jednak, którzy powinni byli uznać Jego królewską godność, związali mu ręce, aby nie mógł nimi czynić dobra. Doprowadzili do tego, że zostały one przybite do krzyża – podobnie jak nogi. Nie chcieli, alby ten Król mógł chodzić i coś robić. Nie chcieli, żeby nadal żył pośród nich. Dlatego pragnęli Jego śmierci i doprowadzili do ukrzyżowania Go.
Słabość Jezusa-Króla, którą widział Piłat, była jednak pozorna. Za Jego niemocą kryła się bowiem nieskończoność Boskiej mocy i miłości. Ta Boska potęgę miała już niebawem ujawnić się w Jego zmartwychwstaniu, o czym Piłat nie mógł jeszcze wiedzieć. Ręce Jezusa nie pozostały związane przez ludzi na zawsze. Król Wszechświata nie pozostał w zniewoleniu przez ludzi. Człowiek może swoją wolną wolą tylko chwilowo „związać ręce” Bogu.

Arcykapłani oskarżali Jezusa o wiele rzeczy

„Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają». Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.” (Mk 15,3-5)
Arcykapłani wiele słów wypowiadali przeciw Jezusowi, aby Go oskarżyć, a On, oskarżany, milczał. Z pewnością to milczenie nie wyrażało lekceważenie czy pogardy wobec nich. Było wypełnione myślą o Bogu, o Jego planie zbawienia i o wiecznym losie tych, którzy Go złośliwie oskarżali. Zbawiciel wolał się modlić za nich w milczeniu do Boga, niż wypowiadać do nich słowa prawdy, których – jak dobrze wiedział – nie przyjmą. Mówienie do Boga i rozmowa z Nim było czymś cenniejszym niż wypowiadanie przez Jezusa słów obrony przed licznymi oskarżeniami.

Jezus nie chciał wypowiadać niepotrzebnych słów

„Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają». Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.” (Mk 15,4-5)
Jezus mógł zadziwiać i rzeczywiście zadziwiał słowami swojej Boskiej mądrości, ale zaskakiwał również swoim milczeniem. Piłat bardzo się dziwił, że nie odpowiadał na zarzuty przeciw Niemu. Przez to odróżniał się od wielu innych skazanych, z którymi namiestnik miał już wcześniej wiele razy do czynienia. Na pewno się bronili za wszelką cenę, słysząc oskarżenia i bojąc się grożącej im kary.
Jezus milczał i nie bronił się, bo wiedział, że Jego oskarżyciele już podjęli nieodwołanie decyzję o doprowadzeniu Go do śmierci. Wiedział, że styka się z zawziętością, usiłującą zachować pozory sprawiedliwości, prawości i troski o sprawy Boże. Wiedział jednak, że – zgodnie z Bożą mądrością w tych trudnych z ludzkiego punktu widzenia dla Siebie okolicznościach – odkupi świat. Nic nie mówił przed Piłatem, bo wiedział, że żadna z oczekiwanych od niego odpowiedzi na zarzuty nic nie wniesie w wielkie, dokonywane przez Niego dzieło zbawienia świata, a śmierci i tak nie uniknie, bo zaślepienie i złośliwość arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych już ją dla Niego zgotowała. Czekali tylko na wyrok Piłata.

Jezus prawdziwym Królem królestwa prawdy

„Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Odpowiedział mu: «Tak, Ja nim jestem»” (Mk 15,2) Piłat zadał to pytanie Jezusowi, ponieważ oskarżyciele powiedzieli mu: „Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla.” (Łk 23,2)
Ponieważ Jezus narodził się i przyszedł na świat, „aby dać świadectwo prawdzie” (por. J 18,37), dlatego wyjaśnił Piłatowi prawdę o Swojej królewskiej godności i o naturze Swojego królestwa. Zgodnie z prawdą wyjaśnił mu, że nie jest królem jakiegoś jednego ziemskiego narodu, lecz Królem królestwa, które nie wywodzi się z tego świata. Powiedział: „«Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» (Odpowiedział Jezus:) «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy».” (J 18,36-38)
Piłat nie uznał za winę samego uważania siebie za Mesjasza-Króla – bez działań takich jak wywoływanie zamieszek, wzywanie do walki w celu objęcia tronu królewskiego, doprowadzanie do rozlewu krwi. Jezus nie dokonywał żadnego politycznego przewrotu ani nawet nie mówił o jego potrzebie. Królestwo jednak przyszedł zbudować i zbudował je. Zbudował królestwo Boże.

Jezus nie musiał powtarzać prawdy o swojej niewinności, ponieważ była znana

„Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają». Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.” (Mk 15,4-5)
Jezus przyszedł przynieść nam prawdę, która nas wyzwala i wybawia od zła, dlatego odzywał się i mówił po to, aby ją przekazać dla naszego dobra. Licznymi fałszywymi oskarżeniami nie dał się jednak sprowokować do mówienia czegoś, co służyłoby wyłącznie bronieniu Siebie, tym bardziej, że prawda o Jego niewinności, którą by musiał powtórzyć, już była wszystkim znana i nie powstrzymywała wrogów przed atakowaniem Go i robieniem wszystkiego, co możliwe, aby Piłat skazał Go na śmierć krzyżową. Wrogowie znali prawdę o niewinności Jezusa, dlatego nie musiał im jej jeszcze raz powtarzać. Jego słowa obrony nie skruszyłyby zawziętości i złej woli oskarżycieli. Dlatego wybrał milczenie.

Nie atakowanie Syna Bożego, lecz oddawanie Bogu czci było powołaniem arcykapłanów

„Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy.” (Mk 15,3)
Arcykapłani nie po to byli ustanowieni w posłudze kapłańskiej, żeby znieważać i fałszywie oskarżać Jezusa Chrystusa. Mieli przewodniczyć ludowi w oddawaniu czci Bogu. Oskarżanie przed Piłatem Jezusa, prawdziwego Syna Bożego, było sprzeniewierzeniem się swojemu powołaniu. Zamiast przewodniczyć ludowi w czczeniu Boga stali się zaślepionymi przewodnikami, którzy stanęli na czele oskarżycieli Syna Ojca. W tym oskarżaniu fałszowali prawdę o Nim, bo mówili: „Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla.” (Łk 23,2)

Miłosierdzie okazane arcykapłanom przez milczenie Jezusa

„Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają». Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.” (Mk 15,4-5)
Jezus mógłby się bronić przed Piłatem, ale wtedy musiałby publicznie zarzucić arcykapłanom kłamstwa, złą wolę i brak właściwego zrozumienia tego, co było w Księgach świętych powiedziane o Mesjaszu. Przez swoje milczenie uniknął publicznego upokarzania ich, którego oni Mu nie oszczędzili.

Piłat nie poszedł za prawdą

„Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Odpowiedział mu: «Tak, Ja nim jestem». Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają».” (Mk 14,2-4)
Prowadząc proces, Piłat zadawał różne pytania Jezusowi. Pytał, czy jest królem żydowskim, a potem, zdziwiony, zapytał, czemu nie odpowiada na oskarżenia, kierowane przez arcykapłanów. Jezus odpowiadał mu lub milczał. Jak się jednak już wkrótce okazało ani wyjaśnienia Jezusa, ani Jego milczenie nie miało wpływu na wydany prze Piłata wyrok. Namiestniki nie przejął się słowami Jezusa: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”. Piłat nie podjął tematu, lecz uciął rozmowę krótkim stwierdzeniem: „Cóż to jest prawda?” i „wyszedł powtórnie do Żydów”. (J 18,36-38) Nie poszedł za prawdą, którą odkrył – tą mianowicie, że Jezus jest niewinny (por. J 18,38) i poddał się presji oskarżycieli, którym nie zależało na prawdzie, lecz na ukrzyżowaniu Go.

Pytanie Piłata dotyczące królewskiej godności Jezusa

„Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Odpowiedział mu: «Tak, Ja nim jestem». Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy.” (Mk15,2-3)
Arcykapłani kierowali różne zarzuty wobec Jezusa, jednak Piłat skoncentrował się tylko na jednym. Zainteresowało go, czy Jezus ma aspiracje królewskie. To było ważne dla niego jako dla Rzymianina, który reprezentował interesy Cezara w okupowanym kraju. O żadnych nawoływaniach Jezusa do walki z okupantem nie słyszał. Gdyby rzeczywiście podżegał do walki z Rzymem i wywoływał rozruchy, to stłumiłby je siłą. Piłat nie zarzucał zatem Jezusowi żadnych przestępstw przeciw Rzymowi i zapytał tylko: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?” (Mk15,2) Żadnej z odpowiedzi, udzielonych przez Jezusa na to pytanie, nie uznał za przestępstwo godne kary.

JEZUS ODRZUCONY PRZEZ SWÓJ NARÓD

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali.6 A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo.7 Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił.8 Piłat im odpowiedział: «Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla Żydowskiego?»9 Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść.10 Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza.11 Piłat ponownie ich zapytał: «Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?»12 Odpowiedzieli mu krzykiem: «Ukrzyżuj Go!»13 Piłat odparł: «Cóż więc złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Ukrzyżuj Go!»14 Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.15 (Mk 15,6-15)

Piłat wobec sfanatyzowanego tłumu

„Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił.” (Mk 15,6-8)
Piłat nie miał uprzedzeń wobec Jezusa jak arcykapłani, którzy „wydali Go przez zawiść” (Mk 15,10), i chciał Go uwolnić. Myślał, że będzie mógł to zrobić, gdy usłyszał głosy tłumu, który domagał się, by zgodnie ze zwyczajem uwolnił jednego więźnia. Łudził się, że zgadzając się na ich żądanie, ocali Jezusa. Okazało się, że tłumu był zaślepiony jak jego duchowi przywódcy. Za chwilę miał usłyszeć, że ogarnięty szałem lud domaga się uwolnienia Barabasza, buntownika mającego na sumieniu zabójstwo. Zaślepiony tłum zaraz będzie się domagał uwolnienia winnego i skazania na śmierć Niewinnego.

Ślepi przewodnicy duchowi

„Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił.” (Mk 15,6-8)
Tłum zaczął się domagać tego, co Piłat – zgodnie ze zwyczajem – czynił przed każdym świętem, Domagali się jakby amnestii, dotyczącej jednego uwięzionego. Chcieli, aby uwolnił więźnia, którego zażądają. Piłat się zgodził, bo myślał, że dzięki temu uwolni Jezusa. Pomylił się jednak. Tłum bowiem, podburzony przez arcykapłanów – tych, którzy mieli być przewodnikami, prowadzącymi lud do Boga i uczącymi przestrzegania prawa i czynienia dobra – zażądał uwolnienia zabójcy, Barabasza. Tłum posłuchał zaślepionych przez nienawiść wrogów Jezusa.
Przed tymi zaślepionymi przywódcami Jezus ostrzegał już wcześniej lud. Powiedział: „Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną.” (Mt 15,14) I tak się stało, gdy tłum uległ ich zaślepieniu i domagał się uwolnienia Barabasza, zabójcy, i skazania niewinnego Jezusa na śmierć krzyżową.
„Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.” (Mk 15,15) Dla zadowolenia tłumu skazał niewinnego Zbawiciela na bardzo surową karę jaką było ubiczowanie, a potem – na jeszcze okrutniejsze ukrzyżowanie.

«Sondaż i referendum» – zamiast sprawiedliwego wyroku

„Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść.” (Mk 15,10)
Dziwnie zaczął postępować Piłat. Zamiast poddać się prawu, które zakazuje wymierzać karę niewinnemu, zadaje tłumowi pytania, co ma zrobić z niewinnym Jezusem. Zachowuje się tak, jakby przeprowadzał swojego rodzaju sondaż lub referendum. Zadawał pytanie tłumowi, jak ma postąpić, chociaż dobrze wiedział, że Jezus jest niewinny i stoi przed nim tylko dlatego, „że arcykapłani wydali Go przez zawiść” (Mk 15,10). Słyszał głos sumienia, dlatego wiedział, że powinien Go uwolnić. Nie posłuchał jednak tego głosu, a z uwagą zaczął się wsłuchiwać w głos rozhisteryzowanego tłumu. Zwlekał z uwolnieniem Jezusa i o to, co ma zrobić, zacząć pytać ludzi krzyczących, podburzonych przez arcykapłanów!
Zapytał: «Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?» Odpowiedzieli mu krzykiem: «Ukrzyżuj Go!» Piłat odparł: «Cóż więc złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Ukrzyżuj Go!» (Mk 15,12-13) „Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie”. (Mk 15,15) Tak zakończyła się chęć zadowalania tłumów. Piłat obciążył swoje sumienie niesprawiedliwym wyrokiem, ponieważ bardziej słuchał ludzi niż Boga (por. Dz 5,29). Zdał się na tłum, który nie potrafił odpowiedzieć na jego pytanie, co złego Jezus uczynił. Uwolnił zabójcę Barabasza i skazał na śmieć Jezusa, Syna Bożego. W tle tego niesprawiedliwego wyroku był również lęk Piłata, że może stracić swoje stanowisko.

Brak roztropności u Piłata

„Piłat ponownie ich zapytał: «Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?» Odpowiedzieli mu krzykiem: «Ukrzyżuj Go!» Piłat odparł: «Cóż więc złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Ukrzyżuj Go!» Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.” (Mk 15,12-15)
Piłat tłumu pytał, co ma uczynić z Jezusem. Odpowiedzią było wrzaskliwe: „Ukrzyżuj Go!” A gdy zapytał, co złego uczynił, usłyszał tylko jeszcze głośniejsze: „Ukrzyżuj Go!”
Piłat nie był roztropny, ponieważ szukał raty u tych, którzy mu nic mądrego nie potrafili doradzić. Człowiek roztropny powinien szukać rady, ale tylko u ludzi rozważnych, mądrych i prawych. Szukanie rady u ludzi niemądrych i zdeprawowanych jest głupotą. Rozkrzyczany tłum nie wykazywał się mądrością ani prawością. W swoich okrzykach wyrażał złość arcykapłanów, którzy znienawidzili Jezusa i pragnęli Jego śmierci. Ostatecznie Piłat posłuchał głosu tłumu i wydał Go na śmierć krzyżową. Wcześniej jednak skazał Go na okrutne ubiczowanie, które mogło Go doprowadzić do śmierci.

KRÓL WYŚMIANY

Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę.16 Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę.17 I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!»18 Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.19 A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.20 (Mk 15,16-20)

Poniżanie nie umniejszyło prawdziwej godności królewskiej Jezusa

„Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę.” (Mk 15,17)
Całe piekło chyba podsuwało żołnierzom pomysły, jak dręczyć Jezusa. Zadawano Mu cierpienia fizyczne i poniżano Go. Ponieważ oskarżenia skupiały się wokół Jego królewskiej godności, dlatego żołnierze urządzili sobie pośmiewisko związane z Jego władzą królewską. Przed całą kohortą poniżali Go i ośmieszali jako fałszywego króla. „Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę.” (Mk 15,16-17) Jezus w milczeniu przyjął te upokorzenia, które w niczym nie pomniejszyły Jego prawdziwej godności królewskiej. Pomimo kpin i drwin Królem był i Boskim Królem prawdziwym pozostał na wieczność.

Okrucieństwo zamiast szacunku i miłości do Jezusa

„Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!» Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.” (Mk 15,17-19)
Jezus w milczeniu przyjął te upokorzenia, które w niczym nie pomniejszyły Jego prawdziwej godności królewskiej. Pomimo kpin i drwin Królem był i Boskim Królem prawdziwym pozostał na wieczność. Nie jest Królem jakiegoś jednego narodu, lecz – Królem Wszechświata. Znakiem Jego niezwykłej miłości i godności królewskiej – jakże innej niż ta, którą posiadają ziemscy królowie – pozostaje korona nie ze złota, lecz z krzewu cierniowego, którą pozwoli Sobie nałożyć na głowę dla ocalenia nas od wiecznego potępienia.
Upokarzające postępowanie żołnierzy wobec Jezusa było nikczemne. I na takie miano zasługiwałoby nawet wtedy, gdyby na Jego miejscu stał prawdziwy zbrodniarz.

Stwórca w rękach okrutnych stworzeń

„Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!»” (Mk 15,16 -18)
Piłat zdał Jezusa na wolę żołnierzy. Ci robili z Nim, co chcieli, bez żadnej kontroli nad nimi. Ubrali Go w purpurę, która z pewnością nie była wspaniałą szatą królewską, lecz jakąś brudną szmatą, którą znaleźli gdzieś w pobliżu. Na głowę nie włożyli Mu korony z drogocennego metalu, wysadzanej drogimi kamieniami – ani nawet wieńca z kwiatów lub liści. Ukoronowali go wieńcem z ostrego i kłującego ciernia. Wypowiadali pozorne pozdrowienia, które byłą drwiną i szyderstwem.
Jezus nie przeciwstawiał się tym zniewagom, chociaż w mógł to uczynić jako wszechmogący Syn Boży, Stwórca człowieka. Uniżył jednak samego siebie i poddał się okrutnym stworzeniom, aby je wyzwolić z okrucieństwa i z każdego innego grzechu.

Pozorna zależność Jezusa od ludzi

„Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę.” (Mk 15,16-17)
Każdy mógł robić, co chciał. z uwięzionym Jezusem, prawdziwym Bogiem. Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec i tam szydzili sobie z Niego. Jeszcze wcześniej arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada „kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi”. (Mk 15,1)
Im, Piłatowi i żołnierzom wydawało się, że mają nad Nim pełną władzę i mogą z Nim robić, co im się podoba. Jakże się mylili! To nie ich moc kierowała postępowaniem Jezusa, lecz Jego miłość do Ojca i do nas, ludzi. Jezus nigdy nie utracił swojej Boskiej mocy wyzwolenia się z więzów, oddalenia się od wszystkich, a nawet ukarania każdego za wyrządzone Mu krzywdy. To nie związane sznurami ręce ani wola ludzi lecz niepojęta miłość nakazywała Mu tak się zachowywać, jak się zachował. Został przecież posłany na świat jako Odkupiciel i Zbawiciel i z miłości, zupełnie dobrowolnie, chciał wykonać do końca Swoje dzieło uwolnienia nas od śmierci wiecznej – Dzieło Odkupienia.

Słowa zaprzeczające wewnętrznemu nastawieniu

„I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!» Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.” (Mk 15,18-19)
Pozdrowienie: „Witaj, Królu Żydowski!” nie wyrażało należnego szacunku, lecz przeciwnie – pogardę. Wypowiadane słowa zaprzeczały nastawieniu serc żołnierzy. Nawet przyklękanie przed Synem Bożym było drwiną, bo zamiarem tych, którzy to czynili, nie było uczczenie Jezusa, lecz wyśmianie Go za to, że nie zaprzeczył posiadania godności królewskiej. Oprawcy nie rozumieli słów Jezusa i swoją niewiedzę uznali za mądrość. Nie była to jednak mądrość prawdziwa, ponieważ taka nie pobudza do drwin, do szydzenia z kogoś, lecz do miłości i szacunku.

DROGA KRZYŻOWA

A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. 20 I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.21 (Mk 15,20-21)

Okrucieństwo, gdy człowiek nie działa pod wpływem łaski

„A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować.” (Mk 15,20)
Po wyszydzeniu Jezusa żołnierze zdjęli z Niego purpurową szmatę i włożyli na Niego Jego szaty. Przy tym zadali mi dodatkowe cierpienie, ponieważ ciało Jezusa – po okrutnym biczowaniu – było jedną wielką raną. Zdejmują z Niego purpurę, musieli naruszyć istniejące rany i przez to sprawić Mu dodatkowy ból. Potem nałożyli Mu na ramiona krzyż, aby cierpiał już przez samo niesienie go.
Sprawianie cierpienia niewinnemu Jezusowi, Synowi Bożemu, pokazuje, do czego zdolny jest człowiek, który nie poddał się łasce. Zachowuje się nie jak zwierzę działające pod wpływem instynktów, lecz jak okrutny demon, który lekceważy sobie Boga i zadaje – świadomie i dobrowolnie – cierpienie drugiemu człowiekowi.
Piekło napełnione jest właśnie takimi istotami. Jezus dokonał dzieła Odkupienia, aby człowiek z okrutnego sadysty zamienił się – dzięki współpracy z Jego łaską – w istotę dobrą, napełnioną życzliwością i miłością, nadającą się do życia nie w piekle, lecz w niebie.

Zawsze można zrobić coś dobrego

„I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.” (Mk 15,21)
Eskortujący Jezusowi rzymscy żołnierze nie pomogli Jezusowi nieść krzyża, ale zmusili kogoś innego do uczynienia tego – Szymona z Cyreny. Na taki rozkaz mógł sobie pozwolić tylko ktoś, kto miał władzę nas nadzorującymi wykonanie wyroku śmierci, wydanego przez Piłata. Może litość kierowała przywódcą tych, którzy zmusili Szymona z Cyreny do niesienia krzyża, a może obawa, że Jezus umrze, zanim dojdzie na Golgotę i wyrok śmierci nie zostanie wykonany zgodnie z nakazem Piłata. Bóg zna ludzkie serca i wie, jakimi motywami kierował się ten, który pozwolił na udzielenie pomocy Jezusowi w niesieniu ciężkiego krzyża.
Chociaż ten czyn nie wypływał z nadzwyczajnej miłości i daleki był od doskonałości, to jednak miał swoją warotość. Cała ta sytuacja pokazuje nam, że można jakieś dobro wykonać w każdej, nawet w najbardziej niesprzyjającej do uczynienia go sytuacji.

Krzyż narzucony Szymonowi z Cyreny

„I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego.” (Mk 15,21)
Gdyby Szymon chciał z własnej woli pomóc Jezusowi, to i tak by tego nie mógł uczynić bez zgody ludzi, którzy nadzorowali wykonanie wyroku śmierci, wydanego przez Piłata. Niósł krzyż Jezusa, ponieważ został przez nich do tego zmuszony. Może się buntował wewnętrznie, że musi pomagać Skazańcowi, tym bardziej że wracał z pracy na polu i na pewno był zmęczony.
Może jednak w przyszłości zrozumiał, jak wielkiej łaski dostąpił i że wyróżnieniem było to, do czego został zmuszony przez nakaz jakiegoś rzymskiego okupanta. Mógł nieść z Jezusem krzyż zbawienia świata. Może któregoś dnia jak św. Paweł zrozumiał, że dostąpił zaszczytu dopełniania udręk, których brakło Chrystusowi, dla dobra całego Kościoła. Może na wspomnienie tego wydarzenia cieszył się jak św. Paweł, który napisał: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.” (Kol 1,24)
Może i my zrozumiemy tę tajemnicę naszego codziennego życia, że cierpienia, które nas dotykają wbrew nasze woli – podobne do uciążliwego wysiłku, do którego Szymon z Cyreny został zmuszony – nie muszą być przekleństwem, lecz błogosławieństwem. Staną się nim, gdy je przyjmiemy z cierpliwością, z miłości do Jezusa i do Jego Kościoła.

UKRZYŻOWANIE

Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.22 Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.23 Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.24 A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali.25 Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: «Król Żydowski».26 Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.27 Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.28 (Mk 15,22-28)

Jezus pozostawił swoim uczniom niezwykłą szatę – Siebie samego

„Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.” (Mk 15,24)
Po ukrzyżowaniu Jezusa żołnierze podzielili się tym, co miało dla nich jakąś wartość: Jego szatami. Rzucili losy, aby to one zadecydowały, co który miał zabrać.
Nie wiedzieli, że ukrzyżowany Boski Skazaniec zostawił wszystkim Swoją duchową szatę świętości, w którą każdy powinien się przyoblec. Tą niezwykłą szatą jest On sam, a przyobleka się w Niego ten, kto w Niego wierzy, przyjmuje Jego łaski i naśladuje Go. O potrzebie przyobleczenia się w Jezusa Chrystusa pisze św. Paweł: „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.” (Rz 13,12-14)

Jezus Królem, wprowadzającym do Swojego wiecznego królestwa – raju

„Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: «Król Żydowski». Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.” (Mk 15,26-27)
Jeden z ukrzyżowanych złoczyńców nawrócił się i uznał Jezusa za prawdziwego Króla. Poprosił Go nawet, żeby wspomniał o nim, gdy przyjdzie do Swojego królestwa. Otrzymał od Jezusa obietnicę, że tak się stanie. Tak o tym pisze św. Łukasz Ewangelista: „Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23,39-43)
Nawrócony łotr nie szukał u Jezusa pomocy, by dalej żyć na ziemi. Nawet nie powiedział Mu, że chce żyć w Jego królestwie. Poprosił Go tylko pokornie o to, żeby o nim nie zapomniał, gdziekolwiek będzie. Jezus zapewnił mu szczęście raju, jest bowiem Królem wiecznego raju.

Pośpiech, żeby jak najprędzej usunąć Jezusa spośród żywych

„A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali.” (Mk 15,25)
Trzecia godzina odpowiada naszej godzinie dziewiątej rano. Już tak wcześnie było po procesie przed Piłatem. Wrogowie Jezusa bardzo się śpieszyli, żeby cały proces „pozbycia” się Go zakończył się jak najszybciej, jeszcze przed szabatem. Pragnęli ten dzień spoczynku spędzić „pobożnie” i już bez Niego.

Jezus przez krzyż i męką swoją odkupił świat

„Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.” (Mk 15,23)
Może podawanie wina z mirrą było odruchem litości wobec cierpiącego Boskiego Skazańca, ponieważ ta mieszanka odurzała i zmniejszała ból. Zbawiciel jednak dobrowolnie jej nie wypił. Nie chciał zmniejszać swojego cierpienia, chociaż mógł je nawet całkowicie usunąć swoją Boską mocą. Potrafił zejść z krzyża, mógł też sprawić, żeby rany nie wywoływały bólu. Nie skorzystał jednak ze swojej Boskiej mocy, ponieważ chciał odkupić świat przez całkowicie świadome przyjęcie cierpienia z miłości do Ojca i do nas. Nie wypił podawanego Mu wina zaprawionego mirrą, aby ono nawet tylko w małym stopniu nie zamroczyło Jego świadomości. Chciał dla naszego odkupienia wypić tylko „kielich goryczy”, który Mu przygotował swoimi grzechami świat. Uczynił to z miłości do nas.

Zainteresowanie nie Jezusem, lecz Jego szatami

„Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.” (Mk 15,24)
Żołnierzy rzucających losy o szaty Jezusa nie interesował ich Właściciel, któremu zostały one odebrane. Z tego powodu nie usłyszał ani jednego słowa wdzięczności od tych, który je wylosował i wzięli sobie na własność.
Do nich są podobni ludzie, którzy korzystają ze świata stworzonego przez Boga, a o Nim samym, Stwórcy wszystkiego, zapominają lub świadomie Go ignorują i porzucają. Zainteresowanie budzi w nich tylko Jego stworzenie i dary, które dzięki Niemu posiadają. Z nich nie chcą zrezygnować, a ze Stwórcy – tak. Nie Stwórcę wszystkiego, co im przynosi radość, lecz Jego stworzenia uważają za jedyne źródło szczęścia, dlatego gromadzą je w wielkich ilościach.
Z wszystkiego korzystają, ale o Jedynym Stwórcy nie myślą, nie dziękują Mu ani Go nie uwielbiają. Przyjmują wszytko bez wdzięczności jak żołnierze rzucający losy o szaty Jezusa z przekonaniem, że im się one należą.

WYSZYDZENIE NA KRZYŻU

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: «Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz,29 zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!»30 Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić.31 Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli». Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.32 (Mk 15,29-32)

Król Wszechświata zaliczony w poczet złoczyńców

Jezus konał w miejscu straceń największych przestępców. „W poczet złoczyńców został zaliczony” (Mk 15,28), chociaż jest Królem Wszechświata. Kilka wiernych serc okazywało Mu miłość i współczucie, jednak inni publicznie drwili sobie z Niego. Nie tylko w swoim wnętrzu Go lżyli, lecz swoją pogardę wobec Niego ujawniali przed innymi zewnętrznie – tym, co mówili i czynili. „Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: «Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!» Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli». Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.” (Mk15,29-32)

Zaślepienie na Bożą mądrość i miłość tych, którzy wyśmiewali się ze Zbawiciela

„Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli». Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.” (Mk 15,31-32)
Arcykapłani i uczeni w Piśmie trwali w pysze i duchowych ciemnościach, podobnie jak inni, którzy wyśmiewali się z cierpiącego z miłości do nas Jezusa. Nie rozumieli, że Zbawiciel nie wybawia Siebie i nie zstępuje z krzyża, bo nie umie siebie wybawić, ale dlatego że nie chce tego zrobić ze względu na nich i na całą ludzkość. Nie chce zstąpić z krzyża, ponieważ chce wybawić świat od grzechu i dać wszystkim szansę zbawienia. Nie schodzi z krzyża, bo chce nas ocalić.
Nie rozumiejąc nieskończonej miłości Jezusa, mówili: „Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli».” (Mk 15,32) Byli ślepi na Bożą mądrość, która kierowała postępowaniem Jezusa. Nie rozumieli jej ani nie pojmowali Jego miłości i drwili sobie z niej, wciąż uważając się za mądrych.
Jezus umierał na krzyżu także za tych, którzy wyśmiewali się z Jego pozornej słabości i domagali się aby już „teraz”, zaraz, zstąpił z krzyża. Nie zrobił tego, aby również im dać szansę zbawienia.

Jezus lżony nawet przez ukrzyżowanego złoczyńcę

„Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.” (Mk 15,32) Żaden Ewangelista nie mówi, że jeden ze złoczyńców przyszedł na Golgotę nienawrócony, a drugi – jako głęboko nawrócony uczeń i wyznawca Jezusa. Nie wiadomo też, jak się na początku ukrzyżowania odnosił do Jezusa łotr, który potem się nawrócił. Marek Ewangelista napisał: „Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.” (Mk 15,32) Jeden z dwóch ukrzyżowanych złoczyńców zaczął się jednak zastanawiać nad swoim złym życiem i widział jak zachowuje się ukrzyżowany obok niego Jezus, który modlił się za tych, którzy Go zadawali Mu nieludzkie cierpienia. Jezus prosił Ojca, aby im odpuścił ich grzechy: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” (Łk 23,34)
Złoczyńca, który się nawrócił, nie tylko nie lżył Jezusa jak jego towarzysz, lecz nawet upominał go: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23,39-43)
W cierpieniu jeden z łotrów się nawrócił, a drugi tego nie uczynił. To samo się powtarza w ciągu dziejów ludzkich. Jedni cierpiący ludzie łączą się z Jezusem w swoim cierpieniu i składają Mu je w ofierze. Przez to się uświęcają. Inni natomiast nie tylko się nie nawracają, lecz nawet bluźnią Bogu, jakby to On był odpowiedzialny za istniejące w świecie cierpienia.

Miłosierdzie czyniące Jezusa jakby bezradnym wobec ludzkiej złośliwości i okrucieństwa

„Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić.” (Mk 15,31)
Arcykapłani i uczeni w Piśmie przez swoje wyśmiewanie się z Jezusa wystawiali na próbę Jego miłość i miłosierdzie. To nie brak Boskiej potęgi Jezusa chronił ich bowiem przed zstąpieniem z krzyża i ukaraniem ich, lecz Jego nieskończone miłosierdzie. W każdej chwili mógł ukazać swoją Boską moc i ukarać ich za zniewagi i za brak wiary w Niego. Przecież sami mówili że „innych wybawiał”, a to wybawianie wymagało nie ludzkiej, lecz Boskiej mocy. To ona bowiem umożliwiała Jezusowi leczyć wszystkie choroby, uwalniać opętanych z mocy całych legionów złych duchów, wskrzeszać umarłych, odpuszczać grzechy. Arcykapłani i uczeni w Piśmie widzieli niezwykłość Jezusa i Jego potęgę, a mimo to Go odrzucili. Nie rozumieli, że to Jego niepojęte miłosierdzie czyniło Go jakby słabym i bezradnym wobec ich złośliwości i drwin.

Drwina zamiast prowadzenia ludzi do uwierzenia w Syna Bożego

„Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli».” (Mk 15,31-32)
Arcykapłani mieli troszczyć się o to, aby lud czcił prawdziwego Boga, a tymczasem dołączyli się do tych, którzy szydzili z Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Podobnie uczeni w Piśmie jako znawcy Pisma Świętego mieli rozpoznać zapowiedzianego w nim Mesjasza i przyprowadzić ludzi do Niego. Oni jednak, wraz z arcykapłanami, drwili z Niego.
Okazało się, że ani wykonywanie wzniosłej posługi kapłańskiej ani zajmowanie się Pismem Świętym nie doprowadza do Boga prawdziwego, jeśli człowiek oprze się łasce Ducha Świętego. A ci ludzie odrzucali Jego łaskę, bo chociaż widzieli niezwykłą mądrość Jezusa Chrystusa i Jego wielkie cuda, nie uwierzyli w Niego. Przez to odrzucali udzielaną im Bożą pomoc, opierali się jej, gasili w sobie światło Ducha Świętego, który chciał ich doprowadzić do wiary w prawdziwego Mesjasza-Chrystusa.

Udawana gotowość uwierzenia w Jezusa

„Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli».” (Mk 15,31-32)
Arcykapłani i uczeni w Piśmie udawali, że są gotowi uwierzyć w Jezusa. Rzekomo uczyniliby to, gdyby zszedł z krzyża. Nie mówili jednak prawdy. Nie zmieniliby się, nie porzuciliby swojej nienawiści do Niego i nie uwierzyliby w Niego, gdyby rzeczywiście zstąpił z krzyża. Może wystraszyliby się Go, jednak nie uwierzyliby, że jest Mesjaszem i nie przyjęliby Go z wiarą i miłością, bo jej w sobie nie mieli.
Sprawdzianem prawdziwej gotowości do szczerego uwierzenia w Niego było Jego zmartwychwstanie. Przez nie Jezus dokonał czegoś więcej niż zejścia z krzyża. Kto był otwarty wewnętrznie na prawdę, ten w Niego uwierzył, kto natomiast prawdy nie miłował, ten odrzucił Go nawet po Jego zmartwychwstaniu.

Tylko jeden z dwóch złoczyńców się nawrócił

„Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.” (Łk 15,32)
Lżyli Boga przede wszystkim swoim złym życiem. Przestał Go jednak lżyć jedne z nich – ten, który się nawrócił na krzyżu. Wyraził on przed Jezusem skruchę z powodu swoich złych uczynków, szukał u Niego zbawienia i otrzymał je. Skarcił też swojego nienawróconego towarzysza, który nie wyrażał skruchy i wyśmiewał się z Jezusa. Powiedział mu: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23,39-43)
Drugi łotr się nie nawrócił. Nie pobudziła go do skruchy nawet zbliżająca się pewna śmierć. Przecież już wisiał na krzyżu i wiedział, że niebawem zakończy się jego życie. Ten złoczyńca jest ostrzeżeniem dla ludzi, którzy nie nawracają się i mówią, że mają na to jeszcze czas. Kto ma taką postawę, ten straci zdolność nawrócenia i nie skruszy się nawet w chwili śmierci jak zatwardziały łotr, który znieważał Jezusa zamiast żałować za swoje grzechy i szukać Bożego miłosierdzia. Gdyby to uczynił, usłyszałby od Jezusa obietnicę podobną do tej, którą otrzymał nawrócony złoczyńca: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23,39-43) Drwiący z Jezusa łotr nie chciał być z Nim w Jego raju.

Potęga miłości Jezusa

„Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić.” (Mk 15,31)
To, co arcykapłani i uczeni w Piśmie uznali za słabość Jezusa, było niezwykłą mocą Jego miłości. To ona bowiem nie pozwoliła Mu zstąpić z krzyża. Na krzyżu bowiem miało się dokonać dzieło odkupienia świata. Jezus nie zstąpił z krzyża, aby urągającym mu arcykapłanom i uczonym w Piśmie udowodnić swoją moc i to, że może sam Siebie wybawić. Przyjął w pokorze ich drwiny i nie ujawnił im innej mocy jak tylko tej, którą była Jego miłość zdolna znieść wszelkie poniżenia dla wiecznego ocalenia nas, grzesznych ludzi.

Jezus nie przyszedł na świat, żeby wybawić siebie, lecz – ludzkość

„Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: «Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!»” (Mk 15,29-30)
Przed rozpoczęciem publicznej zbawczej działalności, kiedy Jezus na pustyni modlił się i pościł, przystąpił do Niego diabeł i kusił Go, żeby zajął się samym Sobą, żeby pomyślał o nakarmieniu Siebie, zdobyciu popularności i ziemskiej władzy (por. Mt 4,1-11). Jezus nie uległ jego pokusom, bo dobrze wiedział, jaką misję powierzył Mu Ojciec. Przyszedł na świat nie po to, żeby dbać o Siebie i dogadzać Sobie. Jego zadaniem, wyznaczonym Mu przez kochającego Ojca, było wybawienie od wiecznego zatracenia Jego zagubionych dzieci.
Ci, którzy przeklinali Jezusa przybitego do krzyża, drwiąco potrząsali głowami na Jego widok i mówili „zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!” (Mk 15,30) zachowywali się podobnie jak diabeł kuszący Go na pustyni. Podobnie jak on kusili Go, żeby zajął się tylko Sobą i wybawieniem samego Siebie i ocaleniem Swojego doczesnego życia. Przez to namawiali Go do porzucenia dzieła Odkupienia, dokonującego się dzięki Jego Ofierze.
Jezus pominął milczeniem te ich piekielne „rady”, bo usłyszał w nich głos szatana, który odstąpił na pustyni od Niego, ale tylko „do czasu", jak to zaznaczył Ewangelista Łukasz: „Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu”. (Łk 4,13) Gdy Jezus był przybity do krzyża, kusiciel powrócił, aby przez poddanych mu ludzi namawiać Go do zaprzestania dokonywania dzieła Odkupienia świata.

ŚMIERĆ JEZUSA

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.33 O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eloi, Eloi, lema sabachthani», to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?34 Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: «Patrz, woła Eliasza».35 Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: «Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [z krzyża]».36 Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.37 (Mk 15,33-37)

Jezus, cierpiący Mesjasz, jest Odkupicielem i Zbawicielem świata

„O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eloi, Eloi, lema sabachthani», to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: «Patrz, woła Eliasza».” (Mk 15,34-35)
Niektórzy myśleli, że Jezus nie zwraca się do Boga, lecz wzywa Eliasza. Tymczasem umierający Zbawiciel-Mesjasz nie wzywał tego proroka, lecz modlił się do Ojca słowami psalmu 22, który proroczo zapowiedział Jego cierpienia. Chrystus, modląc się słowami tego psalmu, chciał dać do zrozumienia, że On jest Tym, o którym ten psalm mówi. To właśnie Jego dotknęły zapowiedziane w nim cierpienia i drwiny.
I faktycznie, Jezus został na krzyżu wyszydzony tak, jak to zapowiedział ten proroczy psalm: „Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu. Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową: «Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje».” (Ps 22,7-9)
„Otacza mnie mnóstwo cielców, osaczają mnie byki Baszanu. Rozwierają przeciwko mnie swoje paszcze, jak lew drapieżny i ryczący. Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje. Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia, kładziesz mnie w prochu śmierci. Bo [sfora] psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców. Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie moje kości. A oni się wpatrują, sycą mym widokiem; moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię.” (Ps 22,13-19)
Tuż przed skonaniem Jezus pouczył wszystkich, że to dzięki Jego cierpieniu, które teraz obserwują i z którego niektórzy drwią, będzie możliwe zapowiedziane w tym psalmie odrodzenie zimnych i grzesznych serc ludzkich. Dzięki Niemu, prawdziwemu cierpiącemu i znieważanemu Mesjaszowi, dokonuje się Odkupienie świata. To dzięki Jego cierpieniu przypomną „sobie i wrócą do Pana wszystkie krańce ziemi; i oddadzą Mu pokłon wszystkie szczepy pogańskie, bo władza królewska należy do Pana i On panuje nad narodami. Tylko Jemu oddadzą pokłon wszyscy, co śpią w ziemi, przed Nim zegną się wszyscy, którzy w proch zstępują.
A moja dusza będzie żyła dla Niego, potomstwo moje Jemu będzie służyć, opowie o Panu pokoleniu przyszłemu, a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi: «Pan to uczynił».” (Ps 22,28-32)

Jezus oddał ducha, abyśmy mogli być szczęśliwi na wieki

„Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.” (Mk 15,37)
Chrystus dla naszego zbawienia dobrowolnie złożył samego Siebie w ofierze na ołtarzu krzyża. Nie zszedł z niego, chociaż posiadał moc czynienia cudów. Cierpiał i umarł, aby człowiek – wyzwolony z mocy każdego zła – stał się na zawsze szczęśliwy. Umarł, aby odkupieni przez Niego ludzie mogli osiągnąć szczęście, do którego zostali stworzeni. Po to bowiem Bóg powołał do istnienia człowieka, aby rozmnożył się i aby pochodząca od niego ludzkość żyła w szczęściu i pokoju. Ludzie jednak woleli słuchać diabła i jemu pozwolili sobą kierować. Przez to utracili pokój i szczęście, którego oprócz Boga, naszego Ojca, nikt im dać nie może.
Umierając na krzyżu, Jezus dał nam możliwość dojścia do szczęścia, do którego zostaliśmy przeznaczeni przez naszego Stwórcę i Ojca. Abyśmy mogli być na zawsze szczęśliwi, Jezus na krzyżu „zawołał donośnym głosem i oddał ducha.” (Mk 15,37) Ten donośny głos ujawniał Jego miłość do Ojca i do Swojej Matki i do nas wszystkich, wyrażał Jego głębokie pragnienie naszego wiecznego szczęścia. To potężne miłosne uczucie ogarniało Jezusa, który oddał ducha w ręce Ojca.

PO ŚMIERCI JEZUSA

A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół.38 Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: «Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym».39 Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome.40 Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.41 (Mk 15,38-41)

Niewiasty trwające przy Jezusie aż do Jego śmierci

Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.” (Mk 15,40-41)
Matka Jezusa i Jan, Jego uczeń, stali blisko krzyża, natomiast dalej znajdowały się inne niewiasty, które nie opuściły Go w Jego bolesnych chwilach. Były to: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. One już wcześniej udzielały Mu pomocy. „Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały.” (Mk 15,41) Ich miłość okazała się wierna i odważna, czego dowodem była ich obecność przy Jego śmierci na krzyżu.

Wierne Jezusowi niewiasty

„Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.” (Mk 15,41)
Niewiasty, o których wspomina św. Marek Ewangelista, pomagały Jezusowi, jak potrafiły. Towarzyszyły Mu i usługiwały, kiedy przebywał w Galilei. Wiele przyszło razem z Nim do Jerozolimy, w której poniósł śmierć. One, Jego uczennice, po Jego śmierci i zmartwychwstaniu, przyczyniały się do uwierzenia w Niego i miłowania Go. Przez okazywaną Mu wierną miłość budowały Jego królestwo dobra i prawdy. Dzięki ich wierze i miłości wielu poznało Pana, Jego potęgę i miłość. Wielu z tych, którzy o Nim zapomnieli, przypomniało sobie o Nim i oddało Mu pokłon (por. Ps 22,28)
Podobne wielkie i pożyteczne rzeczy może wywołać także nasza wiara w Jezusa i nasza miłość do Niego, nasze przebywanie z Nim i zajmowanie się Jego sprawami, czyli pomaganiem ludziom w dojściu do zbawienia.

Rzymianin setnik – nawrócony świadek Jezusa

„Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: «Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym».” (Mk 15,39)
Setnik wiele razy był obecny przy egzekucji skazańców i widział, jak się zachowują przed śmiercią i jak umierają. Był świadkiem, że Jezus zachowywał się inaczej niż oni. Widząc to inne zachowanie, uwierzył w Jego Boskie Synostwo. Uwierzył w nie, chociaż nie widział żadnego cudu, dokonanego na krzyżu przez Jezusa; chociaż widział tylko ludzkie oblicze Jego fizycznej słabości. Mimo tego setnik zauważył w Zbawicielu niezwykłego ducha, miłość i szacunek wobec tych, którzy Go znieważali. Nikogo nie przeklinał, nie groził, a nawet, przeciwnie. prosił Boga o przebaczenie dla tych, którzy Go znieważali, dręczyli i ukrzyżowali. Setnik, Rzymianin, słyszał Jego słowa i modlitwy. Był świadkiem, jak przebaczył grzechy skruszonemu łotrowi i jak obiecał mu raj.
Z taką miłością i potęgą ducha ten rzymski żołnierz nigdy się nie zetknął. Patrząc na Jezusa, na Jego łagodność, na Jego ostatnie chwile życia i na sposób, w jaki oddał ducha rzekł z wiarą: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym”. (Mk 15,39)
Dla rzymskiego setnika asystowanie przy śmierci Jezusa było łaską, którą wykorzystał dla swojego nawrócenia. Uwierzył w Boskie Synostwo Tego, który przy nim umarł na krzyżu jak zwykły przestępca.

Dzięki ofierze Jezusa Chrystsusa niebo jest otwarte dla każdego człowieka

„A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół.” (Mk 15,38)
To, co działo się na Golgocie, pozornie nie różniło się od innych wykonywanych tam wyroków śmierci na groźnych przestępcach. Trzy osoby umierały przytwierdzone do drzewa krzyża – najpierw Jezus, a potem dwaj przestępcy: jeden nawrócony, a drugi nienawrócony.
Tym razem jednak na Golgocie dokonywało się coś, co wpłynęło na cały świat, na ludzi z wszystkich pokoleń przyszłych i przeszłych. Nastąpiło otwarcie się zamkniętego dla ludzkości nieba. W widoczny sposób ujawniło tę tajemnicę rozdarcie się zasłony w świątyni „na dwoje, z góry na dół”. (Mk 15,38)
Zasłona w świątyni jerozolimskiej oddzielała ludzi od miejsca najświętszego, które w szczególny sposób było napełnione obecnością Boga. Przez tę zasłonę lud nie mógł przechodzić. Ta materialna zasłona symbolizowała inną zasłonę – niematerialną, ogromną, zarzuconą na całą ludzkość, uniemożliwiającą jej wejście do Miejsca Najświętszego, którym jest niebo.
Zasłona w świątyni jerozolimskiej rozdarła się, gdy Jezus złożył ofiarę z samego Siebie, umierając na krzyżu. Od tej chwili niebo otwarło się przed każdym człowiekiem. Dzięki ofierze krzyżowej Jezusa każdy ma teraz dostęp do Boga i może osiągnąć zbawienie. Dzięki Jezusowi niebo przestało być zamknięte dla pogrążonego w grzechu człowieka.

POGRZEB JEZUSA

Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem,42 przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.43 Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł.44 Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi.45 Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień.46 A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.47 (Mk 15,42-47)

Zdjęcie Jezusa z krzyża i złożenie Jego ciała w grobie

Józef z Arymatei „kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień.” (Mk 15,46)
Maryja, Matka Jezusa, nie wiedziała, co zrobić z Jego martwym ciałem. Przyszedł Jej z pomocą Bóg, który posłużył się szlachetnym Józefem z Arymatei. Był on człowiekiem odważnym i prawym jak Józef, opiekun Jezusa, który za swojego życia z wielką miłością wraz z Maryją troszczył się o Niego. Nie zawahał się pójść do Piłata, aby poprosić o Ciało Jezusa. Kiedy setrnik potwierdził śmierć Jezusa, Piłat dał Jego ciało Józefowi z Arymatei. „Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień.” (Mk 15,46) Zatoczony kamień miał być ziemskim zabezpieczeniem ciała Jezusa.

Odważne ujawnienie się ukrytych uczniów Jezusa

„Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.” (Mk 15,42-43)
Apostołów, oprócz Jana, nie było przy śmierci Jezusa, nie zaopiekowali się zatem Jego ciałem. Ani Maryja, ani kobiety, które były blisko krzyża, też nie wiedziały, co można z nim zrobić. W tej trudnej dla wszystkich sytuacji zjawiło się dwóch ukrytych uczniów Jezsusa: Józef z Arymatei i Nikodem. Bóg napełnił ich serca odwagą i przyznali się do Zbawiciela publicznie. Józef nie bał się iść do Piłata, aby poprosić o ciało Jezusa, i otrzymał je.
Miał odwagę podejść pod krzyż jeszcze drugi ukryty uczeń, Nikodem. Napisał o nim św. Jan Ewangelista: „Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.” (J 19,39-42)

Jezus naprawdę umarł i naprawdę zmartwychwstał

„Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi.” (Mk 15,44-45)
Piłat oparł się na świadectwie setnikia. Gdy ten upewnił go, że Jezus naprawdę umarł, oddał ciało Józefowi z Arymatei. Świadectwa o śmierci Jezusa były ważne. One bowiem wykluczały prawdziwość ewentualnych opowiadań, że Jezusa zdjęto z krzyża, gdy jeszcze żył i dlatego nie można mówić o Jego zmartwychwstaniu. Jezus naprawdę umarł i naprawdę zmartwychwstał.

Współcierpiąca Matka Odkupiciela Świata

Piłat, upewniony „przez setnika, podarował ciało Józefowi. Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień.” (Mk 15,45-46)
Udręczonym i bolejącym Świadkiem męczarni Jezusa, Odkupiciela, była Jego Matka, Maryja. Cierpiała, gdy Go przybijano do krzyża, gdy na nim konał i umarł. Jej ciepienie nie zakończyło się, gdy przez dobrych ludzi został zdjęty z krzyża i złożony w grobie. Ona nadal dopełniała cierpień Odkupiciela świata.
Dzięki Jej zgodzie, w chwili Zwiastowania, możliwe było dokonanie dzieła Odkupienia przez Jezusa, Jej Syna. Ona to, do chwil zmartwychwstania Jej Syna, Odkupiciela Świata, w Swoim zbolałym Sercu dopełniała Jego cierpień. Dlatego do udręczonej Maryi można w najpełniejszym stopniu odnieść słowa św. Pawła: „...ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.” (Kol 1,24)
Nikt tak jak Ona – od swojej zgody na bycie Matką Odkupiciela aż po dzień Jego zmartwychwstania – nie był tak ściśle złączony z dziełem Odkupienia, dokonanym przez Jej Syna. Nikt też tak jak Ona nie przyczynił się do dobra Mistyczunego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Za to zasługuje Ona na naszą wyjątkową wdzięczność i miłość. Nikt, kto kocha Jej Syna Jezusa Chrystusa, nie powinien umniejszać Jej zasług, bo On je widzi i ceni. Kochającemu Swoją Matkę Jezusowi nie przynosi chwały ani nie sprawia najmniejszej nawet przyjemności pomniejszanie Jej wielkości i Jej udziału w zbawieniu świata – udziału, który został Jej wyznaczony nie przez człowieka, lecz przez miłość i wolę Ojca niebieskiego.

Zdziwienie Piłata z powodu szybkiej śmierci Jezusa

„Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł.” (Mk 15,44)
Piłat zdziwił się, gdy Józef z Arymatei przyszedł do niego, żeby mu wydał ciało Jezusa, bo On już skonał. Nie wiadomo, czy zdziwienie to było połączone z uczuciem ulgi, czy też z zawodem, że Jezus tak szybko – według niego – przestał cierpieć. W każdym razie wydał Jego ciało Józefowi z Arymatei bez większych utrudnień. Upewnił się tylko, czy Jezus już na pewno skonał.

Plan niewiast

Józef z Arymatei „kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.” (Mk 15,46-47)
Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, obserwowały, gdzie zostanie złożone ciało Jezusa. Planowały je namaścić zaraz po szabacie. Kiedy jednak chciały zrealizować swój plan, ciała Jezusa nie było już w grobie, w którym zostało złożone. Zbawiciel zmartwychwstał, otwierając drogę do naszego zmartwychwstania.

Czyn Józefa z Arymateri wzorem dla ludzi z wszystkich pokoleń

„Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień.” (Mk 15,46)
Józef z Arymatei zdjął Jezusa z krzyża. Zrobił coś przeciwnego do tego, do czego przyczynili się arcykapłani, uczeni w Piśmie, faryzeusze i starsi. Oni doprowadzili do przybicia Jezusa do krzyża, Józef natomiat – do zdjęcia Go z niego.
Ten jego szlachetny czyn można postawić za wzór dla ludzi wszystkich czasów, którzy nie tylko nie powinni krzyżować Jezusa w Jego Mistycznym Ciele, czyli w Jego Kościele, lecz mają to Jego cierpienie usuwać. Każdy jak Józef z Arymateli powinien usuwać cierpienia zadawane Kościołowi przez ludzi zarażonych mentalnością świata i piekła, Jednym ze sposobów takiego „zdejmowania Jezusa z krzyża” dziaiaj może być szczere dążenie do zjednoczenia rozszarpanego Jego Mistycznego Ciała. Każdy może przyczynić się do zbudowania tej jedności, przez swoje modlitwy, słowa, działanie, ponoszenie ofiar w intencji zjednoczenia.



SZESNASTY ROZDZIAŁ EWANGELII WEDŁUG ŚW. MARKA

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań