Rozważanie Ewangelii według św. Jana


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 1


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21


Boskie pochodzenie Jezusa Chrystusa

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo1. Ono było na początku u Boga2. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało3. (J 1,1-3)

1. Inne pochodzenie Jezusa Chrystusa niż każdego człowieka

Święty Jan, tak jak i inni Ewangeliści, chciał przedstawić zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa, kogoś wyjątkowego. Jezus był wprawdzie prawdziwym człowiekiem, mającym tak jak my duszę i ciało, jednak różnił się od nas czymś niezwykle istotnym: posiadał i nadal posiada – oprócz ludzkiej – także Boską naturę. Dlatego, aby nam zbliżyć nieco tajemnicę Jezusa Chrystusa, Ewangelista Jan rozpoczyna swoją księgę od ukazania Jego pozaziemskiego i Boskiego początku. To w tajemnicy Trójcy Świętej trzeba szukać jej wyjaśnienia – w Boskim Słowie, drugiej Osobie Boskiej. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

2. Na początku było Słowo

Słowo początek i koniec w odniesieniu do stworzeń oznacza jakieś ograniczenie czasowe, np. rozpoczęcie i zakończenie istnienia czegoś, jakiegoś wydarzenia, organizacji. Początek i koniec może mieć także znaczenie przestrzenne np. początek i koniec pociągu, pochodu itp. Początek może oznaczać także przyczynę, źródło np. to, że deszcz ma swój początek w parowaniu wody. Kiedy próbujemy mówić coś o Bogu, napotykamy na trudności, bo określenia, które były przydatne do opisania ograniczonych czasowo i przestrzennie stworzeń, tracą swoją wyrazistość w odniesieniu do Boga, Bytu wiecznego, bez żadnych ograniczeń przestrzennych i czasowych. Tak też jest z użytym przez św. Jana wyrażeniem: „Na początku było Słowo”. Łatwiej nam powiedzieć, czego to wyrażenie nie oznacza niż to, jakie ma znaczenie. Nie oznacza, że Słowo Boże jako osoba Boska miało swój czasowy początek istnienia, czyli że kiedyś zaczęło istnieć w Bogu, po jakimś „okresie” nieistnienia. Takie rozumienie byłoby błędne. Oznacza trudną do wyrażenia słowami tajemnicę – tę, że początkiem wszystkich stworzeń jest wiecznie istniejące Słowo. Ten Boski początek wszystkiego nigdy nie miał swojego początku czasowego ani nie będzie miał końca. Mówiąc naszym językiem, ten „początek” zawsze istniał, bez żadnej przerwy istnieje i zawsze będzie istniał. Słowo Boże, czyli Syn Boży, druga Osoba Boska jest wiecznym początkiem wszystkiego, każdego stworzenia, każdego człowieka, w tym również Jezusa Chrystusa, o którym mówi napisana przez św Jana Ewangelia. Jako Syn Boży, czyli Słowo, On istniał zawsze. Istniał ponadczasowo, gdy dla stworzeń pojawił się „początek” ich istnienia, gdy wraz z ich zaistnieniem zaistniał również czas, który można mierzyć, godzinami, latami, wiekami... Wszystko to jest trudne do zrozumienia i opisania. Najważniejsze to uwierzyć, że osobowość Jezusa Chrystusa jest zanurzona w pozaziemskim „początku”, w Słowie, w Trójcy Świętej. On, prawdziwy człowiek, jest prawdziwym Bogiem-Słowem, które wcieliło się dla naszego zbawienia. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

3. Słowo było Bogiem

Kiedy my, ludzie, coś mówimy, to przedstawiamy innym, co myślimy, co czujemy, czego chcemy. W naszych słowach wyrażają się nasze zapatrywania, poglądy, sposób patrzenia, widzenia, oceniania siebie, innych ludzi, wydarzeń. Również nasze uczucia odzwierciedlają się w tym, co mówimy, np. życzliwość, sympatia, miłość lub niechęć, rozdrażnienie itp. W naszych słowach wyrażamy także to, czego chcemy lub nie chcemy. Można powiedzieć, że w słowach, jakby w lustrze, odbija się wnętrze człowieka. Ludzkie słowa są jakby małym obrazem samego człowieka. A co można powiedzieć o Boskim Słowie, o którym mówi św. Jan Ewangelista? Na początku napisanej przez siebie Ewangelii mówi on nie o ludzkim słowie, lecz o Słowie Boskim: o słowie, które jest Bogiem: „Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” (J 1,1). Jak w naszych licznych słowach ujawnia się nasza osobowość, tak podobnie – lecz w doskonalszy i nieskończony sposób – w Słowie, które jest Bogiem, „ujawnia” siebie Bóg Ojciec. Boskie Słowo – można powiedzieć – jest wiecznie istniejącym odbiciem Ojca, żyjącym jak On, doskonałym jak On, wszechmogącym jak On, mądrym jak On, kochającym jak On. Boskie Słowo dzieli z Bogiem Ojcem (a także z Duchem Świętym) jedną i tę samą Boską naturę. To wieczne jakby „odbijanie się” Ojca w Synu teologia nazywa wiecznym rodzeniem Go. Syn Boży, Słowo, ma swoje odwieczne źródło w Ojcu, jednak nie jest przez Niego stworzony z nicości – tak jak my – lecz odwiecznie zrodzony. Jest współistotny Ojcu, to znaczy posiada nie tylko „taką samą” jak Ojciec naturę, lecz „tę samą” co On. Jest wraz z Nim i z Duchem Świętym jednym i tym samym Bogiem. Tak więc Jezus Chrystus, na którym skupia się napisana przez św. Jana Ewangelia, jest nie tylko człowiekiem, ale wcielonym Boskim Słowem, prawdziwym Bogiem-Synem, który przyjął ludzką naturę, aby nas odkupić i zaprowadzić tam, skąd przyszedł: do Boga Ojca, w którym wiecznie istniał jako przez Niego zrodzony. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

4. Słowo było u Boga

Określenie, że Słowo „było u Boga” zakłada pewną różnicę istniejącą w jedynym Bogu. Słowo, o którym mówi ewangelista Jan, nie było Bożym stworzeniem, lecz Bogiem: „Bogiem było Słowo” (J 1,1). Jednak to słowo, które było Bogiem, równocześnie „było u Boga” (J 1,1) „Ono było na początku u Boga” (J 1,2) Wyrażenie, że Boskie Słowo „było u Boga” zakłada pewną różnicę, która leży u podstaw nauki o Trójcy Przenajświętszej. Według tej nauki Bóg jest jeden co do Boskiej natury. Nie ma trzech bogów, z których każdy posiadałby swoją odrębną boską naturę. Jednak w tym jedynym co do natury Bogu istnieją trzy Boskie Osoby, które różnią się od siebie realnie. Tym, co je odróżnia prawdziwie są zachodzące między nimi relacje. I tak Bóg Ojciec istnieje wiecznie jako Osoba niezrodzona. W odniesieniu do Syna zawsze jest rodzącym Go Ojcem. Nie jest Jego Synem. Słowo Boże natomiast, czyli Syn Boży, istnieje wiecznie jako Osoba zrodzona przez Ojca. Nie jest Ojcem dla Tego, który Go odwiecznie zrodził. I tylko to odróżnia od siebie te dwie Boskie Osoby. Z ich Boskiej jedynej natury wypływa zespalająca Je wiecznie Miłość. Jest nią Duch Święty, trzecia Boska Osoba – tak samo doskonała jak Ojciec i Syn: Osoba będąca tym samym Bogiem co do natury. Tym, co Go odróżnia realnie od dwóch pozostałych Boskich Osób jest to, że pochodzi od Nich wiecznie na zasadzie tchnienia miłości: wiecznej miłości Ojca i Syna. Duch Świętym nie jest rodzącym Syna Ojcem, ani Synem Ojca, przez Niego zrodzonym. Z tą trudną do pojęcia Boską Tajemnicą związany jest ściśle Jezus Chrystus. To w Trójcy Świętej trzeba szukać Jego Boskiego początku: w Boskim Słowie, które – zanim przyszło na nasz świat w ludzkiej naturze – zawsze istniało jako Osoba Trójcy Świętej, Boska Osoba Słowa. Chrystus był wieczny jako Osoba Boska, natomiast Jego ludzka natura miała swój ziemski początek. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

5. Przez Boskie Słowo wszystko się stało

Św. Jan Ewangelista chce rozwiać wszystkie wątpliwości, które mogłyby się pojawić w ciągu wieków w odniesieniu do boskiej natury Syna Bożego, wiecznego Słowa. Nie jest On „jakimś bogiem” z nazwy, kimś noszącym tylko boski tytuł „Syna Bożego”. Nie, jest Bogiem najprawdziwszym, wszechmogącym, tym samym, o którym mówi Stary Testament. Jest Słowem, Bogiem prawdziwym. „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało”. (J 1,3) Dzięki Trójcy Świętej, a więc także dzięki Boskiemu Słowu, Synowi Bożemu, istnieją wszystkie stworzenia. Nic nie powstało ani się nie stało bez Niego. Jemu również zawdzięczamy nasze odkupienie i przyszłe zbawienie. Kiedy więc czytamy Ewangelię, przypatrujemy się Jezusowi – czasami tak słabemu i zmęczonemu jak my – nie powinniśmy ani przez chwilę zapominać, Kim On naprawdę jest. To wszechmogący Syn Boży, Bóg. O potędze naszego Zbawiciela, przez którego „wszystko się stało”, powinniśmy sobie przypominać dzisiaj, kiedy może się wydawać, że Jego dzieło, Kościół, ginie, rozpada się, zanika, że zło odnosi zwycięstwo nad dobrem. Jezus nie jest słabym człowiekiem, lecz Boską Osobą Syna Bożego, jest odwiecznym Boskim Słowem, którym nigdy nie przestał być, nawet wtedy, gdy żył na ziemi i umierał na krzyżu. I dzisiaj jest wszechmogącym Bogiem-Synem, który doprowadzi do ostatecznego triumfu dobra. To z Nim powinniśmy wykonywać wszystkie nasze dzieła, aby zaczerpnęły mocy z Jego Boskiej potęgi, aby stały się „sukcesem” nie w ludzkim, lecz w bożym znaczeniu. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

6. Odwieczne Słowo źródłem każdego dobra

Odnoszące się do Syna Bożego, czyli do Boskiego Słowa, stwierdzenie św. Jana: „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1,3), oznacza, że każde dobro, które kiedykolwiek i gdziekolwiek się pojawiło ma w Nim swoje ostateczne źródło. Tylko dobro. Zło nie jest Jego dziełem, lecz tworem stworzeń, które przestały działać zgodnie z Jego wolą, z Jego pragnienie tworzenia dobra i powiększania go. Wobec zaistniałego na świecie zła Boskie Słowo nie pozostało obojętne. Wcieliło się, przyjęło ludzką naturę nie po to, by karać za grzechy, lecz w tym celu, by uleczyć dotknięte przez zło stworzenia. Przyszło do nas jako Boski Lekarz. To przez Jezusa Chrystusa, wcielone Słowo, dokonało się dzieło Odkupienia. To przez Niego i Jego Ducha ciągle jesteśmy prowadzeni do nieba drogą zbawienia. Nasz Pan i Zbawiciel, wcielony Syn Boży, zasługuje na nasze stałe uwielbienie, dziękczynienie, a przede wszystkim – na głęboką i stałą naszą miłość. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

7. Od Trójcy Świętej mamy wszystko, także nieśmiertelną duszę

Przez Odwieczne Słowo wszystko „się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1,3) Jemu, tak samo jak Ojcu i Duchowi zawdzięczamy nasze istnienie. Cała Trójca Święta bowiem jest naszym Stwórcą, jak to wyznajemy w Credo św. Pawła VI „Wierzymy w jednego Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego, Stwórcę rzeczy widzialnych – do jakich należy świat, w którym żyjemy – oraz niewidzialnych – jakimi są czyste duchy, które nazywamy też aniołami – Stwórcę również duszy duchowej i nieśmiertelnej każdego człowieka”. To Trójca Święta – a więc również Boskie Słowo, Syn Boży – swoim wszechmocnym działaniem powołała do istnienia naszą nieśmiertelną duszę, bez której nie bylibyśmy ludzkimi osobami, lecz tylko zlepkiem komórek, które uformowały się w łonie matki. Tak jednak się nie stało, bo wszechmocny Bóg włączył się biologiczny proces tworzenia się w łonie matki nie komórek i tkanek, lecz odrębnego człowieka, którym jest każdy z nas. Sam Bóg Trójosobowy, a więc i Boskie Słowo, stworzył naszą duszę nieśmiertelną, świadomą, wolną i odczuwającą. Dzięki niej nasze istnienie jako świadomych i rozumnych osób nigdy się nie zakończy, nawet po śmierci i przed powszechnym zmartwychwstaniem ciał. Przez łaskę wysłużoną przez Jezusa Chrystusa, wcielone Słowo Boże, nasza dusza nie tylko powstała, nie tylko zaczęła istnieć, ale została uwolniona od grzechu pierworodnego. Łaska Boża ciągle obmywa ją z grzechów, aby mogła osiągnąć wieczne istnienie nie w cierpieniu piekła, lecz w szczęściu nieba. Między innymi to zawdzięczamy Temu, przez którego stało się każde dobro: Jezusowi Chrystusowi, wcielonemu Słowu, Synowi Bożemu. To On wraz z Duchem Świętym troszczy się o to, aby nasza dusza była duchową świątynią, piękną, napełnioną naszymi modlitwami i ofiarami, składanymi Mu z szacunkiem, uwielbieniem i miłością. W tej świątyni ciągle powinno rozbrzmiewać pełne pokory i miłości: „Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie...” Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. (Więcej o stworzeniu duszy przez Boga tutaj) (O stworzeniu duszy przez Boga dla dzieci tutaj)

Życie, Światłość prawdziwa i jej świadek, Jan Chrzciciel

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi4, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła5. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię6. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego7. Nie był on światłością, lecz (posłanym), aby zaświadczyć o światłości8. (J 1,4-8)

1. W Bogu jest życie

„W Nim było życie” – pisze św. Jan Ewangelista (J 1,4). Znaczy to, że Bóg Trójosobowy, Ojciec, Syn i Duch Święty, jest Bogiem żywym i Dawcą życia. Wszystkie żyjące stworzenia Jemu zawdzięczają swój rodzaj życia. Jeśli działają zgodnie z Jego wolą i prawami, to swoje życie podtrzymują i rozwijają; jeśli się sprzeciwiają Dawcy życia, to je niszczą. Odnosi się to w szczególny sposób do człowieka, którego życie jest podwójne: biologiczno-psychiczne i nadprzyrodzone, czyli Boże, utworzone przez łaskę uświęcającą. Jeśli człowiek przez wiarę i miłość otwiera się na Jezusa Chrystusa, który jest Boskim Słowem wcielonym, i na Ducha Świętego, to żyje ofiarowanym mu przez łaskę życiem. Jeśli w swoich myślach, mówieniu i działaniu sprzeciwia się Bogu, czyli grzeszy, to niszczy w sobie życie Boże, a często także swoje życie biologiczno-psychiczne. Ponadto w wielu wypadkach staje się dla innych zabójcą, czyli niszczycielem życia ludzi, nawet tych, którzy dopiero formowali się w łonach swoich matek.

2. Życie, które było światłością ludzi

W Boskim Słowie, czyli Synu Bożym – tak jak w Ojcu i w Duchu Świętym – „było życie” (J 1,4), życie pełne, nieskończenie doskonałe, Boskie. Żaden człowiek jednak tego życia nie mógł na ziemi dostrzec, gdyż Boga nie widzimy naszymi oczami. Dlatego, dla naszego dobra, to Boskie i nieskończone życie ukazało się pod osłoną ludzkiej natury Jezusa Chrystusa, jakby w „otoczce” Jego życia ludzkiego. Widoczne dla nas życie Jezusa było odzwierciedleniem nieskończenie doskonałego życia, jakie od zawsze było w Boskim Słowie, czyli Synu Bożym. W ludzkiej naturze Jezusa Chrystusa i w całym Jego doskonałym ludzkim życiu odzwierciedla się doskonałość natury niewidzialnego dla naszych oczu Boga. „Ten (Syn), który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach”. (Hbr 1,3) Życie ludzkie Jezusa, odblask Jego Boskiego życia, stało się dla nas światłością, gdyż było widoczne dla ludzi. W ludzkim życiu Jezusa odzwierciedlała się Boska miłość, Boska mądrość i Boska dobroć. Doskonałe życie ludzkie Jezusa Chrystusa stało się dla nas światłością, czyli przewodnikiem i wzorem życia prawdziwie ludzkiego, ale zakorzenionego w Bogu, w Trójcy Przenajświętszej: wzorem prawdziwego życia w Bogu. Dlatego św. Jan Ewangelista pisze: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”. (J 1,4-5) (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

3. Światłość świecąca w ciemności

„W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”. (J 1,4-5) Życie i światłość zawsze była w Odwiecznym Słowie i ciągle jest w Jezusie Chrystusie, Słowie wcielonym. Dobrym wyjaśnieniem tej prawdy może być obraz miłosiernego Jezusa, namalowany na Jego prośbę, którą przedstawił św. siostrze Fałstynie. Obraz ten przedstawia Jezusa promieniującego światłem, mającym swoje źródło w Jego Najświętszym Sercu. To przede wszystkim Serce Jezusa jest światłością świata. To ono wysyła promienie miłości i miłosierdzia. Ta światłość nigdy nie gaśnie; żadne ciemności niechęci, zniecierpliwienia czy zniechęcenia nie ogarniają Serca Jezusa i nie tłumią światła Jego miłosierdzia. To Serce, gorejące ognisko miłości, płonie bez przerwy i wysyła promienie, którymi pragnie ogarnąć wszystkie serca ludzkie na całym świecie, aby usunąć z nich ciemności zakłamania, egoizmu, okrucieństwa, mściwości, czyli tego wszystkiego, co jest zaprzeczeniem miłości i miłosierdzia. Gorejące miłością i miłosierdziem Serce Jezusa pragnie oświetlić i rozpalić ludzkie umysły i serca, które często są obojętne na Boga albo nawet wrogie wobec Niego. Jeżeli jakieś serce przyjmie Światłość, czyli Jezusa, Odwieczne Słowo Boże, to nie tylko wydobywa się z ciemności fałszu i grzechu, lecz samo staje się źródłem światła dla innych. Takim drugim po Jezusie źródłem światłości jest Niepokalane Serce Maryi. Światło i żar Jej troskliwej miłości pragnie dotrzeć do każdego człowieka, aby zwrócił się do Jezusa, Światłości prawdziwej, i osiągnął zbawienie. Dwa Serca, Jezusa i Maryi, lśnią nad światem, który – stale pobudzany przez szatana i jego ludzi – pragnie trwać lub nawet pogrążać się w coraz to większych piekielnych ciemnościach nienawiści, zemsty, obojętności i egoizmu.

4. Nie zasłaniać się przed światłem Chrystusowym

„W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”. (J 1,4-5) Jezus Chrystus jest Słowem Wcielonym, Synem Bożym, i z Jego Najświętszego Serca promieniuje światłość, która pragnie ogarnąć świat. Nie jest to światłość sprawiedliwości, lecz miłości i miłosierdzia. Gdyby tak nie było, to blask Boskiej sprawiedliwości i Boża wszechmoc musiałyby nas zmiażdżyć – w imię prawa, w imię prawdy. Na szczęście nie światło sprawiedliwości, lecz miłosierdzia wydobywa się z Serca Jezusowego i nigdy nie gaśnie ani nie słabnie. Jednak przed tym światłem można się zasłonić i nie dopuścić go do siebie, tak jak można nie wpuścić do pokoju światła dziennego, używając grubych rolet lub żaluzji. Jeśli człowiek znajdujący się w pokoju zasłoni się przed światłem dziennym, to trwa w ciemnościach lub zapala sobie jakieś światło, np. lampę, latarkę, świecę. Niektórzy ludzie osłaniają swoje umysły i serca przez Światłością, którą jest Wcielone Słowo, przez Jezusem Chrystusem, i wybierają sobie swoje światła, swoich przewodników życiowych, którzy nie przekazują im światła Bożego, lecz zwodnicze, racjonalistyczne lub piekielne, będące wprowadzającym w błąd kłamstwem.

5. Przyjąć ofiarowane w miłosiernym Jezusie życie i światłość.

„W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”. (J 1,4-5) Jezus Chrystus był wcielonym Słowem, Synem Bożym, życiem Boskim. Niewidzialny Syn Boży, przez wcielenie, stał się dla nas i dla wszystkich ludzi światłością. Kto przyjmie Życie i Światłość, którą jest Jezus Chrystus, ten zacznie żyć Bożym życiem, którego śmierć nie niszczy. Sam Jezus nas o tym zapewnił, mówiąc: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. (J 11,25) Każdy przyjmujący Jezusa-Światłość nie zostanie ogarnięty zwodniczymi ciemnościami, którymi codziennie mami nas świat. To nam zapewnił Jezus, mówiąc: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia.” (J 8,12) Patrząc na obraz Jezusa miłosiernego, namalowany na polecenie św. siostry Faustyny, warto sobie przypomnieć, że ten miłosierny Zbawiciel chce nas obdarować swoim życiem i oświecić swoją światłością, abyśmy żyli na wieki i nie zostali ogarnięci ani ziemskimi, ani piekielnymi ciemnościami. Gdy z serca mówimy do Niego: „Jezu, ufam Tobie”, otwieramy się – tak jak Maryja – na Jego życie i na Jego światłość.

6. Świadczenie o światłości

Chociaż Jezus Chrystus, jako wcielony Syn Boży, Boskie Słowo, jest światłością, to jednak nigdy nie wykluczał ludzkiego współdziałania. Do osób ściśle złączonych z Jego posłannictwem zaliczał się między innymi Jan Chrzciciel. To o nim wspomina Ewangelista Jan, pisząc: „Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz (posłanym), aby zaświadczyć o światłości.” (J 1,6-8) Jan Chrzciciel był świadkiem Jezusa Chrystusa, Światłości, chociaż spotkał się z Nim dopiero wtedy, gdy udzielił Mu chrztu. Świadczył o Nim, zanim Go spotkał w sposób widzialny. Każdy z nas może się stać świadkiem Światłości, Jezusa, nawet bez widzialnego spotkania się z Nim. Będziemy świadkami Światłości prawdziwej, gdy nie tylko w naszych słowach, ale także w myślach, czynach, postawach, uczuciach pojawi się coś z tego, co było w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym: Jego mądrość, Jego dobroć, Jego miłość i miłosierdzie. Podobieństwo do Jezusa pojawi się w nas, jeśli będziemy się karmić Jego słowem, przez codzienne rozważanie go, i Jego Ciałem, przez przystępowanie do Komunii św. z pokorą, skruchą i miłością.

7. Nawet niedoskonali ludzie mogą świadczyć o Chrystusie-Światłości

O Janie Chrzcicielu ewangelista Jan pisze: „Nie był on światłością, lecz (posłanym), aby zaświadczyć o światłości”. (J 1,8) My również – chociaż nie jesteśmy światłością – możemy świadczyć o Światłości, którą jest Chrystus, Słowo wcielone. Może nawet jeszcze wiele ciemności zalega w różnych zakamarkach naszego umysłu, serca, duszy, a jednak możemy być użyteczni dla Jezusa-Światłości. Możemy o Nim mówić, przyciągać do Niego zagubione ludzkie serca, aby uwierzyły w Niego, pokochały Go i wynagradzały Mu swoją miłością za zniewagi, jakich ciągle doznaje.

8. Prowadzenie innych do Jezusa Chrystusa

Każdy z nas, jako uczeń Jezusa, powołany jest do tego samego, do czego był wezwany Jan Chrzciciel, który przyszedł „na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego”. (J 1,7) Być chrześcijaninem, wyznawcą Chrystusa, znaczy uczestniczyć tak jak Jan Chrzciciel w Jego dziele prowadzenia ludzi do zbawczej wiary. W tym dziele uczestniczą przede wszystkim rodzice, którzy swoim przykładem i słowami mają doprowadzić dzieci do wiary w Jezusa, jedynego Zbawiciela świata. Nie można dzieciom dać więcej jak związać je żywymi więzami wiary i miłości z Chrystusem, Odwiecznym Słowem wcielonym, przez które wszystko się stało (por. J 1,2). Wiążąc dzieci z Jezusem Chrystusem, rodzice otwierają je na Tego, który będzie się nimi opiekował najlepiej, który udzieli im wszystkiego, czego naprawdę potrzebują. I będzie to czynił nie tylko w czasie ich ziemskiego życia, ale przez całą wieczność. Błogosławieni rodzice, dzięki którym dzieci poznały Jezusa, uwierzyły w Niego, pokochały Go i zawierzyły Mu bez reszty! (Materiał do formowania wiary dzieci, z rysunkami, można znaleźć tutaj)

Syn Boży przyjęty lub odrzucony

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.9 Na świecie było (Słowo), a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał.10 Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.11 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego12 – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.13 (J 1,9-13)

1. Światłość oświecająca każdego człowieka

Św. Jan Ewangelista mówi o tajemniczym działaniu Boskiego Słowa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem: „Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”. (J 1,9) Zwykły sposób oświecania człowieka przez Syna Bożego, Boskie Słowo, dokonuje się przez głoszenie słowa Bożego, czyli przez Pismo Święte – czytane i wyjaśniane – i przez nauczanie prawd objawionych, przekazanych przez ustną Tradycję. Ale Odwieczne Słowo nie jest ograniczone tylko do takiego sposobu oświecania umysłów i serc, do rozbudzania wiary za pośrednictwem głosicieli prawd Bożych. Boskie Słowo i Duch Święty może dotrzeć do każdego człowieka w sobie wiadomy sposób – także bez pośrednictwa ludzi. Może to uczynić, bo jest wszechmogącym i wiecznym Bogiem. Syn Boży, Słowo, istniało w Trójcy Świętej zawsze, a więc także wtedy, gdy powstawał świat i gdy pojawił się na ziemi pierwszy człowiek. To Odwieczne Słowo będzie istnieć i oświecać także ostatniego człowieka, który będzie żył na naszej planecie. (Więcej o ewangelizacji tutaj) (Materiał do ewangelizowania dzieci, z rysunkami, można znaleźć tutaj)

2. Odwieczne Słowo nierozpoznane i odrzucone

„Na świecie było (Słowo), a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał”. (J 1,10) Świat, człowiek nie poznał swojego Stwórcy, Tego, przez którego wszystko się stało, „co się stało” (por. J 1,3). Słowo, Syn Boży, nie tylko nie zostało rozpoznane przez świat, ale – odrzucone. „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J 1,11) Ten smutny fakt pokazuje z jednej strony ułomność, słabość i złośliwość ludzką, a z drugiej – niezmierzoną miłość, miłosierdzie i cierpliwość Boga, który przychodzi na świat i „oświeca każdego człowieka” (J 1,9), chociaż wie, że zostanie odrzucony i że to odrzucenie będzie się w historii powtarzać niezliczoną ilość razy: w życiu państw, narodów, organizacji i w życiu pojedynczych osób – nawet takich, które już uwierzyły w Jezusa Chrystusa, wcielone Słowo Boże. (Więcej o grzechu, który jest odrzucaniem Boga, tutaj) (O grzechu pierwszych rodziców, dla dzieci, tutaj)

3. Światłość przemawiająca przez stworzony świat

„Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”. (J 1,9) Ta „światłość prawdziwa”, Odwieczne Słowo, oświeca każdego człowieka między innymi przez świat i cały kosmos, stworzenie bowiem odzwierciedla mądrość, potęgę i piękno Boga. Cały kosmos mówi o swoim Stwórcy, pragnie o Nim pouczyć wszystkich ludzi i skłonić ich do wdzięczności i uwielbienia Tego, któremu zawdzięczamy wszystko; Tego, przez którego wszystko się stało, „co się stało” (por. J 1,3). Bóg przed nikim się nie ukrył, każdy bowiem widzi świat i zawartą w nim mądrość Stwórcy. „To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła”. (Rz 1,19-20) Ponieważ przez stworzony świat Bóg daje się poznać wszystkim ludziom, dlatego – jak stwierdza św. Paweł – „nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1,20), jeśli nie odpowiadają czcią i dziękczynieniem na kosmiczne objawienie się przed nimi Boga. Konsekwencje zamknięcia się na Boga i zlekceważenia Tego, o którym mówi cały stworzony świat, są tragiczne. Św. Paweł przedstawia je w następujący sposób: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądanie ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezczeszczących namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią”. (Rz 1,21-32). Świat nie musiałby być taki, jakim go przedstawia św. Paweł. Mógłby i może być inny. Warunek jednak jest jeden: musi się otworzyć przynajmniej na to pouczenie o Bogu, które nam daje stworzony świat, człowiek i kosmos. Ludzkość musi sobie przypomnieć swoje prawdziwe korzenie, które sięgają poza nasz widzialny świat; musi sobie przypomnieć o Ojcu, o Synu i o Duchu Świętym, tam bowiem, w Trójcy Świętej, znajduje się źródło naszego istnienia. Nie świat, nie pieniądz, lecz tylko Trójca Przenajświętsza jest godna naszego uwielbienia. (Więcej o objawieniu kosmicznym tutaj)

4. Syn Boży przychodzący do swojej własności

Odwieczne Słowo, Syn Boży, przyszło przez wcielenie na świat, który „stał się przez Nie” (J 1,10) „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J 1,11) „Swoimi” dla Syna Bożego są wszyscy mieszkańcy ziemi, bo każdy z nich posiada stworzoną przez Boga nieśmiertelną duszę. „Jego własnością” był w szczególny sposób Izrael, który zamiast Go przyjąć z radością, miłością i wdzięcznością, doprowadził Go do śmierci krzyżowej. Ojciec niebieski posłał swojego Syna, Odwieczne Słowo, do swojej winnicy, jednak jej dzierżawcy zamiast Go przyjąć, zabili Go. W jaki sposób Odwieczne Słowo, Syn Boży, zostało potraktowane w swojej własności mówi Jezus w swojej przypowieści o winnicy. Jej właściciel, Ojciec niebieski, posłał swojego Syna, myśląc, że Go uszanują, jednak tak się nie stało. Rolnicy, zobaczywszy Syna, „mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili". (Mt 21,38-39) Oby nikt z nas nie zachował się podobnie w odniesieniu do Jezusa, wcielonego Słowa, Syna Bożego! On przychodzi do każdego z nas i pragnie zamieszkać w swojej własności, którą jest serce każdego człowieka – również serce moje. (Więcej o zamieszkaniu Boga w człowieku tutaj)

5. Maryja wzorem dla pragnących przyjąć Syna Bożego, Odwieczne Słowo

Syn Boży, odwieczne Słowo, przyszło „do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J 1,11) Na szczęście były wyjątki. Były osoby, które Je przyjęły. Do nich zalicza się przede wszystkim Maryja, Jego Matka. Przyjęła Boskie Słowo, które w Jej łonie stało się człowiekiem, Jezusem. Jemu okazywała swoją miłość, dla Jego sprawy cierpiała, zwłaszcza pod krzyżem. Tak wielka miłość nie pozostała bez nagrody. Syn Boży – i równocześnie syn Maryi – po powrocie do Ojca, wziął do nieba swoją Matkę, z ciałem i z duszą. Tam uczestniczy Ona w Jego królewskim – pełnym mocy i miłości – królowaniu nad światem. Matka żyje w niebie obok swojego Syna, Króla wszechświata, bo przyjęła Go na ziemi i poświęciła Mu bez reszty swoje życie. Z Nim buduje na ziemi królestwo dobra i miłości. (Więcej o Maryi tutaj)

6. Nadprzyrodzona przemiana stworzeń w dzieci Boże

Ci, którzy odrzucają Słowo, światłość prawdziwą, „która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,9), pozbawiają się Bożego światła i Bożej mądrości i pogrążają się w ciemnościach. Te ciemności jednak, dla zmylenia, przyjmują pozory wielkiej mądrości, „postępowości”, „nowoczesności”, „otwarcia się” itp. Ukryta za pozorną postępowością i wolnością ciemność duchowa w dziedzinie moralnej powoduje, że człowiek przestaje się kierować prawym sumieniem i podąża za swoimi egoistycznymi impulsami, pragnieniami, które wydają mu się być głosem sumienia. A co się dzieje z ludźmi, którzy przyjmują Światłość, czyli Odwieczne Słowo, Syna Bożego wcielonego, Jezusa Chrystusa? Doznają głębokiej przemiany, nadprzyrodzonego nowego narodzenia się z Boga, i stają się dziećmi Bożymi. Św. Jan Ewangelista ujmuję to następująco: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. (J 1,12-13). Bóg w niepojęty sposób obdarowuje tych, którzy pozwalają Mu dobrowolnie w sobie działać. (Więcej o naszym dziecięctwie Bożym przez usynowienie tutaj) (Materiał do ewangelizowania dzieci, z rysunkami, można znaleźć tutaj)

7. Uwierzyć w imię Jezus

Wszechmocne, odwieczne wcielone Słowo nosi imię Jezus. Do wszystkich, którzy uwierzyli, wierzą lub kiedyś uwierzą w to imię, odnosi się następujący obietnica: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”. (J 1,12-13). Stają się dziećmi Bożymi, narodzonymi z Boga ci, którzy wierzą w imię Jezus. A imię to oznacza: „Bóg zbawia”. Uwierzyć w to imię znaczy uznać całym swoim życiem, że zbawia tylko Bóg i nie szukać innych „zbawicieli”. Niestety, nawet pośród tych, którzy stali się uczniami Jezusa i wierzą, że On jest Zbawicielem, Bogiem zbawiającym, jest wielu szukających dodatkowych „zbawicieli”, takich jak zgromadzone ogromne kapitały, znajomości we wpływowych sferach, różne medytacje wschodnie, pozytywne energie itp. Niby wierzą, że Jezus jest Bogiem, który zbawia, jednak szukają innych „potęg”, jakby do końca nie byli przekonani, że Chrystus jest zbawicielem wszechmocnym, któremu można bez końca zaufać i powierzyć wszystko. (Więcej o Jezusie Chrystusie tutaj)

8. Moc, by się narodzić z Boga i stać się dzieckiem Bożym

Jezus Chrystus, wcielone Słowo, wszystkim tym, „którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. (J 1,12-13) Tą „mocą”, dzięki której możemy się narodzić z Boga i przez to stać się dziećmi Bożymi, jest przede wszystkim Duch Święty. Jego moc ukazała się nad nami w sakramencie chrztu. Przez przyjęcie tego sakramentu narodziliśmy się „z wody i z Ducha” i otwarło się przed nami królestwo Boże (por. J 3,5) Dar powtórnego narodzenia „z wody i z Ducha” jest niepojętą łaską. Powinna ona nas skłaniać do ciągłego uwielbiania Boskiego Słowa, przez które wszystko się stało, „co się stało” (por. J 1,3) – także nasze „narodzenie z wody i z Ducha”. (Więcej o narodzeniu z wody i z Ducha tutaj)

9. Pełne przyjęcie wcielonego Słowa

Duch Święty może swobodnie działać w tych, którzy przyjęli Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, wcielone Słowo. Tym, „którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,12). Przyjąć Boskie Słowo znaczy upodobnić się do Jezusa w myśleniu, mówieniu, działaniu, to tak jak On nie szukać własnych spraw, lecz dobra drugich. Św. Paweł w Liście do Filipian ukazuje nam wzór Jezusa Chrystusa, uniżonego i ukrzyżowanego dla naszego wiecznego dobra. Tę Jego postawę zaleca nam naśladować. Mówi: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej”. (Flp 2,4-8) Kto naśladuje miłującego i pokornego Jezusa, ten naprawdę – a nie tylko pozornie – przyjmuje odwieczne Słowo, Syna Bożego, i staje się podobnym do Niego dzieckiem Bożym. (Więcej o naśladowaniu Chrystusa tutaj)

Wcielone Słowo, Syn Boży

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.14 Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie.15 Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce.16 Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.17 Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, (o Nim) pouczył.18 (J 1,14-18)

1. Słowo stało się ciałem

Boskie Słowo, czyli Syn Boży, stało się człowiekiem w łonie Maryi. „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. (J 1,14) Wyrażenia: „stało się ciałem”, Kościół nie rozumie w ten sposób, że Boska Osoba Syna Bożego została jakby przyobleczona w samym tylko ludzkim ciałem. Pojęcie „ciało” nie oznacza tutaj samego tylko materialnego elementu natury ludzkiej, ale naturę całą, czyli złożoną z duszy i ciała. Tak więc Słowo, czyli druga Osoba Boska przyjęła całą ludzką naturę, duszę i ciało, dlatego Jezus był w pełni człowiekiem. Był jedną Osobą Boską, która zawsze posiadała Boską naturę, a od chwili wcielenia – także naturę ludzką. Jezus Chrystus, ze względu na swoją Boskość, nie miał czasowego początku, był wieczny. Ze względu na naturę ludzką zaczął istnieć, czyli miał swój początek tak jak każdy człowiek. Swojej ludzkiej natury nigdy się nie pozbędzie, dlatego pozostanie człowiekiem na zawsze. (Więcej o naśladowaniu Chrystusa tutaj) (Dla dzieci o Trójcy Świętej, Jezusie i wcieleniu tutaj)

2. Wieczne Słowo zamieszkało wśród nas

„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. (J 1,14) Odwieczne Słowo stało się ciałem, czyli Syn Boży przyjął ludzką naturę i zamieszkał wśród nas. Zamieszkał najpierw pod sercem swojej Matki, Maryi, potem w domu Jej i Józefa, a później, w czasie publicznej działalności, przebywał w różnych miejscach, tam gdzie Mu udzielano gościny. Jego zamieszkiwanie wśród nas nie zakończyła ani Jego śmierć na krzyżu, ani Jego wniebowstąpienie. Zmartwychwstanie umożliwiło Mu ciągłe mieszkanie wśród nas. Chociaż jest w niebie, to przebywa również na ziemi. Wyjątkowym znakiem Jego mieszkania wśród nas jest Eucharystia. W niej bowiem jest On obecny realnie ze swoją Boską i ludzką naturą, czyli ze swoim Bóstwem, ciałem i duszą. Kiedy przystępujemy do Komunii św. warto odnowić w sobie wiarę w to, Kogo przyjmujemy: Odwieczne Słowo, które stało się ciałem. A do wiary powinna się dołączyć pełna wdzięczności i ufności miłość: „Jezu, wierzę w Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię”. (Więcej o Jezusie Chrystusie, wcielonym Słowie, tutaj) (Materiał z rysunkami do uczenia dzieci o Jezusie Chrystusie tutaj)

3. Świadek Chrystusa, napełnionego chwałą, łaską i prawdą

Św. Jan Ewangelista należał do grona apostołów. Był świadkiem nauczania Jezusa, dokonywanych przez Niego cudów. Spotkał się z Nim po Jego zmartwychwstaniu. Jako świadek wielkich dzieł Bożych, dokonanych przez Jezusa, Jednorodzonego Syna Ojca, napisał: „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”. (J 1,14) Jan Ewangelista widział też chwałę Jezusa Chrystusa w wyjątkowy sposób dzięki otrzymanym objawieniom, które opisał w Księdze Apokalipsy. (Więcej o Księdze Apokalipsy św. Jana tutaj)

4. Jednorodzony, odwiecznie zrodzony przez Ojca

Św. Jan Ewangelista nazywa „Jednorodzonym” (J 1,14) Słowo, o którym pisze, że było na początku u Boga, że było Bogiem, a równocześnie „było u Boga” (J 1,1). Ukazuje nam tajemnicę istnienia Trójcy Przenajświętszej – to że Bóg istnieje jako Ojciec i równocześnie jako zrodzony odwiecznie przez Niego Jednorodzony Syn. Ojca i Syna zespala odwiecznie osobowa Miłość, Duch Święty, trzecia Osoba Boska. Nazwanie drugiej Osoby Boskiej „Jednorodzonym” oznacza, że ma Ona swoje Źródło w innej Osobie – w Tej, która ją zrodziła. Tą Osobą jest Bóg Ojciec. Fakt, że wieczne istnienie Syn zawdzięcza Ojcu, nie oznacza, że został On kiedykolwiek przez Niego stworzony. Jednorodzony Syn Boży nie został stworzony tak jak świat i inne stworzenia – z nicości. Nie został stworzony wszechmocą Ojca z nicości, lecz został przez Niego odwiecznie zrodzony. Aby się nie pomylić, nie należy mylić wiecznego rodzenia Syna przez Ojca ze zrodzeniem tego samego Syna, jako Jezusa, przez Dziewicę Maryję. Odwieczne rodzenie Jednorodzonego, czyli jedynego Syna, jest dla nas nieprzeniknioną tajemnicą. Aby nieco ją nam zbliżyć, nieraz teologowie porównują Boskie i wieczne rodzenie Syna do rodzenia się myśli w umyśle. Każda nasza myśl ma swoje źródło w naszym umyśle. Bez niego by nie powstała i nie może się od niego oddzielić. Jest ściśle zespolona z umysłem, w którym się zrodziła i nie może istnieć samodzielnie, poza nim. Coś podobnego dzieje się w wiecznym Bogu. Jako Byt inteligentny poznaje On siebie w sposób nieskończony. Przez to poznanie odwiecznie rodzi się Boskie Słowo, o którym pisze św. Jan Ewangelista. Boska Miłość, która zespala Ojca i Syna – Miłość Ojca do Syna i Syna do Ojca, jest Boskim Duchem, Duchem Świętym, który od tych dwóch Osób pochodzi. Pochodzi od Nich jako wieczne tchnienie nieskończenie doskonałej Boskiej Miłości. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Panu Jezusie dla dzieci tutaj)

5. „Pełen łaski” i „Pełna łaski”

O wcielonym Jednorodzonym Synu Ojca św. Jan świadczy, że był „pełen łaski i prawdy” (J 1,14). Także o Matce Jezusa, Maryi, Pismo Święte mówi, że była „pełna łaski”. Powiedział to Archanioł Gabriel, pozdrawiając Ją słowami: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28). Było właściwe, aby Matka Jezusa Chrystusa, Syna Boga Ojca, była „pełna łaski”, podobnie jak Jej Syn, Jezus Chrystus był „pełen łaski”. Także każdego z nas Bóg chętnie napełni łaską. Uczyni to, jeśli tylko pozwolimy Mu to zrobić i nie będziemy się temu przeciwstawiać, żyjąc w zakłamaniu, które jest przeciwieństwem prawdy – zwłaszcza prawdy o sobie, o swoim życiu ukrytym, znanym tylko Bogu. (O Dwóch Świętych Sercach, Jezusa i Maryi, tutaj i tutaj) (O Maryi dla dzieci tutaj)

6. Wcielone Słowo Prawdą

Wcielone Słowo Boże, Jezus Chrystus, było napełnione łaską i prawdą (por. J 1,14), dlatego Zbawiciel mówił o sobie, że jest prawdą. „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. (J 14,6-7) Nie można poznać w pełni Boga, jeśli się świadomie i dobrowolnie odrzuca Jezusa, wcielone Słowo. To dotyczy poszczególnych ludzi i całych religii. Jeśli ktoś ma wielką wiedzę ludzką, bo jest np. uczonym, a odrzuca świadomie Jezusa i Jego prawdę, to po śmierci przekona się, że w porównaniu ze zbawionymi istotami praktycznie nie ma żadnej wiedzy, bo ta, którą posiadał, była przydatną tylko na ziemi erudycją, w wielu wypadkach służącą jedynie do wzbudzania w otoczeniu podziwu do swojej osoby. (Więcej o prawdzie tutaj)

7. Syn Boży, istniejący wcześniej niż Jego ziemski poprzednik Jan Chrzciciel

Wcielone Słowo nie ujawniło od razu swojej Boskości, potęgi i majestatu. Przeciwnie, przyszło na ten świat pod osłoną człowieka małego i słabego, jakim jest każde dziecko. Wybrało inną drogę ujawnienia swojej wielkiej, Boskiej godności: przez świadków. Do nich zaliczał się między innymi Jan Chrzciciel, który – chociaż przyszedł na świat o sześć miesięcy wcześniej niż Jezus (por. Łk 1,36) – to powiedział o Chrystusie, że istniał wcześniej od niego. „Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie.” (J 1,15). Istotnie, Boskie Słowo, Syn Boży istniał w Trójcy Świętej zawsze – także wtedy, gdy Jan Chrzciciel jeszcze nie istniał i gdy nie powstała jeszcze w łonie Najświętszej Dziewicy ludzka natura Jezusa. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Panu Jezusie dla dzieci tutaj)

8. Nie jestem lepszy ani większy od innych

Niezbyt często można usłyszeć, by ktoś o kimś innym mówił tak, jak Jan Chrzciciel o Jezusie, że go przewyższył godnością: „Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. (J 1,15) Jan Chrzciciel nawet tłumaczył to, o czym słuchacze nie mogli wiedzieć, a mianowicie, że Jezus Chrystus był większy od niego, gdyż był „wcześniej” od niego (J 1,15). Dzięki swojej pokorze Jan nie wywyższał się nad nikim. Do takiej postawy, jaką miał Jan Chrzciciel, zachęca każdego z nas św. Paweł słowami: „dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie”. (Flp 2,2-3) Te słowa są niezwykle ważne dla wszystkich, którzy zajmują jakieś ważne stanowiska w Kościele, w polityce, we wspólnocie, w zakładzie pracy, a także – dla każdego z nas. Bez pokory życie chrześcijańskie jest karykaturą – nie śmieszną, lecz odpychającą dla innych. (Więcej o pysze i pokorze tutaj)

9. Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają

Syn Boży, Słowo, jest skarbnicą wszystkich doskonałości, a ponieważ jest miłością, dlatego pragnie się nimi dzielić. Dzięki Wcieleniu Jezus stał się obecną pośród nas Skarbnicą, pełną Boskich doskonałości. Z Niego spływają na nas niezliczone łaski. „Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce.” (J 1,16) W pełni znajduje się we Wcielonym Słowie przede wszystkim Prawda i Miłość. Jeden i drugi dar Jezus przelewa na nas ze swojej Boskiej pełni, „łaskę po łasce”, przez Ducha Świętego. Boski Duch napełnia nas Bożą prawdą i rozlewa w naszych sercach Bożą miłość (por. Rz 5,5) – tę, która płonie ogromnym płomieniem w Boskim Sercu Jezusa. Miłość ta została już przelana przez Ducha Świętego w Niepokalane Serce Maryi, aby płonęło miłością podobną do tej, jaka ogarnia Boskie Serce Jej Syna. Każdy z nas może, jak Maryja, z „pełności” Syna Bożego otrzymać „łaskę po łasce” i napełnić się Boskimi darami. Stanie się tak, jeśli zwróci się do Serca Jezusa, hojnego dla wszystkich, którzy wzywają Jego pomocy, i nie będzie niszczył otrzymywanych darów przez zamienianie w sobie prawdy w kłamstwo, a dobra – w zło. Jeśli ktoś nazywa kłamstwo prawdą, a prawdę – kłamstwem i oszustwem, i jeśli nazywa dobro złem, a zło – dobrem, to utrudnia Duchowi Świętemu wlewanie w siebie Bożej prawdy i Bożej miłości. Stopniowo pogrąża się w coraz większe ciemności zakłamania i nienawiści. (O Dwóch Świętych Sercach, Jezusa i Maryi, tutaj i tutaj)

10. Jezus Chrystus, Słowo wcielone, źródłem łaski i prawdy

„Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa”. (J 1,17) Słowa te ukazują wyższość Zbawiciela nad Mojżeszem. Prawo nadane przez Mojżesza było czymś wartościowym, bo ukazywało właściwy sposób postępowania w społeczeństwie, jednak nie dawało sił, by według niego w całości postępować. Ponadto żadne prawo nie ma w sobie takiej mocy, by kogoś uwolnić od popełnionych grzechów i uświęcić, czyniąc podobnym w sposób nadprzyrodzony do Boga. To, czego nie mógł i nie może dokonać żaden przepis prawny, potrafi uczynić „łaska i prawda” – dary przyniesione przez Jezusa Chrystusa. Dzięki nim otrzymujemy wewnętrzną siłę, by podążać za dobrem i prawdą; zostajemy wyzwoleni z mroków błędu i grzechu; doznajemy uświęcenia, stając się pełniejszym żywym „obrazem i podobieństwem Bożym”. Dzięki łaskom wysłużonym przez Jezusa Chrystusa zostaliśmy usprawiedliwieni, przemieniając się z grzeszników w istoty uświęcone. Dzięki darom, które przyszły przez Jezusa Chrystusa, możemy odnieść zwycięstwo nad złem, grzechem, a nawet – nad śmiercią. „Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 15,57). (Więcej o różnych rodzajach łask tutaj)

11. Pouczenie o niewidzialnym Bogu

„Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, (o Nim) pouczył.” (J 1,18) Jeśli Bóg się komuś objawiał, to wybierał jakieś środki, znaki, które przekonywały człowieka, że znajduje się wobec Niego, np. Mojżesz nie widział samego Boga, lecz krzew, który chociaż płonął, jednak nie spalał się. Znaki dostrzegalne, słuchowe i inne mogą być nawet czysto wewnętrzne. Żaden człowiek żyjący na ziemi nie poznaje Boga tak, jak „Jednorodzony Bóg, który jest łonie Ojca”, czyli jak Syn Boży, Odwieczne Słowo. To wcielone Słowo mogło nas pouczyć o Ojcu, bo Go znało i równocześnie mówiło naszym ludzkim językiem. Posługiwało się takim sposobem przekazywania prawdy, do jakiego jesteśmy najbardziej przyzwyczajeni: przez słowa i czyny ukazujące potęgę, miłość i miłosierdzie niewidzialnego dla naszych oczu Boga. Kto widział Jezusa, widział Ojca, który Go posłał (por. J 12,45); widział Jednorodzonego Syna, który „jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” i „podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi” (Hbr 1,3). (Więcej o objawieniu Bożym tutaj)

12. Jednorodzony Syn Boży zjednoczony z Ojcem

„Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, (o Nim) pouczył” (J 1,18). „Jednorodzony Bóg” to zrodzone odwiecznie przez Ojca Słowo, Syn Boży. Jest nazwany Bogiem „Jednorodzonym” w odróżnieniu do Boga Ojca, który nie jest „zrodzonym” Bogiem, lecz Bogiem odwiecznie „rodzącym” Syna. Wyrażenie, że „Jednorodzony Bóg” jest „w łonie Ojca”, oznacza, że Syn Boży jest zjednoczony z Ojcem w największym możliwym stopniu, gdyż posiada tę samą co Ojciec Boską naturę; jest współistotny Ojcu. Dzięki posiadaniu tej samej natury przez Ojca, Syna i Ducha Świętego nie ma trzech bogów, lecz tylko jeden i jedyny Bóg. Ponadto w teologii mówi się, że Boskie Osoby są nierozdzielne. Oznacza to, że żadna z nich nie mogłaby istnieć bez pozostałych dwóch – jako odłączona od Nich. Wszystkie Boskie Osoby są połączone jedną Boską naturą, którą wspólnie posiadają – każda z Nich nie jedną część, lecz – całość. Ta jedność Boskiej natury nie została rozerwana przez fakt, że Syn Boży stał się człowiekiem i przyjął ludzką naturę. Dlatego Jezus przebywający na ziemi powiedział o sobie: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Panu Jezusie dla dzieci tutaj)

13. Bóg się przed nami ujawnił w Jezusie Chrystusie

„Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, (o Nim) pouczył.” (J 1,1.18) Niestety, są ludzie, na których nie robi żadnego wrażenia fakt, że Jezus Chrystus, Syn Boży wcielony, pouczył nas o Bogu, którego „nikt nigdy nie widział”. Nie przyciąga ich ani sam Jezus, ani przyniesiona przez Niego prawda o Bogu. Wielu z nich bardziej intryguje istnienie życia gdzieś w kosmosie niż życie Trójcy Świętej, która stworzyła każdą formę życia i podtrzymuje je tam, gdzie ono istnieje. Stworzone życie przyciąga bardziej naszą uwagę niż Życie nieskończenie doskonałe, bez którego nic by nie tylko nie żyło, lecz nawet by nie zaistniało. To Dawcy życia, Przenajświętszej Trójcy, należy się cześć, chwała i uwielbienie! On to bowiem, Trójosobowy Bóg, przez Syna i Ducha Świętego udzielił nam życia takiego, jakim On sam żyje: życia Bożego. A ono jest bez porównania doskonalsze niż to, które na jakiejś planecie może istnieje dzięki Niemu – Stwórcy. (Więcej o objawieniu Bożym tutaj)

Świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?,19 on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem.20 Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie!21 Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?22 Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz.23 A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. 24 I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?25 Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie,26 który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.27 Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.28 Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.29 To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie.30 Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi.31 Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim.32 Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym.33 Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.34 (J 1,19-34)

1. Pokorny świadek Zbawiciela

Po przedstawieniu Boskiego pochodzenia Jezusa Chrystusa, wcielonego Słowa – które odwiecznie zostało zrodzone przez Ojca i jest z Nim ściśle zjednoczone, i przez które wszystko się stało – św. Jan Ewangelista ukazuje nam Jana Chrzciciela, pokornego poprzednika wcielonego Syna Bożego. Charakterystyczną cechą Chrzciciela jest to, że nie uzurpuje sobie żadnej władzy, nie przypisuje sobie żadnej wielkości ani znaczenia. Pragnie ukazać tylko Jezusa, a siebie tak odsunąć na bok, aby nawet w najmniejszym stopniu nie przysłonić Tego, który przewyższył go godnością, gdyż był wcześniej od niego (por. J 1,15). Jego pokorę można porównać tylko z pokorą Matki Najświętszej, Służebnicy Pańskiej, która nikomu nigdy nie chciała zasłonić sobą Syna, Jezusa Chrystusa. (Więcej o pokorze i pysze tutaj)

2. Pytania zadawane Janowi Chrzcicielowi

Żydzi z Jerozolimy wysłali do Jana Chrzciciela kapłanów i lewitów (J 1,19). Wysłannicy ci „byli spośród faryzeuszów”. (J 1,24) Wszyscy zadawali wiele pytań. Dotyczyły one osoby Jana i jego działalności, głównie udzielanego chrztu. Chcieli się upewnić, czy jest Mesjaszem, Eliaszem, prorokiem; chcieli się też dowiedzieć, dlaczego chrzci. Żadne z ich pytań nie dotyczyło jednak tego, jak należy żyć, jak doskonalić swoje postępowanie. Swoją niechęć do przemiany życia ukrywali za pozorną wielką troską o to, by nie pójść za kimś, kto mógłby ich oszukać. Być może wielu z nich odeszło z przekonaniem, że Jana nie muszą słuchać, nie muszą dostosowywać swojego życia do jego surowych wymagań, bo – jak sam powiedział – nie jest żadną wyjątkową postacią. Ci, którzy – jako elity duchowe – uważali się za wielkich, mogli czuć się zwolnieni z obowiązku przyjmowania pouczeń Jana i z dostosowywania do nich swojego życia.

3. Pustynia, głos i Słowo

Gdy Jan Chrzciciel powiedział wysłannikom z Jerozolimy, że nie jest Mesjaszem ani Eliaszem, ani prorokiem, usłyszał zapytanie: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz.” (J 1,22-23). Jan nazwał siebie „głosem” – głosem wołającego na pustyni świata Boga. Ten „głos wołającego na pustyni” został przewidziany w odwiecznych planach Bożych na poprzednika Odwiecznego Słowa, które, przez Wcielenie, przyszło na pustynię świata, utworzoną z „pustych” serc ludzkich – „pustych”, bo pozbawionych prawdy, dobroci, miłości, łaski.

4. Boże światło konieczne do poznania Jezusa Chrystusa, Syna Bożego

Do wysłańców żydowskich z Jerozolimy, złożonych z faryzeuszów, kapłanów, lewitów (por. J 1,19.24) Jan Chrzciciel powiedział: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. (J 1,26-27) Dodał jeszcze, że on Go też nie znał, jednak Bóg, który mu zlecił posłannictwo udzielania chrztu przy pomocy wody, pomógł mu Go rozpoznać, bo powiedział: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. (J 1,33) Tymi słowami Jan Chrzciciel pouczył posłańców, reprezentujących elity duchowe, że powinni dobrze słuchać Boga, bo w przeciwnym razie nie rozpoznają posłanego przez Niego Mesjasza, Syna Bożego. Nie poznają Tego, który jest Odwiecznym Słowem Bożym. Nie rozpoznają Go, jeśli będą odrzucać różne dawane im od Boga pouczenia, a do nich zaliczało się już to, które właśnie usłyszeli z jego ust.

5. Trzeba skoncentrować się na Jezusie

Wysłańcy z Jerozolimy pytali Jana Chrzciciela o niego, kim jest, i domagali się, by wyjaśnił im, dlaczego chrzci. Jan jednak, po krótkich odpowiedziach na ich pytania, koncentruje się na tym, o co nie pytali: mówi o Kimś większym od niego co do godności i co do posłannictwa. Ten, który po nim przychodzi, był wcześniej niż on (por. J 1,30) i jest Kimś tak wielkim, że on, Jego poprzednik, nie jest „godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała” (J 1,27). Jan wyjaśnił, że chrzest Tego, który już jest obecny pośród swojego ludu, (por. J 1,26) będzie większy od chrztu z wody, którego on udziela. Ten bowiem, który idzie po nim, „jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. (J 1,33). Jan Chrzciciel udziela pouczeń faryzeuszom, kapłanom i lewitom i mówi im o Jezusie w tym celu, aby Go przyjęli i otwarli swoje serca na Niego. Chociaż nie pytali o Jezusa, Jan mówi o Nim, bo przeczuwa, jak bardzo zamkną się na Niego serca żydowskich przywódców duchowych. Przeczuwał, że będą się zaliczać do tych „swoich”, do tej „własności” do której przyszło Odwieczne Słowo, lecz nie zostało przyjęte. „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.” (J 1,11)

6. Głos wołającego na pustyni

Na skierowane do Jana Chrzciciela pytanie posłańców z Jerozolimy: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?”, padła odpowiedź: „Jam głos wołającego na pustyni” (por. J 1,22-23) Jan był „głosem” Boga, który zwraca się do ludzi. Pustynią, na której rozbrzmiewa ten Boży „głos”, są ludzkie serca. Na pustyniach dużo jest piasku, kamieni i żwiru, a mało – żywych roślin i zwierząt: mało jest życia. Do tych wysuszonych i ubogich w życie miejsc podobne są serca ludzi, którzy odrzucili Dawcę życia, czyli Boga, i napełnili swoje dusze żwirem i kamieniami myślenia wyłącznie o sobie – piaskiem egoizmu, pychy, chciwości, zazdrości, nieczystości, złości i innych wad. Na tych „pustyniach” chce zabrzmieć Boży głos, aby wysuszone miejsca stały się kwitnącymi ogrodami, pełnymi życia i pięknymi. (Więcej o usuwaniu z życia różnych wad tutaj)

7. Zbawiciel uwalniający mnie i świat od grzechu

Jan Chrzciciel nazajutrz „zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. (J 1,29) Nazwał Jezusa „Barankiem Bożym”, bo miał On – jako Boska Ofiara – dobrowolnie siebie oddać Ojcu w ofierze krzyżowej, aby uwolnić ludzkość od grzechu, a tym samym od piekła, do którego prowadzi ogarniający ludzkie serce każdy grzech śmiertelny. Nazywając Jezusa „Barankiem Bożym”, Jan przedstawia Go tym, którzy słyszeli jego świadectwo, jako Odkupiciela i Zbawiciela, uwalniającego w sposób prawdziwy od wszystkich grzechów. Do tych ciągle uwalnianych od grzechu mogę się zaliczyć i ja, jeśli tylko skorzystam z Bożego Miłosierdzia, które ujawniło się Jezusie, Baranku Bożym, gładzącym grzech świata. (Więcej o uwalnianie nas od grzechów przez Boże przebaczenie tutaj)

8. Chrzest Jezusa w Jordanie ujawnieniem Jego Syna Bożego przed Izraelem.

Tajemnicze są drogi Boże. Do takich należało również powołanie Jana przez Boga do tego, by udzielał chrztu. Nie był to chrzest tak wielki jak ten, który ustanowił Jezus Chrystus, jednak miał spełnić swoje zadanie, którym było pobudzanie serc ludzkich do nawrócenia. Różni ludzie przychodzili do Jana, otrzymywali od niego pouczenia, wyznawali swoje grzechy i przyjmowali jego chrzest. Ale w planach Bożej Opatrzności ten chrzest miał spełnić jeszcze jedno, bardzo ważne zadanie: miał stać się okazją do ujawnienia przed Izraelem wyjątkowości Jezusa: Jego Bożego Synostwa. Stało się to, gdy Zbawiciel przyszedł do Jana i poprosił go o udzielenie Mu chrztu. Jan Chrzciciel tak wspomina to wydarzenie: „Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym. (J 1,31-34) Jan był posłuszny swojemu powołaniu i spełnił to, co zlecił mu Bóg: udzielał chrztu. Dzięki temu mogło się dokonać wyjątkowo ważne i zaplanowane przez Boga wydarzenie, jakim było ujawnienie się przed Izraelem Boskiego Synostwa Jezusa: „A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. (Mt 3,16-17). Wszystko to poucza nas, że nasza wierność Bogu zawsze służy zrealizowaniu się wielkich planów Bożych, nawet jeśli nie znamy ich dokładnie we wszystkich szczegółach. (Więcej o chrzcie Jezusa w Jordanie tutaj)

9. Nadprzyrodzone pouczenie, otrzymane przez Jana Chrzciciela

Opatrzność Boża tak pokierowała wydarzeniami, że Jan Chrzciciel – jak sam powiedział – nie znał swojego krewnego, Jezusa. Pomimo braku ludzkiej znajomości z Nim zdobył o Nim wiedzę, której nie posiadali nawet ci, którzy Go dobrze znali jako człowieka. Wiedza o Jezusie, którą posiadł Jego Poprzednik, była niezwykła, bo pochodząca wprost od Boga, który powołał go do udzielania chrztu wodą. Dzięki Bożemu pouczeniu Jan Chrzciciel wiedział, że Jezus jest Synem Bożym, napełnionym Duchem Świętym. Wiedział, że posiada wyjątkową godność, bo istniał przed nim jako Syn Boży. Wiedział, że jest On Barankiem Bożym, czyli Boską Ofiarą, dzięki które zostaną zgładzone wszystkie grzechy świata. Wiedział, że Jezus jest tym, który ma moc chrzczenia Duchem Świętym (por. J 1,15.19-34). Tak wielką wiedzę o Jezusie Jan – który Go wcześniej nie znał – mógł otrzymać tylko od wszechwiedzącego Boga. To od Niego pochodzi mądrość i wiedza, której świat dać nie może, bo jej nie posiada. Warto o tym pamiętać, gdy dążymy do zdobycia prawdy. (Więcej o Bogu, który objawia się człowiekowi tutaj)

10. Pouczenie o Boskości Jezusa Chrystusa

Święta Bożego Narodzenia przypominają nam tajemnicę pojawienia się na naszym świecie Boga w ludzkiej naturze. Niestety, ta wielka i radosna prawda często gubi się w licznych tradycjach ludowych i zwyczajach handlowych, jakie narosły wokół tego święta. Zainteresowanie jedzeniem, prezentami i przestrzeganiem ludzkich tradycji w wielu wypadkach zaciemnia fakt narodzenia się Boga w ludzkiej naturze z Maryi Dziewicy. W tej sytuacji ogromne znaczenie ma czytanie i rozważanie Ewangelii, napisanej przez św. Jana. W niej bowiem, już na samym początku pierwszego rozdziału, znajduje się podstawowe dla chrześcijanina i dla każdego człowieka pouczenie, to mianowicie, że przypominane w czasie świąt Bożego Narodzenie narodziny Jezusa jest wspominaniem tajemnicy przyjścia na świat Słowa, które było zawsze, gdyż było Bogiem. To nie kto inny jak Syn Boży, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, stała się człowiekiem, aby nas ubogacić swoją Boskością, wyzwolić z nędzy grzechu, udoskonalić i upodobnić do siebie: upodobnić nas nie tylko do Jezusa-człowieka, lecz przede wszystkim – przez łaskę uświęcającą – do Jezusa-Syna Bożego. Warto przede wszystkim o tym pamiętać, z miłością i wdzięcznością, i – w stosie obrazków z choinkami, lampkami, bańkami i „Mikołajami z Laponii” – nie gubić prawdy o nieskończenie wielkim Bogu, który dla naszego zbawienia z miłości stał się człowiekiem. (Więcej o Boskim Wcieleniu tutaj)

11. Ojciec przyciąga ludzkie serca do Syna

Jezus powiedział kiedyś, że nikt nie może do Niego przyjść, jeśli mu w tym nie pomoże Ojciec niebieski: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym”. (J 6,44). Jako przykład człowieka pociągniętego do Chrystusa przez Ojca można podać Jana Chrzciciela. On bowiem nie znał Go, lecz sam Bóg Ojciec znalazł odpowiedni dla niego sposób pouczenia go o swoim Jednorodzonym umiłowanym Synu. Jan tak o tym powiedział: „Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym. (J 1,33-34) Ojciec niebieski chętnie pomoże poznać Boskość swojego Syna każdemu człowiekowi. Powinniśmy prosić o tę łaskę dla niewierzących i dla wyznawców niechrześcijańskich religii, którzy wierzą w Boga, ale nie wierzą w Boskość Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. „Ojcze, pociągnij do Twojego Syna tych wszystkich, którzy Go nie znają jako Boga, tak jak nie znał Go kiedyś Jan Chrzciciel i św. Paweł przed swoim nawróceniem. Amen”.

12. Zrodzony z Maryi Dziewicy Jezus jest Jednorodzonym Synem Ojca

Św. Jan Ewangelista nie przedstawia – tak jak św. Mateusz i Łukasz – ziemskiego rodowodu Jezusa. Nie podaje też jak oni szczegółów o Jego narodzinach jako człowieka z Dziewicy Maryi. Nie opisuje Jego dzieciństwa. Mówi natomiast o Jego innym zrodzeniu – tym, które dokonało się poza czasem, w wieczności, od zawsze. Podaje nie ludzki, lecz – można powiedzieć – „Boski rodowód” Jezusa, Syna Maryi. Ten, którego znamy jako Jezusa z Nazaretu, Syna Maryi, jest Jednorodzonym Synem Ojca. To przez Niego był zawsze rodzony – zanim począł się z Ducha Świętego jako człowiek i jako człowiek został zrodzony. Mówiąc o Boskim zrodzeniu Słowa, Syna Jednorodzonego Ojca, św. Jan Ewangelista przedstawia nam prawdę o Jezusie, której wielu nie zna. Podaje prawdę o Boskim Synostwie Jezusa, abyśmy mogli stale w nią wnikać, zwłaszcza w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Szopka, żłóbek, baranki, pasterze, choinki z ozdobami nie mogą nam w żaden sposób przysłaniać niepojętej prawdy o tym, że Istota Najwyższa, Syn równy Ojcu, który zawsze istniał jako nie stworzony, lecz zrodzony przez Niego, przyszedł do nas i ukrył swoją Boską wielkość, za zasłoną Niemowlęcia i ogromnego ubóstwa materialnego. Ewangelista Jan chce wszystkim uczniom Jezusa przypominać przez wieki aż do skończenia świata, że Jezus jest prawdziwym Bogiem, nieskończenie potężnym, mądrym i kochającym, Ten Bóg stał się człowiekiem dla naszego wiecznego zbawienia. (Więcej o Trójcy Świętej tutaj) (O Trójcy Świętej i Jezusie dla dzieci tutaj)

Spotkania Jezusa z pierwszymi uczniami

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami35 i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży.36 Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.37 Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?38 Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.39 Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra.40 Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa.41 I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr.42 Nazajutrz (Jezus) postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: Pójdź za Mną!43 Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra.44 (J 1,35-44)

1. Dobro rodzi dobro

„Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem”. (J 1,35-37) Jan Chrzciciel przed dwoma swoimi uczniami wyznał, że Jezus jest Barankiem Bożym, czyli Boskim Darem Ofiarnym, który ma być złożony w ofierze. Ci dwaj uczniowie, którzy to usłyszeli i poszli za Jezusem, dali świadectwo o Nim innym osobom i dzięki temu niewielkie grono pierwszych wyznawców Jezusa poszerzyło się o kilku uczniów. Tymi dwoma uczniami byli: Jan, późniejszy autor tej Ewangelii, i Andrzej, brat Szymona Piotra (por. J 1,40).

2. Pokora Jana Ewangelisty

Gdybyśmy mieli przywilej bycia pierwszymi uczniami Jezusa, z pewnością większość z nas by się tym szczyciła przed ludźmi. Inaczej zachował się Jan Ewangelista. To on wraz z Andrzejem, bratem Szymona Piotra, jako pierwszy poszedł za Zbawicielem, gdy usłyszał słowa Jana Chrzciciela, wypowiedziane na widok przechodzącego Jezusa: „Oto Baranek Boży” (J 1,36). To wydarzenie następująco opisał w zredagowanej przez siebie Ewangelii: „Dwaj uczniowie usłyszeli, jak [Jan Chrzciciel] mówił, i poszli za Jezusem”. (J 1,37) „Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra”. (J 1,40) Swojego imienia Jan Ewangelista nie podał, wspomniał tylko Andrzeja, brata Szymona Piotra. Pokora powstrzymała Jana od pochwalenia się tym, że wraz z Andrzejem, był pierwszym uczniem, który poszedł za Jezusem. (Więcej o pokorze i pysze tutaj)

3. Dwaj uczniowie wybierają za swojego Nauczyciela Odwieczne wcielone Słowo Boże

Dwaj uczniowie Jana Chrzciciela poszli za Jezusem. Byli to Jan i Andrzej, brat Szymona Piotra. Podjęli tę decyzję dobrowolnie, ale szybko sam Chrystus przejął inicjatywę. To On rozpoczął rozmowę z nimi. „Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” (J 1,38) Zamiast podania adresu usłyszeli zaproszenie Jezusa, który odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Uczniowie odpowiedzieli na życzliwe zaproszenie i poszli za nowym Rabbim, Nauczycielem, „i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej”. (J 1,39) Spędzili dzień z nowym Nauczycielem, którym było Odwieczne Słowo Boże, które przez Wcielenie przyszło do swoich stworzeń, aby je obdarować swoją nieskończoną Miłością i Mądrością. Nie tylko do dwóch uczniów, ale do każdego z nas skierowane są słowa Jezusa, Nauczyciela, będącego Wcielonym Słowem Bożym: „Czego szukacie?” Właśnie... Czego szukam w ciągu swojego życia? Czego szukam dzisiaj... teraz?... Jezus każdego dnia kieruje do nas swoje wezwanie do pójścia za Nim: „Chodźcie, a zobaczycie”. Chodź!... jeszcze dzisiaj... a zobaczysz, co chce Ci pokazać Odwieczne Słowo w każdej godzinie dnia.

4. Szymon Piotr, Kefas, został przez swojego brata zaprowadzony do Jezusa

Nawet Szymon Piotr – ten, który w przyszłości miał stać się fundamentem rodzącego się Kościoła Chrystusowego – poznał Jezusa dzięki drugiemu człowiekowi. Był nim jego brat, Andrzej, który wraz z Janem, poszedł za Jezusem i spędził z Nim jeden dzień. Andrzej, gdy spotkał "swego brata, rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr”. (J 1,41-42) Również dzięki mojemu mówieniu o Jezusie może ktoś stanie się w przyszłości Jego tak wielkim uczniem jak Piotr. Najczęściej tak się dzieje z dziećmi, którym rodzice mówią o Zbawicielu i prowadzą je do Niego.

5. Spotkanie Szymona Piotra z Jezusem

Andrzej musiał bardzo zaciekawić swojego brata, Szymona, ponieważ podał mu zaskakującą informację: „Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa”. (J 1,41) Z pewnością była to intrygująca wiadomość, gdyż na Mesjasza czekali z tęsknotą wszyscy Żydzi. Oczekiwali Go, spodziewając się wielkiego rozkwitu politycznego Izraela, potęgi, dobrobytu, klęski wrogów i nie wiadomo czego jeszcze. Dlatego wiadomość o odnalezionym Mesjaszu, czyli Chrystusie, musiała rozbudzić ciekawość Szymona Piotra. Zdał się więc na kierownictwo swojego brata, Andrzeja, który „przyprowadził go do Jezusa”. Tam na przyszłego Apostoła czekała nowa niespodzianka, dodatkowo rozbudzająca ciekawość. Jezus bowiem, w tajemniczy sposób, powiedział Szymonowi coś o jego przyszłości. Ten, o którym dowiedział się od brata, że jest Mesjaszem, spojrzał na niego i powiedział: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr”. Odtąd Piotr miał o czym myśleć: z Szymona, syna Jana, został przez samego Mesjasza przemianowany na Kefasa, czyli Piotra, czyli Skałę. A więc spotkanie z Jezusem nie było tylko kurtuazyjną rozmową. I tak jest zawsze. Spotkanie z Bogiem nigdy nie jest jakąś „pogawędką” bez większego znaczenia. Każde spotkanie z Jezusem, na modlitwie lub w sakramentach, formuje nas i naszą przyszłość.

6. Pierwsi naśladowcy Wcielonego Słowa

Dwaj uczniowie, którzy poszli za Jezusem i przyciągnęli do Niego innych – tych, którym o Nim mówili, upodobnili się Niego pod pewnym względem. Być może nie zdawali sobie sprawy z tego, że – mówiąc o Jezusie swoim krewnym i znajomym – naśladują Wcielone Słowo Boże, które nie zamknęło się w sobie, w swoim Boskim szczęściu, lecz przyszło do nas, do ludzi, aby nas obdarować. Zbliżyło się do nas, aby dać nam to, co najcenniejsze: pełną miłości, cierpliwości i życzliwości pomoc, konieczną do osiągnięcia wiecznego szczęścia. To samo zrobili dwaj uczniowie, którzy poszli za Jezusem i przez cały dzień z Nim przebywali i rozmawiali. Nie zamknęli się w sobie, poszli zaraz do innych i doprowadzili ich do Tego, który jest Dawcą zbawienia i Pomocą, konieczną do jego osiągnięcia.

7. Jezus i Filip

Krąg osób poinformowanych o Jezusie rozszerzał się. Można przypuszczać, że Andrzej i Piotr powiedzieli o poznanym Mesjaszu Filipowi, który pochodził z ich miejscowości, Betsaidy (por. J 1,44). Dzięki temu Filip był trochę przygotowany na spotkanie, nazajutrz, z Jezusem, który „postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: Pójdź za Mną!” (J 1,43). Opisane w Ewangelii wydarzenie poucza, że każdy człowiek, który mówi innym o Jezusie, współpracuje z Nim w dziele zbawienia świata. Odnosi się to także do mojego mówienia o Bogu i Jego sprawach.

8. Przykład otwierania się na innych.

Od czasu do czasu wrogowie Chrystusa występują z żądaniem, by „Kościół zamknął się w zakrystii” i do niczego się nie wtrącał, bo od tego są inni. Kto? Najczęściej różni politycy, doktrynerzy, krzykacze, dyskutanci, ludzie lubiący manipulować innymi. Ci – w imię wolności – mogą mówić i robić wszystko. Kościół – nie. Ewangelia pokazuje, że powinno być inaczej. Ten, kto spotkał Chrystusa, musi się podzielić swoim Skarbem z innymi. Tak się zachował Jan Chrzciciel, Jan Ewangelista, Andrzej, Szymon, Filip i inni. Tylko egoista cieszy się „swoim” Bogiem, „swoim” Chrystusem i troszczy się tylko o „swoje” zbawienie. Ci, którzy domagają się tego, by „Kościół zamknął się w zakrystii”, namawiają uczniów Chrystusa do takiego właśnie egoistycznego zajmowania się wyłącznie sobą.

Jezus i Natanael

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu.45 Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz.46 Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.47 Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym.48 Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!49 Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to.50 Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.51 (J 1,45-51)

1. Natanael - szlachetny uprzedzony człowiek

Opisane w Ewangelii spotkanie Jezusa z Natanaelem różni się od wspomnianych wcześniej spotkań z innymi uczniami: z Janem, Andrzejem, Piotrem i Filipem. Natanael bowiem był z góry negatywnie nastawiony do Jezusa z tego powodu, że pochodził z Nazaretu. Gdyby nie nalegania Filipa: „Chodź i zobacz” (J 1,46), być może Natanael nie tylko nie poszedłby do Jezusa, ale unikałby Go. Nosił bowiem w sobie uprzedzenie, które wyraził słowami: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46) Natanael może być przykładem dla wielu z nas, potrafił bowiem działać dobrze – w tym wypadku pójść do Jezusa – pomimo wielkiej przeszkody wewnętrznej, utrudniającej dobre postępowanie, którą są różnego rodzaju uprzedzenia. Natanael pokazuje nam, że – pomimo negatywnych uczuć takich jak uprzedzenie do kogoś – trzeba działać zgodnie z sumieniem: szukać dobra i prawdy. I tak postąpił, wsparty przez Filipa. Dotarł do Wcielonego Słowa, Jezusa, który jest Dobrem i Prawdą. (Więcej o uczuciach i ich wpływie na moralne postępowanie człowieka tutaj)

2. Wyjątkowa wiedza o Jezusie, posiadana przez Natanaela

Niechętnie nastawiony do mieszkańców Nazaretu Natanael otrzymał od Jezusa mocny znak, który przekonał go o Jego dobroci i wyjątkowości. Jezus przekonał Natanaela, który wątpił, czy „może być co dobrego z Nazaretu” (por. J 1,46), że On jest dobry. Jest dobry, bo nie żywi do niego urazy. Świadczyło o tym już samo bardzo przychylne powitanie Natanaela. „Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.” (J 1,47) Nazwał Izraelitą bez podstępu tego, który wcześniej przed Filipem wyraził się z niechęcią o wszystkich i wszystkim, co ma związek z Nazaretem. W dalszej części rozmowy Jezus dał Natanaelowi do zrozumienia, że wie o nim zdecydowanie więcej niż inni ludzie. Gdy bowiem zaskoczony serdecznym powitaniem Natanael powiedział do Niego: „Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. (J 1,48) Ewangelia nie wyjaśnia, co się działo pod drzewem figowym. W każdym razie musiało to być coś, o czym nikt nie wiedział: może jakieś przeżycie religijne, objawienie prawdy o Mesjaszu, modlitwa, rozmyślanie, dobre postanowienie... Dlatego Natanael zareagował żywo i wypowiedział zaskakujące prawdziwe słowa o Jezusie: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1,49) Nazwał kogoś pochodzącego z Nazaretu Synem Bożym i Królem Izraela! Może rzeczywiście taką wiedzę o Jezusie Natanael otrzymał przez oświecenie z wysoka, pod drzewem figowym. Od Filipa bowiem, który go zaprowadził do Jezusa, dowiedział się tylko – niezgodnie z prawdą – że Jezus jest synem Józefa z Nazaretu. Filip tak mu powiedział, gdyż nie znał prawdy o dziewiczym poczęciu Jezusa z Ducha Świętego. Mimo to Natanael nie zawahał się nazwać Jezusa nie synem Józefa, lecz Synem Bożym.

3. Oto prawdziwy...

„Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. (J 1,47) Oby o każdym z nas Syn Boży mógł powiedzieć podobnie: „Spójrzcie, to mój prawdziwy uczeń, w którym nie ma podstępu. Oto moja prawdziwa uczennica, w której nie ma zakłamania, obłudy, udawania. Popatrzcie, oto prawdziwi chrześcijanie, którzy nie udają, lecz naprawdę starają się żyć według moich wskazań i robią wielki wysiłek, aby upodobnić swoje serce do Serca Mojego i Serca Mojej Matki, najwierniejszej Mojej Uczennicy”. (Więcej o doskonaleniu swojego życia moralno-duchowego tutaj)

4. W co i dlaczego wierzysz?

Po wyznaniu przez Natanaela Boskiego Synostwa Jezusa i Jego królewskiej godności: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!”, Chrystus skierował do niego słowa: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. (Por. J 1,49-50) Wypowiedzią w formie pytania Jezus chciał pobudzić swojego nowego wyznawcę do przemyślenia swojej wiary i jej przyczyn. Dlaczego nazywasz mnie Rabbi? Dlaczego nazywasz mnie Synem Bożym? Dlaczego nazywasz mnie Królem Izraela? Swoim pytaniem Jezus pobudził Natanaela i nas do ciągłego zastanawiania się nad prawdami wiary, które przyjmujemy umysłem i sercem i wyznajemy ustami. Słowa Jezusa zachęcają nas do stałej refleksji nad słowami Credo, abyśmy coraz pełniej zagłębiali się w prawdy, które powinny stać się fundamentem całego naszego życia i odniesienia do Boga i ludzi. (Więcej o tym, jak modlić się przy pomocy Credo, tutaj)

5. Jezus Synem Człowieczym większym od aniołów

Być może Natanael miał pod drzewem figowym jakieś nadprzyrodzone pouczenie o Mesjaszu, Synu Człowieczym, czyli o Jezusie Chrystusie. Chociaż nikomu o tym nie powiedział, okazało się, że Jezus zna również to wydarzenie. (Por. J 1,49-50) Ten fakt przekonał Natanaela i uwierzył, że Jezus jest Kimś wyjątkowym: Synem Bożym i królem Izraela. Widząc zaskoczenie i wiarę Natanaela, Pan powiedział do Niego: „Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. (J 1,50) Słowa te mogą znaczyć: „Zobaczysz jeszcze więcej niż Moją wielką wiedzę o wszystkim”, albo: „Zobaczysz jeszcze coś więcej niż to, czego doświadczyłeś i co poznałeś pod drzewem figowym”. Potem Jezus powiedział do Natanaela: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.” (J 1,51) Tymi słowami Jezus wyraził, że Jego wyższość nad aniołami zostanie potwierdzona jeszcze innymi znakami. Każdy otrzyma takie znaki, jakich potrzebuje, aby uwierzyć w Jego Boskość i zbawcze posłannictwo. Nikt nie pozostanie bez nadprzyrodzonej pomocy, chociaż będzie ona różna w odniesieniu do poszczególnych ludzi, żyjących na świecie w różnych warunkach, czasach i w różnym otoczeniu.

6. Nie zawstydzać bez koniecznej potrzeby

Natanael zapytał Jezusa: „Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym” (J 1,48). Jezus mógł dać inną odpowiedź Natanaelowi, np.: „Widziałem cię i słyszałem, jak rozmawiałeś z Filipem, i że powiedziałeś: Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Zbawiciel nie chciał jednak zawstydzać Natanaela. Nie było to potrzebne dla jego dobra. Wolał więc odwołać się do czegoś wcześniejszego, co wydarzyło się pod drzewem figowym i co mu nie przynosiło wstydu. Powiedział więc: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym” (J 1,48) Swoim zachowaniem wobec Natanaela Jezus pouczył nas, jak mamy się zachowywać wobec ludzi. Nie powinniśmy ich zniechęcać ani zawstydzać bez koniecznej potrzeby. Lepiej utwierdzać roztropnie bliźnich w szlachetności przez przypominanie im, jakie dobro potrafią uczynić, do jakiego są zdolni, jakie potrafią wykonać z pomocą łaski. To dodaje sił, nie zniechęca, pobudza do nowych dobrych czynów.

7. Jezus mówiący dobrze o Natanaelu

Istnieją ludzie, którzy celowo szukają negatywnych wiadomości o bliźnich, o ich upadkach, aby ich zastraszać, szantażować, aby ich sobie podporządkować. W stosownej dla siebie sytuacji wykorzystują to, co wiedzą o grzechach bliźnich, aby ich wykorzystywać. Nawet cienia takiego postępowania nie było u Jezusa, o czym świadczy Jego sposób traktowania Natanaela. Nie przypominał mu jego słabości, uprzedzeń do ludzi z Nazaretu, lecz mówił o tym, czego nie musiał się wstydzić: o tym, co się stało pod drzewem figowym (por. J 1,48) i o tym, że jest prawdziwym Izraelitą bez podstępu (por. J 1,47). Jeśli spojrzymy na nasze częste obmowy, wypowiadane słowa krytyki, a może nawet oszczerstwa, to stwierdzimy, jak bardzo się różnimy od Jezusa i jak bardzo powinniśmy prosić Go: "Jezu, uczyń serca nasze według serca Twego". (Więcej o grzechach języka tutaj)

8. Natanael przykładem wiary dla świata

Natanael uwierzył, że Jezus jest nie tylko Rabbim, Nauczycielem, lecz Kimś o wiele większym: Synem Bożym i Królem Izraela, a tym samym – jego Królem. Uwierzył w to i wyznał swoją wiarę przed Jezusem: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1,49) Tymi słowami, jako Izraelita, uznał Jezusa za swojego Pana i Króla. Swoim przykładem pokazał nam – podobnie jak Matka Najświętsza, Maryja – jak każdy z nas ma traktować Jezusa Chrystusa. Powinien być przyjmowany jako Syn Boży, czyli prawdziwy Bóg, przed którym ma się zgiąć z miłością i szacunkiem każde kolano, i jako Król, któremu w każdej chwili dnia poddaje się z miłosnym oddaniem nasza wola, myśli, wypowiadane słowa, uczucia, nastawienia do bliźnich. Jezus powinien być dla nas Królem, którego zobowiązanie do miłowania Boga i ludzi staje się naszym najbardziej upragnionym dążeniem serca. (Więcej o wierze tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań