Rozważanie Ewangelii według św. Jana

ROZDZIAŁ 16
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21
Wytrwać w wierze w czasie prześladowań
Po Ostatniej Wieczerzy Jezus kontynuje swoje pouczenia przez zbliżającą się Jego męką i śmiercią
To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze.1 Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu.2 Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie.3 Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem. Tego jednak nie powiedziałem wam od początku, ponieważ byłem z wami.4 (J 16,1-4)
Bliskie prześladowania uczniów Jezusa
„To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze.” (J 16,1) „Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem. Tego jednak nie powiedziałem wam od początku, ponieważ byłem z wami.” (J 16,4) Jezus, stojący przed męczeńską śmiercią i udrękami wymyślonymi przez okrucieństwo piekła i ludzi, zapowiedział swoim uczniom z wyprzedzeniem prześladowania, które na nich spadną. Uczynił to, aby się nie załamali w wierze. Nie mówił uczniom o tych bolesnych sprawach, gdy godzina ich prześladowań nie była jeszcze tak bliska. Ponadto On był z nimi i wszystkie ataki wrogów koncentrowały się głównie na Nim. Po Jego śmierci wszystko ulegnie zmianie: celem ataków staną się także Jego uczniowie: Kościół.Zabójstwa na tle religijnym
Przed swoją śmiercią Jezus zapowiedział swoim uczniom prześladowania. Powiedział: „Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie”. (J 16,2-3) To, co zapowiedział Jezus, miało miejsce w Izraelu a potem w wielu krajach. Do dzisiaj zabija się w różnych licznym miejscach na świecie ludzi tylko dlatego, że są wyznawcami Chrystusa. Często prześladowcom towarzyszy głębokie przekonanie, że zabijając chrześcijan służą Bogu. Jezus tę tragiczną pomyłkę komentuje jednoznacznie: „Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie.” (J 16,3) Prawdziwy Bóg nie pozwala zabijać Jego dzieci. Do prześladowców uczniów Jezusa zaliczał się między innymi św. Paweł. Zanim zrozumiał, że prześladuje w chrześcijanach Jezusa, który jest Synem Bożym, był przekonany, że broni sprawy Bożej, że stoi na straży prawdziwej religii. Bóg dał mu poznać pomyłkę, kiedy ukazał się mu pod Damaszkiem. Oświecił go, by poznał, że trwa w błędzie. Nie tylko nie służy prawdziwemu Bogu ani prawdziwej religii, lecz krzywdzi ludzi i prześladuje w nich samego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. (Por. Dz 9,1-19) Bóg potrafi na każdego prześladowcę chrześcijan zlać łaskę nawrócenia, jak to uczynił z Szawłem. Trzeba o ten dar modlić się dla prześladowców Kościoła.
Bóg ma odrazę do zabijania ludzi w Jego imię
„Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie”. (J 16,2-3) Tylko ci, którzy nie poznali w sposób prawdziwy Ojca i Jego Syna, Jezusa Chrystusa, zabijają ludzi sądząc, że to się Bogu podoba. Papież Franciszek powiedział, że zabijanie w imię Boga jest bluźnierstwem. To prawda. Jest to bluźnienie Bogu słowem, myśleniem i czynem, gdyż traktuje się Go jako mordercę, który ma upodobanie w zabijaniu ludzi. To bluźnierstwo obraża Boga, gdyż przypisuje Mu najgorsze cechy, takie jakie posiada szatan i jakie może mieć również człowiek: upodobanie w morderstwach. Prawdziwy Bóg nie chce, aby mordowano Jego dzieci, które On stworzy, dając im nieśmiertelne dusze, i odkupił przez śmierć krzyżową Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Bóg nie jest mordercą, lecz dawcą życia. To diabeł jest „zabójcą od początku” i „kłamcą”, jak mówi Jezus, i do niego są podobni ci, którzy mają takie same jak on zamiary (por. J 8,44). Bóg jest dobrym Ojcem, który kocha życie i chce go udzielać w obfitości. Dał nam życie fizyczne i psychiczne. Od Niego otrzymujemy też życie nadprzyrodzone, które przemieni się w wieczności w życie wieczne. On gotów jest przywrócić utracone życie Boże każdemu grzesznikowi, który szczerze żałuje za swoje przewinienia. Nawet jeśli Bóg dopuszcza śmierć i różne epidemie, to nie zabija, lecz przenosi do nowego wiecznego istnienia i życia. Nie jest podobny do Boga człowiek, który morduje braci i swoje siostry, dzieci Jednego Ojca, znęca się nad nimi, zadaje im cierpienie, prześladuje ich.
Kolejna zapowiedź zesłania Ducha Świętego przez Jezusa
DUCH ŚWIĘTY PRZEKONA ŚWIAT O GRZECHU, O SPRAWIEDLIWOŚCI I O SĄDZIETeraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz?5 Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce.6 Jednakże mówię wam prawdę:7 pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.8 O grzechu – bo nie wierzą we Mnie;9 o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie;10 wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony.11
DUCH PRAWDY, DOPROWADZI WAS DO CAŁEJ PRAWDY
Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz (jeszcze) znieść nie możecie.12 Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.13 On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.14 Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.15 (J 16,5-15)
Jezus odszedł do Ojca, który był w Nim zawsze, także za Jego ziemskiego życia
„Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz?” (J 16,5)
Trudno nam, ludziom, pojąć w pełni tajemnicę powrotu Jezusa, Syna Bożego, do Ojca, czyli tajemnicę wniebowstąpienia. Jezus miał przejść z duszą i ze swoim zmartwychwstałym ludzkim ciałem – czyli ze swoją ludzką naturą – do niewidzialnej rzeczywistości nieba. Jako Osoba Boska zawsze do niej należał. Żyjąc na ziemi, zawsze był zjednoczony z Ojcem i Duchem Świętym przez swoją Boską naturę. Ta więź nigdy nie została zerwana ani osłabiona. Dzięki tej trynitarnej jedności Ojciec zawsze był w Nim, a On w Ojcu, a ten, kto Go widział, widział także Ojca i Jego dzieła. Jezus powiedział Filipowi: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. (J 14,9-10)
Przychodząc na świat w ludzkiej naturze, Jezus, Syn Boży, nie oddalił się od Trójcy Świętej – ani od Ojca, ani od Ducha Świętego. Przyjmując duszę stworzoną przez Trójcę Świętą i ciało, uformowane mocą Ducha Świętego w łonie Maryi Dziewicy, Syn Boży stał się widoczny w naszym materialnym świecie, nie przestając przez Swoją Boskość należeć do rzeczywistości duchowej i Bożej.
W niebie – przed Wcieleniem – nie było ani ciała, ani duszy Jezusa Chrystusa, ponieważ nie istniała jeszcze jego ludzka natura. Ona zaczęła istnieć nie w niebie, lecz na ziemi, w łonie Matki Najświętszej, w chwili Zwiastowania. Stało się to po wyrażeniu Jej zgody na Boskie Macierzyństwo, kiedy zstąpił na Nią Duch Święty. Wtedy pod Jej Niepokalanym Sercem zaczęło istnieć i rozwijać się ciało Jezusa i została stworzona przez Trójcę Świętą Jego ludzka dusza. Z tą stworzoną ludzką naturą złączyło się Słowo Boże, które istniało zawsze jako Druga Osoba Boska.
Ludzka natura Jezusa Chrystusa, czyli Jego ciało i dusza, weszła na zawsze do chwały nieba przez wniebowstąpienie. Tej natury nigdy tam wcześniej nie było. Nie mogła tam być, ponieważ nie istniała przed Wcieleniem. Ona zaistniała na naszej ziemi, w miejscu wybranym, którym było niepokalane łono Dziewicy Maryi.
Co się zmieniło przez wniebowstąpienie? To, że Jezus przestał być widzialny w naszym świecie w sposób, w jaki był dostrzegany na ziemi do Swojej śmierci na krzyżu. Przechodząc do chwały nieba z duszą i zmartwychwstałym ciałem Jezus nie opuścił nas, tak jak nie porzucił Ojca i Ducha Świętego, stając się człowiekiem.
Przez wcielenie Syn Boży, Jezus Chrystus, połączył nasz świat z Boską rzeczywistością. To połączenie stale istnieje – także po Jego wniebowstąpieniu – nie jest jednak dla naszych oczu widoczne ani nie odczuwają go inne nasze zmysły. Tylko wiara czyni tę jedność trochę „widzialną” „oczami” naszej duszy. Dla zbawionych stanie się widzialna wyraźnie dzięki łasce oglądania Boga „twarzą w twarz” i doświadczania rzeczywistości nieba w podobny sposób.
Wydarzenie smutne, ale pożyteczne dla całego świata
„Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz? Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was”. (J 16,5-7) Apostołom mogło się wydawać, że najlepiej by było, gdyby Jezus pozostał z Nim jak najdłużej, do końca ich ziemskiego życia, gdyby nie umarł na krzyżu. Przy Nim czuliby się bezpieczni. Dlatego myśl o Jego odejściu napełniła ich serca smutkiem. Inaczej jednak widział to sam Jezus, który wszystko spostrzegał w świetle Bożej mądrości. Wiedział, że Jego śmierć przyniesie nam życie, a Jego odejście sprowadzi nam Boskiego Pocieszyciela, Ducha Świętego. Wiedział, że sprawdzi się jeszcze raz, że to co będzie się wydawać największym nieszczęściem, okaże się największym błogosławieństwem. Tak jest ze wszystkim, co Bóg na nas dopuszcza. Nawet gdy to ma postać krzyża i wywołuje cierpienie, po czasie okazuje się wielkim darem Bożym: Bożym błogosławieństwem.
Wszyscy mogą spotkać Chrystusa i otrzymać łaski Ducha Świętego
„Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was”. (J 16,7) Gdyby Jezus nie odszedł, to pozostałby gdzieś na ziemi, z ograniczonym dostępem do Siebie jak to było za czasów Jego przebywania na palestyńskiej ziemi. Dzięki odejściu i zesłaniu Ducha wszystko się zmieniło. I do Jezusa, i do Ducha Świętego może mieć dostęp każdy człowiek żyjący na tym świecie. Jedyną przeszkodą w tym dostępie jest tylko zła wola, która ucieka od spotkań z Jezusem i nie chce się poddać żadnym wpływom Ducha Świętego.
Duch przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie
Następujące słowa powiedział Jezus o Duchu Świętym, którego obiecał posłać po swoim odejściu: „On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony”. (J 16,8-11) Jezus ukazał „przekonywującą” moc Ducha Świętego. Swoim potężnym światłem ujawni przed światem jego grzech, którym była i nadal jest niewiara w Chrystusa i odrzucanie Go. Ten Duch ujawni przed ludzkością również niewinność, sprawiedliwość i świętość Tego, który został skazany na śmierć krzyżową. Dzięki Duchowi jawne się stanie, że sprawiedliwy Jezus Chrystus ma swoje miejsce po prawicy Ojca, bo jest Mu równy. Dzięki Duchowi Świętemu stanie się pewnym fakt, że królowanie władcy tego świata i jego zwolenników nie będzie wieczne, gdyż został on już osądzony. To „przekonanie” świata przez Ducha Świętego stanie się koniecznością po skazaniu Jezusa na śmierć. Będzie konieczne „przekonanie” ludzkości, że zabity został sprawiedliwy Syn Boży, Jezus Chrystus, i że tego, kto Go nadal odrzuca, czeka sąd podobny do sądu, jaki już zapadł nad „władcą tego świata”. Nad nim już zapadł, gdyż on się nigdy nie nawróci. Dla ludzi „świata” jest jeszcze nadzieja: mogą uwierzyć w Jezusa, nawrócić się i uniknąć sądu skazującego na wieczne potępienie.
Grzech świadomego i dobrowolnego odrzucania Jezusa Chrystusa, uwalniającego od grzechów
„On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie.” (J 16,8-9)
Duch Święty przekona świat o grzechu wyjątkowym, którym jest świadome i dobrowolne odrzucanie naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.
Istnieje wiele rodzajów grzechów. Każde zło popełnione świadomie i dobrowolnie jest grzechem. Istnieje jednak jeden wyjątkowy grzech, o którym mówi Jezus. O tym grzechu Duch Święty przekona świat. Tym wyjątkowym grzechem jest niewiara w Jezusa, Pana i Zbawiciela. To grzech wyjątkowy, bo kto w tym grzechu trwa, gardzi Tym, który potrafi nas uwolnić od wszystkich innych grzechów. Nie może zostać wybawiony od żadnego grzechu ten, kto całkowicie świadomie i dobrowolnie odrzuca Zbawiciela, który swoją łaską potrafi nas obmyć ze wszystkich grzechów, uświęcić i zjednoczyć z trzykroć świętym Bogiem.
Jeśli świat ma być uwolniony od swojej nieprawości, musi uznać swój fundamentalny grzech, którym jest niewiara w Jezusa. W uznaniu tego grzechu pomaga swoim światłem Duch Święty. On pomaga nam poznać także wszystkie nasze inne grzechy i pobudza do szukania u Jezusa Chrystusa ich przebaczenia.
Sprawiedliwe jest wierzyć w Jezusa Chrystusa siedzącego po prawicy Ojca i dziękowanie Mu
Jezus powiedział, że Duch Święty przekona świat o sprawiedliwości, „bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie.” (J 16,10)
Duch Święty przekona świat o tym, co jest sprawiedliwe. Sprawiedliwe jest to, że Jezus Chrystus odszedł do Ojca wraz ze swoim uwielbionym zmartwychwstałym ciałem. Dzięki temu, że je przyjął, mógł dokonać dzieła Odkupienia, składając Siebie w ofierze na krzyżu i powstając z martwych. Po dokonaniu tego zbawczego Dzieła, wszedł ze swoją ludzką naturą do nieba, w którym znajdą się wszyscy zbawieni.
Odejście Jezusa Chrystusa było pożyteczne dla nas. Gdyby bowiem nie nastąpiło, nie otrzymalibyśmy Pocieszyciela, Ducha Świętego, który będzie nas prowadził do zbawienia. Jezus powiedział: „Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do Was.” (J 16,7)
Sprawiedliwe zatem słuszne i zbawienne jest, byśmy wierzyli w Jezusa zasiadającego po prawicy Ojca i okazywali Mu wdzięczność. W tym również pomaga nam Duch Święty.
Zapowiedź potężnego dzieła Ducha Świętego
„On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony.” (J 16,8-11)
Jezus zapowiedział wielkie dzieło Ducha Świętego, związane z Jego przyjściem. W tym dziele – które stale się dokonuje – ujawnia się Jego potężna Boska przemieniająca moc i mądrość. Jego potęga i przenikliwe duchowe światło sprawia, że rozpraszają się mroki świata. Pojawiają się w nim ludzie, którzy rozumieją grzech, sprawiedliwość i sąd.
Pojmują, że podstawowym grzechem jest brak wiary w Jezusa i odrzucanie Go; układanie życia osobistego, rodzinnego i społecznego w taki sposób, jakby On nie istniał. Dzięki działaniu Ducha wierzą, że ukrzyżowany Jezus nie jest Kimś, kto przegrał z wielkimi tego świata i z szatanem, lecz jest Synem Bożym, który powrócił do Ojca. Trzecim owocem oświecania przez Ducha Świętego jest przekonywanie świata o sądzie nad szatanem, władcą tego świata. Nie jest on zwycięzcą, lecz wielkim przegranym – już osądzonym. Duch Święty ciągle przekonuje, że nie można żyć dla szatana, lecz że trzeba żyć dla Chrystusa i że Jemu, jedynemu Panu, należy się posłuch.
Stała potrzeba Ducha Świętego
„On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony”. (J 16,8-11) Świat ciągle potrzebuje światła i mocy Ducha Świętego. Potrzebuje Jego pomocy, bo ciągle trwa w grzechu odrzucania Chrystusa, lekceważenia Tego, który jest Synem równym Ojcu: Tego, który jedynie z miłosierdzia i z miłości do nas zajmuje się nami i przebywa pośród nas – niezauważany i lekceważony. Potrzebujemy ciągłej pomocy Ducha Świętego, by nie podążać za „władcą tego świata”, który już został ostatecznie osądzony, chociaż wciąż działa pośród nas. Ten, kto za nim podąża, gotuje sobie wieczną zgubę. Ponieważ wielu w to wszystko nie wierzy, ludzie wierzący powinni wciąż wołać do Ducha:
„Przyjdź, Duchu Święty, i odnów oblicze tej ziemi, aby poznała swój grzech niewiary, odrzucenia Syna Bożego i podążania za osądzonym już na zawsze władcą tego świata. Przyjdź i odnów oblicze ziemi: tej ziemi! Amen”.
Duch przekona świat o sądzie
„On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony”. (J 16,8-11) Duch Święty musi swoim światłem przekonać świat o sądzie, czyli o tym że – wbrew pozorom – „władca tego świata został osądzony”. Potęga złych duchów została skruszona przez śmierć krzyżową i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Duch Święty przekona świat o sądzie, który dokonał się nad jego władcą, żeby za nim nie podążać, gdyż jest oszustem, zwodzącym całą ziemię. Obiecuje różne zwycięstwa, potęgę, a tymczasem już poniósł ostateczną klęskę, gdyż nad nim dokonał się sąd. Będzie wprawdzie jeszcze działał na ziemi, lecz jego ziemska władza się skończy na zawsze. Ale Duch Święty pouczy nas również o innym sądzie, w którym każdy z nas bez przerwy uczestniczy. Polega on na tym, że w każdej chwili opowiadamy się albo za dobrem, albo za złem. O tym sądzie trwającym nieustannie powiedział Jezus Nikodemowi: „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”. (J 3,19-21) Potrzeba nam stałego światła Ducha Świętego, aby nie odwracać się od Światłości, Chrystusa, i nie miłować ciemności, szerzonych przez osądzonego władcę tego świata. (Więcej o sądzie tutaj)
Duch wyjaśniający i prowadzący do prawdy
„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz (jeszcze) znieść nie możecie.Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.” (J 16,12-15) Nie tylko Jezus Chrystus, lecz cała Trójca Święta troszczy się o nasze zbawienie: Ojciec, Syn i Duch Święty. Zanim więc Jezus Chrystus, Syn Boży, miał odejść z tego świata i wstąpić do Ojca, zapowiedział Ducha Świętego. Będzie On towarzyszył uczniom Jezusa, oświecał ich i umacniał, aby dobrze zrozumieli wszystko to, co jest im konieczne do zbawienia, i aby układali swoje życie według poznanych prawd. Kiedy będzie to konieczne, wyjaśni im również „rzeczy przyszłe”, czyli takie, które zrealizowały się po odejściu Jezusa lub się dopiero zrealizują w przyszłości.
Duch Święty dopełni w nas dzieła Jezusa Chrystusa, Syna Bożego
„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz (jeszcze) znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.” (J 16,12-15) Syn Boży, zrodzony odwiecznie przez Ojca, wszystko od Niego posiada, włącznie z jedyną Boską naturą. Dlatego powiedział: „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje”. (J 16,15) Tym, co Syn Boży otrzymał od Ojca, podzielił się z nami, ludźmi. Przekazał nam posiadaną prawdę, miłość, świętość. Przebóstwił naszą ludzką naturę, aby była najpełniej podobna do natury Boskiej. „Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce”. (J 1,16) Wyjątkowy sposób obdarowywania nas przez Jezusa, jako człowieka żyjącego pośród nas, dobiegał końca, gdyż zbliżała się Jego śmierć krzyżowa. Trójca Święta nie chciała jednak, by to, co uczynił Jezus na ziemi, zostało przerwane. Miało być nadal kontynuowane, jednak w inny sposób niż widzialna działalność Jezusa Chrystusa z Nazaretu. Jego działalność miała się stać po Jego odejściu aktywnością niewidzialną i miało jej towarzyszyć potężne działanie obiecanego Ducha Świętego. Ten Boski Duch, jak powiedział Jezus, „nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy” od Ojca i Syna. Przekaże nam to, co znajduje się w Boskiej Pełni Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, otaczając Go przez to chwałą. Jezus zapowiedział to słowami: „On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.” (J 16,14-15)
Duch Święty oznajmi nam rzeczy przyszłe
„Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” (J 16,13)
To, co chciał nam powiedzieć Ojciec, Jezus, Jego Syn, już nam przekazał. Mówienie do nas Ojca i Syna będzie jednak przez wielki kontynuowane przez Ducha Świętego. On przypomni nam nauczanie Jezusa i będzie przez wieki prowadził Swoim światłem nowych ludzi do zrozumienia przekazanej nam Ewangelii. Jeśli będzie to potrzebne w jakimś okresie, oznajmi nam również – w sposób uznany za właściwy – „rzeczy przyszłe”. (J 16,13)
On będzie jakby głosem z przypowieści Jezusa o pannach roztropnych i głupich – głosem, który
zawołał o północy: „Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” (Mt 25,6)
Harmonijne współdziałanie Boskich Osób
Jezus, mówiąc o Duchu Świętym, powiedział: „On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.” (J 16,14-15) Duch działający na ziemi zaczerpnie wszystko z Boskiej pełni, którą posiada wraz z Ojcem i Synem. Z tej Boskiej pełni może czerpać bez ograniczeń, ponieważ sam posiada tę samą jedyną Boską naturę co Ojciec i Syn. Duch Święty nie będzie prowadził na ziemi jakiejś swojej działalności, niezależnej od pozostałych Osób Trójcy Świętej. Przeciwnie, będzie kontynuował dzieło Jezusa Chrystusa, zlecone Mu przez Ojca. Między innymi swoją Boską mocą i światłem wyjaśni to, co Jezus objawił za swojego życia ziemskiego, a czego Jego pierwsi uczniowie nie potrafili jeszcze wtedy zrozumieć w pełni. Duch Święty miał przyjść z pomocą ludzkiej słabości Jego uczniów. Miał to uczynić, czerpiąc z Tego, co należy do Jezusa, prawdziwego Syna Bożego. Dlatego Zbawiciel powiedział: „z mojego weźmie i wam objawi.” (J 16,15) Sposób współdziałania Boskich osób pokazuje, że Ich działalność nie jest chaotyczna, lecz przeciwnie – harmonijna. I tak Ojciec się objawił przez Syna, Jezusa Chrystusa. W to objawienie włączył się Duch Święty, który wspiera ludzi słyszących słowo Boże, aby je dobrze rozumieli. Ta harmonia, istniejąca pomiędzy działającymi osobami Trójcy Przenajświętszej, powinna stać się wzorem dla nas, ludzi. Jeden z drugim powinien współdziałać i dopełniać na swój sposób tego, co zrobili inni. Zwalczanie się wzajemne – bez chęci wspólnego budowania czegoś dobrego – nie odzwierciedla harmonijnego działania osób Trójcy Świętej.
Jezus zapowiada wydarzenia przyszłe
Jezus, aby pocieszyć swoich uczniów, przygnębionych z powodu zapowiedzianego Jego bliskiego odejścia, mówi im o czymś radosnym: o swoim powrocie. Ten powrót dokona się przez Jego bliskie zmartwychwstanie i zamieni ich smutek w radość. Jezus poucza wszystkie pokolenia, że po krzyżu – dzięki Niemu – przychodzi radość zmartwychwstania, a po rozstaniu z Nim – ponowne spotkanie.CHWILA, A NIE BĘDZIECIE MNIE OGLĄDAĆ, I ZNOWU CHWILA, A UJRZYCIE MNIE
Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie.16 Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: Co to znaczy, co nam mówi: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie; oraz: Idę do Ojca?17 Powiedzieli więc: Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi.18 Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?19
ROZRADUJE SIĘ SERCE WASZE, A RADOŚCI WASZEJ NIKT WAM NIE ZDOŁA ODEBRAĆ
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.20 Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.21 Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać.22 W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje.23 Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.24 Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu.25 W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami.26 Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga.27 Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca.28
JA NIE JESTEM SAM, BO OJCIEC JEST ZE MNĄ
Rzekli uczniowie Jego: Patrz! Teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści.29 Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś.30 Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie?31 Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.32 To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.33
Tylko „chwila”
„Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie” (J 16,16) – powiedział Jezus po Ostatniej Wieczerzy, rozmawiając z apostołami i przedstawiając im bardzo bliskie wydarzenia, które były zakryte przed ich oczami. Tylko „chwila” dzieliła uczniów od wyjątkowo ważnych wydarzeń, bolesnych i radosnych. Dosłownie za „chwilę” mieli przyjść wraz z Judaszem ludzie wysłani przez wrogów Jezusa, aby Go pojmać. Kolejną „chwilą” miała być doba, która oddzielała pojmanie od ukrzyżowania. Następną „chwilą” miał być czas oddzielający śmierć Jezusa od Jego zmartwychwstania. Tak więc od czwartku po Ostatniej Wieczerzy do poranka niedzielnego miało się dokonać to, co powiedział Jezus: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. (J 16,16)
Nadchodzący smutek i radość
„Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: Co to znaczy, co nam mówi: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie; oraz: Idę do Ojca? Powiedzieli więc: Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi. Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie? (J 16,16-19) Słowa, które wypowiedział Jezus, zaniepokoiły Jego uczniów. Pytali więc jeden drugiego, co znaczą te słowa, ale Jemu samemu tego pytania nie zadali. Mimo to otrzymali odpowiedź, jednak taką, z której nie mogli jasno wywnioskować, co się stanie w niedługim czasie, po „chwili”, o której Jezus im powiedział. Usłyszeli bowiem odpowiedź Jezusa na ich pytanie, wyrażoną jakby „w przypowieści”. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać.”(J 16,20-22) Z tych słów uczniowie mogli wywnioskować jedynie to, że czeka ich smutek, a potem – radość, tak jak to się dzieje wtedy, gdy kobieta cierpi bóle rodzenia, a potem się cieszy, że dziecko przyszło na świat. Wielkie cierpienie czekało Matkę Najświętszą, która miała patrzeć na bolesne konanie swojego Syna na krzyżu, jednak Jej ból miał się zamienić w wieczną radość.
Zmartwychwstały Jezus i zesłany Duch Święty zamienią smutek uczniów w radość
„Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać.” (J 16,21-22)
Jezus mówił do swoich uczniów – a więc także do nas – o smutku, który jednak przemieni się w radość, tak jak dla rodzącej kobiety bóle i niepokoje związane z porodem zamieniają się w szczęście po narodzinach dziecka. Uczniowie Jezusa smucili się, ponieważ zapowiedział swoje odejście przez śmierć w mękach na krzyżu. Zbawiciel przepowiedział im jednak wielką radość. Będzie ona związana z Jego zmartwychwstaniem i zesłaniem Ducha Świętego, Parakleta-Pocieszyciela, który pozostanie z nami na zawsze – i na ziemi, i w wieczności.
Każdy, kto oprze swoje życie na Jezusie Chrystusie, dojdzie do wiecznej radości, nawet jeśli dozna różnych przejściowych cierpień, trudności i smutków.
Czas wysłuchiwania próśb
„W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” (J 16,23-24) Zbliżała się godzina śmierci Jezusa, dlatego – aby złagodzić jej boleść dla uczniów – mówi im o czymś, co nastanie szybko po dniach smutku. Nie tylko znowu zobaczą żyjącego po swoim zmartwychwstaniu Jezusa – czego uczniowie jeszcze nie potrafili zrozumieć – ale będą mogli prosić Ojca w Jego imię i ta modlitwa zostanie zawsze wysłuchana. Za życia Jezusa Jego uczniowie modlili się z Nim, ale nie przyszło im na myśl, by prosić Boga o coś w „imię Jezusa”. Zbawiciel zapowiedział bliski już czas, kiedy Jego wyznawcy będą się modlić do Boga „w jego imię”, a Ojciec spełni wszystkie prośby w sposób najlepszy, jaki tylko On zna. Właśnie w tym czasie teraz żyjemy. W liturgii modlitwy zanosimy do Ojca „przez Chrystusa, Pana naszego, który żyje i króluje na wieki wieków”. Każdy z nas w każdej chwili i w każdym miejscu może prosić Ojca „w imię Jezusa” i zostanie wysłuchany. Gdyby świat uwierzył i poprosił Ojca, to natychmiast ustałaby obecna epidemia. Wielu jednak nie dowierza Bogu i nie prosi Go. Wielu woli ufać wyłącznie w te środki, które posiada ludzkość.
Wcześniej uczniowie nie prosili Boga w imię Jezusa
„Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” (J 16,23-24) Te słowa Jezus powiedział, gdy zbliżała się nie tylko godzina Jego śmierci, ale również Jego zmartwychwstania, które miało wyraźnie ukazać Jego Boskość. Za życia na ziemi Jego Boska natura była mocno ukryta za naturą ludzką. Ujawniała się jednak w potężnych cudach, prawości i mądrości. To pokazywało, że Jezus jest Kimś niezwykłym. Część osób wierzyła, że jest Mesjaszem. Przekonanie o niezwykłości Jezusa nie wystarczało jednak nawet Jego uczniom, by Boga prosić w Jego imię. Dlatego Jezus powiedział im bez robienia wyrzutów. „Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” (J 16,23-24) To proszenie w imię Jezusa stało się łatwiejsze dla Jego uczniów po Jego zmartwychwstaniu i wstąpieniu do nieba. Duch Święty, który zstąpił zgodnie z daną przez Jezusa obietnicą, umocnił wiarę w Jego Boskie Synostwo i w to, że można prosić Ojca w Jego imię i przez to dochodzić do pełnej radości.
Prosić w imię Jezusa, aby wzrastała radość
„Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” (J 16,24) Jezus mówi swoim uczniom, żeby prosili Boga w Jego imię, aby wzrastała ich radość i aby stała się pełna: radość z tego, że On, Chrystus – chociaż jest niewidzialny – to jednak udziela skutecznej pomocy, gdyż jest Synem Bożym. Zbawiciel chciał, żeby wzrastała radość Jego uczniów, którzy w chwili pojmania Go mogli się poczuć wielkimi przegranymi. Ich Mistrz bowiem został uwięziony przez grupę ludzi, bez bronienia się jak słaby człowiek, bezradny wobec stosunkowo niewielkiej siły ludzkiej. Przekonanie o wielkiej porażce Jezusa i ich własnej mogło się jeszcze bardziej pogłębić, gdy został ukrzyżowany, nie zstąpił z krzyża i umarł szybciej nawet, niż dwóch ukrzyżowanych obok Niego łotrów. Poczucie porażki uczniów Zbawiciela miało się jednak zamienić w radość pełną, wynikającą z tego, że Jezus jest poza zasięgiem śmierci i innych zagrożeń, a oni mogą nadal kontynuować w pełniejszym stopniu dzieło, w które przez Niego zostali włączeni. Smutek miał ustąpić miejsca wzrastającej radości, która miała się zakończyć pełnym szczęściem w niebie, wraz z umiłowanym Jezusem, Jego Najświętszą Matką, aniołami i innymi zbawionymi. (Więcej o szczęściu nieba tutaj)
Proście, aby radość wasza była pełna
„Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” (J 16,24) Jezus nie powiedział, że jeśli będziemy w Jego imię prosić Ojca, to „może coś otrzymamy”, lub że „Bóg się zastanowi, czy nas wysłuchać”. Powiedział jednoznacznie: „Proście, a otrzymacie”, i dodał, „aby radość wasza była pełna”. Znaczy to, że Bóg chce nam udzielać darów, które przynoszą nam radość nie cząstkową, małą, przemijającą, lecz pełną i wieczną. Niestety, my nie zawsze prosimy o coś, co nam taką radość zapewnia. Często błagamy Boga o coś, co – naszym zdaniem – nas uszczęśliwi w pełni, a co w rzeczywistości może przynieść trwały smutek po chwilowej radości i przyjemności. Być może teraz, w okresie epidemii, zanosimy do Boga wiele takich błagań, czekając tylko na ustanie chorób i powrót do superkonsumpcji, połączonej z istnieniem głodu i innych form cierpienia na naszej ziemi. Może prosimy Boga, abyśmy – po szybkim ustaniu epidemii – mogli żyć dalej jak bogacz z przypowieści Jezusa (Łk 16.19-31), ucztujący, bawiący się, zatroskany o swoje kosztowne szaty, pałac, rozrywki i obojętny na los wszystkich jakże licznych Łazarzów, udręczonych i wegetujących na obszarze całego świata. Bóg wysłuchuje nawet takich próśb, jednak daje nam coś innego niż to, o co prosimy. Obdarowuje nas tym, co przyniesie radość pełną – może później, niż się spodziewamy i w innej formie, niż myślimy. Przede wszystkim, jak mówi Jezus, „Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13), gdyż ten Duch jest Pocieszycielem i przynosi ze sobą dar duchowej radości i pokoju (Ga 5,22). Tym, którzy się modlą i proszą, udzieli również łaski zbawienia i związanej z nim radości pełnej. (Więcej o szczęściu nieba tutaj)
Bogu zależy na naszej radości
„Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” (J 16,24) Jezusowi zależy na naszej radości, chociaż swoim uczniom nie obiecał uwolnienia od cierpień ani łatwego życia na ziemi. Radości jednak chce nam udzielać, przez swoją obecność i wysłuchiwanie naszych próśb. On potrafi napełniać rozbudzoną przez Ducha Świętego radością nawet wtedy, gdy cierpimy i po ludzku nie widzimy żadnego rozwiązania bolesnych spraw. Kiedy cierpienia nie ustają, On wlewa w serca wierzących w Niego i proszących Ojca w Jego imię nadzieję na szczęśliwą wieczność. Tego daru nie potrafi w nas stłumić żadne cierpienie. Nawet największy ból nie usuwa w wierzących nadziei, że po krzyżu przyjdzie wieczna radość. Taki bowiem Jezus ustanowił porządek: najpierw krzyż, a potem zmartwychwstanie. (Więcej o szczęściu nieba tutaj)
Otwarte mówienie o Ojcu Jezusa, Syna Bożego
„Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu.” (J 16,25) Jezus zapowiedział, że całkowicie otwarcie oznajmi swoim uczniom „o Ojcu”. Za życia ziemskiego Zbawiciel musiał bardzo roztropnie i stopniowo ujawniać swoją Boskość, aby nie został przedwcześnie zabity „za bluźnierstwo” – za to, że będąc człowiekiem uważa siebie za Boga (J 10,33) Mówił zatem o swoim Ojcu i o swoim Boskim Synostwie „w przypowieściach”, czyli w sposób częściowo zakryty. Takiego sposobu nauczania nie pojmowano w pełni, jak o tym świadczy św. Jan Ewangelista: „A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu.” (J 8,27) Jezus zapowiedział, że takie ukryte nauczanie „w przypowieściach” o swojej Boskości i o Swoim Ojcu skończy się. Jego Boskie Synostwo, czyli to, że Jego Ojcem jest Bóg, zostanie jednoznacznie ujawnione światu. Takim otwartym ukazaniem przed uczniami przez Jezusa tego, kto jest Jego Ojcem, było Jego wniebowstąpienie. Unosząc się do nieba pouczył jasno – a nie „w przypowieściach” – że jest prawdziwym Synem Bożym i dlatego wraca do Boga prawdziwego, który jest Jego Ojcem.
Jezus nie musi prosić Ojca, który miłuje
„W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga.” (J 16,26-27) Kiedy prosimy Ojca w imię Jezusa, to On nie musi o nic prosić Go, aby Mu coś dał dla nas, gdyż jako Syn Boży wszystko od zawsze posiada od Niego. Jest Mu równy, posiada tę samą co Ojciec Boską naturę. Kto więc modli się do Jezusa lub w Jego imię, otrzymuje wszystko z tej pełni, którą On posiada jako Syn Boży. Drugi powód tego, że Jezus nie musi prosić Ojca o to, o co my prosimy „w imię Jezusa”, jest ten, że „Ojciec sam nas miłuje”. Kiedy więc słyszy modlitwę zanoszoną bezpośrednio do Niego lub do Jezusa albo do Ducha Świętego, odpowiada na nią. Udziela hojnej odpowiedzi, ponieważ kocha, ponieważ jest nieskończoną Miłością. To zawsze cała Trójca Przenajświętsza odpowiada na nasze prośby bez względu na to, do której Boskiej Osoby się zwracamy bezpośrednio: do Ojca, do Syna czy do Ducha Świętego. Potrzebna jest jednak nasza wiara.
Miłość Ojca do tych, którzy uwierzyli w Jezusa i umiłowali Go
Jezus powiedział: „W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga.” (J 16,26-27). Zbawiciel zaznaczył, że Ojciec kocha Jego uczniów, bo umiłowali i uwierzyli w Niego. Może jednak ktoś postawić pytanie: Skoro Bóg kocha wszystkich ludzi, to po co stwierdzać – jak to czyni Jezus – że Ojciec miłuje tych, którzy umiłowali Jezusa i uwierzyli, że jest Synem Bożym, który od Niego wyszedł? Albo Bóg kocha wszystkich, albo tylko tych, którzy umiłowali Jezusa i uwierzyli w Niego? Problem ten wymaga wyjaśnienia. Otóż miłość Boga do wszystkich ludzi jest Jego stałym i niezmiennym pragnieniem obdarowywania wszystkich aż do dania im Siebie samego. Niestety, tego pragnienia nie może On zrealizować w odniesieniu do wszystkich, gdyż nie wszyscy ludzie Mu na to pozwalają. Jest więc tak, że jedni zezwalają Bogu na to, aby im okazywał swoją miłość przez jak najpełniejsze obdarowywanie ich, i są inni, którzy na to nie pozwalają, gdyż gardzą Bogiem, lekceważą Go. Ci ostatni wolą niektóre dary Boże bardziej niż Jego samego, np. zdrowie i bogactwa. Są podobni do tych, którzy bliźnich nie kochają, jednak chętnie przyjmują od nich prezenty i pomoc. Ci natomiast, którzy kochają Jezusa i wierzą, że jest prawdziwym Synem Bożym, pozwalają Bogu okazywać im w pełni swoją miłość i obdarowywać ich bez żadnych ograniczeń. O tych Jezus powiedział: „Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga.” (J 16,27). Tych – dzięki miłości i wierze w Jezusa – Bóg może w pełni obdarowywać.
Wyznanie wiary uczniów
„Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca. Rzekli uczniowie Jego: Patrz! Teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś.” (J 16,28-30) Wkrótce wszyscy uczniowie oprócz Jana mieli w strachu uciec od zdradzonego przez Judasza i pojmanego Jezusa. Zanim to jednak nastąpiło, Jezus jasno im powiedział, że wyszedł od Ojca i idzie do Ojca. To pouczenie mogło bardzo pocieszyć uczniów. Mogli pomyśleć, że Jezus znajduje się poza wszelkim niebezpieczeństwem, skoro jasno mówi, że opuszcza świat, bo idzie do Ojca. Uznali więc wiedzę Jezusa i wyznali wiarę w Niego mówiąc: „Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś”. (J 16,30)
Szczerość i słabość uczniów Jezusa
„Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca. Rzekli uczniowie Jego: Patrz! Teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś.” (J 16,28-30) Apostołowie wyznali wiarę w to, że Jezus wyszedł od Boga. Do drugiej części Jego wypowiedzi, że „idzie do Ojca”, nie odnieśli się, gdyż jej w pełni nie zrozumieli. Przyszłość była jeszcze przed nimi zakryta. To, co miało się stać za chwilę, pokazało słabość nawet tych, których sam Jezus ustanowił swoimi. Spontanicznie bowiem zapewniali Go: „Teraz wiemy.... wierzymy...” Nie zdawali sobie jednak sprawy, że za kilkadziesiąt minut uciekną od Jezusa i może zacznie ich nękać wątpliwość, czy On naprawdę „wyszedł od Boga” i czy naprawdę „idzie do Ojca”. Jezus znał ich dobre chęci oraz ich słabość. Dlatego na ich wyznanie wiary odpowiedział im: „Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.” (J 16,31-32)Ojciec nie opuszcza w cierpieniu
Na wyznanie wiary Jezus odpowiedział swoim uczniom: „Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.” (J 16,31-32) Apostołów Jezus zapewnił, że chociaż już za chwilę Go zostawią samego i uciekną od Niego, to jednak nie pozostanie sam. Nie opuści Go bowiem Ojciec. Słowa te są pociechą dla wielu wyznawców Chrystusa, którzy z Jego powodu zostali opuszczeni przez najbliższe osoby. A takich było wielu w ciągu historii ludzkiej. Tym wszystkim – po ludzku rzecz biorąc osamotnionym – Jezus mówi: „Nie jesteście sami. Ojciec jest z wami. Ja jestem z wami. Duch Święty jest z wami. Cała Trójca Święta jest z wami nawet wtedy, gdy nie ma przy was ani jednego życzliwego wam człowieka”. Bóg nigdy nikogo nie opuszcza. My jednak Go aż nazbyt często opuszczamy lub nawet porzucamy – i to wiele razy każdego dnia.
Prawdziwa zapowiedź Jezusa
„Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.” (J 16,31-32) Te słowa mogły się wydać uczniom czymś nieprawdopodobnym, tak jak wcześniej Piotrowi mogła się wydać nieprawdopodobną zapowiedź jego trzykrotnego zaparcia się Jezusa. Nie mogli jednak słowom tym zaprzeczyć, gdyż przed chwilą zapewnili Zbawiciela: „Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś.” (J 16,30) Już niebawem mieli się przekonać, że Jezus faktycznie wiedział wszystko, bo wyszedł od Boga i był prawdziwym Synem Bożym, który wszystko wie.
Abyście mieli pokój
„To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.” (J 16,33) Nawet te słowa Jezusa, w których zapowiedział ucieczkę uczniów i pozostawienie Go samego (J 16,31-32), wypowiedział z miłości do nich – po to, aby mieli w Nim pokój. Dzięki Jego słowom, które już niebawem miały się sprawdzić, w uczniach miała się utwierdzić wiara w to, że nie jest On „przegranym” człowiekiem, którego złe wydarzenia zaskoczyły niespodziewanie, lecz Bogiem, który wszystko wie, dlatego i o nich wiedział wszystko, a mimo to nigdy ich od Siebie nie oddali. Dzięki temu będą mieć pewność, że nigdy im nie powie, że się na nich zawiódł. Będą mogli nadal Mu służyć. Zapowiedź ich rozproszenia się i porzucenia Go została im dana, aby zdobyli pewność, że On, Święty i Wszechwiedzący Syn Boży, nigdy ich nie odrzuci – pomimo ich przeszłej i przyszłej słabości – i aby dzięki temu przekonaniu mieli w Nim pokój. Swoimi słowami, które uczniowie musieli zapamiętać na całe życie, Jezus przekonał ich, że nie jest podobny do ludzi, którzy ciągle się o coś obrażają i raz są nam przychylni, a kiedy indziej okazują nam swoją niechęć i to, że się na nas zawiedli. Jezus pomógł im zrozumieć, że potrafi doskonale kochać, przebaczać i nieustannie obdarowywać.
Pokój w Jezusie, który zwyciężył świat
„To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.” (J 16,33) Pokój wewnętrzny, duchowy, zapewnia nam tylko Jezus. Świat go nie posiada i dać nie potrafi, chociaż ciągle kusi zapewnieniem bardzo szybkiego szczęścia. Świat jednak oszukuje proponując swoje radości, natomiast Jezus mówi prawdę, gdy obiecuje pokój. Przez uciskanie ludzi należących do Chrystusa świat próbuje zniszczyć w nich pokój duchowy. Jezus jednak zapewnia, że zepsucie – nazywane w światem – Jego uczniów nie będzie wiecznie atakowało, gdyż On zwyciężył świat. Tylko dobro, które zawsze pochodzi od Boga, przetrwa na wieczność w Jego królestwie: przetrwa w tych, którzy je czynili. Miłość będzie na zawsze istniała w królestwie niebieskim. Nie dostanie się tam zło nazywane światem. Nie ma ono wstępu do wiecznego królestwa dobra i prawdy. To zło też się zamieni w coś wiecznego – w wieczną nienawiść, ale ta dzięki zwycięstwu Chrystusa zostanie ostatecznie na zawsze zamknięta w granicach piekła, aby nie raniła i nie atakowała więcej tych, którzy dzięki łasce i swojemu nawróceniu osiągnęli zbawienie. Taki będzie ostateczny los pokonanego przez Jezusa zła, nazywanego „światem”. „Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.” (J 16,33)
Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski
