" ks. Kaszowski: Rozważanie Ewangelii wg. św. Jana

Rozważanie Ewangelii według św. Jana


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 14


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21


Ostatnie pouczenia dawane przez Jezusa swoim uczniom

Jezus kontynuuje swoje ostatnie pouczenia w wieczerniku.

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie.1 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.2 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.3 Znacie drogę, dokąd Ja idę.4 Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?5 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.6 Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście.7 Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy.8 Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca?9 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł.10 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.11 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.12 A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu.13 O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.14 Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.15 Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze –16 Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.17 Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was.18 Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie.19 W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.20 Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.21 Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?22 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.23 Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.24 To wam powiedziałem przebywając wśród was.25 A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.26 Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.27 Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.28 A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.29 Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie.30 Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. Wstańcie, idźmy stąd!31 (J 14,1-31)

1. Uspokajanie uczniów przez Jezusa

Kidy widzimy kogoś zmartwionego, próbujemy go pocieszyć. Podobnie uczynił Jezus, zauważając niepokój swoich uczniów. Wprawdzie nie znali szczegółów tego, co nastąpi wkrótce po opuszczeniu wieczernika, jednak przeczuwali, że coś się ma stać. Niepewność zwykle rozbudza niepokój. Dlatego Jezus dodał im otuchy, mówiąc: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie” (J 14,1). My także, kiedy zauważamy kogoś zmartwionego, usiłujemy mu dodać otuchy. Czasem mówimy: „Nie martw się!” Ale to nasze: „nie martw się”, zwykle różni się od Jezusowych słów: „Niech się nie trwoży serce wasze”. Po tych słowach bowiem Jezus powiedział coś, co naprawdę mogło zmniejszyć niepokój, a czego my nieraz nie umiemy przekazać zaniepokojonemu i zmartwionemu człowiekowi. Jesus zachęcił do wiary, gdyż to ona potrafi zmniejszyć lub nawet całkowicie usunąć niepokój. Powiedział: „Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie” (J 14,1). Jeśli będą w Niego wierzyć tak, jak wierzą w Boga, który jest w niebie, to nie będą trwali w niepokoju bez końca. Powinni jednak wierzyć w Niego bez względu na to, co wkrótce się stanie. A czekała apostołów i innych uczniów Jezusa wielka próba, którą było już bardzo bliskie uwięzienie i zabicie ich Pana i Nauczyciela. Jezus dobrze o tym wszystkim wiedział, dlatego zachęcił apostołów do wytrwania w wierze w Niego: „Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie” (J 14,1)

2. Rozstanie z Jezusem nie będzie wieczne. Wiele mieszkań w niebie

Ponieważ nieuchronnie zbliżała się chwila rozstania ze swoimi umiłowanymi uczniami, dlatego Jezus mówił im o czymś, co mogło się stać wielkim pocieszeniem dla nich na dalsze lata życia na tym świecie. Mówił im o niebie, które nazwał domem Ojca. Tam każdy zbawiony znajdzie swoje mieszkanie, czyli – mówiąc naszym językiem – będzie się czuł jak u siebie w domu. Nastąpi wiecznie trwające spotkanie z tymi, z którymi musieliśmy się rozstać na jakiś czas. Przed swoją zbliżającą się śmiercią Jezus powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce”. (J 14,2) „Wiele mieszkań” w domu Ojca jest określeniem obrazowym i znaczy, że dzięki dziełu Odkupienia Jezusa Chrystusa jest ich tyle, ilu jest ludzi. Inaczej mówiąc, każdy może osiągnąć zbawienie, jeśli przyjmie łaskę wysłużoną mu przez Jezusa na krzyżu. Mieszkanie w niebie pozostanie na wieki „puste”, jeśli ktoś tej łaski nie przyjął lub po przyjęciu zmarnował ją. Przez swoje uparte trwanie w złu człowiek może się nie zbawić, chociaż Jezus umarł na krzyżu za wszystkich ludzi i dla każdego przygotował mieszkanie w niebie. (Więcej o niebie tutaj)

3. Chrystus przygotował nam miejsca w niebie

„Idę przecież przygotować wam miejsce” (J 14,2) – powiedział Jezus swoim apostołom w przeddzień śmierci krzyżowej. Poszedł na krzyż, aby dzięki Jego Ofierze znalazły się w domu Ojca miejsca dla wszystkich odkupionych przez Jego Boską Krew. Przygotował nam niebo także przez swoje zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Dzięki tym wydarzeniom bowiem spowodował, że człowiek ze swoim unieśmiertelnionym przez zmartwychwstanie ciałem będzie mógł przebywać w domu Ojca. Jezus przygotowuje niebo dla człowieka także wtedy, gdy przebacza mu grzechy i napełnia go swoimi łaskami. Wtedy bowiem dla człowieka pojawia się realna możliwość zbawienia, czyli zamieszkania w domu Ojca, tam gdzie jest Niepokalana Dziewica Maryj, aniołowie i wszyscy zbawieni, którzy przed nami odeszli z tego świata. Bez łaski wysłużonej przez Jezusa na krzyżu nikt nie może tam wejść.

4. Powiedziałby nam, gdyby było inaczej

Jezusowi bardzo zależało na tym, żeby apostołowie uwierzyli w możliwość zbawienia naprawdę wielu ludzi. Przecież mieli w przyszłości iść do różnych narodów pogańskich, aby im głosić Ewangelię zbawienia. Dlatego powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział.” (J 14,2) Gdyby w domu Ojca nie było wiele mieszkań, to Jezus by o tym nam powiedział. Powiedziałby to w imię prawdy o smutnej rzeczywistości – o tej, że niebo jest zarezerwowane tylko dla małej garstki. Na szczęście tak nie jest. To „wiele” w odniesieniu do mieszkań w niebie można rozumieć: niebo jest dostępne dla wszystkich ludzi, którzy nie odrzucają łaski Chrystusa. A On może jej udzielić każdemu w sposób, jaki uznaje za słuszny.

4a. Jezus wszystko uczynił dla naszego dobra

Jezus powiedział do swoich apostołów: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce”. (J 14,2) Chrystus wszystko czynił dla naszego dobra, a największym dobrem dla nas jest nasze zbawienie, czyli wieczny pobyt w domu Ojca. Zbawiciel powiedział, że idzie przygotować „nam” miejsce. Dla Siebie go nie musiał przygotowywać, gdyż jako Syn Boży od zawsze miał je przy Ojcu. Jako człowiek zajął je po prawicy Ojca, przechodząc do chwały przez zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Dla nas jednak, z powodu grzechu, miejsca w niebie nie było. To Jezus je dla nas przygotował przez swoją bolesną śmierć i zmartwychwstanie. Nie ze względu na Siebie, lecz ze względu na nas wszystko uczynił, jak wyznajemy w Credo: „On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. To dla naszego dobra żył w ubóstwie, umarł na krzyżu i przeszedł do życia zmartwychwstałego. Wszystko to uczynił dla nas, bo prawdziwa miłość nigdy „nie szuka swego” (1 Kor 13,5).

5. Tam, gdzie Ja jestem...

Jezus powiedział: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. (J 14,3) Jezus mówi tu o swoim odejściu z tego świata jako człowiek: „odejdę”. Odejście oznacza Jego śmierć krzyżową. Wspomina także o swoim powtórnym przyjściu: „przyjdę powtórnie”. Oznacza ono albo Jego ponowne przyjście w chwale, albo przyjście do pojedynczego człowieka w chwili śmierci. A do czego odnoszą się Jego słowa: „tam, gdzie Ja jestem”? Oznaczają, że Jezus – jako Syn Boży – cały czas „jest” w Boskiej rzeczywistości, którą jest Trójca Przenajświętsza. To właśnie tam „jest” poza czasem i przestrzenią. Chrystus – dzięki swojej Boskiej naturze – cały czas jest zjednoczony z Ojcem i Duchem Świętym. To zjednoczenie nie zmieniło się przez fakt, że przyjął ludzką naturę i stał się człowiekiem. Jednak dzięki ludzkiej naturze Syn Boży stał się w szczególny sposób obecny na ziemi. Ten rodzaj obecności miał się jednak skończyć z chwilą śmierci i przekształcić się w inny: w ukrytą obecność w Kościele, w sakramencie Eucharystii, w słowie Bożym. Jako człowiek Jezus miał odejść z tego świata przez śmierć krzyżową. Przyjął na siebie ten bolesny rodzaj śmierci, aby nas odkupić i przez to przygotować nam miejsce u Ojca, w niebie, czyli tam, gdzie On stale „jest” jako prawdziwy Syn Boży.

6. Odejście i przyjście Jezusa Chrystusa w chwili śmierci

„A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. (J 14,3) Odejście Jezusa już nastąpiło. Powtórne przyjście w pewnym sensie także się dokonało – przez zmartwychwstanie. Obecnie jest czas ciągłego przychodzenia Jezusa Chrystusa, o którym Księga Apokalipsy mówi: „Jam jest Alfa i Omega (..) Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący”. (Ap 1,8) Jezus Chrystus jest wszechmogącym Synem Bożym, który ciągle przychodzi do nas w słowie Bożym, sakramentach Kościoła, a zwłaszcza w Komunii św.. On ciągle zbliża się do człowieka przez udzielane mu łaski, dobre natchnienia i rady. Pomimo tego ustawicznego przychodzenia Chrystusa do nas będzie miało miejsce jeszcze jedno, szczególne, o którym Jezus powiedział swoim apostołom słowami: „przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie”. Tym szczególnym przyjściem Chrystusa dla ludzi napełnionych Jego łaską jest śmierć: śmierć w Panu. Wtedy do człowieka zbliża się Jezus zmartwychwstały, aby żyjącą i w pełni świadomą duszę zaprowadzić tam, gdzie On jest – do światłości, do nieba, do domu Ojca. To Jezus przeprowadza duszę człowieka przez ciemną dolinę śmierci, aby niczego się nie lękała. Nie musi się niczego obawiać, gdyż On, wszechmocny Pan trzyma ją w swoich ramionach. Prowadzi ją Ten, którzy sam doświadczył śmierci i dlatego dobrze zna wszystkie związane z nią udręki i niepokoje. (Więcej o śmierci człowieka tutaj)

6a. Z wszystkim można się zwrócić do Jezusa

Apostoł Tomasz nie ukrywał braku zrozumienia słów Jezusa, który powiedział: „Znacie drogę, dokąd Ja idę”. (J 14,4) Wyraził swoją niewiedzę przed Nim mówiąc: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (J 14,5) Swoim zachowaniem pouczył nas wszystkich, że z każdą sprawą można iść do Jezusa i Mu ją przedstawić. On znajdzie najlepszy sposób, aby nam odpowiedzieć i pomóc przez dobre natchnienie, przez jakiegoś człowieka, spowiednika, książkę, różne okoliczności życiowe itp. Zawsze znajdzie najlepszą drogę, by trafić do nas.

6b Pełne szacunku „Panie”

Odezwał się do Jezusa Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (J 14,5) To „Panie” Tomasza wyrażało jego szacunek wobec Jezusa, uznanie Jego wielkiego autorytetu. Całkowicie różniło się od jakże częstego używania imion świętych bez potrzeby, bez miłości, a nawet – w sposób bluźnierczy. Różniło się też od wypowiadanego tylko przez same usta, bez przemiany serca: „Panie, Panie!”, przed którym przestrzegł Jezus słowami: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. (Mt 7,21) Można spotkać ludzi, którzy uważają, że dzięki uczestnictwu w tzw. Mszy św. „trydenckiej”, odprawianej po łacinie, łatwiej będzie się im zbawić. Czy to prawda? Zbawienie zależy tylko od naszej współpracy z łaską. Tej Bóg nam udziela w szczególny sposób dzięki Mszy św. i Komunii św. Co do łaski lub jej „ilości”, to Msza św. trydencka niczym nie różni się od tzw. Mszy św. „posoborowej”. Nie różni się, bo jedna i druga jest uobecnieniem jedynej Ofiary krzyżowej Chrystusa i w Komunii św. – na jednej i na drugiej – przychodzi ten sam Jezus. Zbawienie zależy tylko od współpracy z otrzymaną łaską. Ci, którzy łudzą się, że udział w Mszy św. trydenckiej, odrpawianej po łacinie, ułatwi im zbawienie powinni dobrze zastanowić się nad przytoczonymi powyżej słowami Jezusa: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. (Mt 7,21) Jeśli ktoś nie wypełnia tak jak Maryja woli Ojca, to niewiele mu pomoże samo tylko mówienie do Niego „Panie, Panie!”, nawet po łacinie („Domine, Domine!”) na Mszy św. trydenckiej.

7. Jezus Drogą prowadzącą do Ojca, do nieba

Jezus wyraził pragnienie, żeby Jego apostołowie byli z nim na zawsze w niebie – tam, gdzie On jest jako Syn Boży, zjednoczony z Ojcem i Duchem Świętym. Powiedział: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. (J 14,3) Chrystus – mając na uwadze Siebie, jako Drogę, która prowadzi do nieba, do Ojca – stwierdził: „Znacie drogę, dokąd Ja idę”. (J 14,4) Tomasz zabrał głos, wyrażając to, co najprawdopodobniej pomyśleli wszyscy pozostali apostołowie: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14,5-6) Udzielając tej odpowiedzi Jezus wyjaśnił, jak można dojść tam, gdzie On, jako Syn Boży równy Ojcu stale jest. Po prostu trzeba iść Drogą, którą jest On sam. Iść tą Drogą to wierzyć w Boskość Jezusa, przyjmować bez zastrzeżeń Jego naukę i naśladować Go. Kto tak postępuje, ciągle zbliża się do Ojca, który jest w niebie; idzie Drogą, która w niezawodny sposób do Niego prowadzi. „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14,6) (Więcej o naśladowaniu Jezusa tutaj)

8. Dusze, które nie są w pełni czyste¸ gdy Chrystus po nie przychodzi

„A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” (J 14,3) W ciągu wieków Jezus przychodził po swoich uczniów, gdy nadchodziła dla nich godzina przejścia do wieczności. Nie wszyscy z nich jednak byli całkowicie oczyszczeni, aby od razu wejść do szczęścia i pokoju nieba. Ci musieli pozostać jeszcze przez jakiś okres w czyśćcu, który jest jakby bolesnym przedsionkiem nieba. Tam dusze oczyszczają się z najmniejszych nawet form egoizmu. Jest to konieczne, bo w królestwie Boga, który jest miłością, nie ma miejsca na egoizm. Czyściec jest bardzo bolesny, jednak ma swoją wielką pociechę. Jest nią pewność, że się skończy i że z tego miejsca skruchy i cierpienia nikt nie idzie do piekła. Czyściec jest przedsionkiem nieba. Jedyną bramą, przez którą się z niego wychodzi, jest brama do wiecznego szczęścia, radości i pokoju. Inaczej jest na ziemi. Z ziemskiego życia bowiem można przejść do nieba, czyśćca, ale także i do piekła. Jeśli człowiek odrzuci Chrystusa, który chce uratować nawet w ostatniej chwili życia, to do nieba wejść nie może. Poza Chrystusem bowiem nie ma innej drogi, która by tam prowadziła. Poza zbawczym krzyżem Jezusa nie ma zbawienia. (Więcej o czyśćcu tutaj)

9. Bez Chrystusa nie ma zbawienia

Odpowiedział Jezus Tomaszowi: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14,6) Czy to znaczy, że tylko chrześcijanie będą zbawieni? Normalnie łaska Chrystusa jest udzielana przez chrzest i inne sakramenty. Jego słowo rozbudza wiarę, dzięki której można osiągnąć zbawienie, dlatego powinno być głoszone tym, którzy go nie słyszeli. Słowo Boże umacnia, oświeca, pomaga doskonalić życie, dlatego powinno być stale głoszone i wyjaśniane także tym ludziom, którzy już uwierzyli w jedynego Zbawiciela. Taka jest normalna droga zbawienia: przyjąć słowo Boże, uwierzyć w Jezusa Chrystusa, spotykać się z Nim w sakramentach i na modlitwie, żyć według Jego wskazań. Jeśli ktoś lekceważy ten wyznaczony przez Boga sposób zbawienia, to nie może go osiągnąć. Wyraził to Jezus słowami: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”. (Mk 16,16) Sprawa jest jasno postawiona w odniesieniu do tych, którzy zetknęli się z Ewangelią Jezusa, zrozumieli potrzebę chrztu, a mimo to ani nie uwierzyli, ani nie przyjęli tego sakramentu. Tacy ludzie nie zasługują na zbawienie, bo dobrowolnie wzgardzili ofiarowaną im zbawczą łaską. Nie znaczy to, że Chrystus, potępi tych, którzy nie mieli możliwości Go poznać. On umarł za wszystkich ludzi. Jako zmartwychwstały i wszechmocny Pan potrafi ze swoją łaską dotrzeć do każdego człowieka, w wiadomy sobie sposób. Jeśli człowiek przyjmie tę łaskę w takim stopniu, jak potrafi, to osiągnie zbawienie. Będzie to jednak zawsze zbawienie przez Chrystusa i przez Jego Krzyż, nawet jeśli osiągający zbawienie na ziemi o tym nie wiedział. Dowie się jednak o tym z całą wyrazistością w chwili śmierci. Nie będzie miał wtedy najmniejszych złudzeń co do tego, kto jest jego Zbawicielem. (Więcej o jedynym Zbawicielu i zbawieniu tutaj)

10. Zbawienie niezasłużoną łaską Bożą

„A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. (J 14,3) Nikt sobie nie może sam przygotować miejsca w niebie. Każde miejsce przygotował tam dla zbawionych Jezus Chrystus. Znaczy to, że gdyby nie On, to nikt by nie osiągnął zbawienia. Więcej jeszcze, żaden człowiek nie może wejść do szczęścia domu Ojca, jeśli go tam nie „zabierze” i nie wprowadzi jedyny Zbawiciel świata – Jezus Chrystus. To nie człowiek zbawia sam siebie, lecz dokonuje tego Odkupiciel ludzkości. To On wprowadza do domu Ojca tych, którzy pełnili Jego wolę. Zbawienie jest wielkim darem miłości i miłosierdzia Bożego. (Więcej o jedynym Zbawicielu i zbawieniu tutaj)

11. Rozmowa Jezusa z Filipem o Ojcu

Jezus prowadzi do Ojca i ukazuje Go, dlatego powiedział apostołom: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. (J 14,7) Sensu tych słów nie zrozumiał Filip, dlatego powiedział: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła”. (J 14,8-11) Jezus pouczył, że jest Synem Bożym, równym Ojcu. Przez swoją Boską naturę jest stale z Nim zjednoczony. Ukazuje Go przez swoje słowa i dokonywane dzieła.

12. Jeszcze mnie nie poznałeś...

„Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?” (J 14,8) Przez trzy lata przebywania z Jezusem Filip w jakimś stopniu poznał Go, jednak nie w pełni. Jezusa nie można poznać całkowicie. Nawet drugiego człowieka trudno poznać bez reszty, a co dopiero Człowieka-Boga, Jezusa Chrystusa. Nawet Jego Ewangelii nie poznamy na ziemi w pełni i do końca, chociaż może się nam wydawać, że ją znamy, bo wielokrotnie ją słyszeliśmy, gdy była czytana w kościele. Słowa Jezusa skierowane do Filipa brzmią jakby z pewną dozą wyrzutu. „Tak długo”.., „a jeszcze nie poznałeś...” Każdy człowiek, mógłby odnieść do siebie te słowa Zbawiciela. Każdemu z nas Jezus mógłby powiedzieć: „Tak długo jestem z wami.., z tobą.., a nie tylko mnie nie poznałeś, ale może nawet nie zauważyłeś mojej obecności. A przecież minęły już miesiące, lata, dziesiątki lat, jak trwam przy tobie, jak cię szukam...”

13. Najpełniej można Boga poznać tylko przez Jezusa Chrystusa

„Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.” (J 14,8) Mówimy, że Bóg na ziemi jest niewidzialny, czyli nie widzą Go bezpośrednio nasze oczy. Nie oznacza to jednak, że Stwórca wszystkiego znajduje się poza zasięgiem naszego poznania. Jest On widoczny dla „duchowych oczu”, które tworzy w nas wiara. To duchowe „oko” widzi więcej niż oko naszego ciała, a rozum oświecony przez wiarę poznaje więcej niż rozum pozbawiony światła Bożego. Apostołowie mieli ten przywilej, że przebywali z Jezusem i widzieli Go w Jego ludzkiej naturze. Dlatego Jezus mógł im powiedzieć: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.” My takiej możliwości na ziemi, jaką mieli apostołowie, nie posiadamy. Możemy jednak „zobaczyć” Jezusa – a przez to i Ojca – oczami wiary. Jezus pokazał nam Ojca przez swoje słowa i czyny. Ukazał Go takim, jaki naprawdę jest: dobry, kochający, miłosierny i sprawiedliwy. Poznanie przez Ewangelię nie jest jednak jedynym sposobem poznania Boga. Najbardziej rozpowszechnionym na całym świecie sposobem poznania Stwórcy jest poznanie Go przez zadziwiający ład i piękno zawarte w stworzeniach. Św. Paweł pisze, że to poznanie jest tak powszechne i tak wyraźne, że jeśli ktoś nie oddaje Bogu czci i nie dziękuje Mu, to ponosi za to winę i zasługuje na karę. Wyraził to następująco: „Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.” (Rz 1,18-21) (Więcej o sposobach poznania Boga tutaj)

14. Mamy pokazywać Ojca innym

Jezus powiedział do Filipa: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.” (J 14,8) Te słowa mógł powiedzieć tylko Jezus Chrystus, prawdziwy Syn Boży i prawdziwy człowiek. Jego bowiem można było zobaczyć w ludzkiej naturze, w której – jak w zwierciadle – odbijały się Boskie cechy Syna Bożego i Ojca: miłość, dobroć, miłosierdzie i inne. Żaden człowiek nie potrafi ukazywać Ojca tak jak Jezus, chociaż w minimalnym stopniu można to uczynić. Ukazujemy Ojca, kiedy czynimy dobro, rozbudzone przez łaskę w naszych sercach. Według zaleceń Jezusa mamy tak postępować, aby ludzie, patrząc na nasze dobre uczynki, myśleli o Ojcu niebieskim i wielbili Go. „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. (Mt 5,16) Mamy postępować w taki sposób, aby ludzie patrząc na nasze dobre czyny, na pełen szacunku sposób traktowania ich, myśleli o dobroci Ojca, o Jego miłosierdziu i wielbili Go. Jeśli w naszym życiu pojawią się czyny zamierzone przez Ojca, rozbudzone i podtrzymywane przez łaskę Bożą, aby szybko nie zanikły, to ludzie patrząc na nas uwielbią Tego, który – jako jedyny w pełni dobry (por. Mk 10,18) – jest Źródłem każdego dobra.

15. Trzeba czcić nie bożka, lecz Boga prawdziwego

„Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca”. (J 14,7) Słowa te zostały skierowane do apostołów, ale odnoszą się do wszystkich ludzi. Szczególne znaczenie mają dla niechrześcijan, którzy jeszcze nie poznali Jezusa Chrystusa, a czczą Boga prawdziwego albo jakiegoś boga, bożka lub bogów, siły, moce, energie, przedmioty. Wszystkim czcicielom bóstw i różnego rodzaju bożków Jezus mówi: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca” (J 14,7), czyli znalibyście Boga prawdziwego. Jakże to ważne, aby każdy człowiek poznał, kto naprawdę go stworzył, kto umarł za niego na krzyżu, dzięki komu można osiągnąć zbawienie! Dobrze byłoby, aby nikt nie kłaniał się komuś, kogo nie ma; aby nikt nie poddawał się mocom, które nie przynoszą żadnego pożytku; aby nikt nie kierował swoich uczuć do tego, co nie jest Miłością nieskończoną.

15. Jezus Synem Bożym, stale zjednoczonym z Ojcem

Jezus, ukazując swoją ścisłą jedność z Ojcem, powiedział do Filipa: „Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.” (J 14,10-11) Jezus pouczył Filipa o swoim wyjątkowym powiązaniu z Ojcem. Zwrócił uwagę na trzy aspekty tego związku. Przede wszystkim On „jest” w Ojcu, a Ojciec „jest” w Nim. Ten związek jest stały, Boski, Trynitarny, nierozerwalny. Dlatego Jezus powiedział, że Ojciec w Nim trwa. Trwa w Nim bez przerwy. Osoby Boskie są jednym Bogiem, zespolonym przez swoją naturę. Drugi aspekt związku z Ojcem dotyczy słów, które Jezus wypowiadał, przebywając na ziemi. Nie nauczał od siebie, lecz przekazywał to, co Mu mówił Ojciec. Dlatego powiedział do Filipa i pozostałych apostołów: „Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie” (J 14,10). Wreszcie trzeci aspekt jedności Jezusa Chrystusa z Ojcem dotyczy Ich wspólnego działania: „Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł”. Ze względu na wielkość tych dzieł powinniśmy wierzyć w Boską jedność Jezusa z Bogiem Ojcem. „Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie”. (J 14,11)

17. Jezus odpowiedział...

Gdy Filip powiedział do Jezusa: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy” (14,8), zaraz usłyszał odpowiedź. „Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14,9). Jezus wykorzystywał każdą możliwość do przekazania prawdy, do ewangelizowania, do ubogacania duchowego. Każde Jego słowo, każda Jego odpowiedź zmierzała do przekazania zbawczej prawdy, do rozbudzenia lub umocnienia wiary. W ten sposób spełniał powierzoną Mu przez Ojca misję rozbudzania wiary i pogłębiania jej. Pod tym względem powinniśmy naśladować Jezusa i – o ile to możliwe – wykorzystywać każdą rozmowę z bliźnimi do ewangelizowania. Można to czynić przez jakieś stwierdzenia, które zmuszają do refleksji, np.: Życie jest krótkie, ale na szczęście nie kończy się... Ile piękna jest w przyrodzie! Czy takie piękno mogło powstać samo i przypadkowo? Jeśli my zwrócimy się do Jezusa i coś Mu powiemy, to On z całą pewnością nam odpowie. On nigdy nie pozostawia naszych słów bez odpowiedzi. Nigdy nie zlekceważy naszych problemów, jeśli Mu je przedstawimy jak dobremu przyjacielowi lub lekarzowi.

18. Dzieła większe niż Jezusowe?

Jezus powiedział do swoich apostołów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”. (J 14,12) Można słusznie pomyśleć, że żaden człowiek nie potrafi dokonać większych dzieł od tych, których dokonuje Jezus Chrystus, prawdziwy i wszechmogący Syn Boży. To prawda, że większych dzieł niż Boże, żaden człowiek wykonać nie potrafi. Nikt nie jest w stanie złożyć większej ofiary niż ta, którą złożył Jezus Chrystus na krzyżu. Nikt w swoją ofiarę nie potrafi włączyć więcej miłości niż On. Większych dzieł, które ciągle wykonuje dla naszego zbawienia Jezus Chrystus, nikt wykonać nie potrafi, jednak – dzięki Niemu – możemy w nich mieć udział. Udział w dziełach Chrystusa może być nawet tak duży, że ukaże się naszym oczom jako dzieło większe niż to, którego On dokonał za życia na ziemi. I tak np. Jezus nie nawrócił całego narodu izraelskiego, a późniejszym jego uczniom, misjonarzom, udawało się przyprowadzić do Boga liczne plemiona, a nawet całe narody. Dzieła apostolskie, których dokonali uczniowie Jezusa, miały szerszy zasięg niż wszystko to, czego Jezus dokonał za swego życia na ziemi. Trzeba jednak podkreślić, że uczniowie Jezusa nie działali sami. Dokonywali wielkich dzieł zbawczych Jego mocą i mocą Ducha Świętego. Działali wraz z Chrystusem, dlatego to On przez nich i w nich dokonywał wielkich nawróceń i rozszerzył swój Kościół na całą ziemię.

19. Spełnione prośby „w imię Jezusa”

Jezus zapewnił: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”. (J 14,13-14) Jezus obiecał, że spełni każdą prośbę zanoszoną „w Jego imię”, aby Ojciec był otoczony chwałą w Nim, Jego Synu. Imię Jezus znaczy: „Bóg zbawia”. Jezus Chrystus spełni zatem wszystko, co zostanie przedstawione Bogu w imię „Zbawiciela, Boga, który zbawia”. Są to przede wszystkim te prośby, które mają związek ze zbawieniem własnym i zbawieniem innych ludzi, czyli prośby o nawrócenie, uświęcenie, pokonanie grzechu, rozszerzanie się Kościoła, o jego jedność i świętość, o owocność ewangelizacji, o szerzenie się dobrych dzieł na świecie itp. Wszystko, co ma związek ze zbawieniem, otacza chwałą Ojca w Jezusie, Jego Synu. Każde nawrócenie, uświęcenie życia przynosi Mu chwałę. Jezus pragnie chwały Ojca, dlatego spełni każdą naszą prośbę o prawdziwe dobro. Prawdziwym dobrem jest to, której ma związek z naszym wiecznym szczęściem. Prośba „w imię Jezusa” to modlitwa zjednoczona z Jego modlitwą do Ojca. Ja proszę Ojca w Jego intencjach – czyli proszę o to, na czym Jemu zależy – a On prosi i wstawia się za mną, prosząc o to, o co ja proszę.

20. Życzliwe myślenie o Jezusie i miłowanie Go

„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. (J 14,15) Tymi słowami Jezus wyjaśnia, co znaczy miłować Go prawdziwie. Wyrazów miłości do Boga – podobnie jak do człowieka – jest wiele. Miłością jest już każde życzliwe pomyślenie o Nim, wymówienie z szacunkiem Jego imienia, „odczuwanie” miłości do Niego. Wiele takich przejawów miłości do Chrystusa może się rodzić w okresie świąt Bożego Narodzenia, bo wiążą się one z różnymi przyjemnymi zwyczajami, takimi jak śpiewanie kolęd, składanie sobie życzeń, udzielaniu sobie prezentów, budowaniem szopek itp. Te wszystkie zwyczaje mogą wywoływać miłe i przyjazne uczucia, zwracające się także do Jezusa-Dzieciny; mogą rozbudzać współczucie wobec Niego, nawet łzy z powodu Jego płaczu, odczuwanego chłodu, głodu, odrzucenia itd. To wszystko ma swoją wartość i wyraża jakąś formę miłości do Niego. Jeśli jednak miłość uczuciowa nie łączy się z poważnym staraniem się o wypełnianie przykazań Jezusa, to nie jest ona zbyt głęboka. Jest samym tylko uczuciem, wzruszeniem, które szybko może przeminąć wraz z nastrojem świątecznym, a nawet zamienić się w inne uczucia, takie jak niechęć, wrogość, rozżalenie, pretensje itp.. Miłość wyczerpująca się w samym tylko uczuciu nie jest jeszcze zbyt mocno zakorzeniona w całym życiu. Staje się taką, gdy ktoś poważnie traktuje przykazania Jezusa: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.” (J 14,15)

21. Pouczenia o Duchu Świętym, „innym Pocieszycielu”

Jezus, którego już bardzo krótki czas dzielił od śmierci krzyżowej, powiedział swoim apostołom o tym, co dla nich najważniejsze. Przypomniał to, co wcześniej powiedział, i zaakcentował to, co w chwili bliskiego rozstania było naprawdę istotne. On już odchodzi, bo spełnił swoją ziemską misję, jednak Jego uczniowie nie pozostaną bez pomocy. Bóg nie przestanie działać i wspierać ich. Chociaż niewidoczny, to jednak Jezus pozostanie w swoim Kościele. Ponadto nastąpi wielkie wylanie Ducha Świętego. Na uczniów zstąpi Trzecia Osoba Boska, aby nadal kontynuować zbawcze dzieło. Duch Święty pocieszy uczniów Jezusa po Jego odejściu, umocni ich i pomoże im wypełnić powierzone im zadania. Jezus powiedział: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.” (J 14,16-17) Jezus zapowiedział „innego” Pocieszyciela. Znaczy to, że Duch Święty nie jest „jedynym” pocieszycielem, lecz Pocieszycielem „innym”. „Innym”, bo Pocieszycielem jest także Jezus i Ojciec niebieski. Naszą Pocieszycielką jest także Maryja i święci. Także na ziemi Bóg daje nam wielu ludzi, aby byli dla nas pocieszycielami, pomocą i wsparciem. Pocieszycielem powinien być dla każdego człowieka również Kościół, np. przez przynoszenie pokoju w sakramencie spowiedzi. Trzeba jednak sobie uświadomić, że ludzkie działanie przynosi pociechę i pokój, jeśli wypływa mocy Ducha Świętego. Złe duchy nigdy nie natchną nikogo do tego, by niósł komuś pociechę. Przeciwnie, same dręczą ludzi i nakłaniają ich, aby wnosili niepokój i udręki w życie bliźnich. Jeśli poddamy się Duchowi Świętemu, to nas ogarnie pokój i pokój będziemy przynosić innym ludziom.

22. Dzieła Ducha Prawdy niezrozumiałe dla ludzi „świata”

O obiecanym Pocieszycielu, Duchu Prawdy, Jezus powiedział, że świat Go „przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna”. (J 14,16) Świat nie widzi Ducha Świętego i Go nie zna. Jest tak dlatego, że ludzie zaliczający się do „świata” odrzucają poznanie nadprzyrodzone. Ich poznanie ogranicza się do tego, co widzą ich oczy i co poznają zmysły. Pogrążony w racjonalizmie człowiek należący do tego świata przyjmuje za prawdziwe tylko to, co mu się wydaje, że rozumie swoim ludzkim umysłem. Mając taką postawę, nie zna Ducha Świętego i nie rozumie Jego dzieł. Ilustracją do tego może być to, co stało się po Zesłaniu Ducha Pocieszyciela na uczniów Chrystusa. Napełnieni Jego mocą wyszli z miejsca, w którym przebywali, i głosili Ewangelię w językach, których nigdy się nie uczyli. Wzbudzało to zdziwienie i skłaniało do wiary. Nie wszystkich jednak. Znajdowała się tam również grupa złożona z ludzi „świata”, którzy przez swoją zawziętość Ducha Bożego tam nie widzieli, nie poznali i nie przyjęli. I jak ci ludzie wytłumaczyli spektakularne działanie Ducha Świętego? Powiedzieli, że to co zauważali jest efektem alkoholu! Posądzili uczniów Jezusa o to, że już rano upili się mocnym młodym winem! (Dz 2,13) Zamiast rozpoznać działanie Ducha Świętego, poddali się swojej „mądrości” i drwili sobie z potężnego ujawniania się Ducha Prawdy. Rozpoznać Go i przyjąć nie potrafili, ale drwić sobie z Jego dzieł umieli. Tak postępują ci, którzy zamknęli się na Bożą prawdę. Przez to zamknięcie się drwią sobie z Ducha Prawdy i „po swojemu” tłumaczą sobie Jego dzieła. Warto o tym pamiętać, bo dzieł Ducha Świętego wile jest również w naszych czasach. Na ludziach, którzy odrzucają Ducha Świętego, Ducha Prawdy, spełniają się słowa św. Pawła: „Podając się za mądrych stali się głupimi.” (Rz 1,22) Ludzi o takiej mentalności Jezus nazwał: „światem”, który Ducha Prawdy przyjąć nie może, bo tego nie chce: nie widzi Go, bo jest zaślepiony na Jego dostrzegalne działania; nie zna Go, bo odrzucił każdą pomoc w poznaniu Go.

22a. Duch Prawdy, którego świat nie zna

„Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze –Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie”. (J 14,16-17) Duch Święty pochodzi od Ojca i od Syna. Jezus Chrystus, Syn Boży – tak samo jak Ojciec – jest Prawdą. Dlatego pochodzący od Ojca i od Niego Duch jest Duchem Prawdy. Ducha Prawdy nie może przyjąć świat, czyli ta część ludzkości, która upodobanie znalazła sobie w kłamstwach, fałszywej propagandzie, błędnych ideologiach, oszczerstwach, posądzeniach, oszustwach i fałszujących wszystko półprawdach. W świecie zakłamania nie widać Ducha Prawdy. Ten Duch nie jest mu znany. Duch Prawdy przebywa tylko w tych, którzy nie przeszkadzają Mu i są otwarci na prawdę. Przebywa w tych, którzy uwierzyli w Jezusa, który jest Prawdą. Do tych ostatnich zaliczali się między innymi apostołowie, dlatego bliski odejścia z tego świata Jezus powiedział im, że Go znają: „Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie”. (J 14,17) Duch Prawdy, jak powiedział Jezus, już przebywa w Jego uczniach, bo przyjęli Jego, Prawdę i uwierzyli w Niego. Posiadają więc już Ducha Prawdy. Ten Duch jednak zostanie na nich wylany jeszcze pełniej i będzie w nich przebywał. Dzięki temu uda im się ochronić prawdę przed zniszczeniem jej przez ludzi tego świata. Kościół złożony z uczniów Jezusa ma być stróżem Prawdy, którą przekazał Jezus. Pomaga mu w tym Duch Święty, Duch Prawdy. Wyjątkowym narzędziem Ducha Świętego w wytrwaniu w Prawdzie jest Papież. Jeśli więc ktoś złośliwie go atakuje, naraża się na to, że wcześniej czy później pogrąży się w ciemnościach błędów. Straci prawdę i Prawdę; zamknie się na Ducha Prawdy.

23. Duch Prawdy „u was” i „w was”

Na dwa sposoby o obecności Ducha Świętego powiedział Jezus swoim apostołom. Stwierdził, że On przebywa „u nich” i że „w nich” będzie. Powiedział im: „Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie”. (J 14,17) Ponieważ Duch Prawdy przebywał w pełni w przede wszystkim w Jezusie Chrystusie, dlatego mógł On powiedzieć swoim apostołom, że ten Duch „u nich przebywa”. Przebywał „u nich” w Nim, gdyż On był w pełni napełniony tym Duchem. Jezus nie był jedynym człowiekiem w którym przebywał Duch Prawdy, Mądrości i Świętości. Ten Duch przebywał także w Maryi, gdyż miała serce w pełni otwarte na Niego. Przebywał także w uczniach Jezusa, gdyż uwierzyli w Niego, Prawdę, i karmili się Jego prawdziwą Ewangelią. Dobrze byłoby, gdyby Duch Prawdy przebywał nie tylko w innych ludziach, ale także w nas. Będzie tak, jeśli Mu na to pozwolimy. Wtedy On „w nas” będzie.

23a. Pocieszyciel, który udziela wiecznego pocieszenia

Przed swoim odejściem Jezus dał obietnicę: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna”. (J 14,16-17) Często życie ogranicza się do szukania chwilowych pociech, przemijających radości – przyjemności, które szybko się kończą. Gorączkowo zamieniamy jedną przyjemność na drugą w nadziei, że znajdziemy trwałe szczęście. Tak się jednak nie dzieje, bo nic ograniczonego nie potrafi nas nasycić na tym świecie na stałe, chociaż może nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bóg jednak wie, że żadne Jego stworzenie nie potrafi nam zapewnić szczęścia trwałego i pełnego. Wie o tym dobrze, gdyż tak nas stworzył, że tylko On, Istota nieskończenie prawdziwie dobra, kochająca i piękna, potrafi nas pocieszyć, umocnić i w pełni uszczęśliwić. Do pełnego szczęścia i pocieszenia potrzebujemy Boskiego Pocieszyciela. Wiedząc o tym, Jezus obiecał Go swoim uczniom. Kiedy On zstąpi, to – według obietnicy Jezusa – pozostanie z nami na zawsze (J 14,16): tu na ziemi i potem przez całą wieczność. Ten Pocieszyciel będzie nas podnosił na duchu pośród udręk tego świata, które nie znikną. Będzie nas umacniał, aby nas nie doprowadziły do rozpaczy. W wieczności natomiast ten Pocieszyciel – wraz z Ojcem i Synem – rozbudzi w nas szczęście nieprzemijające, którego intensywności i pełni nie potrafimy sobie wyobrazić. (Więcej o wiecznym szczęściu nieba tutaj)

23b. Duch pocieszający przez prawdę

Obiecany przez Jezusa Duch Święty został nazwany Pocieszycielem i Duchem Prawdy: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna”. (J 14,16-17) Ten Duch udziela pocieszenia i prowadzi do pokoju duchowego przez prawdę, czyli inaczej niż proponuje świat – świat, który Ducha Prawdy nie może przyjąć, nie widzi Go ani Go nie zna. Duch Prawdy nie prowadzi do duchowej radości przez iluzje, okłamywanie, oszukiwanie, życie w złudzeniach, lecz przez prawdę. Przykładem takiego pocieszania przez prawdę jest sposób, w jaki Duch Święty pragnie nas wyzwolić z grzechu i związanego z nim duchowego niepokoju, który nazywamy wyrzutami sumienia. Ten niepokój jest bardzo dotkliwy, dlatego człowiek pragnie się go pozbyć. To on znajduje się bardzo często u podstaw złego samopoczucia i trwałego przygnębienia. Duch Święty przedstawia nam prawdziwą drogę wydobycia się z grzechu i związanego z nim niepokoju. Mówi: „Przestań grzeszyć, a znajdziesz pokój i radość. Ja ci w tym pomogę”. Świat natomiast zasypuje nas innymi receptami na zdobycie duchowego „spokoju”. Daje wiele rad w rodzaju: „Nie przejmuj się grzechami, które popełniasz, bo inni są gorsi od ciebie”. „Grzesz dalej, jednak pozbądź się niepokoju sumienia przez ciągłe usprawiedliwianie siebie, porównywanie się z ludźmi gorszymi od ciebie, przez gorączkowe szukanie przyjemności, upijanie się i odurzanie narkotykami”. „Zobojętniej na los ludzi, stań się asertywny, nie przejmuj się nimi, a będziesz miał święty spokój”. Te metody nie prowadzą do spokoju duchowego, dlatego Duch Prawdy, prawdziwy Pocieszyciel, prowadzi inaczej do niego. Mówi nam: „Przyjmij to, że jesteś grzesznikiem. Uznaj to, bo taka jest prawda, której nie zaprzeczysz. Ale przyjmij też drugą prawdę – tę, że Bóg cię zawsze kocha, zawsze ci przebaczy i zawsze ci pomoże zmienić życie. W poczuciu swojej grzeszności idź więc do Niego – przez skruchę i sakrament pojednania – a znajdziesz prawdziwy pokój”. Takie jest duchowe pocieszanie nie przez iluzje, złudzenia i fałsz, lecz przez prawdę.

(Więcej o sumieniu i o wyrzutach sumienia tutaj)

23c. Prawdziwe przebaczenie Boże przynosi nam pokój

Duch Święty, Duch Prawdy, nie pobudza nas do tłumienia w sobie wyrzutów sumienia, lecz skłania nas do szukania uspokojenia w Bożym miłosierdziu. Bóg bowiem potrafi uczynić coś, czego sumienie zrobić nie umie. Ono bowiem, po popełnieniu grzechu przez człowieka, potrafi – zgodnie z prawdą – tylko oskarżać go. Nigdy nam nie powie, że nie zgrzeszyliśmy, gdy popełniliśmy świadomie i dobrowolnie jakiś grzech. Nie powie: „Wszystko w porządku”, gdy naruszyliśmy Boże prawo. Nie usprawiedliwi nas w imię prawdy. Sumienie nie potrafi nam przebaczyć popełnionego zła, bo jest sędzią nieubłaganym i nieprzekupnym, który zna nasze czyny. Bóg jednak jest większy niż sumienie. Św. Jan, nazywając je „sercem”, tak pisze o jego oskarżeniach i o Bogu: „A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko”. (1 J 3,20) Zna wszystko – czyli także skruchę, jeśli ją posiadamy. Gdy ją w nas zauważa – zwłaszcza wyrażoną w głośnym przyznaniu się do win przed spowiednikiem – czyni coś, czego sumienie nie potrafi zrobić: przebacza grzechy i przyozdabia naszą duszę swoją łaską. Swoją świętością usuwa brzydotę naszego grzechu i wlewa w nas Swoją sprawiedliwość. Wymazuje nasze grzechy i uświęca nas. Przez to właśnie Bóg jest większy od naszego serca-sumienia. (Więcej o Bożym przebaczeniu i odpuszczeniu grzechów tutaj)

24. Jezus przez swoją śmierć nie osierocił ludzkości

Napełniony miłością, stojący w obliczu śmierci Jezus mówi do swoich uczniów z czułością i troskliwością matki lub ojca, który pozostawia osamotnione dzieci, bo nadeszła godzina odejścia z tego świata i opuszczenia przez to najbliższych: „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie”. (J 14,18-19) Odejście Jezusa z tego świata przez śmierć krzyżową nie będzie równoznaczne z osieroceniem ludzkości. Jezus bowiem tyko w sposób widzialny „zniknie” z tego świata. Nie skończy się jednak Jego realna obecność w Eucharystii. Nadal będzie dostępny w swoim słowie i nikt nie będzie pozbawiony Jego opieki. Uczniowie Jezusa nie będą osieroceni, gdyż będą mieli ciągle blisko siebie Tego, który jest lepszy niż każdy ziemski ojciec lub matka. Uczniowie Jezusa będą Go nadal oglądać oczami wiary. Tylko świat – jak powiedział – nie będzie Go już oglądał. Nie będzie Go oglądał, bo odrzucił wiarę w Niego, a czas widzenia Go oczami cielesnymi już dobiegł końca. Dla uczniów Jezusa nie będzie On tylko „martwym” wspomnieniem, obrazem z przeszłości. Przeciwnie, będą Go oglądać oczyma wiary jako Kogoś żyjącego i ożywiającego. Ktoś martwy nie może ożywiać innych, a Jezus nie będzie martwy. Po swojej śmierci krzyżowej szybko powróci do takiego życia, którego już Mu nikt nie odbierze. Będzie żył pośród nas jako zmartwychwstały Pan aż do skończenia świata. Swoje życie będzie przelewał w dusze tych, którzy otworzą się przez wiarę jak naczynia, gotowe przyjąć wszystkie wysłużone przez Niego na Krzyżu łaski. W te otwarte naczynia wleje On życie wieczne, czyli takie, które nie tylko nie zaniknie w chwili śmierci, lecz osiągnie swoją pełnię w niebie.

25. Przyjdę do was

Chociaż Jezus jako człowiek żył w granicach czasu, to równocześnie – jako Syn Boży – trwał w wieczności, poza czasem. Nawet najdłuższy okres czasu wobec wieczności to jakby mgnienie oka – coś tak krótkiego, jakby tego wcale nie było. Dlatego Jezus, chociaż jeszcze nie umarł, już mówi o tym, co się stanie po Jego śmierci: mówi o przyszłości, o swoim powrocie: „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie”. (J 14,18-19) Apostołowie jeszcze widzą Jezusa, bo żyje. Dzięki Niemu będą żyli wiecznie. On bowiem zawsze będzie Żyjącym. Śmierć nie unicestwi Jego życia, lecz je zmieni. Wkrótce, przez zmartwychwstanie, posiadający śmiertelne ciało Jezus przyoblecze się w ciało nieśmiertelne i będzie na zawsze żył jako zmartwychwstały Pan – jako Pan dający życie.

26. Kościół wspólnotą zjednoczoną z Chrystusem

Przed swoją śmiercią Jezus zapowiedział apostołom swój powrót: „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie”. (J 14,18-19) Do tej obietnicy swojego powrotu i życia, którym będą ożywieni ci, którzy Go przyjmą, dodał jeszcze zapowiedź: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.” (J 14,20) Jezus mówił o nadchodzącym czasie Jego Kościoła, który będzie niezachwianie wierzył w Jego jedność z Ojcem i w zjednoczenie Jego uczniów z Nim. Zbliżała się śmierć Jezusa i chwila, kiedy miała się zakończyć widzialna obecność Syna Bożego na ziemi. Jezus jednak nie zamierzał opuścić nas. Krótko po śmierci miał powrócić przez swoje zmartwychwstanie i pozostać w Kościele aż do skończenia świata. Zbliżała się zatem nie tylko Jego śmierć, ale także Jego stałe życie we wspólnocie Jego uczniów – w Kościele. Kończył się jeden etap działalności Jezusa w świecie, a zbliżał się nowy – w Jego Mistycznym Ciele, którym jest Kościół. Dla uczniów żyjących w Kościele będzie już czymś oczywistym, że Jezus, Syn Boży jest w swoim Ojcu, gdyż jest Bogiem współistotnym Ojcu. Wszyscy w to wierzymy. Uczniowie żyjący w Kościele poznają również to, że są w Nim, a On w nich, czyli będą wierzyć, że są Mistycznym Ciałem Chrystusa, tworzącym Jego jedno Ciało. W tym Ciele – którego nie wolno rozrywać przez podziały – On jest Głową, a my Jego członkami. Wszyscy razem wraz z Chrystusem tworzymy jedność podobną do winnego krzewu. Jesteśmy tak ściśle zjednoczeni z Jezusem Chrystusem, jak latorośle z ożywiającym je pniem w winnym krzewie. Jezus, myśląc o nadchodzącej epoce Jego Kościoła, powiedział: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was”. (J 14,20) (Więcej o Kościele tutaj)

27. Zanurzona w życiu Trójcy Świętej wspólnota Kościoła

To my żyjemy w tym „dniu”, o którym Jezus powiedział przed swoją męką i śmiercią apostołom: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was”. (J 14,20) Okres Kościoła jest tym „dniem”, w którym Duch Święty pomaga uczniom Chrystusa wierzyć niezachwianie w to, że nasz Zbawiciel jest w Ojcu i w nas, a my – w Nim. Po zakończeniu się ziemskiej odkupieńczej misji Jezusa nadal trwa Jego dzieło jednoczenia nas z Sobą i z Ojcem. Tego jednoczenia dokonuje również Duch Święty, którego Jezus obiecał swoim uczniom. Chociaż nasz Zbawiciel powrócił do Ojca, to jednak nadal trwa w nas, swoich wyznawcach, tak samo jak zesłany Duch Święty. To powoduje, że już teraz – żyjąc na ziemi – w sposób nadprzyrodzony, duchowy i ponadprzestrzenny jesteśmy tam, gdzie On: w Ojcu, w Trójcy Przenajświętszej. Jesteśmy zanurzeni w życiu Trójosobowego Boga. Kościół jest wspólnotą zjednoczoną z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Jest wspólnotą ożywioną Bożym życiem. (Więcej o Kościele tutaj)

28. Potęga miłości do Boga

Jezus wyjaśnił, jak wielkie są owoce miłowania Boga przez wypełnianie Jego przykazań. Powiedział: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.” (J 14,21) Zbawiciel wyjaśnił, że miłuje Boga ten, kto ma Jego przykazania zawsze przed oczyma, aby je zachowywać, i faktycznie je zachowuje. Temu, kto tak postępuje, Jezus obiecuje miłość Jego Ojca i swoją miłość: „będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował”. Ponadto daje obietnicę, że mu objawi Siebie, czyli pozwoli mu głębiej Siebie poznać. Jeśli więc ktoś chce poznać Boga dzięki objawieniu Jezusa Chrystusa, ten powinien miłować Go, a ta miłość ma się ujawnić przez szanowanie Jego przykazań i zachowywanie ich. Taki człowiek zostanie otoczony Bożą miłością i pozna Go, dzięki otrzymanemu od Jezusa objawieniu. (Więcej o Bożym objawieniu tutaj)

29. Iluzje związane z różnymi medytacjami

Na świecie rozpowszechniły się różnego rodzaju medytacje, które kuszą człowieka uzyskaniem wielkich korzyści za stosunkowo niewielki wysiłek: pokoju wewnętrznego, wyzwolenia się ze stresów, problemów. Obiecują też wejście w kontakt z potężnymi i pozytywnymi energiami kosmicznymi i boskimi. Tak ogromne korzyści obiecuje się tym, którzy będą ćwiczyć oddech, przyjmować określone pozycje ciała i zastosują różne diety. Wielu chrześcijanom wydaje się, że dzięki tym medytacjom polepszą swoją modlitwę i lepiej poznają Boga i zjednoczą się z Nim. Takie nadzieje mogą wynikać u niektórych wierzących z tego, że w Kościele od wieków jest znana i praktykowana – zwłaszcza w zgromadzeniach zakonnych – modlitwa nazywana także medytacją albo rozważaniem lub modlitwą myślną. Stąd właśnie wielu chrześcijan z wielką ufnością odnosi się do medytacji wschodnich. W błąd wprowadza ich nazwa „medytacje” i wielkie korzyści duchowe, jakie obiecują ich propagatorzy i instruktorzy. Jednak te medytacje nie są modlitwą, gdyż modlitwa jest świadomą rozmową z Bogiem żywym i osobowym. Bóg prawdziwy nie jest żadną pozytywną energią kosmiczną, z którą należy się zespolić przez jakieś ćwiczenia. Zjednoczenie z Bogiem może nastąpić tylko przez łaskę wysłużoną przez Jezusa na krzyżu, a o takich łaskach w medytacja wschodnich nie ma mowy. Wszystko się tam opiera na własnym wysiłku psychofizycznym. Przez medytacje wschodnie nie dochodzi się też do poznania prawdziwego i osobowego Boga. Tego Boga bowiem można poznać tylko wtedy, gdy się przyjmuje Jego objawienie. Wyjątkowo głębokie objawienie Jezus obiecał tym, którzy Go miłują w taki sposób, że wypełniają Jego przykazania. Powiedział: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.” (J 14,21) A więc miłość prowadzi do głębokiego poznania Boga. Księga Syracha dodaje, że miłość jest również drogą do mądrości. Czytamy tam, że Bóg hojnie wyposaża w mądrość tych, którzy Go miłują (Syr 1,10) i postępują według Jego przykazań. One bowiem są „drogami” mądrości (Syr 1,5p). Nie ma zatem innego sposobu głębokiego poznania Boga i dojścia do Bożej mądrości jak przyjęcie z wiarą Jego słowa – które jest „zdrojem mądrości” (Syr 1,5p) – i miłowanie Go przez wypełnianie Jego przykazań. Medytacje wschodnie nie mają nic wspólnego ani ze słowem Bożym, ani z miłością do Boga. Przeciwnie, często są nieużytecznym marnowaniem czasu, który mógłby być poświęcony Bogu i zrobieniu czegoś pożytecznego dla człowieka.

30. Jezus nadal będzie się objawiał

Słuchający Jezusa uczniowie dowiedzieli się od Niego, że pomimo Jego odejścia nie przestanie się On im objawiać, bo – w przeciwieństwie do świata – nie odrzucili Go, przyjęli Jego przykazania i kochają Go. Powiedział im: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.” (J 14,21) To wyjaśnienie pobudziło jednego z apostołów do zadania Jezusowi pytania. „Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” (J 14,22) Pytanie to padło z powodu zaskoczenia. Dlaczego tylko kochającym ludziom Jezus będzie się objawiał. Dlaczego nie będzie się już objawiał wrogiemu światu tak jak im, Jego uczniom? Jakże więc przekona swoich wrogów o swojej mesjańskiej potędze? Czyżby nie miał już im ukazać swojej mocy? Miałby zrezygnować z budowania mesjańskiego królestwa, na które wszyscy czekali? Zaskoczony uczeń Jezusa wyraził więc swoje zdziwienie: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” (J 14,22)

31. Zbędne pytania

Zamiast odpowiedzieć wprost na pytanie Judy: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” (J 14,22) Jezus wyjaśnił, co należy czynić, aby żyć w jedności z Ojcem i z Nim, Synem Bożym. „W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.” (J 14,23-24) Pytanie Judy zaliczało się do grupy pytań „dlaczego”, które chętnie zadajemy Bogu tylko po to, aby zaspokoić swoją ciekawość. Bóg woli jednak przez swoje słowa dać nam coś cenniejszego niż zaspokojenie próżnej ciekawości. Dlatego Jezus zamiast powiedzieć dlaczego będzie się objawiać najbardziej tym, którzy Go kochają i wypełniają Jego przykazania, wyjaśnił, co trzeba robić, aby żyć w jedności z Nim i z Ojcem. Należy zachowywać Jego naukę, gdyż jest to nauka Ojca. Trzeba też przyjąć z miłością Boga, który przychodzi do nas. To należy czynić, zamiast pytać ciągle Boga: „Dlaczego?” Nieraz nas dziwie fakt, że w objawieniu Bożym nie znajdujemy szczegółowych odpowiedzi na liczne rodzące się w nas pytania: „Dlaczego coś się stało? Dlaczego coś mnie spotkało? Dlaczego Bóg na coś pozwolił? Dlaczego cierpienie?” Czyżby Bóg lekceważył nasze pytania? Nie, gdyż na każde nasze „dlaczego”, które kierujemy do Boga, mamy już odpowiedź zawartą w całym Jego objawieniu. Tą odpowiedzią jest: „Dlatego tak się dzieje... ponieważ to podsuwa Bogu Jego nieskończona i mądra miłość do nas albo sprawiedliwość, gdy Jego miłość ktoś odrzuca. Dlatego że człowiek jest wolny... Dlatego że Bóg patrzy przede wszystkim na naszą wieczność”. Zamiast zasypywać Boga pytaniami: „Dlaczego?”, lepiej się zastanowić nad tym, co nam naprawdę już powiedział: jak kochać Jego i ludzi, aby osiągnąć wieczne szczęście po śmierci, w domu Ojca; jak wypełniać Jego przykazania i nauczyć tego swoje dzieci i innych ludzi.

31A Bóg mieszkający w człowieku

Syn Boży, odwieczne Boskie Słowo, stało się człowiekiem i zamieszkało wśród nas. Jeśli ktoś zachowuje naukę, które głosiło to Słowo – czyli Jezus Chrystus, Syn Boży – to w nim zamieszka On i Jego Ojciec. To Jezus powiedział swoim uczniom na krótko przed swoją śmierciąą: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.” (J 14,23) Gdy Jezus wypowiadał te słowa, zbliżała się Jego śmierć, która miała zakończyć wyjątkowy okres w naszej historii: okres Jego przebywania z nami w widzialnej ludzkiej naturze. Ten okres po Jego śmierci, zmartwychwstaniu i powrocie do Ojca miał się zamienić w inny okres, równie wyjątkowy: w czas Jego mieszkania w ludzkich sercach, w okres przebywania Trójcy Świętej w żywej świątyni Kościoła. W tym czasie – w którym za zrządzeniem Boskim nam przypadło żyć – istnieją jeszcze kościoły-świątynie Boga prawdziwego, ale główną świątynią Bożą nie są już budowle, jak w świątynia w Jerozolimie. Świątynią Boga na ziemi – świątynią żywą – jest Kościół, Boża budowla, zbudowana jednak nie z kamieni, lecz z serc zjednoczonych z Bogiem, z serc, w których zamieszkała Trójca Święta. To w tej świątyni Ona przebywa i w tej świątyni wznosi się modlitwa do Pana. W tej żywej świątyni jest składany – jeśli tylko tego chcemy – prawdziwy kult „w Duchu i prawdzie”. Głęboko wierzyła w obecność Trójcy Świętej w duszy bł. Elżbieta od Trójcy, która modliła się: „O Boże mój, Trójco Przenajświętsza, którą uwielbiam, dopomóż mi zapomnieć zupełnie o sobie samej, abym mogła zamieszkać w Tobie nieporuszona i spokojna, jakby moja dusza była już w wieczności. Oby nic nie zmąciło mego pokoju i nie wyprowadziło mnie z Ciebie, o mój Niezmienny, ale niech każda minuta zanurza mnie coraz bardziej w głębokości Twojej Tajemnicy. Napełnij pokojem moją duszę. Uczyń z niej swoje niebo, swoje umiłowane mieszkanie i miejsce swego spoczynku. Obym tam nigdy nie zostawiła Ciebie samego, lecz abym tam była cała, cała żyjąca wiarą, cała adorująca, cała poddana Twemu stwórczemu działaniu” (KKK 260) (Więcej o zamieszkaniu Trójcy Świętej w człowieku tutaj)

32. Nauka Jezusa jest nauką jedynego prawdziwego Boga

„A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.” (J 14,24) Natchniony przez Ducha Świętego św. Jan Ewangelista podkreśla te wypowiedzi Jezusa, które mają ogromną wagę dla wszystkich Jego przyszłych wyznawców. To mianowicie, że jest posłanym przez Ojca Synem Bożym i że przekazuje nie swoją naukę, lecz naukę Ojca, który Go posłał. Jezus przekazał nam naukę jedynego prawdziwego Boga. Znaczy to, że opierając się na Jego nauczaniu, można na ziemi dojść do poznania jedynego Boga prawdziwego. Nie ma takiego poznania ten, kto świadomie odrzuca nauczanie Jezusa, wykrzywia je, dostosowując je do swoich mylnych wyobrażeń i grzechów. Ci, którzy to czynią, deformują poznanie Boga prawdziwego, tworzą fałszywy obraz Boga, Jego karykaturę i tę przedstawianą innym jako prawdę. Gdy wykreślają z nauczania Chrystusa któreś z Bożych przykazań, fałszują przed sobą i przed ludźmi wolę Bożą. Błędnie przedstawiają wymagania mądrego i kochającego Boga. Nie pokazują przez to drogi zbawienia.

33. Zbawcze działanie Osób Trójcy Świętej

Jezus powiedział: „A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (J 14,24-26) W tych słowach Jezusa znajdujemy pouczenie o działaniu wszystkich trzech Osób Trójcy Świętej, które w takim samym stopniu są zainteresowane naszym zbawieniem. Cała Trójca Przenajświętsza chce, abyśmy je wszyscy osiągnęli. I tak, dla naszego zbawienia, Syn Boży został posłany przez Ojca i przekazał nam Jego naukę. Również ukazał nam Ojca we wszystkich swoich czynach miłości. Ojciec posłał nam również Ducha Świętego, Pocieszyciela. Posłał Go nam w imieniu Jezusa Chrystusa, Swojego Syna. Uczynił to w tym celu, aby stale pomagał nam w dochodzeniu do prawdy i miłości. Kiedy Jezus przebywał w swojej widzialnej ludzkiej naturze pośród nas, przekazał nam naukę Ojca. Potem, po śmierci Jezusa i Jego wniebowstąpieniu, Ojciec zesłał nam Ducha Świętego, aby przypomniał wszystko, czego nauczał Jezus, i aby – w sobie właściwy sposób – dalej prowadził wszystkie pokolenia do poznania prawdy Bożej. Ten Duch Pocieszyciel daje nam zrozumienie wszystkiego, co jest nam potrzebne do zbawienia. U źródeł stałego działania Trójcy Świętej dla naszego dobra znajduje się nieskończona Boska miłość.

34. Ojciec „Mnie” posłał

„A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.” (J 14,24) Jezus nie był jedyną osobą posłaną przez Boga, która działała w historii zbawienia i pouczała o Bogu. Do takich osób zaliczali się wszyscy prorocy. A jednak Jezus był i nadal jest Kimś wyjątkowym. On bowiem jest Synem Bożym, zrodzonym odwiecznie przez Ojca. Jest odwiecznym Słowem Bożym, które – tak jak Ojciec i Duch Święty – posiada nieskończoną Boską wiedzę. Z tego powodu mógł nam przekazać Boską naukę Ojca bez najmniejszych nawet pomyłek. Ojciec wiedział o tym, dlatego Go posłał do nas. Wiedział, że tylko Jego wcielony Syn może wydobyć świat z ciemności zakłamania i grzechu, dlatego z nieskończonej miłości posłał Go na nasz grzeszny świat, który – zamiast Go przyjąć z miłością i wdzięcznością – przygotował Mu krzyż. Ojciec wiedział jaki los zgotuje świat Jego Synowi, a jednak posłał Go do nas. Gdyby tak się nie stało, nie byłoby ratunku dla żadnego człowieka. Wszyscy ludzie, którzy by żyli na ziemi, przechodziliby z tego świata przez śmierć do piekła. Jezus, w wieczerniku, na krótko przed swoją śmiercią, przypomniał swoim uczniom, że to Ojciec Go posłał i że to Ojca naukę nam przyniósł: „A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.” (J 14,24)

35. Nie świat lecz Bóg daje pokój

Jezus, który wkrótce miał odejść z tego świata, powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka”. (J 14,27) „Nie tak jak daje świat...” Jezus nie wymienił słowa „pokój” mówiąc o tym, czego udziela świat, gdyż świat pokoju nie daje. Świat jednak też coś „daje”. Co? Niepokój, odurzenie, chwilowe uciechy, które szybko przemijają i zamieniają się w rozgoryczenie, poczucie pustki, udręczenie, wyrzuty sumienia. Jezus i posłany od Ojca Duch Święty przynosi pokój głęboki, trwający w duszy. Jest on trwały. Po życiu ziemskim zamienia się w pokój wieczny. Na ziemi istnieje wiele różnych źródeł niepokoju, które wpływają na naszą psychikę, jednak różne lęki, które one wywołują, nie potrafią usunąć pokoju Bożego, który pochodzi od Jezusa i Ducha Świętego. Im większy jest pokój Boży, tym skuteczniej osłabia on niepokoje, które narzucają się człowiekowi z powodu różnych wydarzeń. Pokój pochodzący od Chrystusa rodzi się z głębokiej wiary w to, że Bóg nas kocha i nie opuszcza. Daje nam możliwość powrotu do Niego, gdy przez swoje grzechy oddalamy się od Niego, Źródła pokoju prawdziwego. On przebacza grzechy, aby nam przywrócić pokój sumienia. Innym źródłem pokoju jest płynące z wiary przekonanie, że po śmierci życie się nie kończy, lecz przyjmuje swoją ostateczną wieczną formę. Śmierć nie jest też wiecznym rozstaniem, gdyż Bóg chce, aby wszyscy zbawieni żyli na zawsze razem w domu Ojca. Dlatego nasi bliscy nie opuszczają nas na zawsze, gdy umierają. (Więcej o zmniejszaniu różnych lęków związanych ze śmiercią tutaj)

36. Bóg ukojeniem w udrękach

„Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka” – powiedział Jezus. (J 14,27) Jakże Bóg pragnie tego, byśmy żyli w pokoju i bez lęków! Pragnie tego cała Trójca Święta, dobry Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty. Żyjemy jednak w świecie, który przeraża, rozbudza lęki, wywołuje trwogę. W tym samym kierunku idzie działanie złych duchów. Szatan znajduje przyjemność w dręczeniu człowieka. Bóg dopuszcza to działanie dla jakiegoś większego dobra, np. do tego, byśmy w udrękach powracali do Niego i nie zapomnieli całkiem o Nim, narażając się na wieczne potępienie. W dobrym Ojcu, w Jezusie, w potędze Ducha Świętego zawsze można znaleźć ukojenie w różnych cierpieniach, udrękach, lękach i niepokojach.

37. Różne źródła naszych niepokojów

„Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka” – powiedział Jezus. (J 14,27) Wiele lęków i niepokojów wywołują w nas różne wydarzenia, wojny, choroby, zagrażające nam i innym ludziom cierpienia. Nie są to jednak jedyne źródła lęków i niepokojów wewnętrznych. Dużą ich część my sami sprowadzamy na siebie przez swoje złe postępowanie. Ono bowiem rodzi wyrzuty sumienia, lęk o swoje zbawienie i często jeszcze niepokój, żeby inni się nie dowiedzieli o naszym złym życiu – zwłaszcza wtedy, gdy uchodzimy w oczach otoczenia za osoby szlachetne. Wiele lęków powstaje w nas również dlatego, że nie ufamy wystarczająco głęboko w Bożą pomoc, w Jego miłość, w życzliwość Maryi, w opiekę aniołów i świętych. Rezultatem braku ufności jest to, że nie idziemy do Boga z naszymi udrękami, aby nas wsparł. Nie szukamy też Bożego przebaczenia, aby nas uwolnił od udręk sumienia. Zadręczamy się, ale to Tego, który potrafi nam pomóc, nie idziemy. A przecież Jezus tego pragnie i do tego nas zachęca swoim wezwaniem: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. (Mt 11,28) Pokrzepi i umocni nas w każdej udręce.

(Więcej o Bożym przebaczeniu i odpuszczeniu grzechów tutaj)

38. Radość i smutek

„Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie”. (J 14,28) Gdy umiera bliski nam dobry człowiek, to wierzymy, że pójdzie do nieba, do domu Ojca, i że tam będzie mu lepiej niż na ziemi. Bliscy wiedzą, że będzie szczęśliwszy niż tutaj, a jednak cierpią i ubolewają, gdyż rozstanie jest dla nich bolesne. Podobnie było z apostołami Jezusa. Chcieli Jego dobra, bo Go kochali. Wiedzieli, że dla Jezusa będzie wielką radością powrót do Ojca i wyzwolenie się z ziemskich doświadczeń, jednak ze względu na siebie smucili się. Jezus bowiem zapewniał im bezpieczeństwo; nie musieli się bać uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Byli przywiązani do Niego i było im z Nim dobrze. Z tego powodu myśl o rozstaniu napełniała ich smutkiem. Dletego Jezus powiedział do nich: „Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca”. Znaczy to: gdyby Go miłowali całkowicie bezinteresownie, to radowaliby się, że odchodzi do Ojca, a przynajmniej ich radość byłaby większa od smutku.

39. „Ojciec większy jest ode Mnie”

Jezus powiedział: „Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie”. (J 14,28) Jezus jest równy Ojcu jako Boska Osoba, czyli – jak wyznajemy w Credo – jest współistotny Ojcu. Natomiast słowa: „Ojciec większy jest ode Mnie”, odnoszą się do ludzkiej natury Jezusa Chrystusa. Została ona stworzona przez Trójcę Świętą. Jako stworzona jest więc niższa od Boga. Przez ten fakt jednak nie pomniejsza ona Osoby Syna Bożego, który przyjął ją przez Wcielenie na zawsze. Nadal jest On równy Ojcu przez swoją Boską naturę. Po wniebowstąpieniu zasiada po Jego „prawicy”. Dlatego – pomimo posiadania stworzonej ludzkiej natury – Jezusowi Chrystusowi oddawana jest Boska chwała: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. Jak było na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków.” (Więcej o Trójcy Świętej tutaj)

40. Przyjdę znów do was wraz z Ojcem i Duchem Pocieszycielem

Jezus powiedział: „Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie”. (J 14,28) W Ewangelii św. Jana niektóre prawdy powtarzają się. Między innymi Jezus powtarza to, że odchodzi i znów przyjdzie (por. J 14,18-19). To powtarzanie jest ważne i celowe, gdyż powoduje utrwalanie bardzo ważnych treści. Do tych prawd, o których nie powinniśmy nigdy zapominać, należy między innymi to, że Jezus Chrystus nas nie opuścił przez swoją śmierć. Odszedł, ale powrócił do nas wraz z obiecanym Duchem Świętym, Pocieszycielem (por. J 14,16), i Ojcem. Powiedział: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.” (J 14,23) Trójca Święta stanie się Bogiem bardzo bliskim człowiekowi, gdyż zamieszka w tych, którzy Jej nie odrzucili. Serca i dusze ludzkie staną się mieszkaniem dla Trójosobowego Boga, Jego żywą świątynią.

41. Jezus dobrze znał przyszłe wydarzenia

„A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.” (J 14,29) „O tym” – znaczy: o swoim odejściu, które już niebawem miało nastąpić, a także o swoim powrocie przez zmartwychwstanie i zamieszkanie wraz z Ojcem w sercach tych, którzy będą miłować Go i wypełniać Jego przykazania; o zesłaniu Ducha Pocieszyciela i o innych ważnych sprawach. Jezus uprzedził o przyszłych wydarzeniach swoich uczniów, aby nie zwątpili w Niego, zwłaszcza w chwili męki i śmierci. Zapowiadał przyszłe wydarzenia, aby utwierdzić swoich uczniów w przekonaniu, że w Jego życiu nic nie dokonało się przypadkowo, wbrew Jego woli i woli Ojca. Nie było w Jego życiu żadnych „przypadków”, gdyż jest prawdziwym Synem Bożym i Panem wszystkiego.

42. Nadchodzący władca tego świata

„Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie”. (J 14,30) Ponieważ szatan, „władca tego świata, nie ma nic swojego w Jezusie”, dlatego doprowadzi Go do udręczenia i zabicia. Ludzie będą się zachowywać wobec Niego, Niewinnego, jak demony. Szatan nie zniesie bowiem, by w świecie miał wpływy Ktoś, kto nie tylko nie działa tak jak on, ale wręcz mu przeszkadza w działaniu. Z tego powodu Jezus już niewiele będzie rozmawiał ze swoimi apostołami. Jego ziemskie godziny są już policzone. Jezus nie mówił o królu, lecz o „władcy tego świata”, gdyż jedynym Królem jest i na zawsze pozostanie On, Chrystus i Syn Boży. Szatańskie władanie na tym świecie zostanie bardzo ograniczone Bożą mocą. Zanikłoby całkowicie, gdybyśmy nie ulegali złym duchom. Tak się jednak nie dzieje. Grzechy, które są dobrowolnymi i świadomymi działaniami, poddają człowieka mocy zła i przez to utrwalają szatańskie dzieła i wpływy na tym świecie. Ustaną one całkowicie, gdy nastanie pełnia królestwa Bożego.

43. W Jezusie jest tylko miłość

„Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. Wstańcie, idźmy stąd!” (J 14,30-31) Zdeprawowana ludzkość powinna się dowiedzieć, że w Nim, Jezusie, który wkrótce zostanie zabity, nie ma nic ze zła świata i jego „władcy”, szatana. Świat powinien się dowiedzieć, że Jezus nie był opętany przez złego ducha ani nie był bluźniercą – jak jak Mu to kłamliwie zarzucano – lecz kimś absolutnie prawym. Zawsze, jako prawdziwy Syn Boży, miłował Ojca i wypełniał Jego wolę, czyniąc tylko to, co Mu Ojciec nakazał. Świat, który Mu przygotował krzyż, powinien poznać Jego niewinność. Jak w Chrystusie nie było nic ze zła świata i jego władcy, tak i my powinniśmy być wolni od ulegania mu. Tak jak w Jezusie Chrystusie mamy być ogarnięci jedynym pragnieniem miłowania Ojca i wypełniania tego, co nam zlecił uczynić na ziemi.

44. Rozstanie już prawie nastąpiło

„Wstańcie, idźmy stąd!” (J 14, 31) Te słowa Jezusa sygnalizowały, że Jego rozstanie z uczniami już prawie nastąpiło. Chociaż po tych słowach Zbawiciel jeszcze udzielił swoim uczniom pouczeń, to były one już ostatnimi przed nadchodzącym rozstaniem. Judasz już był do dyspozycji tych, którzy chcieli Jezusa pojmać i zabić. Wkrótce miała się dokonać krzyżowa Ofiara dla naszego Odkupienia.

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań